Skocz do zawartości
Nerwica.com

Tycie po olanzapinie


Rekomendowane odpowiedzi

51 minut temu, Verinia napisał(a):

olanzapina - tycie i senność. Jednak biorąc ją malam mnostwo samozaparacia i codziennie ćwiczyłam ostro przez godzinę. NIe schudlam, bo jadlam slodycze. Slodycze to najgorsze, co można sobie zrobić, gdy chce się schudnąć lub ma się insulinooporność (tak jak ja).

Tak to prawda jest się sennym i nabiera się wody przy tym leku ( opuchnięta twarz, oponka brzuszna , ręce „ulane” ) To wszystko prawda. Dlatego po mimo tego warto ćwiczyć , uprawiać jakiś sport czy ogólnie aktywność fizyczna. Ja w pracy się nachodzę, na schylam, na gimnastykuję

Ale również chcę zacząć ćwiczyć na hantlach, bo to wzmocni mięśnie 

47 minut temu, sailorka napisał(a):

Ja biegam 3-4 razy w tygodniu i jestem otyła, nie chudnę, jem normalnie. Biorę olanzapinę 10 mg i lurazydon 37 mg.

No właśnie, o to mi chodziło . Starasz się, biegasz regularnie ( wiem bo czytam Twoje wpisy ), ruszasz się przy dziecku i obowiązkach domowych i inne, a mimo to masz problem z rzuceniem kilogramów. Bo tak działa ten lek-> nabiera się wody przed wszystkim ( to nawet nie tłuszcz )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, mała_mi123 napisał(a):

Bo ludzie piszą, że po wielu z nich nie mają siły i napędu życiowego, więc raczej i do ćwiczeń też nie znajdą energii.

Bo to prawda. Tak to działa, a zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Mimo wszystko trzeba wykrzesać w sobie tą motywację i samozaparcie i wprowadzić ruch/aktywność fizyczna do życia. To jest ciężkie przy Olci, ale wykonalne. 

W dniu 3.01.2026 o 14:20, Niebieskozielona napisał(a):

U mnie z aktywnośvi fizycznej to najłatwiej uprawiać spacery.

Też dobra aktywność fizyczna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mówiłam Olka, gdy ją brałam. Już nigdy nie wezmę tego do ust. 

Moje życie na Olce wyglądało mniej więcej tak: Rano - milion jedzenia, nie dającyy się zahamować apetyt, senność, zamulenie, lęki jakieś mialam spoleczne jeszcze i inne, trochę mnie to wyleczyło z urojeń, ale nie do końca. Nie był to jakiś super hiper lek na urojenia, ale dali mi to w szpitalu. MIałam traumę poszpitalową, ciągle spałam i jadłam. Później jakoś zaczęłąm się brać za ćwiczenia, nie wiem skąd brałam siłę. Ale nie udało mi się jeść normalnie i zdrowo. Gastro jak po majce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, mała_mi123 napisał(a):

Przejąłeś nazewnictwo od Ladyboya 😎

Haha nie no sporo osób tak mówi/pisze 😄 Olcia - zabawne w sumie😋 Prawie jak kochanka :D 

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

ja mówiłam Olka, gdy ją brałam. Już nigdy nie wezmę tego do ust. 

Moje życie na Olce wyglądało mniej więcej tak: Rano - milion jedzenia, nie dającyy się zahamować apetyt, senność, zamulenie, lęki jakieś mialam spoleczne jeszcze i inne, trochę mnie to wyleczyło z urojeń, ale nie do końca. Nie był to jakiś super hiper lek na urojenia, ale dali mi to w szpitalu. MIałam traumę poszpitalową, ciągle spałam i jadłam. Później jakoś zaczęłąm się brać za ćwiczenia, nie wiem skąd brałam siłę. Ale nie udało mi się jeść normalnie i zdrowo. Gastro jak po majce.

No właśnie na urojenia co Ci pomogło? Rozumiem, że Olka tak nie bardzo

Edytowane przez brum.brum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, brum.brum napisał(a):

Haha nie no sporo osób tak mówi/pisze 😄 Olcia - zabawne w sumie😋 Prawie jak kochanka :D 

No właśnie na urojenia co Ci pomogło? Rozumiem, że Olka tak nie bardzo

Haloperidol - lipa

Solian - dobrze

Kwetiapina - dobrze

Latuda - średnio

Abilify - lipa

Zyprazydon - średnio 

Perazyna - najgorzej

Tisercin - źle 

 

Najlepszy był solian, ale przestałam mieć okres. Kwetiapina niezastąpiona.. plus do tego inne stabilizatory i antydepresant.

 

 

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Verinia napisał(a):

Haloperidol - lipa

Solian - dobrze

Kwetiapina - dobrze

Latuda - średnio

Abilify - lipa

Zyprazydon - średnio 

Perazyna - najgorzej

Tisercin - źle 

 

Najlepszy był solian, ale przestałam mieć okres. Kwetiapina niezastąpiona.. plus do tego inne stabilizatory i antydepresant.

 

 

Kurczę, przerobiłaś tych leków od groma. Masz spore doświadczenie w leczeniu farmakologicznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, brum.brum napisał(a):

Kurczę, przerobiłaś tych leków od groma. Masz spore doświadczenie w leczeniu farmakologicznym.

Naprawdę, ja przerobiłam dziesiątki różnych kombinacji. Ta kombinacja teraz jest chyba najlepsza, bo flupentiksol dodaje żywtności, escitalopram podnosi nastrój, kwetiapina działa stabilizująco oraz przeciwpsychotycznie, pregabalina na lęki i nastrój, lamotrygina - stabilizator, który biorę kupę lat i trittico na noc i w dzień 2/3 abletki z 75 mg, czyli 100mg trittico na uspokojenie.

 

Trochę tego biorę, ale mnie bardzo ciężko okiełznać, bo latam to tu, to tam. Chcę w końcu remisji i żeby te epizody nastroju były chociaz łagodniejsze i żeby nie musieć lecieć do szpitala.

 

A moje leki z innych branych to: benzo (xanax, relanium, tranxene), antydepresanty: escitalopram (ten co teraz), wenlafaksyna, sertralina, stabilizatory (lamo, i Lit) przecilękowo: pregabalina (teraz) i spamilan i jeszcze pramolan, które nie dzialaly. no i resztę już znasz. CHyba tyle jeśli chodzi o leki.

Dodam jeszcze, że nie mam żadnych urojeń. Chyba te wszystkie leki mi je usunęły. Czasem gdy wchodzi mania, to czuję urojenia wielkościowe  i że mam misję. Często robię dziwne rzeczy, a w psychozie to już odlatuje tworząc film fantasy z życia. 😜 ale już się z tego śmieje, no bo co mam zrobić. Tylko tyle, by nie dopuścić do kolejnej psychozy, więc bacznie się obserwuję i dzięki Wam dostrzegłąm, że szybuję mocno w górę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Olanzapina - super lek, najskuteczniejszy na objawy pozytywne; skutek uboczny: tycie, senność

Arypiprazol - dobry na objawy negatywne; skutek uboczny: chwilowa bezsenność

Lurazydon - dobry na objawy negatywne; skutek uboczny: w większej dawce akatyzja

Kwetiapina - na mnie nie działa; skutek uboczny: koszmary senne

Risperidon - na mnie nie działa; skutki uboczne nieznane

Klozapol - na mnie nie działa; skutki uboczne: samopoczucie jak przy ciężkiej grypie

Brałam jeszcze inne leki, ale dawno temu i nie pamiętam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nawet nie będę wymieniać przerobionych leków, bo przerobiłam wszystko co się dało. Z wcześniej wspomnianych najlepiej sprawdził się u mnie lit (mimo, że nie mam CHAD), ale rozwalił tarczycę.

Z tych, które na 100% się nie sprawdziły: escitalopram - prawdopodobne działanie kardiotoksyczne od razu po 2-3 dniach brania (odstawiony bez sprawdzania tego nawet w badaniach bo same objawy na to wskazywały), pregabalina - ewidentne działanie kardiotoksyczne potwierdzone przez psychiatrę i dwóch kardiologów, mimo że ja nic nie odczuwałam - wyszło przypadkiem, reboksetyna - to g*wno to powinni wycofać. Sama olanzapina czy kwetiapina nie robiły u mnie nic, rispolept - od razu hiperprolaktynemia, odstawiony przez to bardzo szybko, na arypiprazolu czułam się gorzej niż bez niego, z neuroleptyków chyba więcej nie pamiętam, żebym brała bo moja lekarka finalnie uznała, że w moim przypadku one przynoszą więcej szkody niż pożytku i od kilku lat były poza dostępnymi opcjami. Kiedyś chciałam od niej amisupiryd chyba, to mi powiedziała, że nawet mam dalej nie próbować bo nie dostanę (uzasadniła to oczywiście, ale dla tematu to nie istotne)🤷‍♀️ 

W topce mojej i mojej lekarki od lat są sertralina i lamotrygina 🤷‍♀️ sertralinę uważa za lek stworzony jakby specjalnie dla mnie. Jak już nie było wiadomo co mi dać, to zawsze kończyło się powrotem do sertraliny i zawsze działała 😂
Z innych SSRI to ewentualnie paroksetyna, chociaż teraz nie ma zastosowania bo lęków wymagających pomocy farmakologicznej nie mam od dawna. Na citalopramie miałam jadłowstręt 🤢 z SNRI: wenla - meh, duloksetyna - od biedy uszła, ale szału nie było. 
Wortioksetyna - działanie porównywalne do sertraliny, w tamtym czasie nie było sensu za nią przepłacać bo nie była refundowana wtedy, jak to samo działanie miałam 10x taniej.
Bupropion spoko, gdyby nie nasilał bezsenności 🤷‍♀️ nakaz odstawienia przez lekarza od leczenia zab. snu.
Brałam jeszcze inne ale na tyle krótko, że już ich nawet nie pamiętam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×