Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Moje pierwsze pojawiły się w wieku 17 lat. W wieku jakoś 18/19 lat pierwszy raz nażarłem się tabletek, po kłótni. Wziąłem całą blaszkę ibupromu, ale nic mi po tym nie było.
  3. Grouchy

    Czekam na...

    Ńa sobotę, jadę do Warszawy.
  4. sailorka

    Gdzie do pracy?

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
  5. Dzisiaj
  6. Jak to się zaczęło i was? Jakie są pierwsze objawy.
  7. Ile czasu się znacie? Czy wgl padła szczera rozmowa, że jesteście razem? Czy usłyszałeś od niej, że Cię kocha lub dała Ci to do zrozumienia? Ile było dobrych chwil, a ile złych? Wiesz... ważne jest też to, czy powiedziała kiedykolwiek słowo "przepraszam" ze szczerością, gdy popełniła błąd. A każdy popełnia. Ja byłam w 10 letniej relacji, która nigdy nie była czymś, co dawało mi poczucie, że jestem kochana, rozumiana, chciana. Raz był ze mną, potem coś źle i miał mnie gdzieś. Byłm jedynie na chwilę, gdy miał "czas" i przyjeżdżał, zrobił swoje, i uciekał. Ja go kochałam. Pragnęłam choć trochę uwagi. On wiecznie zajęty, zapracowany. Pamietam najgorszą jego stronę, kiedy pojechałam późnym wieczorem, z kilkoma piewami w plecaku do niego, 7km, do jego wsi. I gdy dotarłam do miejsce w którym się widywaliśmy (przez cały ten czas nigdy nie byłam u niego w domu), koło kościoła. I piszę, że jestem w jego rejonach i może by wyszedł, bo możemy pogadać i się napić na takiej starej budowie, gdzie siedzieliśmy. I on mówi, że nie ma czasu, bo pracuje. Kazał mi czekać 2 godziny. Zgodziłam się. BYłam młoda - miałam 20 lat, a byłam w nim szalenie zakochana... Poszłam sama na tą budowę, było bardzo późno i piłam piwo, czekając, POjawił się po 3 godzinach i wiecie co? Powiedział, że przyszedł na 5 minut, bo idzie do kolegi. A ja się tak wkurzyłam. On poszedł, a ja za nim rowerem. Dogoniłam go, zablokowała mu drogę rowerem i zaczęłam mu wygarniać, że jest jak jego ojciec pijak, który bił matkę. I on wtedy mnie zrzucił z roweru na ziemie i kopnął kilka razy. Wstałam, dostałam szoku, że tak mnie potraktował. Zaczęłam ryczeć i powoli szłam z rowerem stronę drogi,żeby wrócić do dom, ale ledwo szłam z tym rowerem. Bo człlwiek, który był dla mnie ideałem potraktował mnie okropnie. I ons szedł ze mną i milczał. Przytulił mi i powiedział, że przeprasza, a za chwilę, ze to moja wina, bo lubię "przemocowy seks". Wytłumaczył wszystko z dupy, ale ja byłam jeszcze taki dzieciakiem. On 10 lat starszy. Wybaczyłam mu. SIedzieliśmy chwilę, ale ja byłam zdrugostana i pojechałam do domu. To była jedyna sytuacja, kiedy podniósł na mnie ręke. Rzadko się widywaliśmy. On uważał, że się przyjaźnimy, ale miał wszystko co chciał. Potrafił mnie obrażać przez mess,a w realu był cudowny, miły itp. Natomiast pisząc ze mą, albo nie pisał w ogóle, nawet dniami, albo pisał zdawkowo. A ja na każdą wiadomość czekałam jak w obsesji narkotykowej. Byłam już uzalezniona. NIgdy nie przeprosił. Za to ja przepraszałam wiecznie. I tutaj nie przesadzam. Od dwóch psychologów usłyszałam, że to psychopata najprawdopodniej. NIe wiem. Bardzo cierpiałam, bo słyszałam takie słowa jak: Odkochałem się, gdy zachorowałaś. Albo: Jak zmienisz to i to, to będziemy znowu razem. Moim problemem było to, że nie słuchałąm ludzi, kórzy błagali mnie, by to zakończyć, bo cierpiałam strasznie. MOdliłam się nawet, by w końcu odejść. Próbowałam, ale wracałam. Najdłuższa nasza przerwa trwała rok. I słyszę słowa: Ty mnie najbardziej satysfakcjonujesz. I wtedy czujesz, że jednak jesteś kimś waznym dla niego. Jak trafiłam do szpitala, a on znalazł nową laskę (gdzie dwa dni przed dowiedzeniem się, że od kilku miesiięcy z kimś się spotyka, powiedział ze znowu ja jestem jego dziewczyną) nie odwiedził mnie. Ale co było zabawne i nie wierzę, że to przypadek, bo w nie nie wierzę - jego matka, chora na nerwicę trafiła do mojej sali. Zobaczyłam tego swojego cudownego przyjaciela w szpitalu. Podeszłam i zagadałam. Coś odpowiadał. Wyglądał jakby nie chciał już niczego ode mnie. Potem jak był w sali u mnie z matką, żeby jej pomóć się tak ogarnąć, to nie odezwał się ani słowem, nic. Matkę ma fajną, polubiłam ją. Nie mówiłam jej nic o jej synu. PO prostu nie chciałam, żeby przeżywała, bo nie zasługuje na dodatkowy stres. BYła równą babeczką, chodizlysmy razem na fajkę. No i co... potem sie to powoli kończyło, ale waracałam do pisania z nim. Po roku, gdy zaończyli związek, napisał do mnie, że może odnowimy znajomość. SPotkaliśmy się raz i.. wiecie co. Ja zaczęłam uważać, że jest głupi. NIe sprostał mojej rozmowie. BYł jakiś sztuczny, wyczułam maskę i taką ogromną blokadę. Szybko poszłam do domu, bo rozmowa była cienka i moje różowe okulary opadły w tym momencie na zawsze. Już nie postrzegam go jako kogoś ciekawego,dobrego i ważnego. Nie. Dostrzegłam już manipulację, którą widziałam wcześniej, ale teraz miałam pewność. I cóż. Nie mamy żadnego kontaktu. Raz mu napisałam, co o nim myślę. Zablokowałam, zeby nie przeczytać jego odpowiedzi, bo już mnie nie interesuje jego odbijanie piłek i gierki. Ja serio czuję taką wolność, od kiedy już psychicznie i fizycznie jestem wolna od tego osobnika. Niestety została we mnie nieufność, ostrożność - ale może jest mi to potrzebne, bo ja byłam zawsze naiwna. Rodzice mówili o mnie, że łatwo mną sterować i coś wmówić, że wszystko łykam i wszystkim ufam i jestem hojna. No i się zmieniłam przez ten związek. Uważam, że ma to plusy, bo wiem, czym jesto wolność. Czym jest myślenie o sobie dobrze, a nie wieczne uczucie, żeby ktoś mnie docenił, pokochał, był. Teraz mam to w dupie. Dopóki mam rodzinę, to jestem szczęśliwa. NIe ufam obcym, ale jeśli okazują się lojalni, to ja mogę się zaangażować i zaprzyjaźnić. Stałam się pewniejsza siebie, bo nie otrzymuję wiadomości na temat, że zawsze się mylę i jestem taka i taka. Teraz sama widzę w sobie zalety i nie musze szukać potwierdzenia u facetów. Faceci mnie bardzo zawiedli i jestem już zdystansowana i na pewno nie chcę związku w najbliższej przyszłości. Jak ktoś się ma pojawić, to się pojawi. A jak bęðę gotowa, to nawet sobie wejdę na tindera i będę chodzić na kawę Wiele lat straciłam na niego, ale widocznie tak miało być. I serio, doceniam jaki spokój mam, bo te lata były naprawdę niezłą karuzelą. Opisałam swoją historię. Może znajdziesz coś dla siebie. NIe mam rad, bo każdy ma własne życie, własne przekonania itp.
  8. Mi się nie chciało jak była ładna pogoda to nie wiem czy jesienna aura sprawi, że będzie mi się nie chciało jeszcze bardziej .
  9. Dużo stresu, nie wiem w co ręce włożyć. Pojawiają się myśli rezygnacyjne, schowałabym się pod kołdrę i niczego nie załatwiała, ale ile można unikać życia, zwłaszcza kiedy ciągłe leżenie i złe samopoczucie mi już zbrzydły. Okropna walka między chęciami zmiany a niechceniem robienia niczego, paraliż, dopóki się nie zmuszę, potem już pójdzie.
  10. jakieś 2 lata temu zakończyłam przygodę z treningami, bo na siłowni chciałam się popisać xD chuj wie przed kim. I wzięłam na dźwigni, duży ciężar na nogi - tak je do góry podnosisz, leżysz/siedzisz i powtarzasz - do górym, na dół. I wzięłam za dużo ciężaru, bo szło gładko. I szło, ale czułam w lewym kolanie jakieś przeskakiwanie, ale nie przerwałam. Dużo biegałam na bieżni i te schody. Jakies inne też ćwiczenia, ale sztangi nie tykałam, bo tam było jakieś dziwne rozłożenie, że sami faceci tam byli. No ale siłownia trwała krótko, bo potem jak stawałam na lewe kolano, to spadałam na ziemię. Okropność.. Do dzisiaj coś tam jeszcze siedzi, ale mniejsza. Przez wiele lat w sumie biegałam, rower - 2 godziny, prawie codziennie, ćwiczyłam w domu ze sztangą właśnie - przsiady i martwy ciąg, intwerwały, układy taneczne, dużo chodziłam. I to było regularnie przez wiele lat, oczywiście zdarzały się jakieś przerwy na parę dni, czy czasem tydzień, ale ogólnie prawie codziennie była ta aktywnośći. A najlepsze było uczucie po bieganiu: meta i ta euforia, adrenalina - niesamowite. Wtedy biegałam blisko lasu. No i ogólnie też kocham pływać. I teraz zostaje mi spacerowanie i pływanie: roweru już nie lubię jakoś, wolę szybki marsz itp. Każdy ruch jest istotny. Czy to w domu nawet jakieś porządki, czy to spacer, czy cokolwiek innego. Ważne żebyś to lubił. Wtedy robisz to, kochasz to, ale często trzeba się zmusić do wyjścia z chaty, a potem nawet nie wiesz jak mija 3 godzina twojego krążenia po mieście. Raz z górki, raz pod górkę, to tu, to tam. Sama moja trasa do domu to 3 km, więc też jest kawałek. No i moja praca to też chodzenie z pudłami między innymi. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Jeśli nie masz siły i ochoty na mocne treningi, to rób lekki. Ja tez lubię roziąganie, jakiś pilates. No ale chciałabym znaleźć teraz coś innego, bo to już nuda dla mnie. Sport pomaga, zwłaszcza jak robisz to regularnie. NIe musi to być jakiś wycisk 2 godzinny. Lepiej chyba częściej, reglarnie niż zacząć miesiąc góra dwa treningować do rzygu i zrezygnować A potem trudno wrócić. ALe każdy jesy inny. Mój brat chodził na boks, niestety pierwszą walkę przegrał i zrezygnował, potem studia i praca no i ma inne priortytety.
  11. nie ma czegos takiego ze jakis konkretny oddzial da Ci "poczatek". to jest po prostu punkt na Twojej drodze w leczeniu. ktos moze chodzic na terapie ambulatoryjnie i wiecej z tego wyniesc nic oddzial. ktos moze pojsc na oddzial i stwierdzic ze juz wiecej terapii nie potrzebuje. ktos moze wiele lat chodzic na nieskuteczna terapie a potem w jego zyciu wydarzy sie cos co go zmieni. nie ma jednej zasady, szukaj tego co jest dla Ciebie odpowiednie na obecny moment!
  12. Wczoraj
  13. „Prostota, będąca wyborem jest akceptowalna, ale nie znosi się jej, gdy jest narzucana." - Dawid R. Hawkins, Przekraczanie poziomów świadomości
  14. Na taki artykuł właśnie natrafiłem: https://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/Lekarz-ostrzega-coraz-wiecej-ciezkich-uszkodzen-watroby-z-powodu-przyjmowania-tych-suplementow,290295,11.html
  15. Teraz podnoszą się głosy, że skoro AI zastępuje powoli kolejnych ludzi to świat stanie się bogatszy i znajdzie się kasa xddddd xddddddddd XDDDDDDDDDDD
  16. Ale dodam że w ulotce w skutkach ubocznych wszystkie te objawy są ,problemy z koncentracją, zmęczenie, drażliwość i drżenie nóg. Także to ciężko stwierdzić od czego to.
  17. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    guys - jako ludzie. glupie gadanie.
  18. No i dostałem 52 punkty. To i tak dużo, więcej niz się spodziewam. Chyba jakbym się lepiej przygotował i trochę nakłamał to by była szansa na 70.
  19. No.. jakiś faktycznie słaby typ.. Dobze zes przezyła !
  20. Mogą. Zwłaszcza, że to moje marzenie od wielu, wielu lat
  21. Ostatni tydzień
  22. niestety chyba można mieć bardzo silną dysmorfofobię i dać się pociachac wierząc, że coś sie zmieni.
  23. Ciało cię zmusiło do zaprzestania bycia robotem, tylko coś głowa nie może odpuścić. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku, gorsze dni też są potrzebne, to nic złego poleżeć sobie w łóżku cały dzień, poleniuchować za wszystkie czasy. Zregenerujesz się. Jutro może będzie lepiej, trzymam kciuki.
  24. Ludzie krytykują i nie zgadzają się, jak dzieci śmiesznie poprzebierane chodzą po domach i zbierają cukierki. Ale jak przebrany facet chodzi po domach i zbiera pieniądze dla Jezusa, to wszystko gra.
  25. Ja ostatnio czuję się dobrze rano (wtedy mam energię na różne fajne rzeczy i pracę), ale wieczorem się bardzo poprawiło, bo też mogę się skupić na książce lub filmie/dokomencie itp., z tym, że wieczorem muzyka już odpada zwykle, bo szukam spokojnych zajęć, ale nastrój jest dobry - a to ważne, bo wieczory były dla mnie od wielu lat niefajne, delikatnie mówiąc. Także... teraz każda pora dnia ma swój urok. W dzień jest więcej obowiązków, więcej aktywności, ale też więcej energii do temu sprostania. Jeśli nie zrobię czegoś rano, to wieczorem ciężko będzie mi to zrobić. Nawet jakieś twórcze zajęcia są dla mnie przyjemniejsze w dzień, choć wieczory też są już inne i samo to, że mogę się na czymś skupić, bez niepokoju i chandry, apatii - to jest dla mnie sukces. Czy to zasługa dobrej w końcu ilości litu we krwi? Bardzo możliwe
  26. kocham wcześnie wstawać, ale najpierw potrzebuję mocnej kawy, potem czas na dobrą, energetyczną muzykę
  27. ale te życie jest speiprzone, nie moge sie nauczyc jak zyc z ludzmi w taki sposob zeby mnie to nei meczylo, mecza mi dupe swoja gadka a dla nich moja gadka to pierniczenie glupot a dla mnie nie xd trza troche popierniczyc zeby przyszlo cos madrzejszego do glowy, nie wiem jak mozna miec same madre mysli w glowie bez tego steku bzdur xd
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×