Skocz do zawartości
Nerwica.com

Gdzie do pracy?


sailorka

Rekomendowane odpowiedzi

jakbym miałą wybrać dla siebie pracę, to jako pomoc kuchenna, a potem zostałabym kucharką. Umiem gotować, lubię poeksperymentować czase. Od dziecka gotowałam i sprzątałam, czy to w domu, czy u babci i zajmowałam się bratem. Znajomi rodziców mówili na mnie: Mama nr 2 :D Od babci zawsze brałam ciekawostki kulinarne, pomagałam i lubiłam to robić. Często słyszę od taty: że ja nie mogę gotować, bo za dobrze gotuję i musi zjeść drugi raz... I mówią na mnie Geslerowa xD No tak. Umiem i lubię, ale... praca to praca. Gotujesz masowo, dla dużej ilości ludzi, te same przepisy, tak samo bez kreatywności, więc nie byłaby to praca marzeń pewnie. To jest harówka. Natomiast z braku laku, to może wtedy bym próbowała pomagać w kuchni w jakiejś restauracji. Raz szujali pomocy w Azjatyckiej i miałam się zgłosić z ciekawości, ale to raczej z powodu hupomanii, niż jakiejś potrzeby pracy.

A tak to... jedynie doświadczenie w sprzedaży, kontakcie z klientem mam, poza tym jedynie matura. Kilka kursów, ale takich psycholgicznych, bardziej dla własnej satysfkacji. Kuchnia to nie marzenie żadne moje, bo to ciężka sprawa, tak myślę. Choć też zależy od miejsca i jak płacą, ale wykształcenia kucharki nie mam.

I gdzie ja bym mogła... brat mówi, że mnie widzi w jakimś biurze i że kiedyś mi załatwi pracę w jego firmie, że tam jest w ciul ludzi zawsze ktoś się przyda do jakiejś papierologii, czy czegoś takiego. No, tu już bym się zastanowiła, bo pracowałam chwilę w Anglii jako sekretarka, ale język stanął mi na przeszkodzie, by zacząć rozmawiać z kientami i odebirać telefony. Musiałam zrezygnować. Ale komputerowe wpisywanie danych, jakieś dokumenty i cała ta atmosfera tam mi odpowiadała i porównując tę pracę do pracy w fabrykach, to jest niebo a ziemia. Fabryka to masakra, czas stoi w miejscu, a musisz odczekać 9 godzin, żeby móc wrócić długą trasą do domu i użerać się z współkolatorami, którzy mnie nie cierpieli. Ach, Polaczki. A potem: Hej Pati, może ogarniesz mi taką pracę w biurze?

A na drugi dzień slyszę z kuchni jak on mówi: A ona, to taka księżniczka, nic nie robi.

NIgdy więcej mieszkania z lokatorami za granicą. NIgdy.

No ale mam fajne wspomnienia, bo ludzi, których poznałam: Anglików i jednego Polaka z którym się tam przyjaźniłam, jarałam ziele, było cudownie. Jednak to co się działo z ludźmiw mieszkaniu: oni nigdy  z domu nie wychodzili. Był taki syf. Miałam dość sprzątania a deweloperom kazali mnie wyrzucić, bo nic nie robię... Uczepili się mnie, a byłam wtedy mocno wycofana, nieśmiała i miama ogromne problemy z samooceną. Może dlatego. Nie wiem.

 

Chciałabym pracować w takiej atmosferze rozwijającej. Takiej, gdzie czujesz, że się rozwijasz, że lubisz to i czujesz, że dzięki pracy twój umysł działa i nie lubię zbytnio pracy zespołowej i np. że muszę ciągle gadać z pracownikami. Lubię mieć swoją przestrzeń, popracować. Chociaż z ludźmi też dobrze pogadać itp. zależy jakie to są osoby.

W zasadzie mi trudno byłoby coś szukać, bo bałabym się, że byłby jakiś mobbing itp., albo że prca będzie nudna i długa. Zdecydowanie wolałabym studiować. No ale pracę też jakąś trzeba mieć. 

 

Ja nie mam żadnych uiejętności, Ty masz. Może wykorzystaj to @sailorka, żeby znaleźć coś ciekawszego od pracy w lidlu. 

🦋 i don't trust people who fit in. 🦋

you guys are so f***ing boring. 🦋

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Ja nie mam żadnych uiejętności, Ty masz. Może wykorzystaj to @sailorka, żeby znaleźć coś ciekawszego od pracy w lidlu.

Ja z kolei nie umiem i niecierpię gotować. Codzienne obiady to dla mnie udręka. A jeszcze potem to zmywanie.

Chciałabym pracę spokojną, bez stresu, nie muszę się rozwijać ani nic, karierę mam już za sobą, po prostu chcę spokoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, sailorka napisał(a):

Ja z kolei nie umiem i niecierpię gotować. Codzienne obiady to dla mnie udręka. A jeszcze potem to zmywanie.

Chciałabym pracę spokojną, bez stresu, nie muszę się rozwijać ani nic, karierę mam już za sobą, po prostu chcę spokoju.

tzn. wiesz... ja lubię, jak chcę, a jak mam codziennie robić rodzinie podobne obiady, to jest to obowiązek. Jednak gdy robię coś dla nich specjalnego, innego, to mnie to jara i czekam na pochwałę xD No próżność, ale lubię im sprawiać przyjemność. Moja babcia też tak okazuje miłość. Tyle fajnych rzeczy nam (wnukom) robiła. Praca kucharza jest ciężka i to jeszcze w zespole, a ja tylko lubię sama gotować. Współpraca u mnie trochę leży. Zmywanie, gotowanie - 2 godziny bite w kuchni. A tutaj sobie kupię danie dnia i mam za 27 zł cały obiad. Wczoraj kupiłam tylko drugie, bo był schabowy 😛 za 20 zł i nic nie muszę gotować. A gotowanie dla siebie, a dla wszystkich jest różnicą, bo nie zawsze muszę mieć ten obiad. Umiem, ale nie zawsze chce mi się, więc taka praca odpada, no chyba że musiałabym coś szukać, to wtedy tam, albo w jakimś biurze najlepiej. Niestety moje miasto jest słabe, nie ma tu zbytnio wyboru.

Teraz, Niewkopomonowana napisał(a):

Chciałabym pracę spokojną, bez stresu, nie muszę się rozwijać ani nic, karierę mam już za sobą, po prostu chcę spokoju.

Rozumiem. No to znajdziesz coś na pewno 🙂 

🦋 i don't trust people who fit in. 🦋

you guys are so f***ing boring. 🦋

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla spokoju celowałabym w administrację, marketing z wykorzystaniem grafiki/designu, rozliczanie faktur, coś powtarzalnego za biurkiem, może nawet praca w urzędzie czy archiwum. Praca z klientami wydaje mi się bardzo stresująca, codziennie ma się styczność z innym sortem ludzi, nigdy nie wiesz ile twojej energii pochłoną, ale spróbować zawsze można.

mucha.gif.a7a30592dde3f5402afba05f58d839ba.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, czarna rzodkiew napisał(a):

Praca z klientami wydaje mi się bardzo stresująca, codziennie ma się styczność z innym sortem ludzi, nigdy nie wiesz ile twojej energii pochłoną, ale spróbować zawsze można.

Znajomy deweloper, który rodzicom sprzedawał mieszkania mówił o sobie, że nienawidzi ludzi, kocha tylko zwierzęta. Ma teraz sekretarkę i nie zadzwonisz już do niego bezpośrednio. Pamiętam, że jak była pandemia, to był chwilę na tinderze i miał opis, że ma dużo czasu wolnego, i chce jedynie pogadać bez randek. Chciałam napisać, bo przystojny i jakiś taki intrygujący xD No ale przez to, że zna rodziców i ma z nimi interesy, to nie napisałam. Ale... po latach, jak miałam lekką manię napisałam do niego na fejsbuku: Hej. Często przejeżdżamy obok Twojej łąki ze zwierzœętami (baranki, owieczki, sarenki itp.) i jest to piękne miejsce.

A on, ze dzięki :D

I tak potoczyła się nasza znajomość.

 

On serio ma dość ludzi, ma stresująca pracę, a ludzie są czasem tak natrętni, wkurwiający.

Mnie np. wkurza jak ktoś pyta o cenę i podaję mu tę cenę. I on nie slucha. Ludzie nie słuchają! Pyta po raz drugi i trzeci. I wtedy we mnie kipi, ale nie reaguję, bo chcę pięniędzy xD Więc udaję, że jest ok. Tłumaczę każdu produkt, jak ktoś musi wiedzieć wszystko, a Ty się produkujesz, a potem ta osoba powie, że jednak się odchudza, albo idzie do sklepu, bo tam taniej, jakaś promocja xD No a jak nie obniżam cen (a ceny są mega niskie), to nazywa mnie stary dziad skąpą. Wtedy nie wytrzymałam i musiałam mu powiedzieć coś. Ale w sklepach, jakiechś marketch nie możesz nic powiedzieć raczej, a klienci ogólnie lubią dowalać ludziom, bo to ich jedyna rozrywka. Są tacy ludzie. I u nas też sporo kradli, ach, jakie to są akcje. OStanio nawet stary gość ukradł 3 paczki ciastek, ale jakoś się to udało rozwiązać, bo tato się zorientował dopiero, jak ten gość poszedł. NIe przychodził do nas kilka tygodni i w końcu się pojawił. tato był pewien, że idzie oddać pieniądze, a ten nie wspomniał o tym i jak tato mu powiedział, że ostatnio mu wziął ciastka, to ten gościu powiedział: - Ach, ale one były posklejane (co xd) No i musiał oddać kasę, nie wypierał się. I taki sobie pójdzie do spowiedzi i co tam. Jedziemy dalej. NIebo za rogiem :D Ludzie są męczący często, ale są też fajni i normalni. Kiedyś się mocno stresowałam klientami. Teraz nie, ale mam jedynie złość, jak tak nie słuchają, a ja się muszę serio produkować, bo gadam i gadam, wydaję, a często te baby się drą, PO ILE ONI SO? Jest sporo sytuacji, że ktoś wydawał się fajny, a potem słyszysz, że on Cię okrada... No i tak to jest z tymi ludźmi naszymi, kochanymi ❤️ 

🦋 i don't trust people who fit in. 🦋

you guys are so f***ing boring. 🦋

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×