Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
PinstaH

Helooo :)

Rekomendowane odpowiedzi

Mam na imię Marcin i mam 32 lata.

 

Ok. 6 lat temu, zaczęły się moje problemy. Coraz częściej zacząłem miewać duszności oraz problem z ustaniem na nogach. Po jakimś czasie nawet gdy siedziałem, czułem jakby moje ciało miało zaraz upaść. Nigdy nie straciłem przytomności, ale w/w coraz bardziej komplikowały moje życie. Udałem się do lekarza rodzinnego, ten przypisywał leki głownie na alergie. Niestety nic nie pomagało. Szukałem powodu moich problemów m.in u kardiologów, miałem sprawdzaną wydolność oddechową, robione EEG, badano mi poziom magnezu we krwi, sprawdziłem nawet czy nie załapałem boreliozy (kiedyś bardzo lubiłem spacerować z psem po lasach a tam o kleszcza wcale nie trudno).

 

Niestety odpowiedzi na swój problem nie znalazłem. Jednak moje problemy z czasem się powiększały. Parę razy złapałem mini atak (teraz to oceniam jako miniaturkę ataku) w postaci braku możliwości złapania oddechu w samochodzie. Co spowodowało że zacząłem się denerwować, to oczywiście rzuciło efekt na tętno....

 

Z czasem te ataki były coraz silniejsze i pojawiały się częściej. Dyskomfort pojawiał się w pracy, w miejscach publicznych...Dostałem fobii społecznej. Panicznie bałem się już wychodzić z domu.

 

Jedyny dobry okres w tamtym czasie, to ten w którym coś tam sobie wypiłem. Wtedy czułem się dobrze, nawet w miejscach publicznych, w sklepie....zero problemów.

 

W końcu, ponad 2 lata temu, mój kolega powiedział mi że miał podobnie. Zaczęliśmy rozmawiać o tym i wszystko się zgadzało. Dał mi namiar na lekarza psychiatrę, do którego się udałem. Ten przypisał mi Parogen oraz doraźnie benzo.

 

Zacząłem od 10mg (miałem brać pierwsze 3dni taką dawkę, następnie 20mg). Moje ataki pojawiały się już rano, więc byłem przygotowany na wszystko. Jednak już po pierwszej tabletce (połówce) czułem że coś jest jakby inaczej. Atak nie nadszedł, a czułem jakieś takie uspokojenie. Posprzątałem w domu, jednak gdy to robiłem...cały czas powtarzałem do siebie pod nosem : ale mi się nic nie chce :)

 

Wejście leku bywało różne w okresie powiedzmy 2 tygodni. Czasem byłem mega śpiący, czasem miałem świetny humor i byłem bardzo miły...czasem mnie bolała głowa a czasem w ogóle nie czułem leku.

 

Przez okres ostatnich 2 lat, nauczyłem się pić alkohol z parogenem, regulować sobie dawki, normalnie wychodzę do ludzi. Jestem ojcem..i staram się wywiązywać z tej roli najlepiej jak potrafię. Odzyskałem ok 60% siebie jakim byłem kiedyś. Pozostałe 40% jest wciąż przede mną i właśnie dlatego tutaj dotarłem. Wiem że ślepa wiara w lekarzy to błędna droga. Bo tak naprawdę, co Oni mogą wiedzieć na temat tego co dzieje się w naszej głowie skoro posiadają tylko i wyłącznie książkową wiedzę i działają schematycznie.

 

Reasumując :) WITAM WSZYSTKICH :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tak lekarze potrafią być dziwni.Jeden mi ostatnio robił psychoanalize wytknął wszytkie błędy ale nie udzielił żadnych rad jak sobie radzić z problemami tylko powiedział że lek wszystko rozwiązał.Chyba nie musze mówić że rzuciłem tego lekarza w cholere.Mam teraz nową terapie bez SSRI jak sobie zarzyczyłem tylko z lekkimi uspokajaczami.Hmm 60 % to już spoko oby dalej : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Marcinie! Gratuluję woli walki. Zgadzam się, ślepa wiara - nie ( jesteśmy na to za inteligentni :smile: ), ale czasami zaufanie - jak najbardziej. Powodzenia dalej!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziękuję za miłe powitanie :) cześć Jer00nka (chociaż my się akurat znamy), Tikitiki oraz kosmostrada :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Marcin,

 

wyrzuć ten parogen w cholerę.

 

Jeżeli zrobiłeś sobie wszystkie badania - na nadnercze, tarczycę, tężyczkę, poziomy pierwiastków tj. potas, magnez, wit. D itp. masz ok, to źródła Twojego problemu musisz szukać w swojej przeszłości. Zamiast kierować się do psychiatry, powinieneś był udać się do psychologa, koniecznie sprawdzonego. Niestety, ale psycholog psychologowi jest nierówny i może nas tylko zniechęcić. Przez pierwszego prawie bym w depresję wpadła, ale drugi - okazał się być aniołem ;)

 

Dobry terapeuta pokaże Ci źródło Twojego cierpienia i autodestrukcji

 

Pozdrawiam i życzę dużo samozaparcia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja raczej dobrze znam swoje źródło autodestrukcji i cierpienia. Niestety moje postępowanie w wieku młodzieńczym bardzo osłabiło moją odporność a dzięki Paro czuje się znacznie lepiej.Jak wspominałem, mam 60% siebie....bardzo mnie to cieszy ale wiem że mogę jeszcze więcej uzyskać.

 

Jednak nie wykluczam tego, że przyjdzie taki dzień kiedy zastosuje się do Twojej rady :) Jednak to jeszcze nie teraz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×