Skocz do zawartości
Nerwica.com

Okropne psychiczne i fizyczne zmęczenie - jak się zmusić do aktywności?


robertina

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, little angel napisał(a):

noo jeszcze nawet 30-stki nie mam, lekarz mi wtedy powiedział, że niedoczynności nie mam, ale i tak przepisze leki na zbicie TSH :bezradny:

To zmień endokrynologa czy kto tam tak ocenił. Max 2,5 poziom TSH dla kobiet w wieku rozrodczym. Ja przy 2,56 już miałam włączany Euthyrox.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, little angel napisał(a):

Hmmm, wydaje mi się, że nakręcasz się tym, ile rzeczy "musisz" zrobić, co powoduje napięcie i Twój mózg jakoś się przed tym próbuje obronić, odciąć się. Masz wrażenie, że czas Ci ucieka, że marnujesz dzień po dniu, nie masz w ogóle siły, bo Twoja głowa paradoksalnie ciągle pracuje, tkwi w tej spirali myśli, co musisz zrobić. A prawda jest taka, że jedyne co musisz, to uświadomić sobie, że niczego nie musisz. Możesz posprzątać, możesz napisać post czy zacząć czytać książkę, ale jak nie dzisiaj, to innego dnia, tak zacznij myśleć. Do tego wiem po sobie, jak negatywnie wpływa siedzenie za długo przed niebieskim ekranem, wystarczy wyjść na krótki, naprawdę krótki spacer, a kora mózgu staje się kolorowa! Tyle się tam nagle aktywuje, wiatr przyjemnie muska po twarzy, tu się zaczyna prawdziwy odpoczynek, odpoczynek Twojej głowy. Przyroda uzdrawia, zachęcam do wychodzenia, nie wiem gdzie mieszkasz, wyciągnęłabym Cię na spacer, wiem, że samemu ciężko się zmusić, mnie np. zmuszały do wyjścia psy :D W końcu gdzie miały się załatwić? :D Ale samemu też jest ok, kiedy jestem smutna, to sobie wyjdę po piwo (ale nie polecam alkoholu fu! :twisted:) i pójdę na ulubioną ławkę, popatrzę w gwiazdy... lepiej jest potem, większą mam motywację do czegokolwiek, więcej myśli w stylu działaniowym, a nie depresyjnym, a jak tak siedzę i siedzę w tym domu, to NIC mi się nie chce...

 

chyba że jednak wychodzisz, to nie wiem skąd może być to chroniczne zmęczenie, ja przy TSH w normie (co prawda przy górnej granicy normy, bo lekko powyżej 4) miałam przeciwciała ATG i ATPO wystrzelone w kosmos -> diagnoza Hashimoto, a też miałam okres takiego zmęczenia i wiecznie spałam, teraz już tak nie mam, tylko włosów mam o połowę mniej, ale jak Tobie nie wypadają włosy, to raczej nie ma co badać tych p/c

 

sprawy jelitowe też są wykańczające, no tu zmiana diety, mam podobnie bardzo wrażliwe jelita i muszę uważać na to co jem

 

Dzięki za wsparcie. To wiele znaczy...

 

Sprawy jelitowe są psychogenne i żaden lekarz mi nie zalecił diety a byłam u kilkunastu, kiedy myślałam, że mam IBD. No i byłam w stanie zmianą myślenia pozbyć się połowy objawów, których wcześniej nie wyeliminowała kilkuletnia ścisła dieta, więc tak...

Ja miałam przebadaną gruntownie tarczycę dwa lata temu, kiedy okazało się, że moja Mama ma bardzo ciężką niedoczynność i jest okej. Na szczęście to nie to. 

Z domu nie wychodzę - w tym roku byłam na zewnątrz 4 razy, bo jest to dla mnie ogromne wyzwanie lękowo. Poza tym, mam zerową odporność i kiedy tylko wyjdę na 10 minut od razu coś łapię a przy mojej ekstremalnej emetofobii pójście do przychodni w sezonie na jelitówkę to nie tyle już wyzwanie, co koszmar, który kosztuje mnie... nawet nie mam odpowiedniego określenia. Jeśli moja wytrzymałość psychiczna to jest 10 to wizyta w przychodni kosztuje ok. 100. Niewykonalne. Myślisz, że to ma znaczenie? Nie pamiętam w sumie, jak się czułam, kiedy jeszcze wychodziłam... może i mniej zmęczona? Ale, tutaj też dochodzi kwestia tego, że do parku mam na tyle daleko, że nawet, jeśli wyjdę to lękowo nie dojdę aż tam i mogę co najwyżej przejść się po parkingu przy ulicy pod blokiem a huk samochodów stresuje mnie niesamowicie. Albo nie wiem, może szukam wytłumaczenia, że siedzę w domu. W sumie to chyba rozbija się o to, że nie widzę za bardzo sensu w łażeniu bez celu po osiedlu - bo co mi to daje? Jeśli coś robić, to produktywnie! 

 

No i, jasne, nie muszę pisać postu na bloga - ale bardzo chcę. Ludzie, którzy go czytają czekają na nowy wpis i serce mnie boli, jak od 2 tygodni nic nie wstawiam i mam z 15 komentarzy "proszę, odezwij się czy wszystko okej, nie ma cię i nie ma", albo po prostu "chcemy nowy post!!!" z tymi wykrzyknikami. Czuję się zobowiązana i winna, że nie piszę no i, jakbym opuściła bloga na, powiedzmy miesiąc - na 99% wszyscy zdążyliby odejść, bo bym im się znudziło czekanie. A to by mnie załamało... tkwienie nad jedną książką pół roku też jest nudne. Więc, cierpię. 

 

Wiesz, to siedzenie bezczynnie bardzo psuje mi nastrój, czuję się koszmarnie, kiedy się tak nudzę. A wystarczy pół godziny z czymś, co mnie interesuje i od razu jest mi lepiej. A to ważne, bo zbliża się zima i zaraz zacznie się okres depresji sezonowej, której w takich warunkach chyba nie przetrwam...

Edytowane przez robertina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 kawy albo amfetamina

 

Z tym że może i zadziała ale to zły pomysł. Z kawą to nawet wręcz przeciwnie, jeśli ją pijesz i nie pomaga to odstawienie po jakimś czasie da Ci więcej energii zwyczajnie na codzień.

Nie za bardzo da się zmotywować do robienia rzeczy gdy ma się ochotę tylko leżeć i patrzeć w ściane, można się zmusić ale to będą męki, nawet jeśli to coś zwykle lubimy robić. Możesz spróbować co najwyżej jakichś (legalnych ofc) stymulantów właśnie krótkoterminowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, little angel napisał(a):

Jeśli bierze jakieś leki, to jej serce wybuchnie. To bardzo zły pomysł, a z ulicy feta fecie nie równa. Raz weźmie i 2-3 noce może nie spać. Już kawa jest zdrowsza.

Ja tylko prawidłowo odpowiadam na pytanie 😁 Zaznaczyłem że to zły ale działający sposób. Poza tym żeby 2 noce nie spać to trzeba się mocniej postarać niż wziąć raz, chyba że jakaś psychoza sie zacznie rozwijać u niefortunnego człeka bo tacy bywali

No, ale są legalne stymulanty używane głównie do odchudzania jak yohimbina, sprawdzamy w tabelach mixerskich leków i jeśli nie ma interakcji to nie widze przeszkód skoro nic innego nie działa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie mała wagę to chyba niweluja lata psychotropow, inaczej trochę działają na mnie różne takie 🤔 mam taka teorię. To samo z lekami, zawsze duże dawki dopiero strzelają 

52 minuty temu, little angel napisał(a):

nawet nie maraton, niektórym potrzeba niewiele, żeby skutki utrzymywały się długo... :( 

zwłaszcza u kobiet z małą wagą, trzeba uważać

a jak ktoś ma słabe serduszko lub bierze jakieś leki czy inne preparaty, to już wgl

Poza tym, zamiast kawy można by też spróbować sączyć yerbę mate :D też pobudza i pomaga w skupieniu, przy czym nie ma tylu skutków ubocznych co kawa (nie wypłukuje magnezu, dostarcza więcej wartości odżywczych itp.)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

U mnie mała wagę to chyba niweluja lata psychotropow, inaczej trochę działają na mnie różne takie 🤔 mam taka teorię. To samo z lekami, zawsze duże dawki dopiero strzelają 

W języku medycznym fachowo mówi się na to że jesteś przećpana 😝 

A tak serio to pewnie metabolizm i inne takie tam rzeczy mocno na to wpływają, nie tylko waga

 

2 godziny temu, little angel napisał(a):

Poza tym, zamiast kawy można by też spróbować sączyć yerbę mate :D też pobudza i pomaga w skupieniu, przy czym nie ma tylu skutków ubocznych co kawa (nie wypłukuje magnezu, dostarcza więcej wartości odżywczych itp.)

W gruncie rzeczy to w obu pobudza dokładnie ta sama substancja, mi po yerbie było dosyć nieprzyjemnie bo za dużo w niej tej kofeiny. Zastąpiłem raz kawe prażonym kakao i teobromina w nim to moim zdaniem dużo lepszy i stabilniejszy pobudzacz, tylko trudno dostępne takie wynalazki są

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, conditioner napisał(a):

W języku medycznym fachowo mówi się na to że jesteś przećpana 😝 

A tak serio to pewnie metabolizm i inne takie tam rzeczy mocno na to wpływają, nie tylko waga

 

W gruncie rzeczy to w obu pobudza dokładnie ta sama substancja, mi po yerbie było dosyć nieprzyjemnie bo za dużo w niej tej kofeiny. Zastąpiłem raz kawe prażonym kakao i teobromina w nim to moim zdaniem dużo lepszy i stabilniejszy pobudzacz, tylko trudno dostępne takie wynalazki są

Przecpana :D :D :D hehe dobre. Masz rację, do tego jeszcze dorzucę że np jedni lubią działanie zioła a dla innych nie jest fajne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I kawa i stymulanty odpadają - na kawę ma uczulenie i nie mogę jej pić a co do innych rzeczy, to jestem bardzo podatna na uzależnienia - wezmę raz i już nie będę w stanie bez tego żyć, więc odpada.

 

A co do ochoty... ja MAM realnie ochotę robić te rzeczy, wielką i bardzo cierpię, że nie mogę ich robić, ale zmęczenie mi nie pozwala i brak koncentracji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, little angel napisał(a):

To jak zamierzasz rozwiązać ten problem? Nie wychodząc z domu, magicznie zmęczenie nie zniknie.

brain.png

 

Nie jestem w stanie lękowo wyjść z domu :( Wystarczy, że nos wystawię na zewnątrz mam taki atak paniki, że nie kontroluję swojego zachowania, krzyczę i biegnę na oślep. A potem potrzebuję kilku godzin, żeby ochłonąć z tak silnego stresu i już w takim dniu jestem zbyt zmęczona na cokolwiek...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, little angel napisał(a):

To jak zamierzasz rozwiązać ten problem? Nie wychodząc z domu, magicznie zmęczenie nie zniknie.

To nawet nie chodzi o wychodzenie z domu, co o zaczęcie jakiejkolwiek aktywności, nawet w domu. Siedząc bezczynnie i robiąc minimum każdy byłby zmęczony. Wiadomo, wyjście z domu pewnie byłoby jeszcze lepsze, ale lepsze coś niż nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, little angel napisał(a):

A gdybyś wyszła z kimś? Np. z mamą?

 

Ja nigdy w życiu nie byłam sama poza domem. Nie wyobrażam sobie tego nawet. Zawsze wychodzę z kimś i tak właśnie się dzieje.

45 minut temu, Catriona napisał(a):

To nawet nie chodzi o wychodzenie z domu, co o zaczęcie jakiejkolwiek aktywności, nawet w domu. Siedząc bezczynnie i robiąc minimum każdy byłby zmęczony. Wiadomo, wyjście z domu pewnie byłoby jeszcze lepsze, ale lepsze coś niż nic.

 

Ale o to mi właśnie chodzi. CHCĘ coś robić, ale nie mam siły/nie mogę się skupić. Biorę książkę, czytam pół strony i wyłączam się, dalej nie rozumiem co czytam. Film jestem w stanie obejrzeć max 2 - 5 minut, potem jest to samo. A do fizycznych aktywności nie jestem w stanie się zmusić, bo każdy ruch mi sprawia straszny ból. Tak to teraz wygląda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, little angel napisał(a):

Hm, a co zwykle robisz całymi dniami? Nie oglądasz przypadkiem krótkich filmików, tzw. shortsów czy tiktoków? :roll: Leżysz, śpisz po kilkanaście godzin? Jak wygląda Twój typowy dzień?

 

W sumie to nic nie robię. Stronię od mediów społecznościowych, Tiktoka nawet nie mam, mam tylko Instagram do komunikacji z moimi dwiema przyjaciółkami. Jeśli jest gorzej, to biegam w panice po mieszkaniu nawet po kilka godzin, albo jestem w toalecie od 10 do 16, kiedy jest lepiej próbuję coś czytać albo oglądać ale tak skaczę od jednego do drugiego, bo po minucie rezygnuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, little angel napisał(a):

Ale tak cały dzień nic nie robisz? Budzisz się i nie robisz sobie śniadania? A jeśli masz gotowe śniadanie, to jesz i co dalej? Czekasz do obiadu, nic nie robiąc, w międzyczasie pisząc z przyjaciółkami? Potem tak samo do kolacji? Jednak siedzisz tutaj z nami, przed komputerem, więc coś też na tym komputerze robisz, nie jesteś dostępna 24/7. Coś musi wysysać z Ciebie energię, takie nicnierobienie tym bardziej męczy, ale nie wyobrażam sobie NIC nie robić przez cały dzień... Może klikasz na tym kompie jedną i drugą rzecz na przemian, jak w jakiejś pętli (mnie się to czasem zdarza, dobrze wtedy odejść od kompa, "ponudzić się" bez żadnych bodźców). A w toalecie siedzisz tyle czasu przez problemy jelitowe? Jakbym tyle siedziała na tronie, to by mi nogi odpadły :D A z tym bieganiem po mieszkaniu, to co się dzieje? Co wywołuje u Ciebie takie zachowanie? W końcu jesteś w DOMU, to skąd ta panika?

:( 

Pytanie, czy chcesz w ogóle zmienić ten stan rzeczy... Samo nic się nie naprawi, w każdej dziedzinie ważna jest dyscyplina. Trzeba się zmusić raz, drugi, trzeci, aż wejdzie to w krew.

Ja bym mimo wszystko zaczęła od wychodzenia na zewnątrz. Cztery razy w roku, który się już kończy, to niezdrowy wynik... :( Może z jakąś grupą wsparcia byłoby łatwiej lub na jakichś lekach...

 

Biorę leki, próbowałam już chyba z 50, nie działają. I, jeśli mam być szczera, nie zależy mi na snuciu się bez celu po osiedlu, bo jaki to ma sens? Jak już mówiłam, wyjście w tej chwili wywołuje u mnie tak ogromny stres i panikę, że wycieńcza mnie dosłownie na resztę dnia i powoduje znaczne zaostrzenie objawów tak, że już nie wychodzę z łóżka takiego dnia, bo chcę tylko spać. Nie chcę fundować sobie dni gdzie 3 min. traumy na dworze = przespana reszta dnia. Chciałabym być w stanie robić coś autentycznie produktywnego. Muszę stwierdzić, że bardzo dobrze podsumowałaś mój dzień - jest dokładnie tak, jak to zasugerowałaś. Posiłków sobie nie robię, rodzice gotują a jeśli ich akurat nie ma w domu, to albo zjadam suchą kajzerkę, albo czekam aż wrócą. Nie mam siły nic robić, zresztą wszystko mi leci z rąk i tylko zapaskudziłabym kuchnię zadając im pracę. Nie jestem tutaj non-stop, bo nie wchodzę w inne tematy - dołuje mnie czytanie o czyichś depresjach a jakbym przeczytała ze dwa posty o nerwicach już bym miała opisane tam objawy, więc rzadko tu bywam. Jeśli bezmyślnie w coś nie klikam, to siedzę i wymyślam absurdalne scenariusze (choć już coraz rzadziej, prawie udało mi się z tym zerwać). A do biegania zmusza mnie rdzeń mojej nerwicy - ekstremalnie silna emetofobia + mega silne nudności jako reakcja na byle bodziec stresowy. Nie będę się nad tym rozwodzić, bo zaraz się znowu te nudności pojawią, ale to jest dosłownie 90% mojej nerwicy od jej pojawienia się aż do teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, little angel napisał(a):

@robertina niestety nie wiem, co mogę więcej napisać, poza tym, że bardzo Ci współczuję :( Wygląda na to, że każdy dzień jest dla Ciebie walką, nie jestem w stanie tego pojąć, nawet jak jesteś w domu, miejscu, które powinno być dla Ciebie schronem, wytchnieniem od wszelkiego zła... Leki jak to leki, maskują objawy, bez nich wszystko wraca do stanu domyślnego, dlatego potrzeba pracy własnej, z lekami jest łatwiej. Lęki nigdy nie znikną, jeśli nie będziesz się przełamywać... Co do sensu snucia się bez celu po osiedlu, mogłabym zadać pytanie, jaki ma sens snucie się bez celu po mieszkaniu? Tkwienie w nim, pomimo pogarszającego się zdrowia (coraz słabsza odporność) i samopoczucia (stres na wszystko, co się rusza), jest lepsze? No możesz pójść do łóżka, schować się przed światem, ale on nie zniknie... A znikasz Ty :( 

 

No tak, ale dlaczego muszę zaczynać od rzeczy, która jest najtrudniejsza że wszystkich, z pominięciem tych najprostszych? To tak, jakbyś ucząc kogoś matematyki zaczynała go uczyć od sinusów i cosinusów z pominięciem nauki mnożenia i dzielenia. Przyszłam tutaj po praktyczne rady, jak się zmusić do aktywności a nie po porady, jak zafundować sobie zaostrzenie. Czy uważasz, że jest w moim życiu cokolwiek co jest tym mnożeniem, czy koniecznie muszę zacząć od cosinusów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, robertina napisał(a):

 

. Przyszłam tutaj po praktyczne rady, jak się zmusić do aktywności a nie po porady, jak zafundować sobie zaostrzenie. 

U mnie zmuszanie sie do czegokolwiek zawsze przynosilo efekt odwrotny, jakby na zasadzie przekory, a jesli nawet zadziałalo, to tylko na chwilę, a potem było jeszcze gorzej, kompletnie nic juz mi sie nie chciało. Moze sprobuj sie NIE zmuszać i zobacz, co sie stanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, którędy_do_lasu napisał(a):

U mnie zmuszanie sie do czegokolwiek zawsze przynosilo efekt odwrotny, jakby na zasadzie przekory, a jesli nawet zadziałalo, to tylko na chwilę, a potem było jeszcze gorzej, kompletnie nic juz mi sie nie chciało. Moze sprobuj sie NIE zmuszać i zobacz, co sie stanie.

 

Nie zmuszam się od dwóch lat i efekt jest taki, że siedzę i nic nie robię mając przy tym koszmarny nastrój i poczucie zmarnowanego czasu. MUSZĘ się zacząć zmuszać, bo inaczej chyba wpadnę w depresję.

Edytowane przez robertina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Mic43 napisał(a):

nie jarają Cęę spocone ciałka? :D

 

@robertina a może zaczniesz pisać pamiętnik? malować? może szukać mena na portalach randkowych? ;)

 

Chciałabym być w stanie skupić się na moich własnych zainteresowaniach, poczytać dobrą książkę, obejrzeć film czy napisać post na bloga. Nie czuję się na siłach szukać nowych hobby, kiedy stare leżą nieruszane miesiącami, choć zmuszenie się do nich przez 5 minut poprawia mi samopoczucie na kilka godzin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, little angel napisał(a):

Nie nazwałabym tego w pełni grą komputerową, a raczej przeglądarkową, piszę w html/css/js. To gra w formie powieści wizualnej. Tyle w skrócie, bo to nie o mnie wątek :P 

 

Robisz grę komputerową? Wow. Przyznam szczerze, że ja najbardziej na świecie chciałbym założyć stronę internetową, albo dwie. Tyle, że nie umiem pisać stron i nie wiem czy jest to możliwe za darmo, bo konta w banku nie mam i nie byłabym w stanie jej opłacać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, robertina napisał(a):

 

Robisz grę komputerową? Wow. Przyznam szczerze, że ja najbardziej na świecie chciałbym założyć stronę internetową, albo dwie. Tyle, że nie umiem pisać stron i nie wiem czy jest to możliwe za darmo, bo konta w banku nie mam i nie byłabym w stanie jej opłacać.

Na jakiej platformie masz bloga?. blogger?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Verinia napisał(a):

Na jakiej platformie masz bloga?. blogger?

 

Nie, na instagramie. Próbowałam założyć na bloggerze, ale przez 2 lata nikt nawet tego bloga nie wyświetlił a jak założyłam go jeszcze raz na instagramie uzyskałam 200 obserwujących w 3 miesiące.

 

Ale ja nie myślałam o blogu tylko o stronie internetowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.10.2025 o 15:13, robertina napisał(a):

 

 

Ale jestem tu z innym pytaniem - czy wam też w nerwicy towarzyszy potworne fizyczne i psychiczne zmęczenie? Wydaje mi się, że to jest ta mgła mózgowa - problemy z pamięcią (moja pamięć sięga nie więcej, niż paru godzin wstecz), koncentracją (mogę się skupić na max. 2 minuty), zerowa energia, zadyszka i uczucie bliskiego omdlenia po wytarciu kurzu na kilku szafkach i te potworne bóle stawów, przez które nawet wstanie z pozycji siedzącej to wyzwanie. Już mam dość. Przez to tylko siedzę przed komputerem i oglądam zupełnie bezsensowne filmiki, bo dosłownie nie mam psychicznie ani fizycznie siły na żadną aktywność. Nie zajmuję się nawet tym, co mnie wcześniej interesowało, chociaż wiem, że mogłoby mi choć nastrój poprawić. Bardzo bym chciała być w stanie coś poczytać, napisać post na blogu, nawet obejrzeć jakiś film, ale nie mam siły. Powinnam wziąć się do sprzątania, ale przeraża mnie perspektywa ruszania się, bo mnie każdy ruch po prostu w tej chwili boli.

Tak, to typowy objaw właśnie nerwicy lękowej. To co opisujesz jest mi bardzo bliskie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×