Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ambicje rodziców


Raul silva

Rekomendowane odpowiedzi

35 minut temu, libed napisał(a):

nie rozumiem dlaczego wy się przejmujecie zdaniem rodziców, często pewnie starych ludzi wychowanych w innej epoce na temat rzeczy na ktorych sie kompletnie nie znaja jak wasza praca. to raczej nie ich, a wasza niewiara w siebie, skoro pamietacie co powiedzieli i ze was nie wsparli na co pewnie liczyliscie. 

potrzebujecie chyba zeby ktos wam powiedzial ze bedzie dobrze, dacie rade, wiec odziedziczyliscie tez te niewiare w genach. 

 

W jej przypadku to jest to jej niewiara w siebie, bo sama mi to powiedziała.

Wsparcia to się raczej oczekuje w trudnym momencie, a nie jak coś się udało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Żaba Monika napisał(a):

W jej przypadku to jest to jej niewiara w siebie, bo sama mi to powiedziała.

Wsparcia to się raczej oczekuje w trudnym momencie, a nie jak coś się udało.

mysle ze jak sie udalo prace zmienic i to poczatek w nowej to moze byc wlasnie taka niepewnosc i szukanie wsparcia

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, libed napisał(a):

mysle ze jak sie udalo prace zmienic i to poczatek w nowej to moze byc wlasnie taka niepewnosc i szukanie wsparcia

 

Moja mama jest ostatnią osobą, u której poszukiwałabym wsparcia gdybym się czuła niepewnie.

Edytowane przez Żaba Monika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie potrafiłam się przeciwstawić rodzicom, co do wyboru szkoły średniej. Bardzo chciałam iść do plastyku, byłam nawet na wstępnych kwalifikacjach, gdzie dostałam kilka wskazówek i myślę, że jakoś by mnie przyjęli. Chciałam też iść tam przez wzgląd przez to, że wiem, że w plastyku są po prostu ludzie z innego świata, czyli mojego. Poznałam ich, gdy mieliśmy warsztaty aktorskie, gdzie moja szkoła zaproszona została, a i tak pojwiłam się tylko ja xD - więc wiesz, moje liceum nie było dla mnie. W szkole byłam taką zwariowaną osobą z którą mogłeś się pośmiać, ale nie wiedzili kim byłam naprawdę, bo nie chcieli wiedzieć. Tam liczyła się tylko popularność, bycie grzecznym dla nauczycieli i podłym dla siebie nawzajem i zwłaszcza dla tych, którzy się wyróżniali. NIby miałam kilka osób "swoich", ale nie, to zwyli pozerzy - np. moja najlepsza koleżanka wprost mówiła, że prgnie faceta bogatego i przystojnego, a charakter jest jej totalnie obojętny, a nie wyglądała na tak płytką osobę, co by tłumczyło, że podlizywała się każdemu. A znajomy mówił, że gdyby miał do wybory dwa takie same t - shirty - jeden z logo markowym, a drugi bez logo, to wybrał by ten droższy, no bo prestiż. Mieliśmy w liceum (dziennikarski profil) psychologa, bo tak byliśmy ze sobą pokłóceni. Psycholog organizował jakieś banalne ćwiczenia. Potem zrobiła się jakaś tam paczka, czy kilka grupek, a ja miałam ich w dupie, bo byli tak denni i sztuczni, że tylko poza szkołą miałam kilka osób, które były w moim typie. Jedynie z liceum skorzystałam z j. angielskiego i polskiego, bo to lubiłam. Moi starzy nawet teraz mówią, że żałują, że tak nalegali na liceum ogólnokształcące. No i mam maturę, to też plus. Wagarowałam przez większość lekcji, ale zdałam. Na studia też mnie namawiali, żebym szła na pielęgniarstwo. Wytrzymałam pół roku. No i tyle po mojej edukacji. Potem wybuch choroby, która od dawna już dawała o sobie znać, ale traumatyczne wydarzenia je wyzwoliły. Co do teraz... zapomniałam o tym w sumie. DO mamy zwykle idę po radę, ale nie zawsze, bo wielu kwestiach nie ma racji i już uznałam, że nie warto wszystkiego mówić.

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ważne żeby żyć po swojemu bo każdy ma swoje życie. 

Każda porada jest oparta na doświadczeniach osoby która nam doradza. 

Nie są to porady ani dobre ani złe ale nie można ich słuchać tak do końca.

Każdy miał inny start i z innego poziomu patrzy. Kiedyś coś by nie przeszło a dzisiaj jak najbardziej i odwrotnie. 

Dlatego trzeba robić co intuicja podpowiada i nasze serce.

Trzeba robić to co kochamy.

Czasami ludzie kończą studia, mają super pracę. Patrzymy na to i jesteśmy pełni podziwu i lekko zazdrośni a za chwilę następuje krach i ta osoba co miała wszystko rzuca tym bo to nie było to.

Tylko serce i pasja jest wyznacznikiem czy odniesiemy sukces czy nie. 

Jak będziemy szczęśliwi robiąc coś to będzie ok

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Fuji napisał(a):

Ważne żeby żyć po swojemu bo każdy ma swoje życie. 

Każda porada jest oparta na doświadczeniach osoby która nam doradza. 

Nie są to porady ani dobre ani złe ale nie można ich słuchać tak do końca.

Każdy miał inny start i z innego poziomu patrzy. Kiedyś coś by nie przeszło a dzisiaj jak najbardziej i odwrotnie. 

Dlatego trzeba robić co intuicja podpowiada i nasze serce.

Trzeba robić to co kochamy.

Czasami ludzie kończą studia, mają super pracę. Patrzymy na to i jesteśmy pełni podziwu i lekko zazdrośni a za chwilę następuje krach i ta osoba co miała wszystko rzuca tym bo to nie było to.

Tylko serce i pasja jest wyznacznikiem czy odniesiemy sukces czy nie. 

Jak będziemy szczęśliwi robiąc coś to będzie ok

Zgadzam się. Właściwie to sukces, sława, pieniądze nie jest tym, co nas spełni tak do końca, do głębi. Możesz być świetnym malarzem, piosenkarzem, pisarzem, czy dobrym handlarzem lub właścicielem dużej firmy. Jeśli to jest to, co kochasz, co Cię pochłania, to tak, jest to piękne. Jeśli robisz te rzeczy, jeśli malujesz, by uzyskać władzę, to jest to droga donikąd. Ilu sławnych ludzi wpada w autodestrukcję, zagubienie i poczucie bezsensu. Władza i kasa nie jest wyznacznikiem szczęścia. Jeśli robisz coś dla podziwu, odnosisz sukces, by zaimponować, to jesteś biedny. Ludzie, którzy stawiają rozwój swojego wnętrza, zdobywają wiedzę i akceptują siebie oraz rzeczywistość, spotykają w końcu spokój i pełne szczęście. Rób to, co kochasz, co Cię pochłania. Poznaj życie według swoich zasad. Słuchaj innych, ale przesiewaj te informacje przez własny radar. Polegaj na sobie, poznawaj siebie i stwarzaj okoliczności, które mogą Cię zaskoczyć. A jeśli zostaniesz sławny i uzyskasz pieniądze ze swych pasji i profesjonalizmu, to świetnie. Masz dodatek do swojego życia. Jeśli chcesz iść na studia na które inni patrzą z pogardą, to miej to gdzieś. Spróbuj iść tam gdzie prowadzi Cię serce i rozum. Polegaj na obu tych rzeczach. Zbytnia ambicja rodziców, czy nawet Twoja, może wzmocnić Twoją neurotyczność i pozbawi Cię energii. Chcesz poświęcić całe swoje krótkie życie na robienie tego, czego nie chcesz robić? Co jeśli będzie Cię powoli niszczyć i będziesz zmęczony ciągłym bieganiem za karierą.  Oczywiście nie zawsze można pracować z pasji. Ja nie mam pasji do swojej pracy, ale ją lubię. Moje hobby pomaga mi się spełniać. Czuję, że mogę więcej i często to słyszę, ale nie chcę zmieniać pracy. Czuję komfort i mam czas dla siebie, który wykorzystuję tak jak chcę, co mi często daje satysfakcję. Dążę do zdobywania wiedzy, mam także inne cele. Pogoń za chęcią uszczęśliwianiem innych, by bardziej Cię akceptowali lub podziwiają, zabija Twoją indywidualność. Każdy z nas ma własny swój świat. Jednak rzadko ludzie wsłuchują się w siebie i niektóre decyzje innych, które na nas wpływają, pozbawiają naszą odrębność. Nie wszystko poszło w moim życiu po mojej myśli. Kto wie... może moja droga miała być taka jaka była i jest. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Czasem w życiu pojawiają się okoliczności których nie wykorzystujemy. Możemy też tworzyć okoliczności sami, iść pod prąd i podążać tam gdzie znajdziemy nasze własne, spokojne miejsce, które nas przemieni. Edukacja bez wartości, bez własnego przekonania o słuszności zdobycia wiedzy, która nas interesuje, może nas zabić. Idź tam, gdzie chcesz. Możesz oczywiście się sparzyć, ale nie będziesz przynajmniej żałował, że nie spróbowałeś. Potem możesz iść w inne miejsce. Nie zamykaj się w klatce tylko dlatego, że czujesz się niewystarczający, bo inni tak mówią. Nie polegaj tylko na poradach i wskazówkach innych. Musisz znaleźć swój własny kompas i odwagę, by powiedzieć nie, gdy inni mówią tak. Rób swoje i ciesz się tym. Z czasem pojawi się tak zwane "powołanie".

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×