Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy pogodziłeś już się z tym, że umrzesz?


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

7 minut temu, domek napisał(a):

 

Śmierć jest odwrotnością życia. Po śmierci jesteśmy w takim stanie, jak przed poczęciem. ......... "Bo po śmierci nie pamięta się o tobie, A w krainie umarłych któż cię wysławiać będzie?" - Psalm 6:6 BW

....... "to należy do grona żyjących, ten jeszcze ma nadzieję; gdyż żywy pies jest lepszy niż martwy lew. (5)  Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (6)  Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem." - Księga Kaznodziei Salomona 9:4-6 BW

 

Czy myślicie o niej? Czy boicie się jej? ---- Tak czasem myślę. Ostatnio mam pewne drobne problemy zdrowotne i sobie myślę przed Chrystusem : "PANIE, oddałem Ci swoje życie. Zrób co uważasz z moim ciałem, jeśli nawet śmierć jest bliska, to Twoja wola niech się stanie"

.... " Tak kamienowali Szczepana, modlącego się tymi słowy: Panie Jezu, przyjmij mojego ducha. (60)  A upadłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie poczytaj im tego za grzech. A gdy to powiedział, zasnął." - Dzieje Apostolskie 7:59-60 UBG

 

Nie boję się śmierci, bo nie wiem że BÓG wzbudzi mnie do rajskiego domu, gdzie jest nieskończenie lepiej niż w najlepszych miejscach tego świata. Jestem pojednany w Chrystusie z NIM. Jest moim OJCEM - nieskończenie lepszy, silniejszy, mądrzejszy od najlepszych ziemskich ojców. Najlepsze dopiero przede mną 🙂 

 

.... " Niech się nie trwoży wasze serce. Wierzycie w Boga, wierzcie i we mnie. (2)  W domu mego Ojca jest wiele mieszkań. Gdyby tak nie było, powiedziałbym wam. Idę, aby wam przygotować miejsce. (3)  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, żebyście, gdzie ja jestem, i wy byli. (4)  A dokąd ja idę, wiecie i drogę znacie. (5)  Powiedział do niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz, jakże więc możemy znać drogę? (6)  Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie." - Ewangelia Jana 14:1-6 UBG

 

"Ojcze, chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem, aby oglądali moją chwałę, którą mi dałeś, ponieważ umiłowałeś mnie przed założeniem świata. (25)  Ojcze sprawiedliwy, świat ciebie nie poznał, ale ja cię poznałem i oni poznali, że ty mnie posłałeś. (26)  Objawiłem im twoje imię i jeszcze objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, była w nich i ja w nich." - Ewangelia ap Jana 17:24-26 UBG

 

" I powiedział do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył. (26)  A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Czy wierzysz w to? (27)  Odpowiedziała mu: Tak, Panie. Ja uwierzyłam, że ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który miał przyjść na świat" - Ewangelia Jana 11:25-27 UBG

 

" Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. (21)  On przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała, zgodnie ze skuteczną mocą, którą też może poddać sobie wszystko." - Filipian 3:20-21 UBG - prawdziwi chrześcijanie otrzymają niesamowite nowe, niezniszczalne ciała. 

 

" A nie chcę, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei. (14)  Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, to też tych, którzy zasnęli w Jezusie, Bóg przyprowadzi wraz z nim. (15)  Bo to wam mówimy przez słowo Pana, że my, którzy pozostaniemy żywi do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. (16)  Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. (17)  Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem. (18)  Dlatego pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami." - 1 List do Tesaloniczan 4:13-18 UBG

 

"Patrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi. Dlatego świat nas nie zna, bo jego nie zna. (2)  Umiłowani, teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Wiemy jednak, że gdy on się objawi, będziemy podobni do niego, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. (3)  A każdy, kto pokłada w nim tę nadzieję, oczyszcza się, jak i on jest czysty." - 1 List ap Jana 3:1-3 UBG

 

Jeszcze z ostatniej biblijnej Księgi czyli z Objawienia Jana : ''  I widziałem trony, i usiedli na nich ci, którym dano prawo sądu; widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat. " - Obj 20:4 BW  

 

" I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. (2)  I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. (3)  I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. (4)  I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. (5)  I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe." - Obj 21:1-5 BW

 

 

 

 

 

 

Dlaczego Bóg dopuszcza do okrucieństw na świecie? Nie Bóg je czyni, tylko szatan, A kiedyś Bóg wygra nad szatanem. Ale skoro teraz nie wygrywa będąc wszechmogącym to znaczy że nie chce - ma w tym jakiś cel 🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, little angel napisał(a):

to nie Bóg, tylko ludzie... a ludzie są częścią Boga, dlatego Bóg nie ingeruje... jakby zresztą mógł, jak jest On wszędzie? rozmawiasz z nim zresztą, a ja mu odpowiadam

Haha ma to sens koncepcji jedności wszechświata itp. Acz kościół chyba to wyklucza że ludzie to Bóg, a domek zna się na doktrynie

Ale to off top zaczęłam:d

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

29 minut temu, Jurecki napisał(a):

@Verinia pytanie dla ciebie, czy jest Bóg?

To co co stworzyło wszechświat i nas.

Pierwszy poruszyciel, energia, wszechświat - tym dla mnie jest Bóg. Nie widzę go w roli Ojca, czy tam pomocnika. W tej roli się nie sprawdza, więc takiego nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od dawna zastanawiałem się nad naturą rzeczywistości, sensem życia oraz tym, co ludzie nazywają nadprzyrodzonym. W poprzednich dyskusjach i rozważaniach pojawiały się pytania o istnienie Boga, cuda, życie po śmierci czy moralność. Postanowiłem zebrać te myśli w jedną, spójną całość i przedstawić mój punkt widzenia, oparty na obserwacji i własnych odczuciach zaznaczam nie jest to żaden passus i jedyna słuszna wykładnia. To tylko moje rozważania. 

I. Nie ma Boga. Jest Wszechświat.

Nie istnieją żadne empiryczne dowody na istnienie Boga. Religie powstały z potrzeby nadania sensu temu, czego dawniej nie rozumiano. Wiara to konstrukcja kulturowa oparta na lęku przed śmiercią i niewiedzą o naturze rzeczywistości. Nauka nie potrzebuje dogmatów – opiera się na obserwacji, doświadczeniu i weryfikowalnych prawach.

Początek Wszechświata tłumaczy teoria Wielkiego Wybuchu, potwierdzona przez niezależne obserwacje. Około 13,8 miliarda lat temu cała znana przestrzeń, energia i materia były skupione w jednym punkcie – osobliwości. Nastąpiła gwałtowna ekspansja, która wciąż trwa. Nie był to wybuch w próżni, lecz rozszerzenie samej przestrzeni.

Dowody są jednoznaczne: promieniowanie tła mikrofalowego, odkryte przez Penziasa i Wilsona, to echo tamtego początku. Rozszerzanie się galaktyk, opisane przez Hubble’a, potwierdza pierwotną ekspansję. Skład pierwiastków we Wszechświecie zgadza się z przewidywaniami modelu Wielkiego Wybuchu – proporcje wodoru, helu i litu pasują idealnie.

Życie powstało nie z cudu, lecz z chemii. W pierwotnej Ziemi, w mieszance gazów, wody i energii elektrycznej, uformowały się pierwsze związki organiczne. Ewolucja biologiczna przekształciła je w coraz bardziej złożone formy życia. Żaden etap tego procesu nie wymagał boskiej interwencji.

Boga nie ma nie dlatego, że to bluźnierstwo. Boga nie ma, bo żaden element rzeczywistości nie potrzebuje go do istnienia. Wszechświat działa sam. A my jesteśmy jego częścią – pyłem, który nauczył się myśleć.

II. Zjawiska nadprzyrodzone – iluzje ludzkiego umysłu

Człowiek od zawsze nadawał sens temu, czego nie rozumiał. Zanim powstała fizyka, każdy cień, grom czy sen interpretowano jako znak sił wyższych. Dziś wiemy, że to iluzje wywołane mózgiem, biologią i fizyką, nie dowody nadprzyrodzoności.

Duchy i zjawy: brak potwierdzonych przypadków kontaktu z duszami. Zjawiska te tłumaczą: infradźwięki, które wywołują halucynacje i niepokój; pleśń i dwutlenek węgla w starych budynkach, wpływające na układ nerwowy; paraliż senny, tworzący wrażenie obecności kogoś obok.

Cuda i objawienia: przypadki „cudownych uzdrowień” wynikają z efektu placebo, naturalnego przebiegu chorób lub statystycznego przypadku. Objawienia religijne są halucynacjami – efekt epilepsji, niedotlenienia lub silnych emocji.

Astrologia, tarot, energia: żadne planety nie wpływają na los człowieka. Tarot, runy i „czytanie aury” to projekcje psychologiczne (efekt Forera). Nie istnieją „czakry” ani „energia życiowa” w sensie naukowym.

Życie po śmierci: brak dowodów na kontynuację świadomości. Doświadczenia z pogranicza śmierci tłumaczy neurochemia – wyrzuty endorfin i dopaminy tworzą złudzenie światła i tunelu.

Nie ma duchów, cudów ani boskich planów. Jest tylko świat, który działa sam, według praw natury.

III. Rozmyślania czysto teoretyczno – filozoficzne

1. Człowiek jako fragment Wszechświata

Człowiek nie jest centrum kosmosu ani jego sensem. Nasza świadomość jest tymczasową konfiguracją materii, zdolną do autorefleksji. Jak pisał Carl Sagan: „Jesteśmy sposobem, w jaki Wszechświat poznaje samego siebie”. Świadomość nie tworzy porządku – tylko go odkrywa. Każde „ja” jest efektem ewolucji biologicznej i kosmicznej, a nie planem boskim. To pozwala traktować ludzką egzystencję jako fragment większego, neutralnego procesu.

2. Sens i znaczenie

Wszechświat nie ma celu. Nie kieruje nim żadna siła nadprzyrodzona. Sens to konstrukcja umysłu, a nie właściwość rzeczywistości. Jak zauważa Jean-Paul Sartre: „Człowiek jest skazany na wolność” – to znaczy, że sam tworzy wartości i znaczenie własnego życia. Z biologicznego punktu widzenia, jest to funkcja adaptacyjna: nadając znaczenie swoim czynom, człowiek porządkuje chaos i zwiększa swoje szanse przetrwania. Z perspektywy kosmologicznej, każdy fragment materii jest równorzędny, a znaczenie powstaje wyłącznie w świadomości obserwatora.

3. Moralność i dobro

Dobre i złe nie istnieją w sensie absolutnym. Moralność jest efektem ewolucji społecznej: altruizm, współpraca i poczucie sprawiedliwości zwiększają szanse przetrwania grupy. E.O. Wilson w Sociobiology podkreśla, że normy społeczne powstały jako mechanizmy adaptacyjne, nie jako nakaz boski. To argument naukowy: moralność nie wymaga transcendentnego źródła – jest zrozumiała jako zjawisko biologiczne i społeczne.

4. Czas i śmierć

Czas istnieje jako funkcja przestrzeni i ruchu materii. Śmierć jest naturalnym końcem konfiguracji świadomości – końcem procesów biologicznych. Nie jest karą, ani bramą do innego świata. Richard Dawkins pisze: „Śmierć jest końcem życia, a życie samo w sobie jest cudem fizycznym”. Świadomość chwilowa, ale wystarczająca, by tworzyć znaczenie własnego istnienia.

5. Zachwyt jako transcendencja

Choć nie istnieje byt nadprzyrodzony, możemy doświadczać zachwytu. Zdolność do estetycznego i intelektualnego podziwu nad wszechświatem pełni funkcję duchową: jest realną transcendencją w ramach naturalnych praw. Jak pisał Spinoza: „Człowiek doświadcza radości, kiedy rozumie prawa natury”. Zachwyt nad kosmosem i prawami przyrody zastępuje religijny mistycyzm i daje poczucie sensu w realnym świecie.

6. Dowód racjonalizmu (syntetyczny)

  1. Wszechświat istnieje niezależnie od obserwatora.
  2. Nie ma empirycznych dowodów na istnienie Boga ani nadprzyrodzonych bytów.
  3. Wszystkie zjawiska uznawane za cudowne mają naturalne wyjaśnienia: fizyczne, chemiczne, biologiczne lub psychologiczne.
  4. Moralność, sens i wartości są produktami ewolucji i świadomości.

Wniosek: człowiek sam tworzy znaczenie i moralność w neutralnym, naturalnym świecie – nie jest podporządkowany żadnemu bytowi nadprzyrodzonemu. Racjonalizm jest logiczną konsekwencją obserwacji Wszechświata i wiedzy naukowej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są tacy, co nie boją się śmierci, bo wierzą, że znowu spotkają swoich bliskich.
Są tacy, co boją się śmierci, bo nie zrealizowali czegoś za życia.

 

 

 

W dniu 19.10.2025 o 00:21, Prince of darkness napisał(a):

II. Zjawiska nadprzyrodzone – iluzje ludzkiego umysłu

Człowiek od zawsze nadawał sens temu, czego nie rozumiał. Zanim powstała fizyka, każdy cień, grom czy sen interpretowano jako znak sił wyższych. Dziś wiemy, że to iluzje wywołane mózgiem, biologią i fizyką, nie dowody nadprzyrodzoności.

Duchy i zjawy: brak potwierdzonych przypadków kontaktu z duszami. Zjawiska te tłumaczą: infradźwięki, które wywołują halucynacje i niepokój; pleśń i dwutlenek węgla w starych budynkach, wpływające na układ nerwowy; paraliż senny, tworzący wrażenie obecności kogoś obok.

Cuda i objawienia: przypadki „cudownych uzdrowień” wynikają z efektu placebo, naturalnego przebiegu chorób lub statystycznego przypadku. Objawienia religijne są halucynacjami – efekt epilepsji, niedotlenienia lub silnych emocji.

Astrologia, tarot, energia: żadne planety nie wpływają na los człowieka. Tarot, runy i „czytanie aury” to projekcje psychologiczne (efekt Forera). Nie istnieją „czakry” ani „energia życiowa” w sensie naukowym.

Życie po śmierci: brak dowodów na kontynuację świadomości. Doświadczenia z pogranicza śmierci tłumaczy neurochemia – wyrzuty endorfin i dopaminy tworzą złudzenie światła i tunelu.

Nie ma duchów, cudów ani boskich planów. Jest tylko świat, który działa sam, według praw natury.


Myślę, że sam fakt że teraz o tym myślisz, to dopuszczasz możliwość, że nie istnieje tylko to co opisane w książkach o prawach natury i że nie ma nic więcej już do zbadania. 
Wpuszczę tu trochę wątpliwości, jeśli mogę.

 

A dlaczego zjawiska "nadprzyrodzone" (czyli te uznane dla nas za zagadkowe) miały by nie mieć nic wspólnego z np. oddziaływaniem na naszą percepcję, biologię czy fizykę? bo inaczej jak miały by być zaobserwowane? 


Albo coś się zmienia w energiach/materiach (dające się zbadać choćby poszlakowo) albo coś się jakby wydaje komuś, lub ma wizję. Jaka byłaby trzecia możliwość?
Nikola Tesla, inspirował się bardzo cudami Jezusa i np. uważał, że wszystko da się wytłumaczyć np. chodzenie po wodzie było to dla niego.... miał na to swoją teorię, nie pamiętam jaką 🙂 ale to i tak były suche teksty jak coś mogłoby działać, a nie jak to sprawić żeby coś tak się wydarzyło.

 

Cuda ozdrowieńcze i objawienia, to trudno wyjaśniać, ale np. ozdrowione niemowlęta raczej nie wiedzą co to nawet placebo. A objawienia, to mi się kojarzy np. przemiana Hostii m.in. Cud w Sokółce, który był badany przez naukowców tak na poważnie.
Zaś cuda ozdrowieńcze kojarzą mi się jeszcze z kołem przyjaciół Bruno Gröning-a, gdzie zdarzają się przypadki, iż lekarze badają kogoś i stwierdzają, że ktoś faktycznie odzyskał swoje zdrowie w niezrozumiały dla współczesnej medycyny sposób. 
Jednakowoż bez wiary to się nie da chyba dosłownie nic... różnych rzeczy, nawet spełnić jakieś swoje marzenie, tak uważam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Propos tej śmierci.
Wydaje się ona nam dość odległa a jednak przecie się z nią spotykamy.
Umierają nasi bliscy, ludzie dla nas istotni, umierają zwierzaki z którymi jesteśmy związani a i my czasem ocieramy się o śmierć.
Bywa że niechcący - np zachowując się nieuważnie na ulicy gdy o centymetry jedynie mija nas szybko jadący samochód, a bywa że chcący bo np. próbowaliśmy się sami zabić.
Uchodząc cało z takiego spotkania ma się dość wyjątkowe wrażenia.
Pamiętam że po próbie samobójczej z wykorzystaniem morfiny (teoretycznie powinna się udać ale jak widać udała się inaczej niż przewidywał plan) miałem niesamowitego kaca (takiego fizycznego zupełnie a do tego jeszcze koszmarne zupełnie zatwardzenie) i w jakimś zdziwieniu siedziałem sobie w knajpce pod gołym niebem próbując go jakoś opanować i patrzyłem na świat.
Wydał mi się absurdalnie piękny i absurdalnie obojętny na moją próbę sprzed kilkunastu godzin.
Miałem takie poczucie że w sumie to umiarkowanie fajnie że się to skończyło akurat tak a nie inaczej.
I wrażenie że z jakiegoś powodu mam kolejną szansę...
Nikt jakoś nie zauważył mojej próby ani mojego stanu co też było dla mnie dziwne.
Bo ja byłem na tym zafiksowany tak że nie widziałem innej możliwości i wszystko wydawało się być oczywiste.
I tak sobie siedziałem i smakowałem ten "bez znaczenia"
I mam takie wnioski że śmierć owszem jest nieunikniona ale nie warto jej poświęcać naszego czasu.
Póki żyjemy warto jest poświęcać czas temu życiu jakkolwiek nie byłoby do dupy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Jurecki napisał(a):

@Przemek_Leniak jesteś wierzący? Bo wydaje mi się że nie.

Myślę że jestem. 

Ale to ciekawe dla mnie że masz wrażenie że nie. 

Z czego tak wnosisz? 

Edytowane przez Przemek_Leniak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do tematu to nie i pewnie nigdy się nie pogodze. W depresji doskwierał mi dodatkowo lęk przed śmiercią, a że teraz od jakiegoś czasu depresji nie mam to tym bardziej nie chciałbym umierać. Widzę tu pewne powiązanie z tym że mama mi mogła coś sprzedać podprogowo przez to że nienajlepiej przeżyła śmierć ojca jeszcze zanim się urodziłem, a mocno później gdy dorosłem to przeżyłem spree śmierci kilku znajomych jednego po drugim

 

A jeszcze dla mnie mega spooky są takie wspomnienia ludzi którzy mówili czy pisali o tym że tak bardzo boją się śmierci, a już od dawna nie żyją. Tyle samo są warte moje lęki a i tak marnuje na ten bezsens czas xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam nie wiem. To, że umrę odbieram jako fakt i tyle. Nie mam życia którego przykro byłoby mi zostawić. Nie mam planów które chciałbym zrealizować, bo wiem, że żaden z nich się nie nigdy nie uda. 
Sama śmierć (o ile nie w jakichś męczarniach) nie wydaje mi się być straszna. W przeciwieństwie do tego jak odbiorą ją moi bliscy. Gdybym umarł teraz to moja mama by się załamała psychicznie. 

Do tego też cała otoczka z pogrzebem i pieniędzmi potrzebnymi do jego organizacji. 

Umierając martwiłbym się o swoją mamę, jak sobie z tym poradzi, a nie o samego siebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Happyandsad napisał(a):

Sam nie wiem. To, że umrę odbieram jako fakt i tyle. Nie mam życia którego przykro byłoby mi zostawić. Nie mam planów które chciałbym zrealizować, bo wiem, że żaden z nich się nie nigdy nie uda. 
Sama śmierć (o ile nie w jakichś męczarniach) nie wydaje mi się być straszna. W przeciwieństwie do tego jak odbiorą ją moi bliscy. Gdybym umarł teraz to moja mama by się załamała psychicznie. 

Do tego też cała otoczka z pogrzebem i pieniędzmi potrzebnymi do jego organizacji. 

Umierając martwiłbym się o swoją mamę, jak sobie z tym poradzi, a nie o samego siebie. 

O to też mam. Balabym się bólu jaki by odczuwali moi bliscy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, ciekawy temat i dyskusja.

Śmierci się nie boję, pragnąłem śmierci w chorobie, próbowałem się zabić, w efekcie przestałem się bać i odzyskałem spokój.

Aby prawdziwie żyć, trzeba się ponownie narodzić.. jaki jest sens myślenia o śmierci? Spróbujcie pomyśleć jak na nowo się narodzić - bez śmierci... Paradoks polega na tym, że zaburzonym jest łatwiej to zrozumieć.

 

Teoria Wielkiego Wybuchu... to nadal tylko teoria (zresztą już podważana przez fizykę kwantową) i teorią pozostanie na zawsze bo nie jesteśmy w stanie zerknąć w przeszłość na te 13,8 miliarda lat, bo pierwszy etap ekspansji kosmosu był tak potężną energią, że naukowcy jasno stwierdzają, że nigdy nie będziemy  w stanie zobaczyć co było wcześniej.

 

"Boga nie ma a wszechświat i życie to chemia.." Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że tak doskonały (uniwersalne prawa fizyki, doskonałe proporcje pierwiastków..) w swej istocie wszechświat nie powinien powstać z chaosu. Najnowsze  badania fizyki wskazują, że cały wszechświat jest wypełniony mikrocząstkami, które nieustannie kreują wszystko co widzimy.

Bóg jest po za czasem. Czas w rzeczywistości nie istnieje... a jednocześnie istnieje tylko ze względu na nas...(obserwatorów). Pytanie dlaczego, może dlatego abyśmy mieli świadomość przemijalności i spróbowali zrozumieć teraźniejszość i sens życia. 

Bóg jest wszędzie, bo jest we wszystkim co istnieje... i to dla mnie (człowieka - duszy) sens poznania/życia..

 

takie tam przemyślenia..:-)

     

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, miL;) napisał(a):

Cześć, ciekawy temat i dyskusja.

Śmierci się nie boję, pragnąłem śmierci w chorobie, próbowałem się zabić, w efekcie przestałem się bać i odzyskałem spokój.

Aby prawdziwie żyć, trzeba się ponownie narodzić.. jaki jest sens myślenia o śmierci? Spróbujcie pomyśleć jak na nowo się narodzić - bez śmierci... Paradoks polega na tym, że zaburzonym jest łatwiej to zrozumieć.

 

Teoria Wielkiego Wybuchu... to nadal tylko teoria (zresztą już podważana przez fizykę kwantową) i teorią pozostanie na zawsze bo nie jesteśmy w stanie zerknąć w przeszłość na te 13,8 miliarda lat, bo pierwszy etap ekspansji kosmosu był tak potężną energią, że naukowcy jasno stwierdzają, że nigdy nie będziemy  w stanie zobaczyć co było wcześniej.

 

"Boga nie ma a wszechświat i życie to chemia.." Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że tak doskonały (uniwersalne prawa fizyki, doskonałe proporcje pierwiastków..) w swej istocie wszechświat nie powinien powstać z chaosu. Najnowsze  badania fizyki wskazują, że cały wszechświat jest wypełniony mikrocząstkami, które nieustannie kreują wszystko co widzimy.

Bóg jest po za czasem. Czas w rzeczywistości nie istnieje... a jednocześnie istnieje tylko ze względu na nas...(obserwatorów). Pytanie dlaczego, może dlatego abyśmy mieli świadomość przemijalności i spróbowali zrozumieć teraźniejszość i sens życia. 

Bóg jest wszędzie, bo jest we wszystkim co istnieje... i to dla mnie (człowieka - duszy) sens poznania/życia..

 

takie tam przemyślenia..:-)

     

Pięknie napisane. Daje do myślenia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku był chaos. Potem Bóg stwierdził, że ma za dużo wolnego czasu i stworzył świat w sześć dni — bo siódmego chciał odpocząć, choć jako istota wszechmocna nie powinien się przecież męczyć. Ale nie pytajcie, bo to tajemnica wiary.

I oto szóstego dnia, po długich rozważaniach nad rybami, ptakami i gadami, Bóg ulepił człowieka z błota. I był to, jak mówią, „ukoronowany akt stworzenia” — choć patrząc na to, co się potem wydarzyło, można podejrzewać, że korona była raczej z papieru po jajkach.

Bo właśnie w tym momencie coś poszło nie tak. Człowiek dostał wolną wolę, a Bóg — pierwszą migrenę. Od tamtej pory świat toczy się siłą rozpędu, a człowiek z dumą powtarza, że „powstał na obraz i podobieństwo” — co tłumaczy, dlaczego niektóre bożki mają ewidentne problemy z ego.

Ale nie martwmy się. To jedyny możliwy scenariusz powstania świata. Naukowcy z miliardem lat danych mogą się schować, bo tutaj mamy sześć dni, błoto, żebro i zakaz jedzenia jabłek. Nie podlega dyskusji. Koniec kropka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Na początku był chaos. Potem Bóg stwierdził, że ma za dużo wolnego czasu i stworzył świat w sześć dni — bo siódmego chciał odpocząć, choć jako istota wszechmocna nie powinien się przecież męczyć. Ale nie pytajcie, bo to tajemnica wiary.

I oto szóstego dnia, po długich rozważaniach nad rybami, ptakami i gadami, Bóg ulepił człowieka z błota. I był to, jak mówią, „ukoronowany akt stworzenia” — choć patrząc na to, co się potem wydarzyło, można podejrzewać, że korona była raczej z papieru po jajkach.

Bo właśnie w tym momencie coś poszło nie tak. Człowiek dostał wolną wolę, a Bóg — pierwszą migrenę. Od tamtej pory świat toczy się siłą rozpędu, a człowiek z dumą powtarza, że „powstał na obraz i podobieństwo” — co tłumaczy, dlaczego niektóre bożki mają ewidentne problemy z ego.

Ale nie martwmy się. To jedyny możliwy scenariusz powstania świata. Naukowcy z miliardem lat danych mogą się schować, bo tutaj mamy sześć dni, błoto, żebro i zakaz jedzenia jabłek. Nie podlega dyskusji. Koniec kropka.

Ale to są tylko przypowieści, o głębszym sensie, alegoryczne. Nie bez powodu podobne motywy pojawiły się w różnych kulturach. Motyw potopu, stworzenia człowieka, krain po śmierci itp omawialiscie mitologie, widzicie podobieństwa? ;)

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

Pięknie napisane. Daje do myślenia 

To prawda, ładnie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Ale to są tylko przypowieści, o głębszym sensie, alegoryczne. Nie bez powodu podobne motywy pojawiły się w różnych kulturach. Motyw potopu, stworzenia człowieka, krain po śmierci itp omawialiscie mitologie, widzicie podobieństwa? ;)

Oczywiście, masz rację — to wszystko alegorie. Bóg stworzył człowieka w szóstym dniu, potem zorientował się, że nie wyszło, więc kazał pisać przypowieści, żeby wyglądało na plan. I tak oto powstała najdłużej utrzymująca się metafora nieudanej próby inżynierii biologicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Wypieram jak mogę. Czasem stykam się ze śmiercią, wtedy mniej udaje mi się to wypierać i wszystko, co robię, traci sens. A potem zyskuje, bo uświadamiam sobie, że to życie jest jedynym, jakie mam, a świat nie będzie wiecznie czekał.

 

😍😍😍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×