Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pseudofilozoficzne popłuczyny o miłości.


MicMic

Rekomendowane odpowiedzi

Jak sobie pomyślę, ile czasu potrzeba żeby zbudować z kimś jakąś sensowna więź, wzajemne zaufanie, przywiązanie, przyjaźń to robi mi się  bardzo źle. Gdyby nie zauroczenie, fascynacja i inne gówna, to chyba nikomu by się nie chciało tego wszystkiego budować. Mózg wręcz musi być wyłączony, bo to się jakoś chujowo kalkuluje. Inwestujesz czas, energię, zasoby i nawet nie wiesz czy wszystko się nie spierdoli w ciągu kilku miesięcy. Może przestaniesz się komuś podobać? Może Twoja, partnerka przestanie się podobać Tobie? Może, kurwa, jakieś zjebane, losowe, aktywacje połączeń nerwowych doprowadzą do sytuacji, że pewnego pięknego dnia zaczniesz czuć do partnerki jakąś wielką niechęć? Albo nawet nie muszą to być losowe aktywacje, może się, kurwa, okaże, że mama była dla Ciebie niemiła 30 lat wcześniej i nagle nastąpiła emanacja owej ukrytej latami traumy? Może okaże się, że latami tłumiłeś niechęć do blondynek/brunetek /chudych/grubych/za mądrych/za głupich/seksualnie wyzwolonych/świętojebliwych/cycatych/płaskich/wrażliwych/empatycznych/samolubnych? I pewnego dnia owa niechęć nagle wypierdoli z pełną mocą? A może coś podobnego nagle zadzieje się z Twoja partnerką i pewnego pięknego dnia powie Ci, że ją brzydzisz? 

Pierdolę brak kontroli nad nawet  najmniejszymi aspektami rzeczywistości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O matko! Skrzywiłam Cię moimi biologicznymi teoriami o braku romantycznej miłości??

 

Odniosę się tylko do ostatniego zdania: trzeba zaakceptować brak kontroli. Z chęci kontroli rodzi się presja i nerwica. Zaakceptowanie niepewności to w zasadzie warunek jako takiego szczęścia w życiu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@minou :brawo:

 

57 minut temu, MicMic napisał(a):

Jak sobie pomyślę, ile czasu potrzeba żeby zbudować z kimś jakąś sensowna więź, wzajemne zaufanie, przywiązanie, przyjaźń to robi mi się  bardzo źle.

A jakbyś miał to wszystko na pstryknięcie palcem to byłoby lepiej?

Pomysl przez chwilę jaka to by była nuda. Bez całych tych podchodów, niepewności i dawania czegoś z siebie. 

 

59 minut temu, MicMic napisał(a):

Może przestaniesz się komuś podobać? Może Twoja, partnerka przestanie się podobać Tobie?

No i co z tego? Przecież o tym że życie nie jest idealne to wszyscy wiemy. Jakby to działało tak że jak już znajdziesz oblubienicę i miałbyś pewność że będzie na stałe bez względu na wszystko co zrobisz i co zrobi ona to przecież to byłoby pojebane

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podchodząc tak do tematu to .

..nie warto nic. Bo w końcu po co gotować sobie obiad - a może ci nie będzie smakował. Po co kupowac sobie bluzę - a może za dwa dni ci się nie będzie podobać, po co iść na studia górnicze (choć to twoja pasja od kiedy pamiętasz) a może za 2 lata ci się znudzi ? 

Za dzień, dwa, miesiąc, rok może nas tu mie być więc może warto - bo to daje nam endorfiny. Daje w życiu coś z czego jesteśmy dumni. Fajny związek daje stabilizację, spokój, oparcie, fajne rozmowy, dobry seks - a jeśli coś nie wypali - no cóż, z tego składa się życie nie ? 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popłuczyny.... piękne słowo będę jej lubić i używać!!!

Czytając ten post, myślę yeah mój pomysł z twoimi wątkami taki sztos. dziękuję 

No więc ja np nie ufam ludziom, to jest taka obronną pozycja, robisz amortyzację, miłość twoja Cię nie zniszczy całkowicie, podniesiesz się. Czyli masz związki na świecie całe życie prawie trwające idealnie A nagle chuj. Moze ktoś inny. To musi być druzgocacy cios

Ale ludzie dają radę to znieść. Ważne by nie zatracić siebie, pamiętać o sobie, że jesteś jednostką, odrębną choć razem. Co by się nie działo w twoim życiu to ty je przeżywasz. Ty musisz przez to przejść. Tu działasz. Pamiętaj, że masz sprawczosc. Że zawsze będziesz mógł podejmować decyzje. Nikt ci tego nie odbierze i to będzie z Tobą do końca. To wyzwala taka myśl. 

A związki. Ludzi na świecie jest wielu. W każdym wieku. Przewijają się płyną jak rzeka w naszym życiu. Możesz poznawać nowe osoby, możesz z nimi być, możesz próbować stworzyć związek, dom. Nie przetrwa z przyczyn niezależnych od Ciebie? Trudno. Jak w życiu i na świecie, przychodzi zawierucha, kataklizm. Czy jest sens z tym walczyć. Lepiej myśleć jest tu i teraz. Lepiej czerpać zadowolenie z samego budowania, niż z efektu końcowego budowli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No w życiu generalnie nie ma nic pewnego. To, co możemy i na co mamy wpływ, to nasza cześć, nasz kawałek odpowiedzialnosci za relację. Jak wyobrazam sobie związek i co robię, by taki utworzyc, a potem go utrzymać.

U ciebie widzę pewną niespójność (nie traktuj tego jako atak) między tym, co deklarujesz, a jak sie zachowujesz (chocby tu na forum). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, linka napisał(a):

Bo w końcu po co gotować sobie obiad - a może ci nie będzie smakował.

Zawsze się nad tym zastanawiam. Obiad ostatecznie i tak wyląduje w kiblu i tak. Więc może go od razu tam wyrzucić i się nie męczyć…

 

Mimo wszystko lepiej spróbować i żałować, niż nie próbować i żałować, że się nie spróbowało, i zastanawiać się co by było gdyby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, MicMic napisał(a):

Inwestujesz czas, energię, zasoby i nawet nie wiesz czy wszystko się nie spierdoli w ciągu kilku miesięcy.

Tak, zgadzam się. Poświęcić czasu i zaangażowania osobie, która tego np. nie doceni i odejdzie szybciej, czy później. Lepiej, by odeszła wcześniej, ale nie zawsze dostrzegamy wady partnerów. Najgorzej, gdy ty jesteś bardzo zakochany, zaangażowany, a druga osoba robi sobie z waszej relacji hot n cold. To jeszcze bardziej wywołuje u Ciebie, że będziesz się na wszystko zgadzał, bo np. tak cię zmaniupolował, i ani się nie obejrzysz, a już jesteś w jego łapach. Robi Ci siano w głowie, i masz na oczach opaskę, nie widzisz nic. Tłumaczysz tą osobę, przepraszasz.

 

No dobra, w końcu się rozstajecie. Na szczęście! Dobrze, że w ogóle. Bo wiele osób zostaje w takich relacjach, tak dziala uzaleznienie. Potem powoli spadają maski, dostrzegasz kłamstwa, wszystko zaczynasz widzieć dokładnie, bez idealizacji. I na chuj taka relacja? Tylko wywołuje ból. Serio, długo dochodzę do siebie po takiej relacji. MInęły 2 lata. A zdarza się coś przypomnieć, coś tam wraca. Gniew już bardziej niż smutek. Nawet zemsta, by nie pomogła.

To wszystko zostawia ślad. Jeśli był ktoś w takiej relacji, to współczuję. Jeśli jesteś w takiej relacji, to radzę odejdź jak najszybciej. Takie toksyki żerują na waszej wrażliwości.

 

Potem... potem stajesz w jakimś dziwnym pomieszczeniu, zwanym - izolacja. Izolujesz się. Nie ufasz ludziom, na tyle, że w ogóle nie starasz się żadne względy nikogo. Nie dasz już nigdy z siebie wszystkiego. Nikomu.

 

Nawet jak poznasz swoją potencjalnie "bratnią duszę", to jesteś zamknięty.. Lodowaty. Ciężej jest napisać komplement, trudno już się zachłysnąć relacją. Zakochać. Otworzyć.

 

I wiesz... potrzebujesz bliskości. Ale nie czujesz już chyba, że możesz wejść w to całą sobą. A relację buduje się latami, więc jesteś ostrożny. Bardzo ostrożny. Widzisz już na własne oczy, kto jaki, kto kim. NIe dajesz się nabrać na kłamstewka, czułe słówka, skoro czyny mówią same za siebie.

 

I czy wejdziesz w to? Znowu zaryzykujesz? Co gdyby ta osoba mogła okazać się tą jedyną?

 

Potrzeba czasu. Przetrawienie tego, co ci się wydarzyło w związkach. Zabliźnienie ran. 

 

Dlatego jestem przeciwna szybkiemu wskakiwaniu w nowy związek. Wtedy to Ty możesz zranić.

 

I tak to się kręci. Znajdujemy partnera, ranimy się, czasem kochamy, albo więcej kochamy, mniej ranimy. Poznajemy się, a potem może okazać się, że to znowu nie to. 

 

Tyle ludzi na świecie, a my żyjemy jedną. Trzeba zakończyć stare, by przydarzyło się nowe.

 

Ale czy warto się tak starać? Tu już tkwi zagadka. Bo nigdy nie wiemy, kogo poznamy. I czy będzie nam dane zakochać się i prowadzić spokojne, szczęśliwe życie z drugą osobą?

 

 

 

 

 

_ (94).jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę trochę jest odzewu.

Wczoraj miałem jakiś kryzys. W sumie tak walnąłem ten wpis, a potem było mi głupio, że chuj warte te przemyślenia, nic odkrywczego już nie wymyślę - z tego też powodu zrezygnowałem z doktoratu z filozofii. 

Dzięki za komentarze, potem się odniosę, muszę się zająć lodówką bo trzymam rzeczy na balkonie. No i prac mnie czeka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

Mimo wszystko lepiej spróbować i żałować, niż nie próbować i żałować, że się nie spróbowało, i zastanawiać się co by było gdyby.

👏👏👏

To jest jedna z ważniejszych zasad, którymi się kieruje. Najgorsze uczucie, to rozpamiętywanie, że mogło się coś zrobić a się tego nie zrobiło. I to nie tyczy się tylko tego tematu

 

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

Potrzeba czasu. Przetrawienie tego, co ci się wydarzyło w związkach. Zabliźnienie ran. 

 

Dlatego jestem przeciwna szybkiemu wskakiwaniu w nowy związek. Wtedy to Ty możesz zranić.

To raczej mocno indywidualna kwestia. Ale trochę wiąże się to z tym co zacytowałem wyżej. Ten czas, który sobie dajemy na "zabliźnianie ran" to czesto na nowo ich rozgrzebywanie przez overthinking

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, shadow_no napisał(a):

Najgorsze uczucie, to rozpamiętywanie, że mogło się coś zrobić a się tego nie zrobiło.

To prawda. Tak długo, jak coś nie będzie miało życiowych skutków, których nie da się odwrócić – próbować, najwyżej będą nieprzyjemne emocje, ale wspomnienia zostaną. Łatwiej mówić niż zrobić oczywiście.

 

Zatem pakuj się i sru do Danii :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Potem... potem stajesz w jakimś dziwnym pomieszczeniu, zwanym - izolacja. Izolujesz się. Nie ufasz ludziom, na tyle, że w ogóle nie starasz się żadne względy nikogo. Nie dasz już nigdy z siebie wszystkiego. Nikomu.

 

Mamy podobieństwa ;) Ja w sumie chyba utkwiłam tak jakby no ni chuja uczucia miłosne były wtedy i tam zostały. Od tego czasu nie pojawiają się. Jakby serce ci wypadło z klatki no i sie zgubiło. Jest plus z tego że się już nie czuje zakochania, bo właśnie nikt Cię już nie zrani :D ale z 2 strony żyje przeżyjesz bez miłości to trochę przykre nie  

Zycie*

U mnie Na wiosnę już 3 lata, to Cię chyba nie pociesze 😛

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Dalila_ napisał(a):

 

Mamy podobieństwa ;) Ja w sumie chyba utkwiłam tak jakby no ni chuja uczucia miłosne były wtedy i tam zostały. Od tego czasu nie pojawiają się. Jakby serce ci wypadło z klatki no i sie zgubiło. Jest plus z tego że się już nie czuje zakochania, bo właśnie nikt Cię już nie zrani :D ale z 2 strony żyje przeżyjesz bez miłości to trochę przykre nie  

Tak, lód pozostał. NIe czuję do nikogo nic. Swoją rodzinę dażę miłością, jestem przeważnie serdeczna, ale nie czuję empatii zwykle. Jestem trochę z tych uczuć "wyprana". NIe udaję nikogo, ani swoich emocji, ani nie staram się być szanowana w grupie. Niektórzy pozerzy, cwaniaczki, codziennie liża tyłki, żeby tylko gdzieś przynależeć. Po takich doświadczeniach, widzi się więcej. To z jednej strony dar, z drugiej przekleństwo. Bo bolą cię ludzie, którzy po prostu żyją po to, żeby go wychwalano, żyje dla grupy, pod grupę, pod kogoś. To są cwaniacy, którzy zawsze obracają kota ogonem. NIe chcą poznać prawdy, chcą wygrać każdą dyskusję. No cóż. To sobie rządź. Nie wiem, co CI to daje. Mam na to wywalone, ale wiedz, że dla mnie jesteś - mniej niż zero. Sprawy zaszły za daleko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×