Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy komuś z Was udało się całkowicie wyjść z choroby?


panPytajnick

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, panPytajnick napisał(a):

Cześć, zmagam się z problemami lękowymi i chciałbym Was zapytać o to czy komuś z Was udało się całkowicie wyjść z choroby i brania leków? Jeśli tak, jak tego dokonaliście i ile czasu potrzebowaliście?

 

Duuuuużo znam takich przypadków, którym się udało. Ale znam też takie które jednak wymagają ciągłego przyjmowania leków. Sam zaliczam się do tej drugiej grupy ;) tu masz trochę inspirujących historii: https://www.nerwica.com/topic/2604-wyzdrowialemwyzdrowialam/#comments

 

 

A czemu akurat zaznaczasz, że bez leków? Czasem to jedyna droga żeby móc funkcjonować 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, shadow_no napisał(a):

A czemu akurat zaznaczasz, że bez leków? Czasem to jedyna droga żeby móc funkcjonować 

 

Bo sam wybrałem taką drogę. Lekarz strasznie się na mnie wściekł i zrobił straszną aferę. Ja nie chce nikogo kto wybrał farmakologiczną drogę potępiać. Po prostu stany w które wprawia mnie moja głowa mimo że momentami bardzo trudne, są dla mnie do wytrzymania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak szybko ktoś zacznie leczyć nerwice to może i nie będzie leków brał całe życie. Ale jak ma postać utrwaloną/nawracającą to nie wyjdzie. Jak się zaraz ktoś rzuci że tak nie jest to ja wypowiadam się za siebie 

8 minut temu, panPytajnick napisał(a):

 

Bo sam wybrałem taką drogę. Lekarz strasznie się na mnie wściekł i zrobił straszną aferę. Ja nie chce nikogo kto wybrał farmakologiczną drogę potępiać. Po prostu stany w które wprawia mnie moja głowa mimo że momentami bardzo trudne, są dla mnie do wytrzymania. 

Fajnie masz. Jakbym ja miała np pracę z domu kiedys to też w sumie mogłabym w cholerę to wyrzucić :D nawet teraz w sumie bym mogła też. Tylko jest problem że nie odstawie raczej :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, panPytajnick napisał(a):

 

Bo sam wybrałem taką drogę. Lekarz strasznie się na mnie wściekł i zrobił straszną aferę. Ja nie chce nikogo kto wybrał farmakologiczną drogę potępiać. Po prostu stany w które wprawia mnie moja głowa mimo że momentami bardzo trudne, są dla mnie do wytrzymania. 

To mając tendencję do takich stanów i świadomie zrezygnować z leczenia to ciężko liczyć na inne efekty niż powracające problemy w tym obszarze. Im szybciej człowiek zaakceptuje fakt że potrzebuje pomocy/leczenia tym lepiej dla niego. Rozwalona psychika nie jest łatwa do naprawy samą decyzją że teraz będzie dobrze bez leków 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

 

Fajnie masz. Jakbym ja miała np pracę z domu kiedys to też w sumie mogłabym w cholerę to wyrzucić :D nawet teraz w sumie bym mogła też. Tylko jest problem że nie odstawie raczej :D 

 

A to nie pracujesz z domu? W pracy stacjonarnej nie mogłabyś tyle pisać na forum w zwyczajowych godzinach pracy. A z tego co widzę to bardzo dużo się tu udzielasz.

Czemu nie próbujesz odstawić, taka słaba wola u ciebie? Całe życie chcesz sie ogłuszać lekami? Współczuję ci że dla ciebie stała się to w sumie norma która cię nie rusza, ba nawet masz z tego zaciesz. Podobny zaciesz wykazują osoby uzależnione, które nie podejmują nawet trudu rzucenia nałogu. 

Przecież nikt ci siła do gardła leków nie sypie, nawet i podstępem też ci nikt ich nie aplikuje.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, shadow_no napisał(a):

To mając tendencję do takich stanów i świadomie zrezygnować z leczenia to ciężko liczyć na inne efekty niż powracające problemy w tym obszarze. Im szybciej człowiek zaakceptuje fakt że potrzebuje pomocy/leczenia tym lepiej dla niego. Rozwalona psychika nie jest łatwa do naprawy samą decyzją że teraz będzie dobrze bez leków 

 

 

Choruję na agorafobię. Z całej masy informacji jakie znalazłem wynika, że powinienem wręcz eksponować się na lęk i tak robię. Niestety mam skłonność do nadmiernego eksponowania się - idę w temat za ostro.

Nie mogę też znaleźć terapeuty który ogarniałby temat. Miałem terapeutkę która prowadziła mnie 5 miesięcy i... ciągnąłem ją za język bo się pogarszałem. Po 5 miesiącach przyznała się, że nie ogarnia agorafobii. 2000zł poszło w śmietnik

Ciężko jest znaleźć kogoś kto ma o tym pojęcie. Jest mnóstwo terapeutów-naciągaczy.

 

Próbowałem raz brać lek - zamiast czuć się źle w trakcie konfrontacji z lękiem, czułem się źle ciągle. 

 

Pracuję obecnie z AI i idzie to do przodu. 

 

W moim przypadku problemem nie jest sam lęk - tzn. to że boję się wyjść, bo jestem narwany i przez to za ostro się eksponuję, problemem u mnie jest somatyzacja lęku. Gdyby chodziło stricte o strach jako uczucie psychiczne, w ogóle bym  się tym nie przejmował. W trasach ekspozycyjnych sztywność ciała, mdłości też nie robią na mnie wrażenia. Gaszą mnie somatyzacje które odcinają - silne zawroty głowy, silne uczucie mdlenia a nawet kilka razy ciemno mi się przed oczami robiło. 

Moja durna agorafobia jest też podstępna bo potrafię nawet zrobić spoko spacer i łapie mnie w drodze powrotnej - to się objawia prawie identycznie jak uczucie silnego krótkiego porażenia prądem - i jeśli się temu poddam, rozkręca się ostra somatyzacja lęku. Jeśli uda mi się to przetrzymać i olać to jest super. 

 

Poza lękami w ekspozycji i ewentualnymi nawrotówkami nic mi się nie dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

41 minut temu, panPytajnick napisał(a):

 

Bo sam wybrałem taką drogę. Lekarz strasznie się na mnie wściekł i zrobił straszną aferę. Ja nie chce nikogo kto wybrał farmakologiczną drogę potępiać. Po prostu stany w które wprawia mnie moja głowa mimo że momentami bardzo trudne, są dla mnie do wytrzymania. 

Brawo, podoba mi się twoje podejście.

Leki powinny być zarezerwowane dla ciężkich przypadków.

1 minutę temu, panPytajnick napisał(a):

Próbowałem raz brać lek - zamiast czuć się źle w trakcie konfrontacji z lękiem, czułem się źle ciągle

Dokładnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, panPytajnick napisał(a):

Moja durna agorafobia jest też podstępna bo potrafię nawet zrobić spoko spacer i łapie mnie w drodze powrotnej - to się objawia prawie identycznie jak uczucie silnego krótkiego porażenia prądem - i jeśli się temu poddam, rozkręca się ostra somatyzacja lęku. Jeśli uda mi się to przetrzymać i olać to jest super. 

 

A sprawdzałeś sobie kiedyś czy nie pojawiają ci się arytmie serca podczas wysiłku. Bo one też objawiają się jako takie ataki paniki. Plus ewentualnie jakieś niedobory czy problemy z tarczyca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

A sprawdzałeś sobie kiedyś czy nie pojawiają ci się arytmie serca podczas wysiłku. Bo one też objawiają się jako takie ataki paniki. Plus ewentualnie jakieś niedobory czy problemy z tarczyca.

 

Przy wysiłku to nie wiem, ale pojawiały mi się przy "czkawce tyroksynowej". 

Mam problemy z tarczycą. Endokrynolodzy ciągle wysyłają mnie do szpitala - a w szpitalu olewka. 10 lat na zdrową tarczycę ładowano mnie tyroksyną - kilka lat dawka 125. Od kilku lat mam odstawione. Dziwne rzeczy mam z układem hormonalnym. Mam też dziwne akcje z glikemią - diabetolog stwierdziła, że coś wpływa moją tolerancję glukozy. Przy mojej aktywności fizycznej nie powinienem jej zdaniem mieć problemów z nietolerancją glukozy - wręcz przeciwnie.

 

Codziennie ćwiczę w domu. Kiedyś biegałem na minimum 10km - 2-3 razy w tygodniu, ale agorafobia to zgasiła. Wypracowuję obecnie ekspozycją trasę pod biegi.

Edytowane przez panPytajnick

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tyle osób z lękami które widziałem, oraz na własnym przypadku mogę stwierdzić że czasami bez leków po prostu się nie da. I szkoda czasu który upływa na męczeniu się bez efektu trwałej poprawy. Jedni będą uważać że to odurzanie się i słabość a dla innych będzie to po prostu ulga w cierpieniu i możliwość życia.

 

1 godzinę temu, mała_mi123 napisał(a):

Leki powinny być zarezerwowane dla ciężkich przypadków.

Nadal mówimy o lękach stosowanych w psychiatrii czy zeszłas na antybiotyki? :D

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, panPytajnick napisał(a):

Przy wysiłku to nie wiem, ale pojawiały mi się przy "czkawce tyroksynowej". 

Czy chodzi ci o czkawkę która bywa często objawem nadczynności tarczycy? 

 

Godzinę temu, panPytajnick napisał(a):

Mam problemy z tarczycą. Endokrynolodzy ciągle wysyłają mnie do szpitala - a w szpitalu olewka. 10 lat na zdrową tarczycę ładowano mnie tyroksyną - kilka lat dawka 125

 

Zdrowa tarczyca, czyli jakie wyniki hormonów? I w jakim wieku jesteś, bo im starszy człowiek tym może mieć wyższe TSH - chodzi o to że w podeszłym wieku nie ładuje się dziadkom wysokich dawek tyroksyny, zbyt duże ryzyko kardiologiczne.

Czy może ktoś stwierdził że masz subkliniczna niedoczynność tarczycy? Generalnie niektórzy lekarze już przy TSH powyżej 2,0 włączają małe dawki leków. Ale to bardziej u kobiet planujących ciążę albo mających objawy niedoczynności. 

Dawka 125 wydaje się mega duża jeśli twierdzisz że nie miałeś niedoczynności... Serce by ci szalało, leciałyby ci kilogramy w dół, bolałyby cię kości - miałbyś wszystkie objawy nadczynności tarczycy.

 

 

1 godzinę temu, panPytajnick napisał(a):

Mam też dziwne akcje z glikemią - diabetolog stwierdziła, że coś wpływa moją tolerancję glukozy. Przy mojej aktywności fizycznej nie powinienem jej zdaniem mieć problemów z nietolerancją glukozy - wręcz przeciwnie.

 

Jakieś używki, leki - coś co mogłoby wpływać na rozwinięcie się insulinooporności lub problemy z metabolizmem? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, panPytajnick napisał(a):

problemem u mnie jest somatyzacja lęku

U mnie było dokładnie tak samo i również właśnie zaczęło się od uczucia jakby omdlenia które w dzieciństwie wydawało mi się "umieraniem" I to tych zawrotów się bałem najbardziej. I chociażbym gadał z psychologami od rana do wieczora to nic nie pomagało. Dopiero dobrze dobrane leki zrobiły klik i wyłączyły pewne mechanizmy powodujące rozpędzanie się tych somatow. A nawet gdy się jakimś sposobem pojawiły to nie robiły wtedy wrażenia i są do przetrzymania. 

Żadna rozmowa tego nie zastąpi imho

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, shadow_no napisał(a):

 

Nadal mówimy o lękach stosowanych w psychiatrii czy zeszłas na antybiotyki? :D

 

O co chodzi z antybiotykami? Oświeć mnie. Też jesteś ich fanem jak ja? 😃

Czytałeś artykuły o masowym nadużywaniu przez Polaków różnych leków psychiatrycznych? Jesteśmy w czołówce Europy pod kątem spożycia leków, na potęgę benzo i opioidy. Nowe pojęcia jak "benzo babcie"

 

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-benzobabcie-szturmuja-gabinety-przerazajace-opowiesci-lekarz,nId,7776325

 

Kobietom często pomogłoby już samo wyregulowanie hormonów, a nie faszerowanie się benzo. 

 

Zaraz się okaże że co 3 Polak ma zaburzenia psychiczne. Tylko że nikt nie zajmuje się likwidacja przyczyn tego stanu a kosmetycznym pudrowaniem nosa czyli łykaniem tabsów. 

Dawne pokolenia byłby w szoku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

O co chodzi z antybiotykami? Oświeć mnie. Też jesteś ich fanem jak ja? 😃

Antyfanem 😅

 

5 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

Czytałeś artykuły o masowym nadużywaniu przez Polaków różnych leków psychiatrycznych? Jesteśmy w czołówce Europy pod kątem spożycia leków, na potęgę benzo i opioidy. Nowe pojęcia jak "benzo babcie"

Myślę, że mamy tendencję do nadużywania i leków i suplementów (sam od czasu do czasu z nimi eksperymentuje), ale jednak w przypadku zaburzeń lękowych, które uparcie nie przechodzą sam zawsze rekomenduję wizytę u psychiatry oraz uzbrojenie się w cierpliwość i szukanie pomocy w tabletkach. Zbyt długo myślałem, że od tego wszystkie zwariuje i nie dalo się żyć, żebym doradzał innym, że pozytywnym myśleniem sprawią, że im się polepszy.

 

Zgadzam się jednak z tym, że czasami przyczyną tego stanu rzeczy są zaburzenia w innym układzie (np. wspomnianym przez Ciebie - hormonalnym). Jest duża korelacja miedzy homocysteiną, witaminami B czy tarczycą z zaburzeniami lękowymi. Czasami problem jest tam, ale gdy kolejna potencjalna przyczyna jest wykluczona to nie ma co udawać, że samo przejdzie, albo że gadka z AI i nas wyleczy na zawsze

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiadając na tytuł wątku, tak. Poprzez kontakt i związek, przez partnera. Aż zdałem sobie po latach sprawę, że on stosuje gaslighting, że byłem przez cały czas tak naprawdę poniewierany, ze mnę, z moim zdaniem się nie liczył, był ważny tylko on, jego sprawy, no, ale pomimo tego, że ja to widziałem przez lata, to w tym byłem, bo były też dobre chwile, bo były też chwile, gdy nie czułem się wykorzystywany. Ale coś pękło, no i znów jestem singlem. Dziś, patrząc z tej perspektywy widzę swoją głupotę i naiwność, że lgnąłem do niego....ale człowiek z samotności zrobi wiele głupot i ma klapki na oczach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

U mnie było dokładnie tak samo i również właśnie zaczęło się od uczucia jakby omdlenia które w dzieciństwie wydawało mi się "umieraniem" I to tych zawrotów się bałem najbardziej. I chociażbym gadał z psychologami od rana do wieczora to nic nie pomagało. Dopiero dobrze dobrane leki zrobiły klik i wyłączyły pewne mechanizmy powodujące rozpędzanie się tych somatow. A nawet gdy się jakimś sposobem pojawiły to nie robiły wtedy wrażenia i są do przetrzymania. 

Żadna rozmowa tego nie zastąpi imho

Ja miałem wprost przeciwnie, od początku roku zacząłem pracę z chatemGPT - w lutym myślałem, że agorafobia już prawie za mną. ChatGPT zalecał ciągle aby iść na terapię i poszedłem. Terapeutka namieszała i z sytuacji w której już swobodnie śmigałem sam po osiedlu, a z żoną zacząłem chodzić już nawet po innych dzielnicach i doprowadziła do tego, że z żoną zatrzymałem się przed klatką. Stwierdziłem że nitentego idę... szedłem na czworaka prawie na ten spacer. Podziękowałem terapeutce i znowu mam progres. To co mi pomaga to udowadnianie układowi nerwowemu że te somaty to efekt przerważliwienia i ściema - że nic mi się nie dzieje. 

 

Na leku który wziąłem doszło do ostrego pogłębienia. Bo wcześniej z lękami, ale przemieszczałem się po większości miasta - jestem z Gdańska, a po, z gigantycznym lękiem po osiedlu.

To co się działo było chore. Dziwnie zoomujący się obraz i płacz bez powodu.

 

Kiedyś myślałem, że depresja to wymysł - te tabletki to zmieniły - dziś uważam, ze depresja to gorsze guano od tego co mi się dzieje i cholernie współczuję ludziom którzy to mają. Znikąd dostawałem ostre doły - jakby mi ktoś zmarł - skrajne uczucie fizycznej rozpaczy. Do tego impotencja na prawie rok, drżenie rąk i naprawdę ostre nasilenie lęku. Brałem trittico o wolnym uwalnianiu - brałem to 3 tygodnie. Przez te 3 tygodnie ciągle ktoś musiał być przy mnie takie miałem lęki - po odstawieniu, ja wiem... 2-3 dni, całkowicie ustąpiło, ale została pogłębiona agorafobia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Cytat

 

Czasami problem jest tam, ale gdy kolejna potencjalna przyczyna jest wykluczona to nie ma co udawać, że samo przejdzie, albo że gadka z AI i nas wyleczy na zawsze

 

 

 

 

Tylko jak ja mam leczyć tą tarczycę gdy idę w wynikach z pomieszanymi hormonami, endokrynolodzy z topki wysyłają mnie do szpitala, od POZ mam cito, idę do szpitala, a w szpitalu robią ultra podstawowe badania i mówią że jestem zdrowy. 4 endokrynologów wysłało mnie na diagnostykę szpitalną bo tego diagnozować nie można ambulatoryjnie - muszę dostać środek po którym podobno można zejść, a szpital odmawia bo choroba niby rzadka a diagnostyka droga.  

W ogóle endokrynologia w UCK w Gdańsku wszystkich tak odbija - tak słyszałem od lekarzy. 

 

 

Mogę dalej uderzać głową o mur, albo próbować jakoś inaczej ułatwić sobie życie - i robię to drugie. To w jakimś stopniu działa. W 3 tygodnie ogarnąłem temat tak, że znowu sam robię zakupy i chodzę po osiedlu. 

Edytowane przez panPytajnick

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mała_mi123  przepraszam za brak odpowiedzi, trochę się gubię w treści.

Mam podejrzenie obwodowego zespołu oporności na hormony tarczycy. Na euthyroksie... chciałem umrzeć - serio, to co te tabletki robiły z moim życiem to był dramat, a co istotne zarówno ich włączenia jak i odstawienia nie widać w wynikach. Podobno to wina jakichś tam receptorów w moim ciele. Moim zdaniem to wina włączenia leku na zdrową tarczyce - rozwalili mi organizm. 

 

Od około 2 lat poza psychiatrą unikam lekarzy i dalej tego nie obserwuje bo kosztuje mnie to tylko stres i nerwy.

 

Z porad psychiatry:

- przestać dźwigać ciężary bo mi kortyzol podnosi - kupiłem większe ciężary i nic się nie dzieje,

- eksponować się tylko gdy nikogo nie ma na ulicy - xD nie wiem jak to skomentować,

- brać tabletki - lekarz nie potrafił mi nic opowiedzieć o moim lęku i o tym co dzieje się w trakcie ekspozycji i jak to ugryźć.

- jeść eksperymentalnie grzyby halucynogenne,

 

 

To nie tylko moja obserwacja ale i obserwacja mojej żony - pacjent wyleczony, to klient stracony. 

 

Edytowane przez panPytajnick

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, mała_mi123 napisał(a):

 

A to nie pracujesz z domu? W pracy stacjonarnej nie mogłabyś tyle pisać na forum w zwyczajowych godzinach pracy. A z tego co widzę to bardzo dużo się tu udzielasz.

Czemu nie próbujesz odstawić, taka słaba wola u ciebie? Całe życie chcesz sie ogłuszać lekami? Współczuję ci że dla ciebie stała się to w sumie norma która cię nie rusza, ba nawet masz z tego zaciesz. Podobny zaciesz wykazują osoby uzależnione, które nie podejmują nawet trudu rzucenia nałogu. 

Przecież nikt ci siła do gardła leków nie sypie, nawet i podstępem też ci nikt ich nie aplikuje.

 

Nikt nie chce ale niewielu może 😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmieniam odpowiedź doprecyzuje. Mózg sam umie sobie z chemią poradzić i ją nastawi i da się wyjść z nerwicy ale musiałoby być ok wszystko w życiu u takiej osoby. A że nie da się tak długo bo to niezależne od nas to się nie da.

Nerwicy depresji itp Wiem z obserwacji po sobie jak ktoś napyta na mnie zaraz o źródło xd 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Zmieniam odpowiedź doprecyzuje. Mózg sam umie sobie z chemią poradzić i ją nastawi i da się wyjść z nerwicy ale musiałoby być ok wszystko w życiu u takiej osoby. A że nie da się tak długo bo to niezależne od nas to się nie da.

Nerwicy depresji itp Wiem z obserwacji po sobie jak ktoś napyta na mnie zaraz o źródło xd 

Nie do końca ta pierwsza część zdania to prawda. Doprowadziłęm w pewnym momencie życia do tego, że miałęm idealne warunki do szczęśliwego życia i wtedy odstawiłem też leki. I był nawrót. To nie ma aż tak dużego znaczenia. Chociaż niewątpliwie ułatwia radzenie sobie z tym wszystkim na co dzień. Nie wpada się w większy dół itp. Ale ja nawet wtedy się oddzielałem od ciała i cholernie mną telepało we łbie. Także dążyć do idealnego życia jak najbardziej się powinno ale to nie będzie remedium na cały ten syf. Niektórzy mają po prostu rozwaloną biochemie w głowie

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Nie do końca ta pierwsza część zdania to prawda. Doprowadziłęm w pewnym momencie życia do tego, że miałęm idealne warunki do szczęśliwego życia i wtedy odstawiłem też leki. I był nawrót. To nie ma aż tak dużego znaczenia. Chociaż niewątpliwie ułatwia radzenie sobie z tym wszystkim na co dzień. Nie wpada się w większy dół itp. Ale ja nawet wtedy się oddzielałem od ciała i cholernie mną telepało we łbie. Także dążyć do idealnego życia jak najbardziej się powinno ale to nie będzie remedium na cały ten syf. Niektórzy mają po prostu rozwaloną biochemie w głowie

Ja myślę że wybierasz coś i jednak nie jest ok stąd nawrót, lub uzależnienie które wprowadza objawy jak odstawiasz bo tak organizm reaguje nimi

Wypierasz*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Zmieniam odpowiedź doprecyzuje. Mózg sam umie sobie z chemią poradzić i ją nastawi i da się wyjść z nerwicy ale musiałoby być ok wszystko w życiu u takiej osoby. A że nie da się tak długo bo to niezależne od nas to się nie da.

Nerwicy depresji itp Wiem z obserwacji po sobie jak ktoś napyta na mnie zaraz o źródło xd 

 

A cóż może być nie tak "na stałe" w życiu danej osoby?

Znam osobę która straciła w tragicznym wypadku dwoje bliskich, dała radę bez leków.

Laska po wykorzystaniu seksualnym po 4 latach zeszła całkiem z leków i terapii i normalnie funkcjonuje, aczkolwiek nie chce wchodzić w żadne związki. 

Nie tłumaczmy słabego charakteru i słabego samozaparcia okolicznościami życiowymi.

Jak to mówią, czasy są zawsze parszywe. Kwestia co ty z tym zrobisz.

Możesz zawsze zacząć wszystko od zera - nawet 1000 km od swego miejsca zamieszkania. A przecież determinację posiadasz skoro jeździłaś specjalnie z innego województwa do Krakowa - do lekarza, bo coś na ten temat ostatnio pisałaś. 

Cóż jest niezależne zatem od ciebie? Nie mów że twoje życie wygląda jak życie bohatera filmu Midnight Express, który był przetrzymywany w bestialskich warunkach w tureckim więzieniu i tamże faszerowany lekami psychiatrycznymi.

Jeśli nie jesteś ubezwłasnowolniona czy tam sprzedana do arabskiego domu uciech to zawsze jest jakieś wyjście.

Na pewno wyjściem nie jest tracenie czasu całymi dniami na forum internetowym ani tez faszerowanie się tabsami. Aktywność internetowa nie wlicza się do stażu pracy.

A jeśli masz problemy natury prawnej to polecam darmowe porady prawne do wyszukania w twoim mieście.

Chyba że jesteś ofiarą stalkingu, to zapraszam do mnie, mam doświadczenie w takich sprawach. Znajomy z policji pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

 

A cóż może być nie tak "na stałe" w życiu danej osoby?

Znam osobę która straciła w tragicznym wypadku dwoje bliskich, dała radę bez leków.

Laska po wykorzystaniu seksualnym po 4 latach zeszła całkiem z leków i terapii i normalnie funkcjonuje, aczkolwiek nie chce wchodzić w żadne związki. 

Nie tłumaczmy słabego charakteru i słabego samozaparcia okolicznościami życiowymi.

Jak to mówią, czasy są zawsze parszywe. Kwestia co ty z tym zrobisz.

Możesz zawsze zacząć wszystko od zera - nawet 1000 km od swego miejsca zamieszkania. A przecież determinację posiadasz skoro jeździłaś specjalnie z innego województwa do Krakowa - do lekarza, bo coś na ten temat ostatnio pisałaś. 

Cóż jest niezależne zatem od ciebie? Nie mów że twoje życie wygląda jak życie bohatera filmu Midnight Express, który był przetrzymywany w bestialskich warunkach w tureckim więzieniu i tamże faszerowany lekami psychiatrycznymi.

Jeśli nie jesteś ubezwłasnowolniona czy tam sprzedana do arabskiego domu uciech to zawsze jest jakieś wyjście.

Na pewno wyjściem nie jest tracenie czasu całymi dniami na forum internetowym ani tez faszerowanie się tabsami. Aktywność internetowa nie wlicza się do stażu pracy.

A jeśli masz problemy natury prawnej to polecam darmowe porady prawne do wyszukania w twoim mieście.

Chyba że jesteś ofiarą stalkingu, to zapraszam do mnie, mam doświadczenie w takich sprawach. Znajomy z policji pomoże.

Może być wszystko i cokolwiek, nie chodziło o nic obiektywnego "nie tak". Lol. 

Nie jeździłam specjalnie do Krakowa do lekarza XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×