Skocz do zawartości
Nerwica.com

Muzyka w głowie


Gabbana

Rekomendowane odpowiedzi

Od miesiąca leczę się na nerwicę natręctw oraz depresję. Zażywam asentra50. Na początku przyjmowania leków miałam silne lęki i przez 2 tygodnie nie puszczający stan derealizacji. Później wszystko było ok, czułam się lepiej. Aż pewnego wieczoru po ciężkim dniu położyłam się spać i usłyszałam w głowie muzykę to była piosenka którą śpiewałam synowi do snu, jakby dokładnie te same słowa które śpiewałam czyli inaczej niż w orginale bo tekst znałam średnio więc wymyślałam słowa. Ale miałam wrażenie że ta muzyka jakby nie pochodziła z moich myśli tylko jakby ktoś gdzieś bardzo daleko puścił radio. Bardzo się wystraszyłam poszłam zapaliłam papierosa ale to nie odpuszczalo. Postanowiłam położyć się spać, jak się kladłam obudził się syn więc się nim zajęłam i dopiero wtedy to odpuściło, jakbym nie miała czasu o tym myśleć więc tego nie było, syn zasnął położyłam się obok niego a rano obudził się bez śpiworka, z racji tego że ma 10 miesięcy stwierdziłam że nie mógł sam się z niego wyplątać więc musiałam ja ściągnąć mu śpiworek w nocy ale nie pamiętałam tego, przeraziło mnie to że nie pamiętam i dostałam ataku paniki bo pomyślałam że nie może to być zbieg okoliczności najpierw ta muzyka później straciłam pamięć ...I wrócił lęk, wróciła derealizacja, następnej nocy muzyki już nie słyszałam, oczywiście z racji mojej nerwicy cały czas ją sobie nuciłam ale czułam że to moje myśli więc ok, okazało się też że syn znów się wyplątał z śpiworka sam więc to jednak był zabieg okoliczności a syn umie się z niego przez sen wyplątać...

Lęk i derealizacja jednak zostały i martwię się bardzo tą muzyką... Nie wiem czy to omamy? Początek jakiejś psychozy? Czy ktoś taką muzykę też slyszał w nerwicy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Gabbana napisał(a):

Od miesiąca leczę się na nerwicę natręctw oraz depresję. Zażywam asentra50. Na początku przyjmowania leków miałam silne lęki i przez 2 tygodnie nie puszczający stan derealizacji. Później wszystko było ok, czułam się lepiej. Aż pewnego wieczoru po ciężkim dniu położyłam się spać i usłyszałam w głowie muzykę to była piosenka którą śpiewałam synowi do snu, jakby dokładnie te same słowa które śpiewałam czyli inaczej niż w orginale bo tekst znałam średnio więc wymyślałam słowa. Ale miałam wrażenie że ta muzyka jakby nie pochodziła z moich myśli tylko jakby ktoś gdzieś bardzo daleko puścił radio. Bardzo się wystraszyłam poszłam zapaliłam papierosa ale to nie odpuszczalo. Postanowiłam położyć się spać, jak się kladłam obudził się syn więc się nim zajęłam i dopiero wtedy to odpuściło, jakbym nie miała czasu o tym myśleć więc tego nie było, syn zasnął położyłam się obok niego a rano obudził się bez śpiworka, z racji tego że ma 10 miesięcy stwierdziłam że nie mógł sam się z niego wyplątać więc musiałam ja ściągnąć mu śpiworek w nocy ale nie pamiętałam tego, przeraziło mnie to że nie pamiętam i dostałam ataku paniki bo pomyślałam że nie może to być zbieg okoliczności najpierw ta muzyka później straciłam pamięć ...I wrócił lęk, wróciła derealizacja, następnej nocy muzyki już nie słyszałam, oczywiście z racji mojej nerwicy cały czas ją sobie nuciłam ale czułam że to moje myśli więc ok, okazało się też że syn znów się wyplątał z śpiworka sam więc to jednak był zabieg okoliczności a syn umie się z niego przez sen wyplątać...

Lęk i derealizacja jednak zostały i martwię się bardzo tą muzyką... Nie wiem czy to omamy? Początek jakiejś psychozy? Czy ktoś taką muzykę też slyszał w nerwicy?

Hej, chciałam Cię uspokoić, bo to co opisujesz, bardzo często zdarza się przy nerwicy, derealizacji i dużym zmęczeniu. To nie brzmi jak psychoza.

 

To, że usłyszałaś muzykę przy zasypianiu, to mogą być tzw. halucynacje hipnagogiczne — wiele osób z lękiem tak ma, zwłaszcza kiedy są zestresowane, nieprzespane albo w trakcie zmiany leków.

Mózg potrafi wtedy realistycznie „odtwarzać” piosenki z pamięci, tak jakby były prawdziwe.

 

Najważniejsze jest to, że:

 

wydarzyło się to tylko raz,

 

pojawiło się przy zasypianiu,

 

zniknęło, kiedy zajęłaś się dzieckiem,

 

wiesz, że to mogło być z Twoich myśli,

 

nie masz innych objawów typu urojenia, natrętne głosy albo poczucie, że ktoś Ci coś „wkłada do głowy”.

 

 

To wszystko bardzo mocno wskazuje na lęk, zmęczenie i derealizację, a nie na psychozę.

Naprawdę dużo osób z nerwicą opisuje dokładnie takie doświadczenia — tylko o tym mało się mówi.

 

Możesz to poruszyć na spokojnie z psychiatrą, ale to, co opisujesz, nie wygląda na początek choroby psychicznej, tylko na epizod przeciążenia.

Nerwica potrafi robić takie numery. Mi niestety też

 

Trzymaj się ❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×