Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nikola 25

masz nerwicę i wrażenie, że nikt Cię nie rozumie?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich :)

Na forum wchodzę bo powiem szczerze liczę na Waszą pomoc.

Od początku : z nerwicą walczę od kilku lat, kiedyś napady były bardzo rzadko i mniej trapiące, od jakiegoś czasu jest masakra. Wstaję rano i się czegoś boję, kładę się spać to samo, jadę autobusem to samo, jak zostaję sama w domu nie zamykam drzwi, bo boję się, że jak coś mi się stanie nikt się tu niedostanie z pomocą:( to jest straszne.

Ostatnio kilka razy zabrało mnie pogotowie, dostałam jakies leki ziołowe ale nic nie dają. Są dni kiedy jest ok, ale są też takie jak teraz czyli napady kilka razy dziennie i ta cała bezradność.

nie wiem jakie macie objawy ale ja : pocą mi się dłonie, bije szybko serce, nie mogę oddychać i to mrowienie na całym ciele...robi mi się słabo na samą myśl.

Co do tematu mojego postu- też macie wrażenie, ze nikt Was nie rozumie?

Jak mówię komuś o swoich przypadłościach to mam wrażenie, że patrzy na mnie jak na idiotkę.

Jak sobie radzicie z nerwicą w codziennym życiu?

napiszcie proszę....

POMÓŻCIE :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikola 25, poczucie braku zrozumienia to klasyczny objaw nerwicy :) nie oczekuj jednak by ktoś Cie zrozumiał - ma to bowiem dwie strony, po pierwsze sama siebie nie rozumiesz, więc jak ktoś może rozumieć Ciebie? Po drugie oczekiwanie zrozumienia, chociaż wiesz, że to nierealne i nieotrzymanie oczekiwanego wiąże się z pogłębianiem się tego poczucia. Dasz radę, nerwica to nie coś co można pokonać z dnia na dzień, ale jest to możliwe. Da się z nią żyć. Masz pewne nerwicowe predyspozycje, ale tak świat fizyczny jak i emocjonalny jest nieskończony i elastyczny. Każdą cechę charakteru można zmienić lub wypracować. Krok po kroczku jednak bo walka z nerwicą to sztuka pokonywania barier, rozszerzania horyzontów bez lęku. Przesuwanie tego swoistego ogrodzenia, za którym czai się lęk :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ezekiel, masz rację sama siebie nie rozumiem:(

Najgorsze jest to, że boję się miejsc gdzie te ataki łapią mnie najczęściej, jeszcze nie tak dawno byłam uśmiechniętą pełną życia osobą, nigdy by mi przez myśl nie przeszło, że mnie coś takiego jak nerwica dopadnie....a tu proszę, teraz nie umiem się cieszyć nie wiele mnie cieszy tylko ciągle lęki i lęki....

skoro walczysz już 2 lata z tym napisz proszę jak sobie z tym radzisz? Jaka jest Twoja historia tej całej walki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikola, ja juz dosc dlugo zmagam sie z ta choroba, ostatnio mam nasilone ataki i wyobraz sobie, ze boje sie np pojechac do rodzicow, bo tam mnie ostatnio lapaly najczesciej, boje sie wieczorow, bo mnie wtedy lapia, jestem juz tak zmeczona, marze o przezyciu normalnego dnia, a nie pary razy dziennie ten lęk, ze nikt mi nie bedzie w stanie pomoc, a mnie bedzie cos bolalo bardzo. Moj maz stara sie mnie zrozumiec, ale, gdy mu opowiadam o moich odczuciach w czasie ataku, robi taka dziwna mine i przytakuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nicola, ktoś kto nigdy nie przeżywał czegoś podobnego, nie jest wstanie Cię zrozumieć. Ludzie zazwyczaj myślą, że przesadzasz, wymyślasz...lub sama robisz sobie problemy, bo żadnych nie masz...

To naturalne...chociaż moi przyjaciele wciąż mówią, że mnie rozumieją to ja i tak widzę, że to są tylko słowa.

 

Trzymaj się dzielnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co najgorsze jest to, że boję się powrotu do pracy...mam wrażenie, że ludzie tam myślą, że moje zwolnienia to symulacje tylko. Mam teraz kolejny atak i jak o tym piszę to się jeszcze bardziej nakręcam... Podziwiam tych którzy tak dzielnie sobie z tym radzą...

Napiszcie proszę o sposobach jakie stosujecie żeby jakoś normalnie funkcjonować....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja staram się (choć to bardzo trudne) nie myśleć o tym, dużo pracuję, organizuję sobie dużo zajęć po pracy, często spotykam się z przyjaciółmi, co mi bardzo pomaga. Poza tym łykam kwasy omega 3, staram jeść dużo warzyw i owoców i ćwiczę na siłowni, zauważyłam, że ruch bardzo pomaga przynajmniej mi na te moje myśli. Od razu jakoś jestem pozytywniej nastawiona. Chociaż często mi się nie chce, ale widząc takie rezultaty czasem się zmuszam. Pracuję na sali rehabilitacyjnej, dlatego mam ułatwiony dostęp, mogę z niej za darmo korzystać codziennie po pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikola 25, zawsze pierwszym krokiem jest zrozumienie, że jest się chorym, że to co się dzieje w mojej głowie ma wpływ na to jak odbieram to co na zewnątrz, ale nie ma żadnego wpływu na to co na zewnątrz w sposób wymiernie realny. Po prostu - świat, na który patrzysz jest zawsze taki sami - nieważne czy patrzysz przez różowe okulary czy przez pleciony worek czy też przez kraty - zawsze zmienia się tylko Twój punkt widzenia. Dopóki nie zrozumiesz, że nerwica ma wpływa na cały Twój świat emocjonalny i na Twoje życie będziesz czuła się usprawiedliwiona by stany nerwicowe utrzymywać. Będziesz utrzymywać swoje lęki, bo będziesz wierzyła, że ich przyczyna leży w świecie zewnętrznym, podczas gdy ta zawsze jest związana z nerwicą i zawsze leży gdzieś na zaciszu Twojej głowy. Pierwszy więc krok to uświadomić sobie i cały czas uświadamiać - mój lęk jest bezzasadny, mój lęk jest absurdalny, mój lęk to tylko moja projekcja i moja wyobraźnia. W nerwicy będziesz się bała miejsc, w których napada Cie lęk bo będziesz wierzyła, że ich napady mają związek z danym miejscem, będziesz się bała ludzi, w których otoczeniu czujesz lęk, bo będziesz wierzyła, że to oni są ich przyczyną, będziesz się bała sytuacji, czynności, w których odczuwasz lęk bo i im będziesz przypisywać winę za Twój lęk. Tak to działa. Uświadom więc sobie - czy w istocie świat zewnętrzny jest winny Twoich stanów? Ludzie? Miejsca? Rzeczy? Sytuacje? Nie - to Ty im przypisujesz winę. Jak już im ją przypiszesz czujesz się usprawiedliwiona żeby uciec, ale nie masz też odwagi żeby wrócić. Życie to sztuka przełamywania tych barier. Powolutku - mierzysz się z tym czego się boisz, a raczej z tym co wmówiłaś sobie, że jest "straszne". Konfrontacja z lękiem to jedyny sposób by uświadomić sobie, że nie ma się czego bać. Później będziesz tylko żałować, że nie dałaś sobie szansy. Spróbuj :)

Piszesz, że podziwiasz ludzi, którzy tak dzielnie sobie z tym radzą - odwaga to nie brak strachu/lęku, ale mierzenie się z nimi, świadome:). Zawsze boimy się swoich wyobrażeń - tak to działa. Boimy się, że coś się wydarzy - kiedy coś się dzieje to nie ma miejsca na lęk - to już się dzieje. Dzielność to nic innego jak podjęcie walki - dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. Ta walka pokazuje, że tak naprawdę nie było czego się bać ;) Dopóki marzysz, żeby w cudowny sposób osiągnąć normalność to nigdy jej nie osiągniesz :). Wierzyć w magiczny charakter życia nie ma sensu - wierzyć w pokonanie nerwicy bez walki tak samo:) - każde dlaczego ma swoje dlatego - nic nie dzieje się po prostu:). Ulga to ucieczka, ulga to nie wyzdrowienie. Nie szukaj ucieczki. Zmierz się z lękiem, uświadom sobie chorobę, a potem się z nią zmierz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ezekiel wracam do pracy, zmierzę się z tym co w mojej głowie, posłucham Twoich rad i będę walczyć, może przegram bitwę, ale zrobię wszystko aby wygrać wojnę.

Masz rację, przypisuję miejscom, ludziom winę za zaistniałą sytuację, za napad lęku, dzięki temu się usprawiedliwiam, a raczej usprawiedliwiam swoje ucieczki od tych ludzi i miejsc.

Widzisz nie postrzegałam tego w taki sposób, aż do teraz kiedy przeczytałam Twój wpis.

DZIĘKUJĘ :)

Będę walczyć i zdawać Wam relację z każdego dnia mojej walki :)

 

-- 06 lut 2013, 08:37 --

 

Postanowiłam, że dziś przekonam swoje wewnętrzne ja do podjęcia walki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×