Skocz do zawartości
Nerwica.com

O toksycznych relacjach


lillie

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. 

Piszę, bo mam za sobą potwornie trudny dzień i czuję, że zaraz pęknę. Zastanawiam się ostatnio nad toksycznymi relacjami. Znacie to uczucie gdy wszyscy dookoła czegoś od Was chcą i nie szanują waszych granic? Ostatnio mam tak, że analizuję zachowania innych osób (nawet tych z internetu). Dzisiaj poczułam się jak ostatnie ogniwo w łańcuchu - ktoś wybrał pracę zamiast czas wolny ze mną, ktoś był złośliwy, ktoś inny dawał nieźle popalić (nawet kot). Ostatnio dotarło do mnie jak bardzo męczą mnie gierki niektórych osób - jakieś hierarchie, lekceważenie, wzbudzanie poczucia winy. Macie tak, że czasami zbyt długo dajecie takim ludziom szanse? Czujecie czasem jakbyście w takie dni cofali się o krok? Macie poczucie jakbyście czasem byli dla tych osób opcją zapasową? Jedno już ćwiczę i nawet dość dobrze mi wychodzi - przestaje się w końcu przejmować tym, co pomyślą o mnie inni lub ktoś, kto i tak mnie nie szanuje - i reaguję adekwatnie do tego jak jestem przez kogoś traktowana... Na razie spotkałam się z oburzeniem ze strony starej, dobrej znajomej (jeszcze z czasów dzieciństwa). Ona chyba nadal siedzi i analizuje co się stało... Jak mogłam jej odmówić, przecież to ona ma tylko prawo odmawiać mi

: ) nie pasuje jej chyba ta rola, musi być zdziwiona, że "podstawówka" (byłyśmy koleżankami w jednej ławce) już dawno się skończyła. Nie liczę na jakieś ekstra odpowiedzi... Ale może jest ktoś kto też miałby ochotę podzielić się jakąś swoją podobną w odbiorze historią... Kiedy ktoś się obraził, zdziwił lub zażenował tym, że już mu się od Was "nie należy"? 🙂 

Edytowane przez lillie

Mama i żona - w drodze do spokoju ducha✨ 

Światło kojarzy się z wyzdrowieniem, jasnością myśli i spokojem🌿 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przydałoby ci się coś tu odpisać. Ostatnio pisałam że jestem przytloczona relacjami nie raz tutaj. Taki mam czas i czas cykliczny. I w kolko. Nie wiem czy kiedyś to jeszcze się odmieni. Właściwie nie mam teraz myśli co mogę dodać ale szkoda mi żeby temat uciekł, może się rozkręcić dyskusja.  Ostatnio @Wylogowanytez pisałeś o jakiś problemach z komunikacją może coś jeszcze dodasz jak będziesz chciał. Może inni. A u Ciebie autorko mam nadzieję nastrój lepszy i samopoczucie mimo tego kryzysu. Ale wydaje mi się że dość często czytałam na forum też takie opinie tu że ludzie mają takie coś że im się coś "nalezy". Albo na priv gadałam. Już nie wiem. Ale to chyba dość popularne w tych czasach. Z biegiem lat rorozezszczeniwosc rośnie chyba we wszystkim, ale to może jest dostosowanie do warunków, swiata, człowiek się adoptowuje do tego że ludzie wykorzystują, jest więcej nieufności i inne takie. Więcej ghostingu, jakiś manipulacji, marketingu, wszystkiego, pogoń za sukcesem, mniej empatii itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłem dwa lata w niby przyjacielskiej relacji ze swoim byłym. Na początku było ok, ale gdzieś po roku zaczął mnie bardzo źle traktować. Zaczął mi wmawiać jaki to jestem potężnie zaburzony, wybrakowany i z deficytami. Posuwał się nawet do tego, że on ,,wiedział,, co myślę czy czuję na jakiś temat i gdy negowalem te jego nowiny, to mi wmawiał, ślepotę albo samooszukiwanie się.

 

Potem było coraz gorzej. Zaczął mi mówić, że wspólna psycholog i kiedyś psychiatra powiedziały mu kiedyś, że jestem skrajnie zaburzoną osobą i, że mam wielkie ego i mniemanie o sobie, co już w ogóle było absurdem. A sam w w pisaniu swoich mądrości na mój temat pisał z poczuciem wyższości i nieomylności. Ostatki znajomości to już w ogóle była tragedia. Zaczął używać wobec mnie najgorszych przekleństw, akurat niektóre w ogóle do mnie nie pasowały, lecz pasowały do niego np. słowo na k. Lubował się również w twierdzeniu, że każdy kto ma o mnie dobre zdanie, ten mnie perfidnie oszukuje. Min. ta psychiatra i psycholog mnie pozytywnie oceniają. Psycholog powiedziała, żebym rozważył zerwanie tej znajomości, skoro stała się wybitnie wyniszczającą i toksyczna.

 

Rzekomo jestem znany też w mieście i ludzie się ze mnie śmieją i ostrzegają wzajemnie przede mną, że jestem zryty itd. Powiedział, jakie o mnie ploty chodzą. To jakiś chory umysł musiał wymyśleć, te rzeczy, które rzekomo robię. Do tego pisał mi dyrdymały, że fajną opinię sobie wyrobiłem i pisał to w taki sposób, jakby on wierzył w te ploty, że takie rzeczy robię.

 

Psycholog i parę innych osób mi powiedziała, że najprawdopodobniej on sam musi rozpowiadać jakieś dyrdymały na mój temat, jeśli faktycznie jest to prawda.

 

Kontakt urwał się całkowicie, gdy ostro zaczął ciskać we mnie przekleństwami. Wtedy napisałem, że będę go olewać, jeśli będzie się do mnie dalej tak odnosił, to on na to... że w takim razem mnie zablokuje i tak już prawie dwa miesiące jest cisza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, MiśDuży napisał(a):

Ja byłem dwa lata w niby przyjacielskiej relacji ze swoim byłym. Na początku było ok, ale gdzieś po roku zaczął mnie bardzo źle traktować. Zaczął mi wmawiać jaki to jestem potężnie zaburzony, wybrakowany i z deficytami. Posuwał się nawet do tego, że on ,,wiedział,, co myślę czy czuję na jakiś temat i gdy negowalem te jego nowiny, to mi wmawiał, ślepotę albo samooszukiwanie się.

 

Potem było coraz gorzej. Zaczął mi mówić, że wspólna psycholog i kiedyś psychiatra powiedziały mu kiedyś, że jestem skrajnie zaburzoną osobą i, że mam wielkie ego i mniemanie o sobie, co już w ogóle było absurdem. A sam w w pisaniu swoich mądrości na mój temat pisał z poczuciem wyższości i nieomylności. Ostatki znajomości to już w ogóle była tragedia. Zaczął używać wobec mnie najgorszych przekleństw, akurat niektóre w ogóle do mnie nie pasowały, lecz pasowały do niego np. słowo na k. Lubował się również w twierdzeniu, że każdy kto ma o mnie dobre zdanie, ten mnie perfidnie oszukuje. Min. ta psychiatra i psycholog mnie pozytywnie oceniają. Psycholog powiedziała, żebym rozważył zerwanie tej znajomości, skoro stała się wybitnie wyniszczającą i toksyczna.

 

Rzekomo jestem znany też w mieście i ludzie się ze mnie śmieją i ostrzegają wzajemnie przede mną, że jestem zryty itd. Powiedział, jakie o mnie ploty chodzą. To jakiś chory umysł musiał wymyśleć, te rzeczy, które rzekomo robię. Do tego pisał mi dyrdymały, że fajną opinię sobie wyrobiłem i pisał to w taki sposób, jakby on wierzył w te ploty, że takie rzeczy robię.

 

Psycholog i parę innych osób mi powiedziała, że najprawdopodobniej on sam musi rozpowiadać jakieś dyrdymały na mój temat, jeśli faktycznie jest to prawda.

 

Kontakt urwał się całkowicie, gdy ostro zaczął ciskać we mnie przekleństwami. Wtedy napisałem, że będę go olewać, jeśli będzie się do mnie dalej tak odnosił, to on na to... że w takim razem mnie zablokuje i tak już prawie dwa miesiące jest cisza.

Ale przyjazniles się 2 lata po zakończeniu związku jeszcze? Ogólnie wychodzi na to że byłeś z mega zaburzeną osobą. Czas dość krótki więc pewnie te cechy się jeszcze nie ujawniły. Mniej prawdopodobne że mu się coś odkleilo w głowie ale też możliwe, może zachorował. Im szybciej sam go zbanujesz tym lepiej. A plotkami się nie przejmuj, ludzie lubią gadać A rozsądni raczej do wszelkich rewelacji mają rezerwę i nie wierzą bo wiedzą ile bzdur ludzie paplaja na złość 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, była znajomość jeszcze przez dwa lata. Ja myślę, że jego nowy musiał mu coś nakłaść do głowy, bo przy nim zaczął się bardzo liberalizować i zepsuł się moralnie do cna. Jeszcze mnie okradł na koniec.

 

Ja go banować nie muszę, bo sam mnie zbanował jak mu powiedziałem, że będę olewać jego nienawistne komentarze do mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, MiśDuży napisał(a):

Ja byłem dwa lata w niby przyjacielskiej relacji ze swoim byłym. Na początku było ok, ale gdzieś po roku zaczął mnie bardzo źle traktować. Zaczął mi wmawiać jaki to jestem potężnie zaburzony, wybrakowany i z deficytami. Posuwał się nawet do tego, że on ,,wiedział,, co myślę czy czuję na jakiś temat i gdy negowalem te jego nowiny, to mi wmawiał, ślepotę albo samooszukiwanie się.

 

Potem było coraz gorzej. Zaczął mi mówić, że wspólna psycholog i kiedyś psychiatra powiedziały mu kiedyś, że jestem skrajnie zaburzoną osobą i, że mam wielkie ego i mniemanie o sobie, co już w ogóle było absurdem. A sam w w pisaniu swoich mądrości na mój temat pisał z poczuciem wyższości i nieomylności. Ostatki znajomości to już w ogóle była tragedia. Zaczął używać wobec mnie najgorszych przekleństw, akurat niektóre w ogóle do mnie nie pasowały, lecz pasowały do niego np. słowo na k. Lubował się również w twierdzeniu, że każdy kto ma o mnie dobre zdanie, ten mnie perfidnie oszukuje. Min. ta psychiatra i psycholog mnie pozytywnie oceniają. Psycholog powiedziała, żebym rozważył zerwanie tej znajomości, skoro stała się wybitnie wyniszczającą i toksyczna.

 

Rzekomo jestem znany też w mieście i ludzie się ze mnie śmieją i ostrzegają wzajemnie przede mną, że jestem zryty itd. Powiedział, jakie o mnie ploty chodzą. To jakiś chory umysł musiał wymyśleć, te rzeczy, które rzekomo robię. Do tego pisał mi dyrdymały, że fajną opinię sobie wyrobiłem i pisał to w taki sposób, jakby on wierzył w te ploty, że takie rzeczy robię.

 

Psycholog i parę innych osób mi powiedziała, że najprawdopodobniej on sam musi rozpowiadać jakieś dyrdymały na mój temat, jeśli faktycznie jest to prawda.

 

Kontakt urwał się całkowicie, gdy ostro zaczął ciskać we mnie przekleństwami. Wtedy napisałem, że będę go olewać, jeśli będzie się do mnie dalej tak odnosił, to on na to... że w takim razem mnie zablokuje i tak już prawie dwa miesiące jest cisza.

Bardzo Ci dziękuję za szczerość, to co opisujesz to wg mnie podręcznikowy przykład gaslightingu, czyli wmawiania komuś szaleństwa, żeby przejąć nad nim kontrolę... 
Bardzo uderzyło mnie to, jak ten człowiek próbował odciąć Cię od zaufania do własnych zmysłów i opinii specjalistów... Ale dobrze, że posłuchałeś specjalisty i zakończyłeś tą relację : ) Z tymi plotkami, które rozsiewał ten koleś to klasyczna projekcja (?) swoich kompleksów na innych ludzi (?). Tak mi się wydaje... Dobrej nocy bo uciekam żeby rano wstać : ) Do jutra : )
 
Edytowane przez lillie

Mama i żona - w drodze do spokoju ducha✨ 

Światło kojarzy się z wyzdrowieniem, jasnością myśli i spokojem🌿 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie ja zerwałem znajomość a właśnie on, gdy napisałem, że póki będzie mnie źle traktować, to będę go ignorować. Wtedy ostentacyjnie napisał, że mnie blokuje.

 

Teraz nie wiem czy to wylazło jego prawdziwe ja czy może, tamten gach mu wyprał mózg, bo on sam to też niezły kwiatuszek.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze, że się połapałeś w tym wszystkim. Wydaje mi się, że takie "przyjacielskie" relacje w dodatku z byłymi, to czasem pełnią funkcję takich niby "sojuszy obronnych" a nie zdrowej opartej na zaufaniu relacji. No i się obraził i jego strata a Ty może w końcu odzyskałeś nieco spokoju? 

Mama i żona - w drodze do spokoju ducha✨ 

Światło kojarzy się z wyzdrowieniem, jasnością myśli i spokojem🌿 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Przydałoby ci się coś tu odpisać. Ostatnio pisałam że jestem przytloczona relacjami nie raz tutaj. Taki mam czas i czas cykliczny. I w kolko. Nie wiem czy kiedyś to jeszcze się odmieni. Właściwie nie mam teraz myśli co mogę dodać ale szkoda mi żeby temat uciekł, może się rozkręcić dyskusja.  Ostatnio @Wylogowanytez pisałeś o jakiś problemach z komunikacją może coś jeszcze dodasz jak będziesz chciał. Może inni. A u Ciebie autorko mam nadzieję nastrój lepszy i samopoczucie mimo tego kryzysu. Ale wydaje mi się że dość często czytałam na forum też takie opinie tu że ludzie mają takie coś że im się coś "nalezy". Albo na priv gadałam. Już nie wiem. Ale to chyba dość popularne w tych czasach. Z biegiem lat rorozezszczeniwosc rośnie chyba we wszystkim, ale to może jest dostosowanie do warunków, swiata, człowiek się adoptowuje do tego że ludzie wykorzystują, jest więcej nieufności i inne takie. Więcej ghostingu, jakiś manipulacji, marketingu, wszystkiego, pogoń za sukcesem, mniej empatii itp

Ok. 

U mnie ogólnie lepiej, ale są wahania nastroju, nie powiem... Ale jakiś czas temu przyszedł rozbłysk i mocno mi się oczy otwarły na wiele dotychczasowych relacji w moim życiu. 

Mama i żona - w drodze do spokoju ducha✨ 

Światło kojarzy się z wyzdrowieniem, jasnością myśli i spokojem🌿 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, lillie napisał(a):

Najważniejsze, że się połapałeś w tym wszystkim. Wydaje mi się, że takie "przyjacielskie" relacje w dodatku z byłymi, to czasem pełnią funkcję takich niby "sojuszy obronnych" a nie zdrowej opartej na zaufaniu relacji. No i się obraził i jego strata a Ty może w końcu odzyskałeś nieco spokoju? 

Odzyskałem spokój, ale boli mnie to, że pożyczyłem mu grube pieniądze, bo by zdechł z głodu z tym swoim gachem gdyby nie ja. A on jeszcze miał czelność się na mnie obrazić i zablokować, gdy zacząłem się sprzeciwiać złemu traktowaniu.

 

On lubował się w wytykaniu mi jakichś braków, zaburzeń, albo wymyślonych jakichś problemów, a ten jego gach sam ma całą plejadę braków, dziwactw, zaburzeń i nierzadko karygodnych. I na jego temat oczywiście nic złego nie powie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×