Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Rina_11

Dzień dobry...?

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry,

Jestem tu nowa, sytuacja tez jest dla mnie nowa, jestem bardzo bardzo zagubiona.

 

Od dłuższego czasu moje uporządkowane życie zaczęło sie zawalać. Mam za sobą sporo trudnych przeżyć, ale zawsze wychodziłam z nich obronną ręką, zawsze sama.

Bardzo dużo udało mi sie tez osiągnąć bez niczyjej pomocy, tylko moją ciężką pracą. Byłam z tego bardzo bardzo dumna.

Cały tydzień zorganizowany, odpowiedzialne stanowisko, praca w mediach, szybkie tempo życia. 4x w tygodniu siłownia, 2x w tygodniu angielski, cały dom na mojej głowie choć obok mnie jest nieoceniony narzeczony, który bardzo bardzo mi pomaga, odciąża. Najpierw chciałam być idealną kobietą, kucharką, pracownikiem, przyjaciółką, zawsze uśmiechniętą, szczęśliwą. Przecież mam tak dużo, za tak wiele jestem wdzięczna.

Zaczęło sie niewinnie, od bólów głowy, mdlosci, kołatania serca. Wrzuciłam to na karb przemęczenia.

Przestałam dbać o dom tak intensywnie, większość spadło na mężczyznę ponieważ mnie przez prace potrafiło nie być 3-4 dni w tygodniu, czasami cały tydzień, on pracuje znacznie mniej (etat, plus dojazdy to ok 11h poza domem, ja mam nienormowany czas pracy wiec MINIMALNIE jestem poza domem tyle co on, a często właśnie jest to więcej).

Zatrudniliśmy pomoc domową, przemiła Pani przychodzi i ogarnia dom, poprasuje, jest to już spore odciążenie.

Mimo to omdlenia sie powtarzały, zaczęłam być rozkojarzona, zawalalam projekt za projektem. Zaczęłam dostawać mdlosci i duszeności na samą myśl o pracy. Pracy, którą kocham, czuje sie dobrze wśród ludzi którzy tam są, mam od nich mnóstwo wsparcia.

Już dwa razy zdażyło sie wcześniej, ze budziłam sie rano i NIE MOGŁAM wstać z łóżka. Brałam wolne na życzenie.

W tym tygodniu w nocy z niedzieli na poniedziałek zasłabłam, poszłam w poniedziałek na badania, wszystko wyszło perfekcyjnie. Lekarz zasugerował, ze powinnam iść do psychiatry bo to wyglada na reakcje psychosomatyczne. Sporo tez schudłam i na skutek diety i na skutek nerwów - ponad 20 kg. Sama tez pragnę jeszcze kolejne tyle schudnąć. By dopasować sie do mojego idealnego standardu.

 

Bardzo bałam sie wizyty u psychiatry, poszłam z ulicy. Pani w rejestracji odmówiła, wiec odwróciłam sie na pięcie i z jakąś tam ulgą wyszłam. Pani z rejestracji wyszła za mną, poprosiła bym została, bo "wyglada Pani na bardzo zagubioną, Pani doktor Panią na pewno przyjmie". Moja reakcja? Płacz, przy obcej osobie.

Psychiatra zdiagnozował silną nerwicę i zaburzenia depresyjne. Po krótkiej rozmowie puściły mi jakieś tamy i ja, która NIGDY nie okazuje słabości płakałam, to nie byl regularny ryk ale siedziałam łzy same płynęły po twarzy. Czułam straszną niemoc. Czuję ją nadal.

Pani doktor powiedziała, ze w tak młodym wieku (25) wzięłam na siebie tyle, ze można tym obdzielić kilka osób i po prostu wysiadałam. Przegrzały mi sie obwody od bycia idealną we wszystkim, samodzielną, zapracowaną, ciagle wymagającą od siebie więcej i więcej, nienawidzącą siebie.

Bo tak, nienawidzę siebie, jestem niewystarczająco dobra. Nie dla innych, dla siebie.

Dostałam zwolnienie lekarskie na 2 tygodnie oraz leki. Pramolan i cital.

Łykam to od kilku dni, po pramolanie WRESZCIE obudziłam sie wyspana. Już po pierwszej dawce usnęłam, bez koszmarów, obudziłam sie bez lęku.

To dopiero kilka dni więc nie oczekuje cudów, ale sama rozmowa mi dużo dała. I te przespane noce, czuje mniejszy niepokój z samego rana. Nie jest wyeliminowany do końca.. jeszcze nie, ale daje mi to nadzieje na poprawę.

Mój mężczyzna już od dawna mnie prosił o zwolnienie tempa. Martwił sie, bagatelizowałem to. Bo kto, jeśli nie ja? Ja zrobię wszystko najlepiej, chociaż nawet jak zrobione jest perfekcyjnie to nie jest to wystarczająco dobre dla mnie.

 

Wczoraj dostałam ataku paniki, jak jechałam po zakupy. Wyszłam z auta, wzięłam kilka oddechów, zadzwoniłam do przyjaciółki, która nic nie wie, bo sama dopiero co urodziła maluszka i nie chciałam jej obciążać. Pomogło, naprawdę pomogło. Uspokoiłam sie, pojechałam dalej.

 

Wiecie co jest dla mnie najtrudniejsze? Doskonale wiem, ze nam wśród siebie ludzi życzliwych. Cudowną chociaż wymagającą pracę, kochającego mężczyznę u boku i oddanych przyjaciół.

Wiem, ze strach jest nieracjonalny. Wiem, ze płacz bezsensowny, moje emocje nade mną panują. Bardzo sie pogubiłam i jestem tym bardzo przytłoczona. To tez widzę, widzę, ze krzywda mi sie nie dzieje. I tym bardziej te uczucia mnie dobijają. Potrzebuje tez pomocy, stąd farmakologia.

Tez sporo rzeczy postanowiłam odpuścić. Zwolnić. Od wtorku wracam do pracy, mam nadzieje, ze już na pełnej mocy w pracy, ale bez nadwyrężenia siebie. Regularne godziny, bez zajęć dodatkowych.

W pracy tez sami zaproponowali mi trochę luzu, bo zauważyli, ze coś jest nie tak jak powinno być. Nie jestem już tak zaangażowana, jestem roztrzęsiona, zawalam to w czym byłam najlepsza. Takie wsparcie tez było ekstra, takie ludzkie, poczułam sie.. potrzebna. Wartościowa.

 

Także tyle póki co o mnie, musiałam to z siebie wylac. Nie wiem, czy zostanę tutaj na długo, ale wiem, ze najlepiej zrozumieją mnie ludzie o podobnych problemach do moich. Którzy jak noe będę mieć sił wstać z łóżka nie uznają, ze jestem pieprzonym leniem tylko zrozumieją brak mocy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rina_11, witaj!

 

Zaprzęgłaś się w katorżniczy kierat i Twój organizm się zbuntował. Bagatelizowałaś utratę wagi, zły sen, zmęczenie, lęki, zatem pojawiły się bardziej widoczne objawy somatyczne, jak nudności czy omdlenia. Bardzo dobrze, że masz wokół siebie wspierające osoby. Trzymam kciuki za Twoje leczenie. Wierzę, że farmakoterapia przyniesie oczekiwane efekty. Sama już chyba zauważyłaś zmiany na lepsze. Pomyśl jednak o psychoterapii, która w przypadku nerwicy i zaburzeń depresyjnych powinna być metodą leczenia z wyboru.

 

Pozdrawiam i powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również mam nadzieję, że uda mi się wyjść z tego.

Z utraty wagi byłam przeszczęśłiwa i nadal w sumie jestem, bo prowadziłam dietę. Nadal będę, chociaż już nie tak intensywnie by doprowadzić się na dno...

Dziękuję za odpowiedź

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Perfekcjonizm...

Skąd pochodzi "idealny standard"? - zapewne jedynie słuszny, bo czasu na myślenie w warunkach koszarowych brak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idealny standard według moich kryteriów... akurat z myśleniem problemów brak :-) ale zapędziłam sie, maksymalnie. Trochę stałam sie ofiarą własnego sukcesu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×