Skocz do zawartości
Nerwica.com

Oddzial dzienny


Czujka

Rekomendowane odpowiedzi

Czy ktoś z Was był na oddziale dziennym? Najlepiej w Warszawie. Jakie macie doświadczenia?

 

Nigdy wcześniej o tym nie myślałam, bo przecież mam pracę i trudno mi to sobie wyobrazić, bo przecież musiałabym wziąć L4. Pół roku temu zasugerował mi to jednak terapeuta. Wtedy nie brałam tego na poważnie, ale ostatnio zaczęłam się nad tym zastanawiać.
 

Chodziłam już dwa razy na prywatną terapię CBT, ale nie widziałam efektów, więc oddział dzienny traktuję trochę jako ostatnią deskę ratunku. Na co dzień funkcjonuję w miarę normalnie, ale dla mnie to bardziej trwanie niż życie

 

W mojej pracy i tak jest dość kiepsko, więc może warto byłoby ją na jakiś czas poświęcić i skorzystać z trzymiesięcznej terapii na oddziale dziennym.

Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie miałam tam terapii to za wiele ci nie pomogę. Ale ogólnie szpital w moim przypadku wspominam dobrze, byłam na łączonym z odwykiem, śmiesznie było odwalaliśmy sobie. Nie przeszukiwali rzeczy, tylko pytali czy nie masz noża, maszynki, etc. dla pozorów. Dało się mieć wszystko i chować. No tylko leki mylili trzeba było ich pilnować co ci podają 

Nie warszawa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 21.10.2026 o 11:40, Dalila_ napisał(a):

Ja nie miałam tam terapii to za wiele ci nie pomogę. Ale ogólnie szpital w moim przypadku wspominam dobrze, byłam na łączonym z odwykiem, śmiesznie było odwalaliśmy sobie. Nie przeszukiwali rzeczy, tylko pytali czy nie masz noża, maszynki, etc. dla pozorów. Dało się mieć wszystko i chować. No tylko leki mylili trzeba było ich pilnować co ci podają 

Nie warszawa

A po co tam byłaś w ogóle? Jeśli można wiedzieć. W czym Ci miało to pomóc i czy Ci pomogło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja będąc w szpitalu to przy dwóch pobytach tam się zapisałam wstępnie na oddział dzienny, ale nigdy tak naprawdę się nie zapisałam po wyjściu xD, bo... uważam, że to ogromna byłaby to dla mnie strata czasu. Nasłuchałam się od pacjentek jak to wygląda, i jest to praktycznie to samo, co na terapii zajęciami z lekkimi różnicami. No, oczywiście wracasz do domu, ale czy te zajęcie jak dla dzieci w wieku 6 lat , by mi pomogły? Nie sądzę. Już wolałabym się zapisać na terapię grupową o której od dawna myślę, ale też nie wiem, czy ma to sens. A jakbym miała się codziennie zjawiać tam powiedzmy na 8/9  i siedzieć do którejś tam. Tyle rzeczy przepada, w tym praca. Nie no, lipa jak dla mnie. Na pewno nie dałabym rady na takich pierdołach, no chyba że bym miała pewność, że będą tam ciekawi ludzie, a nie tacy, co kochają sklejać kwiatki i ledwo się odezwą. Sorry, jestem brutalna, ale tak myślę. To już wolę znaleźć jakieś mega kurs w mieście i się tam udać. Zresztą oddział będzie mi się kojarzył ze szpitalem, bo to jest szpital tylko, że śpisz w domu. Nie cierpię szpitali, więc wszelakie miejsca do nich podobne odpadają. Wylogowuję się z tego  świata. W dupie mam ich terapeutów, mimo że sa mili i walę pielęgniarki, które wiecznie mylą leki na których nawet się nie znają, nie wiedzą co jest czym. Żenada, tyle mam do powiedzenia. Ale jak chcecie, to chodźcie, ja mam swoje stanowisko jako antyoddział i antyszpital. 

Wszyscy ludzie, których dane nam było spotkać w życiu, którzy nas zafascynowali, to tak naprawdę odszczepione fragmenty nas samych - to obrazy wypartych przez nas treści psychicznych zwracane nam przez naszych bliźnich. ~ Carl Jung

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×