Skocz do zawartości
Nerwica.com

nietypowe pytanie


shape

Rekomendowane odpowiedzi

23 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

A czemu nie z kotami plus bliskimi?

To jest całkiem dobre pytanie. Mam bardzo mało bliskich osób.

 

Trochę sobie to uświadomiłem, gdy musiałem w pracy podać kontakt w razie wypadku i nie miałem kogo podać, bo te osoby, które mógłbym podać, i tak nie odbiorą telefonu (więc podałem swój drugi numer telefonu tylko dlatego, że nie mogłem nie podać żadnego).

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

To jest całkiem dobre pytanie. Mam bardzo mało bliskich osób.

 

Trochę sobie to uświadomiłem, gdy musiałem w pracy podać kontakt w razie wypadku i nie miałem kogo podać, bo te osoby, które mógłbym podać, i tak nie odbiorą telefonu (więc podałem swój drugi numer telefonu tylko dlatego, że nie mogłem nie podać żadnego).

Bardzo mało to też ktoś. A o nich nie wspomniales

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Bardzo mało to też ktoś. A o nich nie wspomniales

Wiem.

 

W zasadzie tylko dziewczyna i matka. Z dziewczyną mieszkam, to jest inaczej, ale też za mało czasu po prostu spędzamy razem, na zasadzie bycia a nie ciągle robienia czegoś np. przy kotach. Szczególnie jak nie mogę spać w nocy i potem odsypiam w dzień a ona w dzień funkcjonuje a w nocy śpi. A z matką relacja jest trudna. W sezonie jeździ do mnie na działkę na grilla i to w sumie tyle.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Wiem.

 

W zasadzie tylko dziewczyna i matka. Z dziewczyną mieszkam, to jest inaczej, ale też za mało czasu po prostu spędzamy razem, na zasadzie bycia a nie ciągle robienia czegoś np. przy kotach. Szczególnie jak nie mogę spać w nocy i potem odsypiam w dzień a ona w dzień funkcjonuje a w nocy śpi. A z matką relacja jest trudna. W sezonie jeździ do mnie na działkę na grilla i to w sumie tyle.

Jak chcesz to ulepszyć to wiesz co, A jak nie to też ok

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

nie wina kapitalizmu, raczej rozwoju technologii. Przecież kapitalizm był już w oświeceniu, tak rewolucja fr dobrze mówię?

Wiesz, z tym kapitalizmem to trochę oczywiście uproszczenie, mam na myśli tzw. Późny kapitalizm. U nas po przemianach, na zachodzie znacznie wcześniej. 

W sumie intuicję masz dobrą co do powstania kapitalizmu, chodzi bardziej może o rewolucje przemysłową (głównie w wyniku wynalezienia maszyny parowej), czyli trochę później niż rewolucja francuska. W każdym razie mi chodziło o konkretne stadium kapitalizmu, jak wyżej. 

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Dlatego ja staram się spędzać z kotami tyle czasu, ile tylko mogę.

Xdddd

2 godziny temu, Verinia napisał(a):

W końcu powiedziałam mu o chorobie i... Uwaga. Zniknął. Także tak. Musiał by być to człowiek który poradzi sobie z moimi zmianami zachowania, nastroju. Bo to raczej nieuniknione. Komuś mogę spodobać się w hipomanii, a w depresji już nie. Dlatego tak trudno mi teraz zaufać.

No, ciężka sprawa, teraz wszystko może być potraktowane jako red flag. Moja była z moimi wybuchami złości nie wytrzymała w końcu. To było mega bolesne. No, ale teraz mamy dobry kontakt. Najtrudniej jest zaakceptować czyjeś wady jak się ma je na codzień. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

31 minut temu, MicMic napisał(a):

No, ciężka sprawa, teraz wszystko może być potraktowane jako red flag. Moja była z moimi wybuchami złości nie wytrzymała w końcu. To było mega bolesne. No, ale teraz mamy dobry kontakt. Najtrudniej jest zaakceptować czyjeś wady jak się ma je na codzień. 

nad wadami się pracuje, a nie je w pełni akceptuje! na początku swojego związku też miałam problemy z wybuchami złości i to bardzo spore, kończyły się samoagresją, taką, że nawet lądowałam na SORze... widziałam patterny swoich zachowań, musiałam je w końcu zmienić, żebyśmy oboje byli szczęśliwi... pracowałam nad sobą, zaczęłam opóźniać swoje reakcje, żeby kierować je na odpowiedni tor, a nie od razu poddawać się ulotnym emocjom... jestem teraz innym człowiekiem, nie złoszczę się już prawie wcale, jakoś tak swoją pracą nad sobą przestało mnie wszystko irytować, a w związku układa się wyśmienicie 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, little angel napisał(a):

nad wadami się pracuje, a nie je w pełni akceptuje! na początku swojego związku też miałam problemy z wybuchami złości i to bardzo spore, kończyły się samoagresją, taką, że nawet lądowałam na SORze... widziałam patterny swoich zachowań, musiałam je w końcu zmienić, żebyśmy oboje byli szczęśliwi... pracowałam nad sobą, zaczęłam opóźniać swoje reakcje, żeby kierować je na odpowiedni tor, a nie od razu poddawać się ulotnym emocjom... jestem teraz innym człowiekiem, nie złoszczę się już prawie wcale, jakoś tak swoją pracą nad sobą przestało mnie wszystko irytować, a w związku układa się wyśmienicie 🙂 

Cieszę się Twoim szczęściem. Skąd wiesz, czy ja nie pracowałem/nie pracuje? Może miałaś inne problemy? Może prostsze? Może Ci było łatwiej? Może tysiąc rzeczy. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, MicMic napisał(a):

Cieszę się Twoim szczęściem. Skąd wiesz, czy ja nie pracowałem/nie pracuje? Może miałaś inne problemy? Może prostsze? Może Ci było łatwiej? Może tysiąc rzeczy. 

nie wiem, odniosłam się do zdania o akceptacji wad i podzieliłam się swoją historią 🙂 

 

5 minut temu, Dalila_ napisał(a):

A dla mnie to taki cringe się kumplowac czy przyjaźnic z byłym. W sensie zawsze można być otwartym na pomoc itp ale żeby na kawkę sobie razem wychodzić. JAK 🙈🙈🙈

Nie hejt, tylko mówię że dla mnie to takie dziwne

dla mnie też, ale niektórzy widocznie lubią sobie zostawiać otwarte furtki :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

więc podałem swój drugi numer telefonu tylko dlatego, że nie mogłem nie podać żadnego).

Ale mi się kur*#ko smutno zrobiło. Po tym co i jak piszesz myślałem, że jesteś duszą towarzystwa i masz od groma znajomych. Kurde, to przybijam piąteczkę i wirtualnego żółwika 🤝🤜

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

 

W zasadzie tylko dziewczyna i matka. Z dziewczyną mieszkam, to jest inaczej, ale też za mało czasu po prostu spędzamy razem, na zasadzie bycia a nie ciągle robienia czegoś np. przy kotach. Szczególnie jak nie mogę spać w nocy i potem odsypiam w dzień a ona w dzień funkcjonuje a w nocy śpi. A z matką relacja jest trudna. W sezonie jeździ do mnie na działkę na grilla i to w sumie tyle.

To masz podobną sytuację do mojej. Z tym że ja już rodziców dawno nie mam. I tak sobie myślę, że dziewczyna i koty, to już jest mega powody do radości🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, MicMic napisał(a):

Xdddd

Ale że śmieszne?

 

56 minut temu, Dalila_ napisał(a):

A dla mnie to taki cringe się kumplowac czy przyjaźnic z byłym. W sensie zawsze można być otwartym na pomoc itp ale żeby na kawkę sobie razem wychodzić. JAK 🙈🙈🙈

Nie hejt, tylko mówię że dla mnie to takie dziwne

Wszystko zależy od tego jak relacja się skończyła. Mam jedną ex z którą miałem długo kontakt, teraz jakoś osłabł ale nie przez jakiś żal czy coś, tylko po prostu. Może to jest dobra okazja, żeby skrobnąć jej maila.

 

Tylko że tam już od dawna nie ma żadnych uczuć czy pociągów (nawet powrotnych). Byliśmy razem jak byliśmy nastolatkami, teraz oboje to już profil geriatryczny.

 

34 minuty temu, brum.brum napisał(a):

Ale mi się kur*#ko smutno zrobiło. Po tym co i jak piszesz myślałem, że jesteś duszą towarzystwa i masz od groma znajomych. Kurde, to przybijam piąteczkę i wirtualnego żółwika 🤝🤜

Znajomi to znajomi, a przyjaciele to przyjaciele. Ja mało kogo dopuszczam do siebie na tyle blisko.

 

10 minut temu, brum.brum napisał(a):

Z tym że ja już rodziców dawno nie mam.

:( Przykro mi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, MicMic napisał(a):

Wybacz, jakie furtki? Piszesz o mnie? Dużo miałaś byłych, że tak oceniasz? Notabene cringe to nie jest słowo neutralne znaczeniowo. 

ogólnie piszę, kiedyś już był taki temat... dla jednych to normalne utrzymywać kontakt z byłymi, dla mnie niepojęte być tak bardzo blisko, a potem udawać, że to przeszłość i mieć normalny kontakt, jak gdyby nigdy nic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, little angel napisał(a):

ogólnie piszę, kiedyś już był taki temat... dla jednych to normalne utrzymywać kontakt z byłymi, dla mnie niepojęte być tak bardzo blisko, a potem udawać, że to przeszłość i mieć normalny kontakt, jak gdyby nigdy nic...

Czasem nie jest się blisko mimo bycia w związku. Po prostu „jesteśmy to jesteśmy”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, little angel napisał(a):

ogólnie piszę, kiedyś już był taki temat... dla jednych to normalne utrzymywać kontakt z byłymi, dla mnie niepojęte być tak bardzo blisko, a potem udawać, że to przeszłość i mieć normalny kontakt, jak gdyby nigdy nic...

No ok. Skąd pomysł, że trzeba coś udawać? Nikt nic nie udaje w moim przypadku. Żadne jak gdyby nigdy nic. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, MicMic napisał(a):

No ok. Skąd pomysł, że trzeba coś udawać? Nikt nic nie udaje w moim przypadku. Żadne jak gdyby nigdy nic. 

no ok, a jak któreś z was kogoś pozna, to co się stanie z waszym kontaktem? :P dalej będzie trwał w najlepsze? będziesz siedział przy stoliku z byłą, patrzył jej prosto w oczy, rozmawiał o życiu, a potem wracał do obecnej i ani przez sekundę nie porównasz jedną z drugą? bleee, no nie mieści mi się to w głowie

 

ludzie widzą się nago, w najbardziej intymnych sytuacjach, a potem piją razem kawkę i już siebie nago nie zobaczą :P to jest takie absurdalne, ja bym chyba na takich spotkaniach z byłymi, gdybym ich miała, nie mogła się przestać chichrać z komizmu tej sytuacji :D:D:D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, little angel napisał(a):

no ok, a jak któreś z was kogoś pozna, to co się stanie z waszym kontaktem? :P dalej będzie trwał w najlepsze? będziesz siedział przy stoliku z byłą, patrzył jej prosto w oczy, rozmawiał o życiu, a potem wracał do obecnej i ani przez sekundę nie porównasz jedną z drugą? bleee, no nie mieści mi się to w głowie

 

ludzie widzą się nago, w najbardziej intymnych sytuacjach, a potem piją razem kawkę i już siebie nago nie zobaczą :P to jest takie absurdalne, ja bym chyba na takich spotkaniach z byłymi, gdybym ich miała, nie mogła się przestać chichrać z komizmu tej sytuacji :D:D:D 

Haha :D

Właśnie wtf

22 minuty temu, little angel napisał(a):

a tego to już w ogóle nie rozumiem

+1000

44 minuty temu, brum.brum napisał(a):

To masz podobną sytuację do mojej. Z tym że ja już rodziców dawno nie mam. I tak sobie myślę, że dziewczyna i koty, to już jest mega powody do radości🙂

Przykro mi rowniez :(

@MicMiccringe to nie oznacza że coś jest dziwne? Takie dziwne i brrr

Ale jak widać nie Ty jeden tak możesz więc:d luz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, little angel napisał(a):

ale niektórzy widocznie lubią sobie zostawiać otwarte furtki :P 

Mądrego to zawsze warto posłuchać. 🖤

 

1 godzinę temu, little angel napisał(a):

ogólnie piszę, kiedyś już był taki temat... dla jednych to normalne utrzymywać kontakt z byłymi, dla mnie niepojęte być tak bardzo blisko, a potem udawać, że to przeszłość i mieć normalny kontakt, jak gdyby nigdy nic...

Czemu udawać? Skoro byłem i kochałem kogoś, a rozstaliśmy się bo stwierdziliśmy, że szukamy czegoś innego, to czemu przekreślać taką chociażby znajomość? Hipokryzją byłoby właśnie stwierdzenie, że ta osoba powinna zniknąć i nigdy więcej się nie odzywać. Czemu miałbym wyrzucić z życia osobę której mówiłem, że ją kocham albo jeśli nie było aż tak poważnie, to którą po prostu lubiłem na tyle mocno, że z nią byłem?

 

Godzinę temu, little angel napisał(a):

no ok, a jak któreś z was kogoś pozna, to co się stanie z waszym kontaktem? :P dalej będzie trwał w najlepsze? będziesz siedział przy stoliku z byłą, patrzył jej prosto w oczy, rozmawiał o życiu, a potem wracał do obecnej i ani przez sekundę nie porównasz jedną z drugą?

Ludzie są tak od siebie różni, że nie trzeba porównywać. Każda osoba to osobna historia. Jeśli ktos porównuje i szuka czegoś z byłych w obecnych, to ma nierówno pod sufitem. Każdy jest odrębną jednostką z własną niepowtarzalną historią i doświadczeniami. Mogą być podobieństwa ale do głowy by mi nie przyszło porównywać albo robić ranking

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×