Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy psychologia dziś bardziej pomaga ludziom się zmieniać, czy daje im bardziej "eleganckie" powody, żeby się nie zmieniać?


Morvena

Rekomendowane odpowiedzi

Mam wrażenie, że można dziś świetnie rozumieć siebie, i jednocześnie stać miejscu w celu. Tak spoglądam na siebie, gdy uczęszczałam na terapię ponad dwa lata... Wydałam kupę szmalu, wiecie. To jest spory wydatek. Teraz wiem jak działa na mnie terapia i jakie są jej potencjalne szkody. A są to szkody niemałe. Terapia nie zmieniła NIC. Co najwyżej spotęgowała pewne obsesję, natręctwa. I pod koniec terapii wybuch manii. NIe oskarżam babeczki za moje prblemy, ale wiecie, szkoda że mi nie pomogła, a mi się pogorszyło.

Siedziałam tam, gadając o wyszukanych na siłę problemów. I tutaj moja opinia - skupiasz się na tym, co Cię boli, rozdrapujesz rany, wracasz do przeszłości, usłyszysz jakiś tandetny komentarz, dostajesz zadania domowe, zmieniasz się, ale czy na dobre, czy raczej na gorszą wersję, taką jaką upodoba sobie terapeuta. Zresztą. Idzie sobie taki człowieczek na studia. Dobrze się uczy, zdaję egzaminy, robi szkolenia itd. staje się psychoterapeutą. Przyjmuje biednych ludzi szukających ratunku, na już, na teraz. No wylecz moje bolączki, czekam aż coś ze mną zrobisz. A młody terapeuta słucha, komentuje, doradza. I tak sobie siedzicie, rozmawiacie. Skupiasz się na swojej durnej głowie, co w niej jest, co powiedzieć, o co zapytać. Najwstydniejsze rzeczy w twoim życiu? Jak najbardziej, bo to cię wyciągnie z otchłani. Na początku będziesz się czuć okropnie. Na "efekty" czekasz lata. Nadmierna analiza siebie, zamartwianie się, rozkręcania problemów w głowie. To wszystko utrudnia działanie w codzienności. No bo jak funkcjonować, kiedy musisz znaleźć problem w swoim dzisiejszym zachowaniu i co myślałem o poranku. A po czasie pewnym człowiek nie potrafi podjąć decyzji bez terapeuty, wysyła mu nawet wiadomości, szuka ciągłego potwierdzenia. Uzależnia się od "profesjonalisty" i autorytetu. Terapeuta potrafi nadinterpretować normalne emocje, sytuacje, problemy. Szuka symboli, wymyśla po swojemu tłumaczenia, błędnie rozumuje.  Może być tak też, że wrzuca was w jeden worek "zaburzeń" i leci po omacku, że swoich schematów i filtra 🙂 

Pamiętajcie, że terapia wpływa na sposób myślenia o sobie. Jeśli jest źle prowadzona, to może utrwalić negatywną tożsamość (znam jednego typa, co chodziło 10 lat i zachowuje się jak robot, równie puste oczy, co styl bycia, robotyczne - bez głębi i osobowości).

 

Okej, terapia to wasz wybór. Nie zawsze jest zła. Może być skuteczna. Warto przed jej rozpoczęciem zorientować się jakie terapeuta ma opinie. Może ktoś polecał ci kogoś w przeszłości. Sprawdź na własnej skórze jak się przy nim czujesz, czy dobrze się dogadujecie i czy czujesz się komfortowo. Terapia to długi proces i kosztowna usługa, dlatego warto chodzić do takiego specjalisty z którym macie nić porozumienia i wybrać odpowiednią dla waszych problemów nurtu terapeutycznego.

Jeśli mieszkasz w dużym mieście i masz środki na terapię, to idź. Tzn. idź jeśli wymaga twoje zaburzenie/choroba/problem. Jeśli nie musisz podejmować terapii, to zajmij się życiem i farmakoterapią (jeśli na coś cierpisz).  Terapia może pomóc, może nie pomóc, i może zaszkodzić. 

 

Wybór należy do Ciebie.

 

A co Ty o tym myślisz?

cytaty.jpeg

Ten, kto idzie własną drogą, rzadko spotyka innych.

empatia selektywna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się, terapia to pic na wodę. Powiem więcej, znam osoby, które po terapii zmieniły się na gorsze. Wszystko i wszystkich wokół obwiniają, tylko nie siebie. Każda najmniejsza krytyka to obraza majestatu. Nie mam już kontaktu z tymi osobami, bo nie dało się tego wytrzymać. Dla mnie prawdziwą terapią jest obcowanie z filozofią, nauką, sztuką. Poszukiwanie myśli i idei, które odpowiadają naszym wartościom. Dążenie do bycia coraz lepszym, nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Umiejętność wybaczania i miłości, im więcej mamy jej w sercu, tym lepiej się żyje. Tyle i aż tyle. Nie jestem za grzebaniem w przeszłości, bo niczego to nie zmieni. Nie jesteśmy tymi sami osobami, którymi byliśmy x lat temu.

Klik i robisz, co chcesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też jestem zdania że to więcej PR ma zrobione i moda na to niż to faktycznie pomaga. Może jakieś skrajne przypadki gdzie trzeba resocjalizacji to by skorzystały. A tak słyszę że 20 lat ktoś chodził i w kółko gadał to samo i mu nie pomógło no to jak tyle lat mogł próbować? Byłam na 3 terapiach i podziękuje za kolejne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Jak 1 raz byłam w covidzie to generalnie wszelkie wnioski były na wyrost xd no ale musiała raz mi jakaś odpowiedź zwrotną. Na pewno nie miałam problemu z tym co ostatecznie stwierdziła wtedy 

nie obraź się, ale czasem piszesz w taki sposób, że nie da się Ciebie zrozumieć. Tak, jakbyś pisała w innym języku. O co z tym chodzi? I przetłumacz to co napisałaś 😜 

Ten, kto idzie własną drogą, rzadko spotyka innych.

empatia selektywna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×