Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co sądzicie o Woodstocku? Byliscie?


Lucy32

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedyś mogłabym napisać tak, że wieczór był fenomenalny, pełno znajomych, idealnie zróżnicowane rytmy, moje uszy, ludzie kręcący się dookoła i uśmiechający się przy każdym kontakcie wzrokowym, pełna gama dźwieków której da się ponieść a nad ranem zwariowany powrót.

A teraz nigdy w życiu. Cisza, samotność i łóżko. Bawię się dobrze w odpowiednim towarzystwie i miejscu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Doktor Indor napisał(a):

U mnie to nie jest kwestia lęku, ale nawet gdyby była, to jest to bardzo uproszczone stwierdzenie. Jakby to było takie proste to psycholodzy nie byliby potrzebni. Boisz się ciemności – to idź do piwnicy ze zgaszonym światłem a ci przejdzie. Boisz się wysokości – skocz na bungee. Bo to przecież takie proste. Taką radę może dać kolega za darmo a nie psycholog za pieniądze.

 

Terapia ekspozycyjna czasem działa, a czasem nie. Jeśli stosuje się ją nieodpowiedzialnie (lub jeśli psycholog jest zbyt tępy, żeby o tym wiedzieć, co też się niestety zdarza i w moim przypadku raz się zdarzyło), to można zrobić sobie psychiczną krzywdę (co w moim przypadku też się zadziało, długo musiałem dochodzić do siebie po genialnych pomysłach tej, z perspektywy czasu, niedouczonej baby).

Rozumiem i szanuje Twoją opinie. Po tylu latach terapii masz pełne prawo do tego. Ja się jednak nie zgodze z Tobą w tym temacie. Nie raz się przekonałem ( codziennie się w pracy przekonuje ), że mierzenie się z tym co nas przeraża ma jednak pozytywny wydźwięk. Nie jest to łatwe, wręcz przeciwnie. Pisząc konkretnie: w pracy mam osobę która wywołuje sama obecnością u mnie paraliż, odrętwienie, zamrożenie. Sposób w jaki mówi do pracownikow jak dla mnie jest na granicy mobbingu. No ale wiem, że to mój lęk i doświadczenia w poprzednich pracach z osobą o podobnym stylu zarządzania ludźmi, tak na mnie działa. Konfrontuje się z tym. Jest to zajebiscie trudne. Ja nawet przestałem chodzić na przerwę, byle unikać tej osoby. A i tak ciągle zmuszony jestem do interakcji poprzez obowiązki. „Strach ma wielkie oczy” i to prawda. Mam nadzieję, że za jakiś czas napisze Wam, że jest znaczna poprawa i już mnie to tak bardzo nie przeraża 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lusesita Dolores ja tez tak mam.Nie wiem czy to wynika z mojej choroby czy ze sie juz starzeje i wiele rzeczy,znajomosci przewartosciowalam.Z wiekiem i doswiadczeniem czlowiek jakos tak przygasa może?Tez lubie spokój i wyciszenie sie,relaks jak by mozna to nazwac relaksem to tak. @Doktor Indor i tez lubie kryminalne podcasty🤣A powyzsze pytanie bylo wlasnie o czas przeszly.Na chwilę obecną,jestem tez swojego rodzaju introwertykiem.Nie koniecznie potrzebuję w nim towarzystwa (oprocz swoich najbliszych osob.)czy imprez.

Pewno bym się nie wybrala juz na Woodstock.Ale wtedy było fajnie.I nie bylam takim samotnikiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, brum.brum napisał(a):

Rozumiem i szanuje Twoją opinie. Po tylu latach terapii masz pełne prawo do tego. Ja się jednak nie zgodze z Tobą w tym temacie. Nie raz się przekonałem ( codziennie się w pracy przekonuje ), że mierzenie się z tym co nas przeraża ma jednak pozytywny wydźwięk. Nie jest to łatwe, wręcz przeciwnie. Pisząc konkretnie: w pracy mam osobę która wywołuje sama obecnością u mnie paraliż, odrętwienie, zamrożenie. Sposób w jaki mówi do pracownikow jak dla mnie jest na granicy mobbingu. No ale wiem, że to mój lęk i doświadczenia w poprzednich pracach z osobą o podobnym stylu zarządzania ludźmi, tak na mnie działa. Konfrontuje się z tym. Jest to zajebiscie trudne. Ja nawet przestałem chodzić na przerwę, byle unikać tej osoby. A i tak ciągle zmuszony jestem do interakcji poprzez obowiązki. „Strach ma wielkie oczy” i to prawda. Mam nadzieję, że za jakiś czas napisze Wam, że jest znaczna poprawa i już mnie to tak bardzo nie przeraża 

Też jak leki mi dobrze działają,to mniej się przejmuje ludzmi ktorzy mnie w pracy denerwuja.Mam taka jedna najmadrzejszą.Ale ja się odszczeknę albo zlewam,a potem jeszcze się z tego pośmieje.Rozne byly akcje.Mam inne fajne kolezanki.Ktore zawsze za mna stoja a ja za nimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×