Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ku lepszemu


Sigrid

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, Sigrid napisał(a):

Haha za to ja uwielbiam jak rapujesz. 😂

poznałam wiele fajnych ludzików w szpitalu, z niektórymi mam kontakt nadal. Ostatnio z Ewką gadałam, ona taka kochana, już powiedziała, że mnie odwiedzi. 😅

Do mnie dzwoni taka Ela ale nie odbieram, bo jak nie jestem w szpitalu, to nie wiem o czym miałabym z nią rozmawiać przez telefon...

 

No szpital jest czasem spoko. Zależy też od twojego stanu. I od ludzi też w sumie. Różnie jest, ale bądź pozytywnie nastawiona. Odpoczywaj, poznawaj, rób co lubisz. Chodź na zajęcia, jeśli takie macie.

Jeśli ja dałam radę, to Ty też !

Edytowane przez Morvena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Morvena napisał(a):

Do mnie dzwoni taka Ela ale nie odbieram, bo jak nie jestem w szpitalu, to nie wiem o czym miałabym z nią rozmawiać przez telefon...

Ja się o to nie martwię, bo Ewka to nie daje dojść mi do głosu. :D 

 

3 minuty temu, Morvena napisał(a):

No szpital jest czasem spoko. Zależy też od twojego stanu. I od ludzi też w sumie. Różnie jest, ale bądź pozytywnie nastawiona. Odpoczywaj, poznawaj, rób co lubisz. Chodź na zajęcia, jeśli takie macie.

Jeśli ja dałam radę, to Ty też !

Stan jest chujowy, ale nie na tyle by iść i się rzucić pod pociąg. Ale mus to mus. Najbardziej boję się schodzenia z tych wszystkich leków, boję się, że znowu jak warzywo będę. 

Gdziekolwiek byś poszedł, czegokolwiek byś tknął, czyha tam rak i syfilis. Wypisany na nieboskłonie, jarzy się i tańczy jak zła wróżba. Wżarł się nam w dusze i jesteśmy tylko martwym przedmiotem, martwym jak księżyc. Henry Miller

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sigrid początki mogą być trudne. U mnie było tragicznie i jeszcze schodzili mi z benzo. Poty, lęk potworny, totalne rozbicie, chęć spania, ból duszy. Walczyłam...i powoli przechodziłk. Nowe leki zaczynały działać i wszyscy nagle byli mili, a nie potworni 😆wtedy już było z górki, ale pobyt miał trwać jeszcze miesiąc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Morvena napisał(a):

@Sigrid początki mogą być trudne. U mnie było tragicznie i jeszcze schodzili mi z benzo. Poty, lęk potworny, totalne rozbicie, chęć spania, ból duszy. Walczyłam...i powoli przechodziłk. Nowe leki zaczynały działać i wszyscy nagle byli mili, a nie potworni 😆wtedy już było z górki, ale pobyt miał trwać jeszcze miesiąc.

Pamiętam jak opowiadałaś, że były nieprzyjemne sytuacje. No ale jednak nie każdy musi się lubić.

Ale czasami są śmieszne sytuacje i można się pośmiać. Moim zdaniem to ważne w takim miejscu, żeby ludzie nawzajem się rozśmieszali, byleby tylko nie leżeć z depresją i się dobijać. Żeby mieć jakieś zajęcie i drugiego człowieka koło siebie.

 

Mi lekarz powiedział kiedyś, że moje izolowanie się i samotność to zamknięte koło, bo jak jestem na oddziale to staję się towarzyska. Ja po prostu muszę mieć ludzi wokół swojej osoby.

 

A co do benzo - nie biorę drugi dzień. Daję radę. 👍

Gdziekolwiek byś poszedł, czegokolwiek byś tknął, czyha tam rak i syfilis. Wypisany na nieboskłonie, jarzy się i tańczy jak zła wróżba. Wżarł się nam w dusze i jesteśmy tylko martwym przedmiotem, martwym jak księżyc. Henry Miller

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Sigrid napisał(a):

Pamiętam jak opowiadałaś, że były nieprzyjemne sytuacje. No ale jednak nie każdy musi się lubić.

Ale czasami są śmieszne sytuacje i można się pośmiać. Moim zdaniem to ważne w takim miejscu, żeby ludzie nawzajem się rozśmieszali, byleby tylko nie leżeć z depresją i się dobijać. Żeby mieć jakieś zajęcie i drugiego człowieka koło siebie.

 

Mi lekarz powiedział kiedyś, że moje izolowanie się i samotność to zamknięte koło, bo jak jestem na oddziale to staję się towarzyska. Ja po prostu muszę mieć ludzi wokół swojej osoby.

 

A co do benzo - nie biorę drugi dzień. Daję radę. 👍

Ja mam tak samo, ej.

W domu izoluje się. Wychodzę zazwyczaj sama. A w szpitalu z każdym gadam. 

 

Nie czaję tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, Morvena napisał(a):

Ja mam tak samo, ej.

W domu izoluje się. Wychodzę zazwyczaj sama. A w szpitalu z każdym gadam. 

 

Nie czaję tego.

U mnie się odzywa moje zaburzenie osobowości. Izoluję się i nie chcę przebywać z ludźmi, ale jak są to nic mi to nie robi. Jednak trochę męczy mnie obowiązek zaangażowania się w daną rozmowę, czy relację. Wręcz się irytuję jak muszę coś dać od siebie...

Gdziekolwiek byś poszedł, czegokolwiek byś tknął, czyha tam rak i syfilis. Wypisany na nieboskłonie, jarzy się i tańczy jak zła wróżba. Wżarł się nam w dusze i jesteśmy tylko martwym przedmiotem, martwym jak księżyc. Henry Miller

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×