Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak odpocząć od własnego życia?


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem nawet, czy szukam rady, czy po prostu muszę to z siebie wyrzucić.

Od mniej więcej pół roku mam wrażenie, że bez przerwy walczę ze swoim własnym światem. Próbuję coś naprawić, uspokoić, poukładać, doprowadzić do jakiejś normalności. I kiedy już wydaje mi się, że może wreszcie będzie trochę spokojniej, coś rozsypuje się z innej strony. I chyba jestem już zwyczajnie zmęczony. Nie jednym konkretnym problemem. Wszystkim naraz. Tym, co dzieje się w moim życiu, ludźmi, kolejnymi sytuacjami, koniecznością ciągłego reagowania, tłumaczenia, rozwiązywania i trzymania się jakoś w pionie.

Najgorsze jest to, że właściwie nie mam już siły nawet na kolejną „walkę”. Przez pół roku powtarzałem sobie: jeszcze to ogarnę, jeszcze tamto przetrzymam, jeszcze chwilę. Tylko że tych „jeszcze” ciągle przybywa, zamiast ubywać. Czasami mam absurdalne marzenie, żeby po prostu zasnąć i obudzić się dopiero wtedy, kiedy wszystko już się poukłada. Żeby przez jakiś czas nic ode mnie nie zależało i żebym nie musiał niczego naprawiać.

Macie czasem taki stan? Co robicie, kiedy problemem nie jest jedna rzecz, którą można rozwiązać, tylko zwyczajne zmęczenie całym swoim życiem i tym, że ciągle trzeba sobie z czymś radzić? Bo chyba najbardziej chciałbym teraz znaleźć sposób, żeby choć na chwilę przestać walczyć.

Są odpowiedzi, które przychodzą dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje walczyć ze światem, a zaczyna słyszeć własną duszę (Aida)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coraz mniej walczę w życiu. Bo często miałam wrażenie że ta walka nie jest warta zachodu tylko spalałam się bardziej a rezultat marny. Uczę się odpuszczania i staram podchodzić zadaniowo. Wewnętrznie dopuściłam do siebie wszelkie możliwe niepowodzenia w związku z tym. Uczę się, że nie na wszystko mam wpływ i czasem daje możliwość czasowi aby wskazał drogę. Nie muszę znać wszystkich odpowiedzi już dziś czy jutro. To nie znaczy, że odpuszczam zupełnie ale pozostawiam możliwość, że może nie być po mojemu. Oczywiście to ciężkie trwać w zawieszeniu ale też emocjonalnie jestem spokojniejsza. Uczenie się cierpliwości jest trudne ale niepewność wzmagał lęk i stres. Odnalezienie spokoju w sobie wobec trudności czasem bywa ciężkie ale zaakceptowanie i trzymanie siebie w ryzach aby sytuacja mnie nie przerastała powoduje, że czuję większą kontrolę. Dystans to słowo klucz dla mnie wobec wszystkiego obecnie. Pozwalam aby wszystko obok mnie płynęło co mi nie sprzyja a ja nadal idę swoją drogą. Nie skupiam się na przeszkodach tylko na celu. To nie porada Mikołaj tylko własne doświadczenia. Częściowo sam mnie tego nauczyłeś 🙂

 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Melodiaa No właśnie wychodzi na to, że radzić komuś jest dużo łatwiej niż potem samemu zastosować własne mądrości. Z dystansem u mnie kiepsko, szczególnie kiedy nie mogę po prostu przeczekać, tylko trzeba coś zdecydować, a każda opcja ma jakieś konsekwencje. Chyba najbardziej męczy mnie właśnie to ciągłe poczucie, że muszę coś rozstrzygać, pilnować, naprawiać. I wtedy cała teoria o odpuszczaniu nagle robi się dużo trudniejsza.

Ale masz rację, że nie wszystko da się rozwiązać od razu. Może właśnie tego odpuszczania i zgody na to, że nie wszystko musi potoczyć się po mojemu, muszę się jeszcze nauczyć.

Są odpowiedzi, które przychodzą dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje walczyć ze światem, a zaczyna słyszeć własną duszę (Aida)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×