Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rozmowa z psychiatrą.


Kasia 1

Rekomendowane odpowiedzi

23 minuty temu, Catriona napisał(a):

Normalnie, mówiłam że mam lęki/lęk uogólniony/ataki paniki czy z czym tam miałam problem w danym czasie. Jak to był lęk napadowy czy ataki paniki to lekarz tylko pytał czy chcę coś doraźnie. 

Catrion czy masz OCD myśli? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Kasia 1 napisał(a):

Catrion czy masz OCD myśli? 

Ja mam OCD takie klasyczne, mycie rąk, skrupulatyzm, natrętne myśli. Opowiadałam bez używania fachowego jezyka, bo go nie znalam. (Ja do tej pory nie wiem co to ruminacje). Ogólnie moja pierwsza wizyta w życiu trwała  myślę ponad godzinę. Mówiłam o tym co wydawało mi się dziwne.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, bei napisał(a):

Ja mam OCD takie klasyczne, mycie rąk, skrupulatyzm, natrętne myśli. Opowiadałam bez używania fachowego jezyka, bo go nie znalam. (Ja do tej pory nie wiem co to ruminacje). Ogólnie moja pierwsza wizyta w życiu trwała  myślę ponad godzinę. Mówiłam o tym co wydawało mi się dziwne.

Natrętne myśli na jaki temat masz? Jeżeli mogę zapytać. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Kasia 1 napisał(a):

Natrętne myśli na jaki temat masz? Jeżeli mogę zapytać. 

 

Zwykle coś związanego z lękiem przed grzechem (w sensie, że boje sie,że te myśli mogą być grzechem).

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie było to, że przeklinałam. Potem dowiedziałam się, że przeklinaniem można na kogoś sprowadzić przekleństwo. I potem analiza...aby nikomu przeklinaniem krzywdy nie zrobić. 

Wiesz polskie kur...to normalnie jak się uderzysz sam itp.

Ale żeby do kogoś nie przeklinać ... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiłam czemu się tu znalazłam. Wtedy moja wiedza o zaburzeniach była zerowa. Byłam też chyba w głębokiej depresji, tak jak na terapii tej długiej, czyli zahukana i spokojniejsza. Przez co potem jak mi się poprawiło, to całość wiedzy na mój temat z wtedy się jakby nie sprawdzala xd 

No ale o co pytasz, to mów o objawach. Wszystkich nawet jak coś się wydaje głupie. Bo może być istotne, i mały szczegół może całą diagnozę zmienić...Bo tyle jest podobnych cech w zaburzeniach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Mówiłam czemu się tu znalazłam. Wtedy moja wiedza o zaburzeniach była zerowa. Byłam też chyba w głębokiej depresji, tak jak na terapii tej długiej, czyli zahukana i spokojniejsza. Przez co potem jak mi się poprawiło, to całość wiedzy na mój temat z wtedy się jakby nie sprawdzala xd 

No ale o co pytasz, to mów o objawach. Wszystkich nawet jak coś się wydaje głupie. Bo może być istotne, i mały szczegół może całą diagnozę zmienić...Bo tyle jest podobnych cech w zaburzeniach...

Dalila jakie masz zaburzenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Verinia napisał(a):

Kiedyś cierpiałam na powtarzające się myśli natrętne. Jakieś tam natrętne zachowania/czynności też miewałam, na zasadzie jak coś zrobię to będzie dobrze/jak czegoś nie zrobię, to coś się złego wydarzy.

 

Moje myśli kręciły się wokół nietypowych tematów np. że sąsiedzi wiedzą, że nie mam koleżanek i jestem gorsza/ myśli egzystencjalne - po co żyjemy, jaki jest sens życia i po co cokolwiek robić (do dziś często mam takie), jak to się dzieje, że ludzie mówią/skąd się wzięła mowa, że nigdy nikt mnie nie polubi za to jaka jestem, bo gdzieś tam sobie ubzdurałam, że jestem TA GORSZA. Kiedyś również bardzo mocno męczyły mnie myśli z grafologią, ale tego nie wytłumaczę, bo jest to zbyt skomplikowane. Ale głównie moje natręctwa kręciły się wokół mojej samooceny i tego jak jestem odbierana przez ludzi, jak się przy nich mogę czuć. Bo miałam dodatkowo fobię społeczną i to się tak nakładała. Myśli natrętne są związane z tym, co jest dla nas ważne. 

 

Dziś już mam od tego spokój.

 

PS. jeszcze pamiętam jak kilka lat bałam się, że ktoś mi zrobi krzywdę, bo dostawałam pogróżki przez inernet. Rodzina mówiła, żę to pewnie jakiś chory żart. Nie doniosłam policji, skasowałam pogróżki i rozmowę, chciałam zapomnieć, ale codziennie myśli męczyły. Trwało to za długo, bo jakieś dwa lata. 

 

Natrętne myśli mi się zmieniały. Gdy myślałam, że jestem od nich wolna, to przychodziły myśli na inne tematy.

 

Jest to ogromne cierpienie.

 

 

Chodzisz do lekarza psychiatry? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

Nie podejrzewałabym. Myślałam, że masz jakieś zaburzenia osobowosći.

 

Masz derealizacje? na czym polega ta dysocjacja u Ciebie

 

Derealizacje miałam moze kilka razy. U mnie to polega na objawach neurologicznych. Wygląda jak ptsd, ale nie ma traumy, więc zrobili taka kategorie w zaburzeniach dysocjacyjnych (moja teoria xd). Osobowości chyba nie mam, chociaż mam adhd, tendencje do okaleczen (Ale to chyba jako stimowanie bedzie), no i impulsywna jestem, zabawowa. Jeszcze jak mnie striggeruje to usuwam rozmowy, numery tel, a zaraz potem ich potrzebuje i się wku**iam na siebie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Mic43 napisał(a):

/cenzura/ wie co to jest ta dysocjacja, każdy o tym mówi, a ja nie do końca rozumiem. Ostatnio słyszałem, że to takie zawieszenie mózgu, jakbyś się do siebie zapadła. 

Tak jest u Cb @Dalila_

To jest taki mechanizm obronny mózgu. Wszyscy ludzie dysocjują, ale gdy stopień nasilenia jest patologiczny to masz zaburzenie. Biologicznie to chwilowe odlaczenie mózgu od ciała, w dużym skrócie. Jest to reakcja na stres czy cierpienie

Zdrowa dysocjacja to np. jak się wyłączasz, relaksujesz na jakiś szkodliwy dla Ciebie czynnik. Np. przestaniesz myśleć że coś Cię boli, albo słuchasz muzyki by nie słuchać teściowej i oczy zamykasz i to jest pewnego rodzaju ratunek dla Twojego JA

Inaczej twój mózg odlacza się od ciała, czyli masz stany derealki albo odcina ci dostęp do jakiej części ciała, jak miesien

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Mic43 napisał(a):

Brzmi zajebiscie xd

Ja nigdy nie przestaje myśleć, może nie mam nawet tej zdrowej dysocjacji? Xd

Myślec że coś Cię boli, fizycznie. Ciężko było mi o lepsze przykłady zdrowej dysoscjacji, ale każdy człowiek to stosuje i nieświadomie 

To coś jak organizm robi aby przetrwać

Często gdy ktoś doświadcza traumy to w tym czasie ma derealizacje albo depersonalizacje. Np podczas gwałtu mają to ofiary jego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Catriona napisał(a):

Dysocjacja jest mechanizmem obronnym. Pełni on funkcję ochronną. I każdy ma ten mechanizm wykształcony, np. jak zaczynasz o czymś myśleć/marzyć i się odcinasz od otaczających bodźców, w sensie może np. ktoś coś do Ciebie mówić w tym czasie a Ty jesteś na tyle "w swoim świecie", że nawet tego nie słyszysz- to też już podpada pod dysocjację, oczywiście takie sytuacje nie zaliczają się do patologicznej dysocjacji i nikt tu nie będzie nikomu diagnozował zab. dysocjacyjnych w takich sytuacjach. Największe zdolności do dysocjacji mają dzieci - one bez problemu potrafią się "wyłączyć" i odciąć od otaczających bodźców, z wiekiem ta zdolność maleje, ale nie zanika.


O patologii mówi się wtedy, gdy może i na jakimś etapie ten machanizm był adaptacyjny i pomagał przetrwać, ale czynnik ją wywołujący już dawno ustał, a mechanizm nadal się pojawia w nieadekwatnych sytuacjach. I takie zab. dysocjacyjne dzielą się na różne podkategorie: fuga dysocjacyjna, amnezja dysocjacyjna, drgawki dysocjacyjne, nagła utrata czucia np. w kończynach dolnych czy utrata wzroku nie mająca uzasadnienia somatycznego. W ICD-10 zaburzenia dysocjacyjne są zamiennie określane też zaburzeniami konwersyjnymi. DSM je już rozróżnia i konwersyjnymi nazywa tylko wtedy jeśli objawy imitują objawy neurologiczne.

Jak kiedyś nawet próbowałam dojść genezy kiedy dokładnie coś uznaje się za dysocjację a kiedy za konwersję, ale żaden specjalista mi tego sensownie nie wytłumaczył xD 

Dodam jeszcze jako ciekawostkę, że to jakie objawy dysocjacji będzie miał delikwent (mówię teraz o psychopatologii) w dużej mierze zależy od jego wiedzy o chorobach ;) stąd często objawy imitują jakąś chorobę, ale jak się poszpera głębiej to jednak wiele się nie zgadza i nie pasuje, co poza badaniami oczywiście, pozwala wykluczyć podłoże somatyczne.

Id 11 już rozróżnil konwersje od dysoscjacji przynajmniej w nazewnictwie, bo pojawiła się wspólna podkategoria zaburzenia dysocjacyjne pseudoneurologiczne. Stąd wydaje mi się że konwersja to chyba będzie już np. Jelito drażliwe, duszności, tętno, no te wszystkie związane z nerwicami i stresem i pod postacią somatyczna? 

Dobrze wyjaśniłas. Ja już znowu błąd napisałam, bo nie wiem czy icd11 rozróżnil xd no to już mnie przerasta dobór słów i wgl :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

48 minut temu, Mic43 napisał(a):

Znane są przyczyny tego zaburzenia? Ciekawe, bo ja mam spore problemy, żeby się odciąć od świata zewnętrznego, drobne hałasy już mjnie potrafią wkurwić i rozskupić. A nawet jak się odetnę od świata zewnętrznego, to o czymś myślę, w sensie słowami - to że sobie w myślach mówię, rozważam coś to też jest forma tej zdrowej dysocjacji?

Ja jak widzisz mam to zaburzenie, ale też jestem neuroatypowa, i to jest cechą takich ludzi, problem z bodzcami. Objawy dysoscjacji pojawiają się bez tego bodźca, tak jakby były pomylone w czasie 

No ja mam nnerwice frontowa A nie byłam na froncie XDD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Derealka to podkategoria. Tak jak masz różne rodzaje schizofrenii 

31 minut temu, Verinia napisał(a):

No dobra, ale ja nadal nie czaję czym różnią się zab. Dysocjacyjne od derealizacji/depersonalizacji?

DD często występuje w borderline, i innych zaburzeniach.

 

Ja mam DD od około 10 lat. Bez przerwy.

No teraz się patrzę na pokój i jestem jak we śnie. Odcięta. Od emocji bardzo często też. Jestem dla siebie obca.

 

Ja już się przyzwyczaiłam.  Nie boję się tego stanu. To dla mnie taka naturalna faza, coś jak po marihuanie czy innych specyfikach.

 

To jest dysocjacja?

 

Ja mam pseudoneurologiczne. Ty derealizacje. A ktoś ma fuge dysocjacyjna. Z tą różnicą że chyba można mieć wszystko na raz, a schizofrenie ma się jeden rodzaj. 

Chyba xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Verinia napisał(a):

Nie znam się. Mnie już nawet tez stan nie rusza. Z jednej strony dużo czuję, a często prawie nic.

weź tu ogarnij co nam jest xD

 

na mnie lekarz mówi Hybryda i ciekawy przypadek.

Bardzo fajna ksywka, taka drapiezna :D ale derealki nie zazdroszczę... uczucie że Cię nie ma. Przynajmniej tak to zapamiętałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Verinia napisał(a):

Kiedyś cierpiałam na powtarzające się myśli natrętne. Jakieś tam natrętne zachowania/czynności też miewałam, na zasadzie jak coś zrobię to będzie dobrze/jak czegoś nie zrobię, to coś się złego wydarzy.

 

Moje myśli kręciły się wokół nietypowych tematów np. że sąsiedzi wiedzą, że nie mam koleżanek i jestem gorsza/ myśli egzystencjalne - po co żyjemy, jaki jest sens życia i po co cokolwiek robić (do dziś często mam takie), jak to się dzieje, że ludzie mówią/skąd się wzięła mowa, że nigdy nikt mnie nie polubi za to jaka jestem, bo gdzieś tam sobie ubzdurałam, że jestem TA GORSZA.


A to nie jest po prostu niska samoocena? Nigdy nie zagłębiałem się w ten temat, ale widzę, że mam podobnie jak inni tutaj piszący. Ciągle myślę, że jestem gorszy i każdy o tym na pewno musi wiedzieć. Dziwię się gdy ktoś powie inaczej i uważam, że kłamie, bo oczywiste jest to, że to jaki jestem nie może być w najmniejszym stopniu pozytywne. Cały czas są ze mną myśli negatywne, nigdy nie robię czegoś dobrze według własnej "głowy". 
Dawniej gdy byłem dzieckiem ciągle towarzyszyły mi myśli w stylu - zrobiłem to lewą ręką to trzeba też prawą. Zostawiłem ten papierek od cukierka to przecież muszę ten drugi też schować, bo będzie smutny (coś w tym stylu heh, brzmi zabawnie, ale jednak to męczące było), jeśli wybiorę jabłko po lewej to tamto po prawej poczuje się gorsze, itd. itd. Dziś też tak mam, ale nie doskwiera mi to tak bardzo. Trochę czuję się źle dokonując pewnego wyboru lub nie robiąc czegoś ponownie, ale to mija i idę dalej. 
Czasem wydawało mi się to dziwne, ale jakoś nie interesowałem się tym, bo mam inne problemy ze sobą, które wydają się ważniejsze. 

A co tematu to na 100% trzeba powiedzieć prawdę o sobie. Nie ukrywać czegoś i opowiadać jak jest. Jeśli potrafisz to mów ile wlezie, a jeśli nie to dobry psycholog powinien sam potrafić wyciągnąć z Ciebie informacje które są potrzebne. 
Sam mam z tym problem, bo chciałbym zapisać się znów na terapię, ale nie bardzo wiem od czego zacząć, bo jest tego tak dużo... a czasu mało. I niby wiem, że to co napisałem wyżej jest okej, ale mam trochę pustkę paradoksalnie w głowie. Chociaż wydaje mi się, że po prostu zacząłbym od tego, że jest źle, a później opowiadał dlaczego, dodawał powód za powodem. Może udałoby się poskładać to w całość jakoś. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Catriona napisał(a):

Dostałaś odpowiedź przecież: normalnie opowiedzieć mu o swoich objawach. Lekarz nie jest wróżką, psychiatria  nie ma też do dyspozycji badań, które ujawnią wszystko za pacjenta. Im mniej mówisz - tym bardziej lekarz bawi się w zgaduj zgadule.

Ponoć psychiatra jest od leczenia umysłu.

Po latach pracy z pacjentami  powinien być lepszy od wróżki. 

Jeżeli wróżka umie " czytać " między słowami i mimiką twarzy bądź gotów itp. to lekarz psychiatra powinien być bardziej wykwalifikowany w swej dziedzinie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Happyandsad napisał(a):


A to nie jest po prostu niska samoocena? Nigdy nie zagłębiałem się w ten temat, ale widzę, że mam podobnie jak inni tutaj piszący. Ciągle myślę, że jestem gorszy i każdy o tym na pewno musi wiedzieć. Dziwię się gdy ktoś powie inaczej i uważam, że kłamie, bo oczywiste jest to, że to jaki jestem nie może być w najmniejszym stopniu pozytywne. Cały czas są ze mną myśli negatywne, nigdy nie robię czegoś dobrze według własnej "głowy". 
Dawniej gdy byłem dzieckiem ciągle towarzyszyły mi myśli w stylu - zrobiłem to lewą ręką to trzeba też prawą. Zostawiłem ten papierek od cukierka to przecież muszę ten drugi też schować, bo będzie smutny (coś w tym stylu heh, brzmi zabawnie, ale jednak to męczące było), jeśli wybiorę jabłko po lewej to tamto po prawej poczuje się gorsze, itd. itd. Dziś też tak mam, ale nie doskwiera mi to tak bardzo. Trochę czuję się źle dokonując pewnego wyboru lub nie robiąc czegoś ponownie, ale to mija i idę dalej. 
Czasem wydawało mi się to dziwne, ale jakoś nie interesowałem się tym, bo mam inne problemy ze sobą, które wydają się ważniejsze. 

A co tematu to na 100% trzeba powiedzieć prawdę o sobie. Nie ukrywać czegoś i opowiadać jak jest. Jeśli potrafisz to mów ile wlezie, a jeśli nie to dobry psycholog powinien sam potrafić wyciągnąć z Ciebie informacje które są potrzebne. 
Sam mam z tym problem, bo chciałbym zapisać się znów na terapię, ale nie bardzo wiem od czego zacząć, bo jest tego tak dużo... a czasu mało. I niby wiem, że to co napisałem wyżej jest okej, ale mam trochę pustkę paradoksalnie w głowie. Chociaż wydaje mi się, że po prostu zacząłbym od tego, że jest źle, a później opowiadał dlaczego, dodawał powód za powodem. Może udałoby się poskładać to w całość jakoś. 

Nie wiem jak to co teraz opisujesz, ale opis z dzieciństwa to pasuje pod nerwice natrectw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Kasia 1 napisał(a):

Ponoć psychiatra jest od leczenia umysłu.

Po latach pracy z pacjentami  powinien być lepszy od wróżki. 

Jeżeli wróżka umie " czytać " między słowami i mimiką twarzy bądź gotów itp. to lekarz psychiatra powinien być bardziej wykwalifikowany w swej dziedzinie. 

On ci bada głowę, on ma jeszcze mniejsza pewność niż inni lekarze w swoich dziedzinach. Ale to nadal lekarz i leczy, nie ma się czego bać:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

On ci bada głowę, on ma jeszcze mniejsza pewność niż inni lekarze w swoich dziedzinach. Ale to nadal lekarz i leczy, nie ma się czego bać:) 

Mnie dużo nastraszyła bliska osoba, że nie powinno chodzić do lekarza psychiatry bo z małego problemu zrobią ogromny i wariata z człowieka. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×