Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

22 minuty temu, Mic43 napisał(a):

O to ciekawe. Tak powinni też terapeuci działać.

Na oddziale terapeutycznym też miałam konsylium, ale jedno tylko takie żeby chcieli ze mną rozmawiać. Na "dywanik" do kierownika oddziału poza tym też byłam wzywana parę razy xDDD ale to bardziej za regulamin

Wszystko zależy od oddziału i jego organizacji pracy.

Moja lekarka u siebie w przychodni nawet ma usługę konsylium. Oczywiście swoje to kosztuje, bo to przychodnia prywatna, ale jak pacjent chce to może sobie zażyczyć.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 godzin temu, Catriona napisał(a):

Na "dywanik" do kierownika oddziału poza tym też byłam wzywana parę razy xDDD ale to bardziej za regulamin

Kurcze ja nie wiem czy kiedykolwiek bylam "na dywaniku". Ja to taka grzeczna pokorna dziewczyna 😉.

 

Robię trochę porządek w swoich rzeczach. Jak to przy takiej okazji znajduje się różne ciekawe i mniej ciekawe rzeczy. W ręce wpad mi mój życiorys który napisałam na terapie grupowa. Przeczytalam jedna stronę z 13 i wyglądało to mniej więcej tak:

Przeczytalam kilka pierwszych zdan i mysle sobie "serio to napisaalas" idę dalej i znowu "nie no naprawdę miałam odwagę to napisac?". Doszlam do połowy strony i sobie myślę "jak ja dałam radę to napisać, co wiecej jak dałam radę to przeczytać przed grupą,  a potem dać im do tego dostep"... . Myślę sobie ok, może postanowiłam wtedy (10lat temu) napisać na poczatek co najgorsze i potem już nie ma takich kwiatków". I co... kilka zdań dalej zrobiło mi się goraca i Myślę "nie nie mogłaś tego napisać, nie mogłaś tego przeczytac...". Po tej jednejstronie czułam się tak zażenowana, że wtedy na grupie musiałam chyba wyłączyć w sobie uczucie wstydu, bo teraz nawet anonimowo, nie napisałabym raczej tego w internecie, co wtedy podpisałam swoim imieniem i nazwiskiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, bei napisał(a):

Kurcze ja nie wiem czy kiedykolwiek bylam "na dywaniku". Ja to taka grzeczna pokorna dziewczyna 😉.

 

Robię trochę porządek w swoich rzeczach. Jak to przy takiej okazji znajduje się różne ciekawe i mniej ciekawe rzeczy. W ręce wpad mi mój życiorys który napisałam na terapie grupowa. Przeczytalam jedna stronę z 13 i wyglądało to mniej więcej tak:

Przeczytalam kilka pierwszych zdan i mysle sobie "serio to napisaalas" idę dalej i znowu "nie no naprawdę miałam odwagę to napisac?". Doszlam do połowy strony i sobie myślę "jak ja dałam radę to napisać, co wiecej jak dałam radę to przeczytać przed grupą,  a potem dać im do tego dostep"... . Myślę sobie ok, może postanowiłam wtedy (10lat temu) napisać na poczatek co najgorsze i potem już nie ma takich kwiatków". I co... kilka zdań dalej zrobiło mi się goraca i Myślę "nie nie mogłaś tego napisać, nie mogłaś tego przeczytac...". Po tej jednejstronie czułam się tak zażenowana, że wtedy na grupie musiałam chyba wyłączyć w sobie uczucie wstydu, bo teraz nawet anonimowo, nie napisałabym raczej tego w internecie, co wtedy podpisałam swoim imieniem i nazwiskiem.

 

Ja w szpitalu nawet nie miałem obaw mówić o tym że zdarzyło mi się nieraz zesrać w gacie w miejscu publicznym bo nie zdążyłem do toalety 😆

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Raccoon napisał(a):

 

Ja w szpitalu nawet nie miałem obaw mówić o tym że zdarzyło mi się nieraz zesrać w gacie w miejscu publicznym bo nie zdążyłem do toalety 😆

Rozumiem. Tylko jeszcze jest różnica zrobić coś "niechcacy", a zrobić coś ze świadomością. Wiesz jednak trochę inaczej to wygląda gdy mówisz, nie zdążyłem do toalety bo miałem problemy z układem trawienny,  a inaczej zesrałem sie w miejscu publicznym w gacie w sumie nie wiem dlaczego, ot tak i potem szukać odpowiedzi dlaczego. 

Ja już po tej jednej stronie mam tak że jak mówiłam o tych sytuacjach kiedykolwiek na terapi to mnie skręcało na fotelu z zażenowania, a w tym życiorysie po prostu wymieniałam te rzeczy jedna za drugą. To są "te" tematy, ktore gdy pojawiaja mi sie w głowie na terapi to milczę. Milczę bo nie chce o nich mówić, a nie widzę też sensu pleść w tym czasie o czymś byle gadać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, bei napisał(a):

To są "te" tematy, ktore gdy pojawiaja mi sie w głowie na terapi to milczę. Milczę bo nie chce o nich mówić, a nie widzę też sensu pleść w tym czasie o czymś byle gadać. 

I to są właśnie te tematy, które prawdopodobnie powinnaś poruszyć, żeby pójść z terapią do przodu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Catriona napisał(a):

I to są właśnie te tematy, które prawdopodobnie powinnaś poruszyć, żeby pójść z terapią do przodu. 

Może tak, może nie... . Tak naprawdę to nie wiem czy mam jeszcze coś takiego o czym nigdy nie powiedziałam na żadnej terapi. Tylko że to wraca, np. ten wstyd sprzed lat, ten gdy o tym mówiłam, gdy o tym pomyślę, on dalej we mnie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam ostatnio sporo stresów. Najpierw moja mama została z córeczką, a my pojechaliśmy do kina. Mała spadła jej z łóżka i mama wezwała karetkę. Na szczęście nic się nie stało. Teraz mąż mówi o rozstaniu. Będziemy mieszkać razem, będzie utrzymywał mnie i dziecko, ale nie będziemy już ani parą, ani rodziną. Jestem załamana. Tego brakuje, żeby miała nawrót choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, sailorka napisał(a):

Jestem załamana. Świat mi się zawalił.

 

4 godziny temu, sailorka napisał(a):

Teraz mąż mówi o rozstaniu. Będziemy mieszkać razem, będzie utrzymywał mnie i dziecko, ale nie będziemy już ani parą, ani rodziną. Jestem załamana. Tego brakuje, żeby miała nawrót choroby.

A czemu tak. Ni stąd ni zowąd?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten alert Rcb dzisiaj z rana, to dostali wszyscy Polacy, czy tylko niektórzy. Jestem z województwa lubelskiego i dostałam. A wy? 

Ten alert Rcb dzisiaj z rana, to dostali wszyscy Polacy, czy tylko niektórzy. Jestem z województwa lubelskiego i dostałam. A wy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Raccoon napisał(a):

Oho, znowu panika w internecie że będą do wojska wzywać 😆 Ależ mnie to niezmiernie śmieszy 

Mnie kumpel powiedział "Jeszcze dwa lata i nas wszystkich już tutaj nie będzie".

Koleżanka też dziś próbowała siać panikę, sprowadziłam ją delikatnie do pionu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Maat napisał(a):

Mnie kumpel powiedział "Jeszcze dwa lata i nas wszystkich już tutaj nie będzie".

Koleżanka też dziś próbowała siać panikę, sprowadziłam ją delikatnie do pionu.

 

Mnie śmieszą takie sytuacje i sianie paniki przez byle gówno. A nawet gdyby rzeczywiście w przyszłości jakaś wojna była, to po prostu można emigrować. A przynajmniej kobiety mogą.

Edytowane przez Raccoon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Raccoon napisał(a):

 

Mnie śmieszą takie sytuacje i sianie paniki przez byle gówno. A nawet gdyby rzeczywiście w przyszłości jakaś wojna była, to po prostu można emigrować.

Ja żyję przede wszystkim teraźniejszością.

Nie panikowałam ani jak była pandemia,ani teraz.

Skoro ludzie chcą się nakręcać,ich problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, dostałam alert. I śledzę wiadomości. Nie panikuję, ale zdaję sobie sprawę, że może nam grozić niebezpieczeństwo. NIe ma co się śmiać. Bo to serio poważna sprawa. WKurza mnie to, jak ludzie, którzy są tacy odważni robią sobie z tej sytuacji jaja. żenada

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, Maat napisał(a):

Ja żyję przede wszystkim teraźniejszością.

Nie panikowałam ani jak była pandemia,ani teraz.

Skoro ludzie chcą się nakręcać,ich problem.

 

W pandemii denerwowało mnie niesamowicie blokowanie i zamykanie wszystkiego, utrudnianie życia, zmuszanie do chodzenia w maskach, które nic nie dawały a przed które dostałem raz ataku duszności. Znajomy się dziwił jak kupiłem puszkę coli w sklepie i normalnie ją otworzyłem i nie piłem "ale jak to tak bez dezynfekowania?????" 😆 No normalnie, żyję dalej jakoś ¯\_(ツ)_/¯

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Mic43 napisał(a):

A wiesz ile osób zmarło z powodu panedmii? To że ciebie cos nie dotyczy, nie znaczy, za nie, dotyczy innych. 

 

Ryzyko jest, bo Putras testuje na ile sobie może pozwolić. 

Już widzę jak wszyscy tutaj pełni nerwic i depresji emigrujemy za granicę. Tak się tylko mówi. Aczkolwiek też myślę, że kobiety mogą spać spokojnie. Myślę że, prawdopodobieństwo śmierci w wyniku ataku drona jest mniejsza niż śmierci w wyniku wypadku samochodowego. 

 

Wszyscy mogą spać spokojnie, bo masowa panika jest śmieszna ¯\_(ツ)_/¯

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×