Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy przyjaciel zawiódł Cię kiedyś?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Cóż...może ciężko aby ją nazwać dosłownie przyjaciółką ale dla tematu nazwijmy ją tak. Zawsze lubiła się mnie poradzić, coś dopytać, zawsze pisała czy idziemy z psami na spacer itd. Wiecie bardziej taka relacja sąsiedzka ale z tym klimatem bardziej przyjacielskim. No można powiedzieć, że we mnie bardziej widziała przyjaciela niż ja w niej ale można powiedzieć, że zawsze byłem dla niej jakimś oparciem, to na imprezy chodziliśmy, to zawsze mieliśmy głębsze rozmowy. Do czasu aż pewnego chłopa z Warszawy poznała. Wiecie ja ją trochę rozumiem bo wcześniej za każdym razem miała nieudane związki z facetami ale...po tym facecie z Warszawy całkowicie się zmieniła. Jak już sie widzieliśmy to tylko przypadkiem na spacerze z psem, były oczywiscie randomowe rozmowy ale...jakby trzymane z dystansem. Z resztą to wyszło z wora, że jej chłop zakazał jej rozmawiać z innymi facetami i "innymi przyjaciółmi" bo się czuł zazdrosny a, że ona była w pewnym sensie zdesperowana, że jej sie w końcu jakis chłop trafił, no to uznała to za znak święty. I tak mniej, więcej od roku jest.

Można to uznać jak jedno zdarzenie, potrafi pewną ość życia wywrócić do góry nogami i jak łatwo istota ludzka potrafi zmienić swoje zachowanie z dnia na dzień z tygodnia na tydzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Slavic napisał(a):

I tak mniej, więcej od roku jest.

Spokojnie. Wróci. Zawsze wracają. I wtedy to ty zdecydujesz, czy ma do czego wracać.

  

1 godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Typek tak ją urobił, że zniknęła prawie z dnia na dzień z mojego życia.

Ona też wróci. Nie da się być wiecznie w toksycznym związku. Zawsze dochodzisz do momentu, w którym jest „albo ja albo on”. I wtedy okazuje się, że nie masz już nikogo, i wtedy próbuje się odnawiać zerwane z powodu czyichś niepewności relacje.

 

Nie da się człowieka zamknąć w klatce wbrew jego woli – manipulacjami, wjazdami na czułe punkty. Trzeba byłoby go schwytać jak małpę, umieścić głowę w imadle i zrobić mu lobotomię. Inaczej dusza zawsze się wyrwie. Czasem to po prostu trwa wiele lat.

 

No, bywa też, że ktoś wykańcza się powoli tak skutecznie, że już nie ma czego ratować. Ale, z mojego doświadczenia, rzadziej niż by się wydawało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Ona też wróci. Nie da się być wiecznie w toksycznym związku. Zawsze dochodzisz do momentu, w którym jest „albo ja albo on”. I wtedy okazuje się, że nie masz już nikogo, i wtedy próbuje się odnawiać zerwane z powodu czyichś niepewności relacje.

To że oni się rozstaną to ja wiem, bo ten gość toxic mocno. Natomiast ja to co miałbym niby zrobić później. Przytulić ją? Eee tam. Dla mnie to już zamknięty rozdział mimo że zazwyczaj w przyjacielskich stosunkach żyje z większością ludzi.

 

Konsekwencje swoich czynów się ponosi. Wiec do czego miałaby wracać. Z resztą znając ją, to jej duma by nie pozwoliła się do mnie odezwać. Bo tu też byliśmy podobni niestety

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×