Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Maður

Niepokojące objawy - problemy z myśleniem

Rekomendowane odpowiedzi

Od razu zacznę, że doświadczyłem wielu trudności w życiu - w wieku 12 lat porównywałem swoje doświadczenia do cierpienia Jezusa poprzedzającego ukrzyżowanie (cierpienia psychiczne wynikające ze zdrady, szydzenia itd szacowałem na sumarycznie mniej przykrości niż ja doznałem w ciągu dotychczasowego życia). Stąd też przekonanie, że jestem kimś wielkim, że jestem zbawicielem, że mam jakieś moce itd. A potem to się zamieniło w przekonanie że "nie jestem człowiekiem" - to chyba jedyne w mojej przeszłości co można podciągnąć pod objawy schizofrenii. Ale i tak najważniejszym celem przy mówieniu że "nie jestem człowiekiem" było skontrastowanie słów mamy w stylu "człowieku, zastanów się co ty mówisz" i inne takie - tak samo jak mama mówiła "Boże, weź uważaj z tymi szklankami bo ci spadną, nie układaj trzech na jednej wieży" to wtedy odpowiadałem "A więc jestem Twoim Bogiem?" albo "To nie Bóg, to ja". I wmówiłem sobie, że jestem elfem - zgadzało się, że dużo płakałem (duuuużo więcej niż przeciętny człowiek), szanowałem Naturę (od dziecka byłem przeciwny wycinaniu drzew w ogrodzie) i ogólnie miałem w sobie dużo miłości. Pamiętam, ze jak poszedłem do szpitala na wyrostek, to chciałem wyjaśnić to, czym jestem, na podstawie wyników badań morfologicznych. Pielęgniarki bez pytania mówiły, że "jestem kosmitą", bo miałem rzadkie powikłania, których najwyraźniej jeszcze nie widziały. Ale wtedy w ogóle moje myślenie było bez sensu. Pamiętam, że mówiłem, że w moim ciele żyją jakieś mikroorganizmy dające umiejętność programowania w Turbo Pascalu. Chociaż tak naprawdę w to nie wierzyłem - tak jakby tworzyłem własną fikcję i nakładałem ją na rzeczywistość, ale wiedziałem że to fikcja. Bo miałem zbyt rozwalony światopogląd, żeby w cokolwiek wierzyć. Pamiętam jak na pewnym prywatnym serwerze World of Warcraft była kwestia sp.......nego czaru o nazwie "Mana Burn", który, z powodu błędu w kodzie, potrafił uwalić najsilniejszego przeciwnika za jednym razem, pod warunkiem że ten miał pasek many. No i oczywiście cały serwer o tym gadał. Więc raz na forum opisałem naukowo "reakcję spalania many" - ze wzorami sumarycznymi i strukturalnymi, i w ogóle takim czysto naukowym językiem. Wyglądało to mniej więcej tak: 4MANA + O2 -> 4MA2 + 2N2O (chyba dobrze przeliczyłem?), gdzie M i A to były struktury podobne do alkinów, tylko z innym izotopem wodoru, czy coś takiego, w każdym razie dokładna ich struktura nie została jeszcze poznana, więc nie jest możliwe podanie ich dokładnych wzorów. No i podobnie, jak nałożyłem prawdziwą chemię na czar z gry, tak nakładałem sobie fikcję na rzeczywistość. Miało być dla żartów, ale nie wyszło. Na przykład jak zobaczyłem nieznanego pochodzenia różowe kryształki w szklance, to od razu "O, mana się skrystalizowała"...

 

Później zaczęło się pogarszać, podłapałem nazwę "demonologia" z gry jako idealną do robienia żartów na temat wymarzonego kierunku studiów. Ale wpisałem se w google, żeby zobaczyć czy coś takiego czasem faktycznie nie istnieje - i dostałem się na stronę o demonologii chrześcijańskiej i wpływach szatana. Zacząłem głosić w kółko, że świat jest cały opanowany przez te cholerne demony, że ludzie nie kontrolują tego co robią, tylko te demony to kontrolują, dlatego tyle zła jest na świecie, itd. Swoje problemy psychiczne oczywiście zwalałem na opętanie przez szatana.

 

Ogólnie te objawy rozwijały się przez jakieś 2 lata na wielu lekach, które nie działały i co kilka miesięcy były zmieniane. W końcu trafiłem do szpitala przez agresję. Tam dali ten sam lek, tylko w zwiększonej dawce, którą przed wypisem i tak zmniejszyli na taką samą z jaką tam trafiłem. No ale to jakoś pomogło, nie wiem czy przez tymczasowo zwiększone dawki leków, czy przez oderwanie od dotychczasowych doświadczeń, czy przez to, że byłem tam prześladowany przez współpacjentów i za wszelką cenę nie chciałem tam wrócić. Objawy ustąpiły w ciągu kilku miesięcy - leki odstawiłem ze względu na pewien poważny problem - wtedy bardzo ceniłem sobie gry MMORPG, a o 21:00 zaczynały się rajdy - podczas gdy ketrel, który brałem o 20:00, powodował straszną senność od godziny około 21:00 do jakiejś 23:30, praktycznie uniemożliwiającą grę. Jak przetrwałem do północy, to senność wracała do normalnej jaka naturalnie występuje w nocy, ale nie było już rajdów. No i takie same były problemy z każdym poprzednim neuroleptykiem.

 

Po odstawieniu leków przez pół roku było w porządku - potem niestety, pierwszy atak migreny z aurą. Z początku myślałem, że to udar, krzyczałem na rodziców, żeby dzwonili na to pogotowie. Najpierw zaczęło zanikać pole widzenia, potem dotyk w niektórych częściach ciała. Na koniec rozbolała głowa i przeszło. Wziąłem 2 ibupromy, ból przeszedł, a ja zacząłem czytać o udarach - dowiedziałem się, że często jeden przechodzi po godzinie, a następny może zabić. Po tym zacząłem jakby inaczej odczuwać dotyk, tak jakbym miał wszystko trochę zdrętwiałe - co uznałem za następstwa udaru. Za 2 tygodnie kolejny atak - wtedy jeszcze nie kojarzyłem tego z migreną. Pojechałem na pogotowie. Mówiłem, że nie mam czucia w dłoni. Lekarz kazał mi zacisnąć swoją dłoń - ja z powodu braku dotyku zacisnąłem ją tak mocno, że omal nie zmiażdżyłem. Powiedział, że mogę zacisnąć, więc mam czucie, bo niedowładu nie ma, i symuluję, bo "nastawiłem się psychicznie przeciwko mamie i chcę leżeć w szpitalu żeby nie mieszkać z nią". Ale nie symulowałem. A że w domu akurat była starsza siostra, która już miała migreny, doszliśmy do wniosku, że objawy typowe dla migreny, do tego jednostronny ból głowy, który potem doszedł, potwierdził diagnozę.

 

Jakoże wtedy miałem lekką depresję, dostałem od lekarza fluoksetynę - po której o dziwo nie miałem napadów migrenowych. Ale znowu pojawiła się agresja (tym razem bez tych głupowatych myśli), fluoksetyna odstawiona, dostałem jakiś nowy neuroleptyk, który podobno działał inaczej niż wszystkie i miał nie powodować uciążliwej senności. Ale... takie miałem problemy z ruchem, że nie potrafiłem o własnych siłach umyć włosów, bo jak podniosłem ręce do góry, to zamiast myć włosy to się trzęsły w losowych kierunkach dookoła głowy i dawały takie nieprzyjemne uczucie, nie był to ból, takie jakby napięcie w tych rękach miałem. To samo jak wykonywałem szybkie ruchy np. podczas kręcenia kremu do ciasta. Do tego ta depresja - nic mi nie sprawiało przyjemności - gry, telewizja, książki. Odrobinę pocieszały mnie jedynie rozmowy z innymi ludźmi, ale też nie miałem takiego zapału towarzyskiego - pewnie przez te fobie społeczne spowodowane prześladowaniami w przeszłości. Co uczyniło mnie finalnie pacjentem leżącym, bo wszelkie zabijacze czasu typu gry, książki, telewizja, były dla mnie nie mniej nudne niż leżenie - były dla mnie autentycznie jak praca. A pracy już miałem dość. No i znów ataki migreny, tym razem jednak nie obawiałem się śmierci na udar.

 

Każdy następny pobyt w psychiatryku spowodowany był głównie agresją, jak mama mnie na siłę próbowała zmusić do pracy, a ja z powodu depresji nie mogłem. Leki przeciwdepresyjne nie pomagały. W końcu pomyślałem, żeby zamiast doprowadzać do agresji, od razu pójść na jakiś oddział dzienny. A tam tylko terapia zajęciowa, robótki ręczne, których od dzieciństwa nienawidziłem jeszcze na lekcjach techniki. Co jakiś czas była rozmowa z psychologiem czy jakieś terapie grupowe, ale.... po prostu za dużo tej terapii zajęciowej. No i jeszcze ta pielęgniara, co na wszystkich krzyczała, a jak się jej odpowiedziało krzykiem to wpierdalała dwie hydroksyzyny na zapas. No i skończyło się tak, że z dziennego poszedłem prosto na zamknięty.

 

Po kilku latach znów miałem stan wielkiej depresji, ale byłem już rozumiany przez mamę i nie eksploatowała tak mnie, więc nie dochodziło do agresji. No ale czułem się źle. Myślałem, że to od leków, bo przed lekami nie było takich problemów. Więc z dnia na dzień je odstawiłem. Po dwóch dniach oczywiście się nie poprawiło ani nie pogorszyło, ale nie chciałem już dłużej cierpieć i z desperacji postanowiłem pojechać z mamą do szpitala. Tam powiedzieli, że źle się czuję dlatego, że odstawiłem leki. Nie chcieli słuchać, że jak brałem to się dokładnie tak samo czułem, albo że nie biorę ich dopiero 2 dni i jeszcze nie przestały działać. Natomiast, jak się potem okazało, w karcie miałem wpisany atak z nożem na mamę i interwencję policji...

 

Po powrocie do domu postanowiłem, że tym razem odstawię leki zanim się źle poczuję. I po odstawieniu bywały okresy, że się źle czułem, ale zawsze przechodziły po max kilku godzinach. No i nie była to taka depresja jak przy lekach - dobra gra lub film były w stanie zapewnić mi przyjemność, która kończyła albo osłabiała złe samopoczucie, problemem było tylko wzięcie się za tą grę czy film.

 

No ale niestety zaczęło się sypać. Jakoże znałem się na informatyce i mama jeszcze nigdy się na mnie nie zawiodła, wydawało jej się, że potrafię wszystko zrobić z komputerami. No i się przeliczyła, ale kazała coś główkować i główkować, na pewno coś wymyślę. A ja po prostu tego nie umiałem. Ona w stresie, że jutro termin a komputer nie działa, wyładowywała się na mnie. Ja w stresie, że ona mi nie daje spokoju z tym komputerem. To mnie wyeksploatowało. Uderzyłem ją w głowę, ale nie tak mocno, żeby skrzywdzić, tylko żeby się opamiętała. A ona od razu na policję że z całej siły ją biję.

 

W szpitalu znowu leki. Ale postanowiłem się nie poddawać i znów je odstawiłem, wyciągając nauczkę z poprzedniej sytuacji stresującej, bez której bym ich w ogóle nie zaczynał znów brać. A odstawiłem je, bo nie widziałem nic, na co leki pomagały. Na te głupkowate myśli brałem leki przez ponad rok i nie pomagały, dopiero negatywne doświadczenia będące następstwem tych myśli pomogły. A były one wywołane traumą związaną z prześladowaniami w szkole i rozwodem rodziców.

 

No i teraz mam problem - te głupkowate myśli wracają. Że może jednak nie jestem człowiekiem, że może jednak jestem kimś wyjątkowym. I inne takie, które od razu widzę, że są niezgodne z prawdą i je odrzucam. Na razie to tylko myśli - nie wpływają na moje przekonania, w ogóle ich nie uzewnętrzniam w codziennych relacjach. Ale do tego pojawiają się okresowe problemy z koncentracją, ze składaniem zdań czy śledzeniem tekstów lub rozmów. Zdarza się, że np. myślę o jednym, mówię to. Potem przypomina mi się coś innego z tym związanego, a ja to wtrącam w kontekst poprzedniego zdania tak, że oba zdania wyglądają jakby były pisane w tym samym kontekście, ale mówią o czym innym.

 

Przykład: pytanie było: Używasz jakichś modów w grach? Na przykład graficznych? Moja odpowiedź: Ja to sobie czasem zainstaluję jakieś na zwiększenie poziomu trudności, ale tak ogólnie to nie lubię modów graficznych.

 

No i problem jest taki, że się obawiam, że te myśli znów powrócą z taką siłą, że przerodzą się w jakieś urojenia albo halucynacje, że może diagnoza schizofrenii jednak była prawidłowa i jednak potrzebuję brać leki. Ale wiem też, że branie leków się dla mnie dobrze nie kończy, więc niestety się martwię.

 

Jakby co, to ta diagnoza schizofrenii zawsze była naciągana - co lekarz to inny rodzaj schizofrenii, zdarzało się też dopisywanie objawów do karty, żeby w ogóle zaliczyć to pod schizofrenię. A tak naprawdę tylko objawy przy pierwszym pobycie w szpitalu podchodziły pod schizofrenię.

 

No i teraz problem - chciałbym jakoś w miarę normalnie funkcjonować, chciałbym zostawić te psychiatryki za sobą. Wiem, że normalne życie na lekach jest w moim przypadku niemożliwe, bo odbierają mi one zapał i chęć do życia, uniemożliwiając normalne funkcjonowanie. No ale boję się też, że zacznę świrować i nie będzie to możliwe również bez leków. I wtedy zostanie tylko jedno wyjście - samobójstwo. Chybaże jakimś cudem jakaś medycyna naturalna czy akupunktura mi pomoże.

 

Co z tym robić? Jeśli nigdy nie miałem halucynacji, a urojenia tylko raz i to też nie takie typowe dla schizofrenii, to jakie jest prawdopodobieństwo, że jednak mam tą schizofrenię?

 

O moich prześladowaniach i trudnościach w dzieciństwie mogę też napisać, ale nie chcę przedłużać tego i tak długiego postu.

 

Dodam tylko, że towarzyszy temu uczucie jakby przeciążenia umysłu analizowaniem ostatnich doświadczeń, że jakby z różnych źródeł przychodzą do mnie sprzeczne informacje, a ja nie mogę się w nich odnaleźć. Takim przykładem tych informacji jest fakt, że np. negatywnie się wypowiadam o ludziach, którzy zatrudniają tylko bardziej doświadczonych od siebie, bo chcą ułatwić sobie drogę do pieniędzy. Dostaję odpowiedzi, że to ich firma i mają prawo zatrudniać kogo chcą, albo "porady", żebym zamiast krytykować innych sam zdobył to doświadczenie w pracy w wolontariacie i dostosował się do wymogów życia. Niby według moich stanowczych poglądów, iście na łatwiznę kosztem innych to oszukiwanie, ale też mają rację, że nie powinno się zabraniać zatrudniać ludzi o wysokim doświadczeniu, a poza tym na jedną moją opinię odpowiedziało z dziesięć osób ze sprzecznymi opiniami. Mówią też, żebym założył własny biznes przyjazny niedoświadczonym pracownikom. Ale wiem, że przy takiej konkurencji, która zatrudnia tylko doświadczonych, nie będę miał żadnych szans, co znów nasila moje poprzednie przekonanie, że ci pracodawcy oszukują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konieczne jest abyś zapisał się do lekarza jeżeli oczekujesz jakąkolwiek poprawę, a jeśli z niej zdecydujesz się zrezygnować gdy powodem będzie coś błahego, mniej istotnego od Twojego zdrowia psychicznego, to nie zapisuj się. Szkoda czasu Twojego oraz osoby prowadzącej twe leczenie. Nie widzę sensu stawiania tutaj diagnoz, bo to i tak nic nie zmieni, jedno jest pewne że masz problem z sobą i to nie mały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie miałem nigdy nic więcej niż derealizacje i nietypowe myśli/ich natłok tak jakby ktoś stał obok i cały czas mi je mówił ale to nie były głosy xd

Na szczęście przechodzi z każdym dniem ale sam nie wiem czy mi się polepsza czy pogarsza, mam nadzieję że to 1.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×