Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym się zawierzyć ze swojego problemu, z którym borykam się od paru lat, ale w ostatnim czasie się nasilił.

Mam problem w relacjach międzyludzkich. Od zawsze byłam nieśmiała. Nigdy nie miałam bogatego życia towarzyskiego, a wolny czas wolałam spędzać w domu na realizowaniu swoich pasji. Przyznam że było to trochę męczące, ale z czasem przyzwyczaiłam się do swojej introwertrycznej natury.

Kiedy nadszedł czas wyboru szkoły średniej, zdecydowałam że nie chce iść do tej samej placówki co reszta znajomych z którymi spędziłam 10 lat. Chciałam czegoś nowego. Chciałam zacząć od początku. Chciałam znaleźć przyjaciół z którymi czułabym się swobodnie. 

Jednak bardzo się przejechałam na tych oczekiwaniach. Czuję że mój introwertyzm przerodził się w coś gorszego. Każdy kontakt z ludźmi wywołuje u mnie strach i niepokój. Cały czas mam myśli z tyłu głowy że jestem obserwowana i oceniana.

Mimo że w nowej szkole panuje przyjazna atmosfera i nie ma przypadków bullyingu to trudno jest mi złapać kontakt z innymi. Na przerwach chciałabym zagadać do nowych znajomych, ale boję się odrzucenia. Mam wrażenie że jestem gorsza bo oni znają się już z gimnazjum i maja swoje tematy. Gdyby nawet włączyli by mnie do rozmowy, wiem że bałabym się odezwać. Nie potrafię wyrażać swojego zdania, rozmawiać o poglądach i zainteresowaniach. I w końcu wychodzi na to że najczęściej siedzę sama i zadręczam się myślami, że pewnie myślą, że uważam się za ważniejszą i nie będę utrzymywać kontaktu z plebsem.

Nie potrafię rozmawiać o rzeczach, ktore mnie inspirują i uszczęśliwiają, a w szczególności nie potrafię zawierzyć się z problemów. Gdy znajomi pytają ''Jak się czujesz'' chciałabym wszystko z siebie wyrzucić i się wypłakać, ale nie potrafię. Gnieżdżę w sobie emocje. Mam blokadę. Z jednej strony boję się oceniana i plotkowania, a z drugiej obawiam się zbagatelizowania i uznania, że to nie jest problem, bo przecież jak można bać się ludzi? Więc odpowiadam że wszystko jest ok.

Czuję się nawet niekomfortowo mijając przechodniów na chodniku, jadąc autobusem, robiąc zakupy, czekając w kolejce, czy oglądając film w kinie.

Ograniczam kontakt z innymi do minimum, jak to tylko możliwe i najchętniej cały czas mogłabym spędzać w domu tylko byle by nie dostać znowu w szkole ataku i chować się, np w toalecie żeby się wypłakać. W domu czuję się najbezpieczniej, bo tam jestem najczęściej sama. Jednak myśli nadal mnie nie opuszczają, że inni w tym momencie mogą ze mnie szydzić.

Zaczęło to strasznie utrudniać mi życie. Przestałam rysować i czytać, co wcześniej sprawiało mi przyjemność. Wiem że człowiek jest istotą społeczną i chciałabym czuć się swobodnie wśród innych, ale nie potrafię. Myślałam o tym aby udać się do psychologa po pomoc, ale świadomość tego, że będę musiała z kimś rozmawiać w 4 oczy o tym, że jest mi źle mnie przeraża.

Przepraszam jeśli wyszło trochę chaotycznie. Będę wdzięczna za rady jak mogłabym sobie pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koniecznie idź do psychiatry i do psychologa. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej, a objawy nie będą się pogłębiać. Myślę, że możesz mieć nerwicę, trzeba to leczyć, żeby potem było dobrze. Trzymam kciuki! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Psycholog, albo może nawet psychiatra.

Mam jeszcze małą radę, która potrafi działać cuda (i której działanie rośnie z czasem). Pisałaś, że izolujesz się i myślisz, że inni Cię wtedy oceniają. Więc moja rada jest taka, by w takiej sytuacji nie przymuszać się do rozmawiania, socjalizowania etc, tylko by zmienić kierunek myśli. Czyli zamiast myśleć o sobie (w twoim wypadku leci tylko krytyka, więc tym bardziej), a przestać myśleć i spojrzeć na resztę i tylko obserwować. Wtedy zobaczysz, że każda z tych osób, która rzekomo "nie ma podobnego problemu" (wiadomo, pewnie nie na taką skalę), też wielokrotnie czuje dyskomfort, są sytuacje w których nie wiedzą jak zareagować, albo coś wywołuje u nich negatywne emocje, np. smutek, złość? Możesz napisać, że to wiesz (bo np. to przeczytałaś), ale wiedzieć to można tylko poprzez obserwację. Można pamiętać taką informację, że taki tam Niekurier tak napisał na forum, że ludzie bez nerwicy też czują podczas rozmów dyskomfort, lęk i przygnębienie. Chodzi o to by się z tym oswoić i żeby to przeżyć, żeby informacja dotarła do podświadomości. Spróbuj. Myślę, że taka obserwacja na pewno pomoże (choć niekoniecznie wyleczy w 100% - na to potrzeba czasu, no i może jeszcze kilku innych czynników, jak problem jest bardziej złożony), na pewno nie zaszkodzi.

Pewnie też nie masz "wprawy", bo problem już trochę trwa, ale spokojnie. Myślę, że naprawdę mało jest ludzi, którym to przeszkadza, a jeśli komuś przeszkadza lęk społeczny i małomówność, to taka osoba nie jest warta by się nią przejmować.

Trzymaj się, powodzenia!

 

PS. możesz jeszcze spróbować medytacji, pomaga na wszelkie choroby duszy. ;)

Edytowane przez Niekurier
post scriptum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×