Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
eFF

Brak miejsca na ziemi, szczęścia i balansu

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Hej. Mam 27 lat na karku i nadal "poszukuję" miejsca do życia oraz tego co chciałbym robić na co dzień. Pracuję od 19go roku życia. Przerobiłem staż w gazecie, kiluletni etat w domu kultury(jestem po animacji , więc w takich miejscach powinienem pracować), pracę w sklepie muzycznym, potem był magazym oraz praca biurowa w uk, a teraz praca w drukarni w pl. Nie umiem usiedzieć w 1 miejscu. Nie podoba mi się miasto rodzinne - uciekam, duża metropolia mnie wymęczyła - uciekam, uk jest syfiaste i depresyjne - uciekam, zjechałem z powrotem do rodzinnego miasta i znów chcę jechać. tylko dokąd? Nie mam fachu, więc odbijam się to tu , to tam. Jak jest w Polsce wiadomo, jak nie masz łba na karku, specjalizacji to jesteś nikim. Ciułasz od 1go do 1go, raz lepiej, raz gorzej i JAKOŚ leci to życie. Niczego się nie dorobię, ceny kursów i szkoleń jak na zachodzie. nie potrafię się poruszać w tym kraju... Ceny wynajmu z kosmosu, ogłoszenia o pracę bez podanego wynagrodzenia... jak mam kalkulować życie? Ja żyje w matrixie, gdzie nic mi się nie zgadza. Praca mi odpowiada - chujowe zorobki rzędu 1800zł, na magazynie w uk 6200 za pracę, którą może wykonać małpa. Jak znaleźć balans. Satysfakcjonującą pracę i zarobki?? Poszukuję. robie kursy programowania, barmańskie itd... i co? mam je w dupie, bo mnie to nie interesuje! Moje hobby umarło. grałem blisko dekadę na bębnach i gówno z tego wyszło. nie mam ochoty wegetować w pl, a za granicą czuje się obco... jestem wyczerany psychicznie i mam już dość rozkmin, planów. Jestem zbyt leniwy i nieogarnięty żeby być programerem, inżynierem, ale na tyle ogarnięty, że banalna praca za granicą mnie męczy. Gdyby nie moja żona już dawno bym skończył na ulicy. nie wyobrażam sobie wieść życia które nie satysfakcjonuje, nie daje dobrego standardu życia. czy są na tym forum poszukujący? Jestem tu nowy. pozdrawiam

Edytowane przez eFF
Literówka w tytule

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@eFFcześć. Początkującą nie jestem, ale się z Tobą przywitam ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@eFF oj znam to. 

Studia humanistyczne skończyłem (teologia), pierwsza legalna praca - operator maszyn. Bida z nędzą. Potem trzy lata jako redaktor czasopisma naukowego - stres wykańczający ale jako taka satysfakcja ale pensja - pół bidy z nędzą. Teraz Holandia i praca przy roślinach - to w miarę lubię, kasa się zgadza ale znowu ambicje szaleją no i żywot na walizkach. Narazie siedzę tu gdzie jestem i odkładam na swój biznes. 

Póki co nie czuję się na tyle ogarnięty żeby wystartować, ale myślę że to tylko kwestia czasu, ustalenia czego mi jeszcze w głowie brakuje i popracowania nad tym. No i odrobiny szczęścia. I odwagi.

Tak więc, nie jesteś odosobniony w swoim przypadku.

No i na koniec... witam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za przywitanie. Fajnie, że masz pomysł na biznes. Ja to mam co najwyżej hiper-myśli, no i raczej z tego nic nie wychodzi. Mam nadzieję, że uda Ci się to zrealizować. Ja od kilku dni myślę nad kolejnym wyjazdem i dorobieniem kasy. Jak wiadomo, to co w UK odłożysz w miesiąc, w Polsce odkłada się rok czasu. Dramat. Także chyba za kilka miesięcy znowu czekają mnie walizki, ale najpierw lecę do psychologa. Może ktoś mi pomoże to poukładać w głowie, bo boję się, że wpadłem w koło bez wyjścia.

 

Nie chcę bogactwa, ale nie chcę też nędzy. Chciałbym z uśmiechem na twarzy iść do pracy, ale nie martwić się o byt. Póki co mi się nie udaje.

 

Pozdrawiam i jak możesz na_leśniku, to proszę napisz wiadomość prywatną, czy pracujesz przez agencję i na jakie zarobki można tam liczyć :P pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@eFF weź pod uwagę, że kursy/studia różnią się dużo bardziej od faktycznej pracy w zawodzie. Mówisz, że byłeś w UK, nie myślałeś by zamiast na magazynie robić całe życie, to zrobić tam jakiś kurs, chociażby programowania i mieć może nie do końca satysfakcjonującą pracę ale lekką i dobrze płatną? Może po prostu trafiłes na kiepskie środowisko czy jakieś patologiczne miasto i ci się nie spodobało?

Ja jestem w UK od 7lat, za 3 miesiące kończę tutaj studia i perspektywa pracy zapowiada się obiecująco, a nawet jeśli nie w zawodzie to jest wiele dobrze płatnych prac, gdzie minimalne kryterium to papier z uczelni/collegu. Z tym, że akurat nie miałam nigdy takiego dylematu jak ty, bo mi się w UK zawsze bardziej podobało niż w Polsce, szczególnie że w PL pewnie skończyłabym jako pani ze spożywczaka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@LanaBananaProgramowania to mogę się i w PL uczyć. Nie mam do tego łba. Nie idzie mi, a podchodziłem już do nauki kilku języków.

Poza tym, nie chcę się oszukiwać. Wolałbym mieć dobrze płatną pracę w Polsce, ale jak widać to chyba niemożliwe ;/

Tu tkwi pieprzony problem. Chciałbym godnie żyć w kraju. Czy to taka dużo?...Koszta podstawowego życia zjadają chyba z 80% naszych pensji. To jest jakiś je*** absurd. w Uk mi się nie podoba. Nie chciałbym osiedlić się tam na stałe. Ot dylemat typowego kowalskiego. Biednie, ale u siebie? czy godnie ale na "wygnaniu"?

Tobie oczywiście gratuluję i trzymam kciuki. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@eFF cóż, gdyby tak dobrze było w naszym kraju, to nikt by nie myślał o wyjeździe za granicę, co najwyżej o wyprowadzce do innego miasta. Mam średnie relacje z rodziną w PL, też nic tam nie mam więc mi to obojętne gdzie mieszkam, znajomi porozjeżdżali się do innych miast, część założyła rodziny i kontakt osłabł więc już wcale mi nie zależy a wychodzę z założenia, że znajomych można poznać wszędzie. Mogę powiedzieć, że trochę zachłysnęłam się UK, bo w PL nie było mnie stać by iść na studia czy choćby kursy robić, bo niestety tak jak piszesz 80% pensji to idzie na mieszkanie i jedzenie, a niech jeszcze wyskoczy jakaś choroba czy coś... no ile można wegetować, wtedy jeszcze byłam sama więc wyjechałam. Zdaję sobie sprawę, że ludzie mają rodziny w PL, domy, znajomych i szkoda im tego, poza tym niektórzy są patriotami, czy po prostu nie odpowiada im angielskie "lewactwo".

Życzę ci byś znalazł pracę, którą polubisz za godną kasę. Niektórym to się udaje. Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@LanaBanana Poruszyłaś kwestię, która jest ważna. Często żyjemy wyobrażeniami o danym miejscu, ludziach. Ja ostatnio stwierdziłem, że też mnie tu nic nie trzyma, a tęsknota to jakieś urojenie. Jestem w rodzinnym mieście i ze znajomymi widzę się raz na ruski miesiąc.

Nie liczę na podjęcie satysfakcjonującej pracy z godną pensją, od wczoraj myślę o wyjeździe. Dam sobie kilka miesięcy na odpoczynek w bani, a potem za pewne "bą włajaż".

Dzięki i pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.02.2019 o 09:45, eFF napisał:

Hej. Mam 27 lat na karku i nadal "poszukuję" miejsca do życia oraz tego co chciałbym robić na co dzień. Pracuję od 19go roku życia. Przerobiłem staż w gazecie, kiluletni etat w domu kultury(jestem po animacji , więc w takich miejscach powinienem pracować), pracę w sklepie muzycznym, potem był magazym oraz praca biurowa w uk, a teraz praca w drukarni w pl. Nie umiem usiedzieć w 1 miejscu. Nie podoba mi się miasto rodzinne - uciekam, duża metropolia mnie wymęczyła - uciekam, uk jest syfiaste i depresyjne - uciekam, zjechałem z powrotem do rodzinnego miasta i znów chcę jechać. tylko dokąd? Nie mam fachu, więc odbijam się to tu , to tam. Jak jest w Polsce wiadomo, jak nie masz łba na karku, specjalizacji to jesteś nikim. Ciułasz od 1go do 1go, raz lepiej, raz gorzej i JAKOŚ leci to życie. Niczego się nie dorobię, ceny kursów i szkoleń jak na zachodzie. nie potrafię się poruszać w tym kraju... Ceny wynajmu z kosmosu, ogłoszenia o pracę bez podanego wynagrodzenia... jak mam kalkulować życie? Ja żyje w matrixie, gdzie nic mi się nie zgadza. Praca mi odpowiada - chujowe zorobki rzędu 1800zł, na magazynie w uk 6200 za pracę, którą może wykonać małpa. Jak znaleźć balans. Satysfakcjonującą pracę i zarobki?? Poszukuję. robie kursy programowania, barmańskie itd... i co? mam je w dupie, bo mnie to nie interesuje! Moje hobby umarło. grałem blisko dekadę na bębnach i gówno z tego wyszło. nie mam ochoty wegetować w pl, a za granicą czuje się obco... jestem wyczerany psychicznie i mam już dość rozkmin, planów. Jestem zbyt leniwy i nieogarnięty żeby być programerem, inżynierem, ale na tyle ogarnięty, że banalna praca za granicą mnie męczy. Gdyby nie moja żona już dawno bym skończył na ulicy. nie wyobrażam sobie wieść życia które nie satysfakcjonuje, nie daje dobrego standardu życia. czy są na tym forum poszukujący? Jestem tu nowy. pozdrawiam

To nie Ty jesteś nieogarnięty tylko Polska nie daje szansy normalnego życia. Za granicą przynajmniej jest mniejszy problem z kasą. Samemu nie byłem zarobkowo, odwiedzałem znajomych i szok jak można normalnie żyć i nie wysilać się. Przynajmniej im się udało, choć nie zarabiają jakiś wielkich pieniędzy.

Generalnie mam to samo, z tym, że ja mam 39 lat i ani stałej pracy,ani nie jestem z nikim związany ani konkretnego zawodu bo nie umiem gonić w tym p...m wyścigu szczurów i spełniać oczekiwania tej hałastry bezmózgich ludziopodobnych tworów, którym wystarcza TV, knajpa i wakacje nad Bałtykiem. Też mam swoje pasje ale one wygaszają się bo codziennie stykam się z murem niezrozumienia i braku jakichkolwiek możliwości realizowania ich w realu.

Może jakieś eko-wioski albo komuny, zbory? Ja w normalnym społeczeństwie i kapitalizmie się nie widzę absolutnie. Muszę czuć wyższy cel, aby robić coś z przekonaniem a nie chodzić do roboty tylko po to, aby przetrwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A, i daj sobie spokój z psychologami. Oni nic konkretnego Ci nie doradzą poza tym, abyś był elastyczny i zmienił ,,strefę komfortu". Sranie w banie! Polacy to najgorsza nacja, jaka tylko może być. Każdy podstawia nogę i gardzi Tobą chyba, że jesteś bardziej cwany od niego, wtedy klęka Ci do stóp i udaje przyjaciela.

Ja też nie mam łba do zawodów technicznych czy takich, które nie wiążą się przynajmniej częściowo z tym, co mnie interesuje. I nie chcę żyć za granica a już na pewno nie w UK, bardziej południe Europy ale nie mam tam znajomych a i rynek pracy jest zapewne inny niż w krajach, do których emigruje większość ludzi z naszego grajdołka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×