Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cześć.


Murin

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,nazywam się Kacper mam 18 lat jestem uzależniony od gier komputerowych (po niekąd od samego komputera...)Mam stwierdzone stany depresyjne.Dlaczego tutaj piszę? Tak prawdę mówiąc nie mam z kim o tym porozmawiać,jedynie godzinę tygodniowo z moim terapeutom.Potwornie źle się czuje z tym jak postępuję,nienawidzę samego siebie,przechodząc po ulicy mam dreszcze na plecach,i czuje że ludzie się na mnie patrzą i podśmiechują.Z rodzicami nie chce o tym rozmawiać,bo mój Ojciec przyjeżdża raz na miesiąc na 3-4 dni (pracuje za granicą)prócz tego że mi kupi bluzę,nic z niego nie mam,a co chciałbym mieć? Chciałbym mieć wsparcie,niestety mój Ojciec w najmniejszym stopniu mi tego nie zapewnia,już się nawet nie ciesze jak przyjeżdża,bo wiem że będę wysłuchiwał jaki to ja zły nie jestem,nie chodzę do szkoły,gram i nic więcej... A moja Matka,to zadufana w sobie kobieta,chodziła przez rok na spotkania DDA,dostała jakiś tam dyplom że ukończyła terapie (dla mnie osobiście to jest śmieszne..) I od tamtej pory uważa się za pieprzone bóstwo.. Jak coś źle zrobi a ja zwrócę jej uwagę,to ja wyłapie za to ze zwróciłem uwagę,i jeszcze mi będzie próbowała wmówić że to moja wina,nie pamiętam kiedy od niej usłyszałem "przepraszam".Chodzi teraz do psychologa,bo ja chodzę to ona też pójdzie,jej terapeutka powiedziała "niech mu da pani zmoczyć tyłek (nie zdam)wróciła udając jak to zawsze bóstwo,wchodzi wyprostowana do domu z miną jak jakaś princessa,i opowiada mi o tym "ja ci już nie pomogę terapeutka mi tak powiedziała i tego się będę trzymać (tia,wytrzymała kilka godzin AŻ)no ale dalej,przyjechał mój ojciec od początku była jedna wielka spina,aż w końcu usłyszałem "ty kur*o coś tam coś tam"wbiegłem do pokoju i zacząłem się drzeć na ojca żeby się ogarnął,wtedy on z furia w oczach wstał,i zapytał mnie się czy mam jakiś problem (jak typowy dres..) Ja odruchowo powiedziałem tak mam problem i wtedy on usiadł,nie wiem czy nie chciał się bić z własnym synem (ja też tego nie chcę ale poprzysiągłem sobie jedno,ale o tym zaraz) czy po prostu wiedział że się go nie boje i dał sobie spokój.Jeśli chodzi o to co sobie poprzysiągłem,odkąd pamiętam były kłotnię,szarpaniny,na pewno moja matka nie raz wyłapała,kiedyś jak miałem tam powiedzmy 8-9 lat.Po tym jak popchnął mnie na lampę w która uderzyłem głowa,a lampa z kolei prawie rozwaliła się na ścianie.Poprzysiągłem sobie,że jak podrosnę,nie dam się i wyłapie ode mnie,własnie była taka sytuacja gdzie ja już byłem można powiedzieć gotowy żeby się z nim tłuc,to dziwne,bo zawsze unikałem kłótni,bijatyk (może właśnie przez sytuacje w domu),po wszystkim usiadłem na fotelu i zacząłem ryczeć,to była mieszanka żalu i wściekłości.Ale wróćmy kilka miesięcy wstecz,przez kilka lat siedziałem codziennie co najmniej 12-13 godzin dziennie,cały czas wciągając tabakę od której też się uzależniłem,najmocniejsza jaką do tej pory próbowałem i najsmaczniejsza dla mnie była medicated 9 zł jedno pudełko które starczyło mi na kilka godzin (5g.)

w między czasie jeździłem do monaru na spotkania z terapeutą,przez jakieś 7 miesięcy.Pierwsze spotkania pomogły na miesiąc/półtora,ale potem wróciłem na stary tor,powiedziano mi "musisz tutaj przyjechać" nie chciałem tego,bałem się,ale po 2-3 tygodniach,spakowałem się i pojechałem.Gdy zacząłem "trzeźwieć" od komputera,zacząłem inaczej patrzeć na niektóre sprawy,chociaż i tak to było przez mgłę bo byłem zamulony jak cholera.. Nie czułem się tam jakoś specjalnie lubiany,płakałem bez powodu(kiedyś miałem pograć na gitarze z jednym z lokatorów mojego pokoju.Więc idę na górę po moją gitarę i wzmacniacz.I bez powodu się rozpłakałem.Wytrzymałem tam miesiąc,potem wróciłem do domu,był to wtorek na następny dzień miałem iść do szkoły,ale musiałem sprawdzić plan,a co za tym idzie siąść do kompa,a w monarze miałem co chwile myśli w których sobie przypomniałem jak grałem w lol'a,metina i przy tym waliłem tabake.. Aż mną trząsło,no dobra boje się,ale siadam.. Przez chwile czuje się dziwnie,ale zaraz jakoś tak po staremu.. Już na drugi dzień pobrałem lola i metina.W lola pograłem 2-3 dni i sam sobie odmówiłem,po prostu skończyłem w to grać,a w metina do tej pory gram czasem,tabaki już nie biorę,ale czasem mam dużą chęć,żeby sobie walnąć.Ogólnie,to myślę że moje życie nie ma większego sensu,rano wstaje żeby siąść do cholernej skrzynki i tak do końca dnia,przestałem już marzyć,przestałem mieć jakieś cele w życiu,z dnia na dzień czuje się gorsza kupa gó*na,miałem wiele razy myśli samobójcze ale jakoś mi samo przechodzi,żyje z dnia na dzień w monotonii,ostatni mi czasy dużo myślę o monarze,i powrocie mam dużo snów w których znowu tam jestem.Szczerze mówiąc jedyne co mi przynosi radość,to hodowla ptaszników,ale rodzice tego nie popieraja (nie dziwie im się,ale czy ktoś im każe wchodzić do mojego pokoju i się na nie gapić?)Siedzę w ciemnym pokoju,żaluzje spuszczone w dól.Nie widzę dalszego sensu.. I nie mam z kim na dłuższą metę pogadać o tym..

Zapomniałem dodać,jestem uzależniony od około 10 lat,od dwóch lat dopiero to zaczyna mi się dawać mocno w znaki (omamy słuchowe,wzrokowe)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic dziwnego ze masz takie problemy, majac matke alkoholiczke i ojca ktory wyjechał a wczesniej kłicil ise itd. Niestety rodzice maja duzy wpływ na nasza psychike i tutaj sa tego efekty. Teraz jezeli chcesz zmienic swoje zycie, to trzeba ogarniczyc komputer, wrocic do szkoły, miec szanse na wyrwanie sie z domu, prace, samodzielnosc, na rodzine -inna niz Ty miales, szczesliwa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym coś zmienić,ale czuje blokadę,brak motywacji do działania,jakoś tak nie mogę po prostu zacząć robić,jak by to każdy myślał.Można powiedzieć,że jestem przyzwyczajony do życia w takim syfie,a to że codziennie czuje się źle bo czegoś nie zrobiłem,gdzieś nie poszedłem do tego też przywykłem,może trzeba po prostu oddać całkiem komputer,i zrobić sobie taki "detox" ? I jeszcze jedno,źle mnie zrozumiałaś,moja Matka nie jest alkoholiczką.Poszła tam ze względu na mojego Dziadka,on jest alkoholikiem,przynajmniej tak mi tłumaczyła,że chciała jakoś się wyleczyć w sumie sam już nie wiem od czego.. Gada takie głupoty że to się w głowie nie mieści,ostatnio prowokowała mnie do tego stopnia,że aż podniosłem głos,po po czym wyszła z pokoju i telefon (jest uzależniona od niego to widać,telefon zawsze w ręce nie schowa go nawet do torebki czy kieszeni,co 5 min. Patrzy czy aby ktoś nie dzwonił,a jak jej się powie że ma z tym problem,to zaczyna jeździć.Ostatnio ja o tym jej powiedziałem,to jeszcze ja wyłapałem..) I telefon i taki głosem,jakbym ją pobił.Jaki to ja zły nie jestem co to ja nie robię,czasem nie wytrzymuje w tym domu,chciałbym zacząć żyć sam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×