Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to można nazwać depresją?


Sinet11212

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich czytających forumowiczów, wstępnie przedstawię się i opiszę w skrócie swoją historię.

Mam na imię Kamil i pochodzę z województwa Łódzkiego, mam prawie 20 lat, uczę się aktualnie jako technik-informatyk ( lecz to nie był mój wybór a wręcz przymus wybrania tego zawodu nauki ) mam nauczanie indywidualne przez częste choroby i astmę oskrzelową ( w stopniu lekkim według lekarzy, chociaż według mnie to w stopniu normalnym ). Mam własne wartości których ściśle się trzymam nie palę, nie pije ( rzadko się zdarza że piwo wypije, a jak już to smakowe ), nie jestem trybem imprezowicza wręcz taką osobą ciepłe kluchy... rodzinnym osobnikiem który pomaga wszystkim, a w zamian niczego nie oczekuje :) Wielbię małe dzieci jak i te starsze, lubię się z nimi bawić, iść na spacer czy na lody itp. dzieci wręcz mnie uwielbiają każde z rodziny dzieci. Niektóre osoby mówią że będę idealnym w przyszłości kiedyś tatą. Dotychczasowo byłem pilnym i dobrym uczniem, niestety od tego roku szkolnego który już się kończy za rogiem od początku roku w ogóle mi nie szło :( dopadła mnie taka negatywna chandra... Aktualnie mieszkam z mamą która dużo pracuje i całe dnie nie ma jej w domu a jak jest to jak mam np. doła rzekomego jak ona to nazywa mówi mi że wiecznie jestem niezadowolony czy nieszczęśliwy ( nie wiem skąd się to bierze, czuje w sobie taką pustkę ), moja mama jest konsekwetna osobą jeżeli coś powie to ma być to zrobione, a ja głupi to robię i nie potrafię się sprzeciwić własnej matce. Mam czasami dość swojej matki z względów takich że jestem wrażliwą osobą ( niektórzy na to mówią P**da ) jak na mnie nakrzyczy bo np. ktoś inny ją zdenerwował to wygląda tak jakby ja był winny i na mnie całą złość wyładowuje mimo to że nic nie zrobiłem. Mówi mi często weź się w garść, ogarnij się itp. ale ja staram się i mi to nie wychodzi. Jestem po prostu zamknięty pod mami kiecką :hide: wszystko musi być pod jej dyktando, a mojego zdania w ogóle nie bierze pod uwagę. Tak samo pali papierosy, co mi bardzo szkodzi zdrowiu niestety rozmawiałem z nią na ten temat no nic nie wskóram, cały czas mam wrażenie że smierdzę papierosami ( mimo to ze nie palę ), uzależniłem się od dymu papierosowego bo mi zaczał on nie przeszkadzać. Mój tata mieszka w innym mieszkaniu, raz na dzień ew. dwa dni przyjdzie posiedzi z dwie góra godziny albo czasami wpada tylko na obiad i jedzie. Nie mam z własnym ojcem wspólnych tematów, mimo to że starałem się dotrzeć do niego porozumieć zainteresować tym co on lubi ale bezskutecznie. Aktualnie siedzę przed komputerem i piszę do was ten wątek, olewając całkowicie niemiecki bo nawet nie mam siły bo po co to robić... Często siedzę w domu i posypiam, wcześniej byłem uzalezniony od komputera i spędziłem setki godzin w ciągu roku chodź teraz tego żałuję. Moim zainteresowaniem była motoryzacja zamiłowania akurat do samochodów, dostałem samochód ( fajnie cieszyłem się ) ale nie taki jak oczekiwałem chciałem nawet tańszy, ale mój tata powiedział to to albo on kłaść na niego nie będzie... niestety świat się zawalił poczęści dla mnie co tak bardzo nadtym oczekiwałem i marzyłem... A teraz męcze się przy 190cm w małej puszce samochodu, bolą mnie nogi i kręgosłup bo auto jest za małe. Chętnie bym wstawił na podwórko ten kawal złomu lub sprzedał w cholerę, ale mama się nie zgadza bo nie będzie czym jezdzić ( tak robię za szofera cały czas mamusi i już mam dosyć serdecznie, a jak powiem nie to wielka jedna awantura ), tacie powiedziałem konkretnie i dogłębniem nie w oczy ale listem ( popłakał się bo mnie bardzo kocha ), mimo to że takie coś mu napisałem dalej mnie kocha, potem żałowałem czy to że płakał czy to mu napisałem nie wiem! niestety przez całe dzieciństwo to akurat rodzice mnie trzymali i robli mi przykrość, i robią dotychczas. Co z tego że tata mi przepisał w spadku bloki? nawet mnie to nie ruszyło, majątek dla mnie nie jest ważny... Miałem marzenia od małego ale kiedy osiągnąłem 19 lat wiedziałem że one się nie spełnią ponieważ już nawet ich nie mam :( od początku roku szkolnego czuję pustkę w głowie ( pustkę ale mam wrażenie że głowa moja jest zbyt pełna ), nic mi sie nie chce ( nie jestem osobą leniwa ) po prostu nie chce mi się, po co to robić. Miałem swojego czasu że po co ja tu żyje, po co wydany na świat byłem ( mówiłem to mojej mamie to jeszcze awanture mi zrobiła ), czuje się nieszczęśliwy. Mam problem z wysłowieniem się np. składaniem zdań, prędzej napiszę i przeczytam lepiej mi to pójdzie, jestem nieśmiały, zamknięty w sobie, cokolwiek sprawia mi wielką trudność zrobienie czegoś. W ciągu tego roku pogorszyła mi się pamięć jakbym mózg wyłączył lub go wyjął, mam natręctwo takie że 15 razy sprawdzam np. jak jestem sam w domu i śpie czy gaz jest zakręcony, drzwi zamknięte itp. Jak wychodzę z domu to wracam się sprawdzić gaz czy jest wyłączony, drzwi zamknięte ( potrafie 3 razy tak sprawdzić ), jestem sam jak palec, próbowałem znaleźć swoją połówkę lecz to staje się nierealne bo zbyt piękny to ja nie jestem 190cm wzrostu, chudy jak wieszak, niebieskie oczy, brunet, krótko ścięty z trądzikiem. Ćwiczę już od dłuższego czasu z 3 miesiące, bo jak naucz indywidualne mam to nie mam wgl WF-u tak samo zbyt bogaty też nie jestem, czy posiadający pasje itp. czuję że kobiety przy mnie czułaby się zanudzona, jestem typem zbyt spokojnej osoby ( nauczycielka mi kiedyś powiedziała młode ciało, dusza dorosłej osoby ), jestem przewrażliwiony na temat swojego zapachu ( czy smierdze papierosami, czy jestem czysty, czy pachnę ), raz dziennie obowiązkowe kąpanie się głowy i całego ciała, bez tego z domu nie wyjdę nie ma opcji. U nikogo nie mam wsparcia żadnego, jestem nieszkodliwą osobą, swoim charakterem zachowuje się dziwnie jak mam zrobić pierwsze wrażenie więc ludzie mnie odtrącają ( te osoby które mnie znają wiedza jakim wartościowym jestem ), powiem tak jakbym miał 20zł i miał wybierać czy kupić sobie do jedzenia coś słodkiego a stac na przeciwko bezdomny prosząc mnie o pieniadzę ( oddałbym mu wszystko za 20 zł tzn. jedzenia ), jestem osobą szarmancką wobec kobiet i traktuje je jak Boginie, może dlatego mnie olewają? Ostatnio jak byłem u lekarza w uchu zrobiło mi się taki kaszak jakby to po dwóch dniach lekarka pytała mnie ile mam lat? ( nie o to przepisaniu leków czy coś ) co to mogło oznaczać? Czuję się jakbym się dusił w tym momencie ( nie to nie jest od astmy ) życiem w ogóle. Myślałem kiedyś o samobójstwie ale nie byłbym do tego zdolny. Czy miałem ochotę iść do psychologa? kiedyś tak lecz bardzo się wstydziłem po dzień dzisiejszy. Nawaliło mi się wszystko tzn. nikogo nie obchodzę, do nikogo nie mam ust otworzyć, nie mam marzeń, nie mam nic na sumieniu mówię tylko prawdę, jestem osobą bezpośrednią. Przepraszam że napisałem tak to wszystko chaotycznie ale nie mam siły w ogóle nawet pisać, pójdę się położyć. Pozdrawiam wszystkich ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×