Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie mogę się pogodzić z przeszłością seksualną partnera


Malina9

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No tylko on nie ma tu nic do gadania – było jak było, teraz jest jak jest. Jedyne, co może, to pogonić laskę, która ma problem z czymś, czego on nie jest w stanie zmienić.

Ale jak nie ma do gadania? Przecież można o tym rozmawiać, można się przyznać go błędu, zastanawiać się nad swoim życiem, czuć smutek z tego powodu, żal, może złość na siebie, wyrzuty sumienia, cokolwiek. 

Co z tego, że przeszłości nie zmieni? Dużo inaczej traktuje się osobę, która zrobiła coś złego, ale zrozumiała swój błąd, przeżyła to ponownie itp. Na /cenzura/ w takim razie w ogóle chodzić na jakieś terapie I rozgrzebywać przeszłość? Oddzielmy wszystko grubą kreską. Oczywiście tu sytuacja jest inna, ale chociaż trzeba dać kolesiowi szansę, żeby coś zrozumiał i może dzięki temu łatwiej będzie opce żyć z tą świadomością. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Cień latającej wiewiórkija nie czytam jej wątku, tutaj wspomniała że sama jest wierna, i nie mogłaby zdradzić,  a jej facet uprawia seks z prostytutkami, A ją to kręci. 

Nie pamiętam już swojej myśli, więc nie wytłumaczę co z tego miałam na uwadze... Ale masz spoiler sytuejszyn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Fuji napisał(a):

Jest najwspanialszy bo się rozwija, jest interakcja i wspólne działanie. 

Element zaskoczenia, eksperymentów i spełniania wspólnych potrzeb lub pomysłów. 

No i z tą właściwą osobą to już..... no nie ma opcji żeby było źle. Jak się czuje,  że to ta osoba to kaplica.... jest moc, jest energia, jest.... xd... 

 

Gorzej jak już nie ma elementów zaskoczenia bo wszystko już było a wszystkie pomysły i eksperymenty były z innymi. 

4 minuty temu, Mic43 napisał(a):

Ale jak nie ma do gadania? Przecież można o tym rozmawiać, można się przyznać go błędu, zastanawiać się nad swoim życiem, czuć smutek z tego powodu, żal, może złość na siebie, wyrzuty sumienia, cokolwiek. 

Co z tego, że przeszłości nie zmieni? Dużo inaczej traktuje się osobę, która zrobiła coś złego, ale zrozumiała swój błąd, przeżyła to ponownie itp. Na /cenzura/ w takim razie w ogóle chodzić na jakieś terapie I rozgrzebywać przeszłość? Oddzielmy wszystko grubą kreską. Oczywiście tu sytuacja jest inna, ale chociaż trzeba dać kolesiowi szansę, żeby coś zrozumiał i może dzięki temu łatwiej będzie opce żyć z tą świadomością. 

Dokładnie, chciałabym na spokojnie poznać

jego punkt widzenia, jaki ma obecnie stosunek do takich rzeczy, choć tez nie wiem czy po prostu nie powie tego co chciałabym usłyszeć. Chciałabym też żeby wiedział, że mam z tym duży problem, żeby w przypadku jak tego nie dźwignę i zdecyduje się odejść nie było zdziwienia, że on o niczym nie miał pojęcia. Ogólnie to mam problem z rozmową na trudne tematy. Nie wiem jak mam zacząć, żeby ta rozmowa poszła spokojnie, bez kłótni i tekstów „na cholerę wracasz do czegoś co było i minęło” 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Malina9 napisał(a):

Nie wiem jak mam zacząć, żeby ta rozmowa poszła spokojnie, bez kłótni i tekstów „na cholerę wracasz do czegoś co było i minęło” 

Noo nie masz na to wpływu trochę. Pewnie się wkurwi, ale moim zdaniem lepiej komunikować niż udawać że ok, a potem nagle zrobić nara. Tak to chociaż ma możliwość wpływu na sytuację. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, Mic43 napisał(a):

Ale jak nie ma do gadania? Przecież można o tym rozmawiać, można się przyznać go błędu, zastanawiać się nad swoim życiem, czuć smutek z tego powodu, żal, może złość na siebie, wyrzuty sumienia, cokolwiek. 

Co z tego, że przeszłości nie zmieni? Dużo inaczej traktuje się osobę, która zrobiła coś złego, ale zrozumiała swój błąd, przeżyła to ponownie itp. Na /cenzura/ w takim razie w ogóle chodzić na jakieś terapie I rozgrzebywać przeszłość? Oddzielmy wszystko grubą kreską. Oczywiście tu sytuacja jest inna, ale chociaż trzeba dać kolesiowi szansę, żeby coś zrozumiał i może dzięki temu łatwiej będzie opce żyć z tą świadomością. 

 

Należy się przyznać miało się żony są z tego dzieci czy nie.

 

Co gdyby Was to dotyczyło to byście chcieli całe życie żyć w niewiedzy, że ktoś Wam się śmieje za plecami czy Jego i mnie obgaduje, coś roznosi jakieś plotki? 

 

On nie dba o swoją reputację, ale ja dbam o swoję zdrowie psychiczne. A mnie do tego potrzebna jest konkretna wiedza.

On neguje, że nic nie ma znaczenia. No to skoro nie mają byłe żony znaczenia i dzieci to czego od Niego chcą te niby byłe żony? 

 

 

Edytowane przez You know nothing, Jon Snow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

Gorzej jak już nie ma elementów zaskoczenia bo wszystko już było a wszystkie pomysły i eksperymenty były z innymi. 

Tu nie chodzi o element zaskoczenia czymś nowym.

Tu chodzi o Twoją przyjemność bądź jego.

Ty skupiasz się na nim a on na Tobie.

Tu chodzi o bycie w tej chwili.  Czerpanie z niej , z tej obecności. 

Skupiasz się na nim... bawisz się tym. 

Co może być lepszego od sprawienia przyjemności drugiej osobie? 

Za dużo nie rozkminiaj. Bądź tu i teraz. 

Liczy się ta chwila. 

Rozumiesz? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Fuji napisał(a):

Tu nie chodzi o element zaskoczenia czymś nowym.

Tu chodzi o Twoją przyjemność bądź jego.

Ty skupiasz się na nim a on na Tobie.

Tu chodzi o bycie w tej chwili.  Czerpanie z niej , z tej obecności. 

Skupiasz się na nim... bawisz się tym. 

Co może być lepszego od sprawienia przyjemności drugiej osobie? 

Za dużo nie rozkminiaj. Bądź tu i teraz. 

Liczy się ta chwila. 

Rozumiesz? 

Noo nie wszyscy taka działają 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Przecież można o tym rozmawiać, można się przyznać go błędu,

Ale on nie uważa, że popełnił błąd. To do czego ma się przyznawać?

 

6 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Dużo inaczej traktuje się osobę, która zrobiła coś złego, ale zrozumiała swój błąd, przeżyła to ponownie itp.

On nie uważa, żeby zrobił coś złego. I ja się z tym zgadzam. Nikogo nie skrzywdził. Nie mógł skrzywdzić swojej partnerki, bo jej nie znał.

 

Jedyne, o czym można rozmawiać, to jego reakcje teraz na rozmowę o tym. Ale to autorka musi sobie opowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie z nim być, czy nie. I tyle.

 

5 godzin temu, Malina9 napisał(a):

Dokładnie, chciałabym na spokojnie poznać jego punkt widzenia, jaki ma obecnie stosunek do takich rzeczy, choć tez nie wiem czy po prostu nie powie tego co chciałabym usłyszeć.

Nie udało się jeszcze o tym pogadać?

 

6 godzin temu, Malina9 napisał(a):

Chciałabym też żeby wiedział, że mam z tym duży problem, żeby w przypadku jak tego nie dźwignę i zdecyduje się odejść nie było zdziwienia, że on o niczym nie miał pojęcia.

Tylko spójrz też w ten sposób – w jakiej sytuacji to go stawia? Jest z partnerką, ale nie wie, czy może jej ufać, czy ona zostanie, czy może nagle zniknie, bo się okaże, że jednak temat ją przerósł. To nie sprzyja bliskości. Albo jedno albo drugie.

 

6 godzin temu, Malina9 napisał(a):

Nie wiem jak mam zacząć, żeby ta rozmowa poszła spokojnie, bez kłótni i tekstów „na cholerę wracasz do czegoś co było i minęło” 

Na pewno go nie atakuj, bo zacznie się bronić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Cień latającej wiewiórkipprawda, nic w tym złego, i on też nie zacznie nagle myśleć w inny sposób że co on zrobił

 

Zaufanie A potencjalne odejście to jednak nie jest to samo. Nie da się przewidzieć ze komuś coś odwali albo coś i koniec związku. Ufanie komuś że będzie zawsze jest piękne ale... no dorośli ludzie zdają sobie sprawę ciągłych ciosów i zmartwień od życia, o ile realnie widzą 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie myślą, że intymność to kwestia łóżkowa. No ale prawdziwa intymność sięga daleko. Chodzi o dzielenie się najgłębszymi lękami, niepewnościami i wrażliwościami z kimś,  kto akceptuję Cię bez osądzania,  kto delikatnie trzyma Twoje serce w swoich rękach.

Intymność to możliwość otwarcia się na swoje najskrytsze myśli. Ból, przeszłość i traumy przed kimś, kto wysłucha z empatią i zrozumieniem.

Kiedy ktoś ujawnia pęknięte kawałki swojej duszy a on odpowiada życzliwością i miłością.

Związek to coś więcej......

 

Edytowane przez Fuji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ale on nie uważa, że popełnił błąd. To do czego ma się przyznawać?

 

On nie uważa, żeby zrobił coś złego. I ja się z tym zgadzam. Nikogo nie skrzywdził. Nie mógł skrzywdzić swojej partnerki, bo jej nie znał.

 

Jedyne, o czym można rozmawiać, to jego reakcje teraz na rozmowę o tym. Ale to autorka musi sobie opowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie z nim być, czy nie. I tyle.

 

Nie udało się jeszcze o tym pogadać?

 

Bez negatywnych emocji i kłótni jedyny temat jaki udalo nam się obgadać to temat jego seksu z dziwka. Powiedział, że nie jest z tego zadowolony i czasu nie cofnie i tyle.

 

I też kiedyś apropo jego ilości partnerek powiedział, że wszystkie je kiedyś kochał i nie chodził do łóżka z byle kim, ale późniejsze rzeczy które wychodziły, wskazywały że jednak to nie była prawda. Nie mam pojęcia jak do tego doszło, że właściwie to całe swoje życie jest w jakimś związku a partnerek seksualnych znacznie więcej niż związków. Kiedy on je sobie znajdywał ? W trakcie trwania związku chodził do łóżka z innymi, czy jak był singlem przez miesiac po rozstaniu szukał pierwszej lepszej z którą się prześpi? A zaraz później wchodził w kolejny związek 

 

dodam jeszcze że poza seksem z dziwka to nigdy nie używał prezerwatyw i szczerze mówiąc załamało  mnie to jego lekkomyślne podejście. Wydałam kupe kasy na wszystkie badania weneryczne. 


miał też jednorazowy numerek z mężatką… 

i serio nie kumam jak można mieć taki brak kręgosłupa moralnego, żeby bzykac się z kimś wiedząc że ta osoba ma męża. Po czym ona była w ciąży i zaczął się zastanawiać czy to przypadkiem nie jego ale z wyliczeń wyszło że to musi być dziecko męża…czy tego żałuje? Czy uważa że takie coś nie powinno mieć miejsca ? Nie wiem tego. Jedyny jego komentarz że „czasem tak się zdarza jakbyś nie widziała”. 

 

co do trójkąta, nie mam pojęcia czy mu się to podobało, czy chce powtórzyć i jakie ma podejście to tego że jego partnerka patrzyła wtedy jak posuwa inną laskę …

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo należy przeszłość oddzielić gruba kreską. 

Żyjecie w przeszłości i trzeba to zmienić.

Nie ważne co było. Człowiek jest istota omylną. Aby coś zrobić dobrze najpierw trzeba zrobić źle. Po to jesteśmy aby naprawiać. Bez porażek nie nauczymy się niczego. Ważne żeby wyciągnąć wnioski.

Popatrz na to co robimy w większości. Żyjemy w przeszłości i się zamartwiamy.

Żyjemy w przyszłości i także się martwimy.

Jest tu i teraz. Nie ma wczoraj i nie ma jutro.

To ważne. 

Ciesz się każda chwilą z nim jeśli coś do niego czujesz. 

To są trudne tematy ale po to są żeby je rozwiązać. 

Nie ma bezbłędnych ludzi..... znaczy są... to narcyzi ale od takich to uciekać trzeba.

Dziś jest tak. Jutro inaczej... Wszystko to są nasze doświadczenia i się uczymy.

Ważne żeby nawzajem żyć, szamowac się i kochać. A miłość to coś co przeniesie góry. 

Ważne żeby wytrwać. 

Życie z kimś to łatanie dziur, braków każdego z nas.

Zrozumienie drugiej osoby to podstawa. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ale on nie uważa, że popełnił błąd. To do czego ma się przyznawać?

 

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

On nie uważa, żeby zrobił coś złego. I ja się z tym zgadzam. Nikogo nie skrzywdził. Nie mógł skrzywdzić swojej partnerki, bo jej nie znał.

Nie chodzi o jakieś zło moralne, może źle się wyraziłem. Choć po tym co opka dalej pisze, o jakimśtam seksie z mężatką i bez zabezpieczenia, to też się robni wątpliwe.

Błąd w tym sensie, że jego przeszłe działania mogą doprowadzić do rozpadu związku. I to nie jest tak, że zupełnie nie dało się tego przewidzieć.

28 minut temu, Malina9 napisał(a):

odam jeszcze że poza seksem z dziwka to nigdy nie używał prezerwatyw i szczerze mówiąc załamało  mnie to jego lekkomyślne podejście. Wydałam kupe kasy na wszystkie badania weneryczne. 


miał też jednorazowy numerek z mężatką… 

i serio nie kumam jak można mieć taki brak kręgosłupa moralnego, żeby bzykac się z kimś wiedząc że ta osoba ma męża. Po czym ona była w ciąży i zaczął się zastanawiać czy to przypadkiem nie jego ale z wyliczeń wyszło że to musi być dziecko męża…czy tego żałuje? Czy uważa że takie coś nie powinno mieć miejsca ? Nie wiem tego. Jedyny jego komentarz że „czasem tak się zdarza jakbyś nie widziała”. 

xD No cóż trafiłaś na lekkoducha - ruchacza, który zabawił się i teraz chce sobie odpocząć. Dla mnie to ŻAL trochę, ale zaraz zostanę wyśmiany pewnie przez bardziej "postępowych" forumowiczów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Dalja napisał(a):

Nie da się przewidzieć ze komuś coś odwali albo coś i koniec związku.

Wiesz, wg mnie o ile faktycznie nie „odwali”, na zasadzie jakichś stanów psychotycznych, to zwykle jednak są sygnały ostrzegawcze. Chyba rzadko jest tak, że jest wszystko super, a nagle ktoś stwierdza, że jednak nara.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

Bez negatywnych emocji i kłótni jedyny temat jaki udalo nam się obgadać to temat jego seksu z dziwka. Powiedział, że nie jest z tego zadowolony i czasu nie cofnie i tyle.

Pytanie czy tak powiedział, czy tak sądzi.

 

Ja też nie jestem specjalnie zadowolony z seksu z dziwką, ale nie żałuję go, bo nie płaciłem za niego. Jakbym płacił to pewnie miałbym poczucie straty pieniędzy.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

I też kiedyś apropo jego ilości partnerek powiedział, że wszystkie je kiedyś kochał i nie chodził do łóżka z byle kim, ale późniejsze rzeczy które wychodziły, wskazywały że jednak to nie była prawda.

Może nie czuje się przy tobie na tyle bezpiecznie emocjonalnie, żeby powiedzieć ci prawdę. Albo myli uwikłanie emocjonalne z miłością.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

Nie mam pojęcia jak do tego doszło, że właściwie to całe swoje życie jest w jakimś związku a partnerek seksualnych znacznie więcej niż związków. Kiedy on je sobie znajdywał ? W trakcie trwania związku chodził do łóżka z innymi, czy jak był singlem przez miesiac po rozstaniu szukał pierwszej lepszej z którą się prześpi? A zaraz później wchodził w kolejny związek

Może po prostu zdradzał i tyle.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

dodam jeszcze że poza seksem z dziwka to nigdy nie używał prezerwatyw i szczerze mówiąc załamało  mnie to jego lekkomyślne podejście. Wydałam kupe kasy na wszystkie badania weneryczne. 

No to jest głupota. Zdarzało mi się robić różne głupie rzeczy tego typu za małolata i uważam, że miałem więcej szczęścia niż rozumu.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

miał też jednorazowy numerek z mężatką… 

i serio nie kumam jak można mieć taki brak kręgosłupa moralnego, żeby bzykac się z kimś wiedząc że ta osoba ma męża.

To ona była mężatką, a nie on. On nie ma żadnych zobowiązań wobec jej męża, to dla niego (prawdopodobnie) obcy człowiek. To ona podjęła decyzję o zdradzie męża, więc to sprawa jej sumienia. Tak ja to widzę.

 

Ja nie miałem żadnego problemu, żeby pójść do łóżka z dziewczyną, która miała chłopaka. Jej chłopak, jej wybór. Też miałem wtedy dziewczynę, ale to był martwy związek, i patrząc wstecz – zdecydowanie nie żałuję. Natomiast żałuję wszystkich tych sytuacji, w których odpuściłem, bo chciałem być „w porządku” wobec (już teraz) ex. Nie było warto. Wydawało mi się, że ją kocham. Gówno prawda. Ani ja nie kochałem jej, ani ona nie kochała mnie, po prostu wzajemnie się potrzebowaliśmy, dowartościowywaliśmy, uzupełnialiśmy, ale to nie była miłość, tylko wzajemne wypełnianie własnych deficytów. Taki układ, błędnie uważany za związek.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

Po czym ona była w ciąży i zaczął się zastanawiać czy to przypadkiem nie jego ale z wyliczeń wyszło że to musi być dziecko męża…

„U mężatki nie ma wpadki” 🙂

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

czy tego żałuje? Czy uważa że takie coś nie powinno mieć miejsca ?

Ja na jego miejscu żałowałbym jedynie tego, że nie używałem prezerwatywy i mogłem sobie w tej sposób zniszczyć życie. Oprócz tego… nie wiem czemu miałbym żałować seksu z mężatką. Co innego gdyby tym mężem był np. mój kumpel. Ale obcy facet? Nie jest mu przecież nic winien.

 

Godzinę temu, Malina9 napisał(a):

co do trójkąta, nie mam pojęcia czy mu się to podobało, czy chce powtórzyć i jakie ma podejście to tego że jego partnerka patrzyła wtedy jak posuwa inną laskę …

Tu znów z mojej perspektywy, trójkąty są przereklamowane. Mniej satysfakcjonujące, niż się powszechnie sądzi. Ale może po prostu takie są moje doświadczenia. Jeśli chodzi o patrzenie, to niektórych to kręci. Tak zwany cuckold. Nie moja bajka, więc się nie wypowiem.

 

56 minut temu, Mic43 napisał(a):

Błąd w tym sensie, że jego przeszłe działania mogą doprowadzić do rozpadu związku. I to nie jest tak, że zupełnie nie dało się tego przewidzieć.

Przecież chyba nikt będąc tu i teraz nie zakłada, że kiedyś może poznać i pokochać osobę, która będzie miała problem z jego obecnym życiem. A nawet jeśli, nawet jeśli można powiedzieć, że popełnił błąd, to przecież nic z tym już teraz nie zrobi.

 

56 minut temu, Mic43 napisał(a):

No cóż trafiłaś na lekkoducha - ruchacza, który zabawił się i teraz chce sobie odpocząć.

Jest też szansa, że już się „naruchał” i teraz po prostu chce stabilizacji.

 

Może być też głębsza kwestia, u mnie to zawsze wynikało przede wszystkim z potrzeb emocjonalnych, a nie seksualnych. I te potrzeby finalnie nigdy nie były zaspokajane. Po prostu mój mózg nauczył się oszukiwać w ten sposób sam siebie.

Edytowane przez Cień latającej wiewiórki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Malina9 napisał(a):

 Kiedy on je sobie znajdywał ? W trakcie trwania związku chodził do łóżka z innymi, czy jak był singlem przez miesiac po rozstaniu szukał pierwszej lepszej z którą się prześpi? A zaraz później wchodził w kolejny związek 

Niekoniecznie zdradzal, mógł w przerwach miesiąca czy dwóch mieć tą faze że się bawił i spał np. z 5 laskami w miesicu

 

4 godziny temu, Malina9 napisał(a):

i serio nie kumam jak można mieć taki brak kręgosłupa moralnego

Ja mam bardzo specyficzna moralność, nie wiem czy to jest brak, bo z jednej strony bywa że się nie szanuje a z drugiej jestem nadto dumna i honorowa, w tym gdzie jest krzywda kogos oraz ogólnoludzkie cierpienie

 

4 godziny temu, Malina9 napisał(a):

Po czym ona była w ciąży i zaczął się zastanawiać czy to przypadkiem nie jego ale z wyliczeń wyszło że to musi być dziecko męża

Z wyliczeń.. ja bym chyba test zrobiła dla pewności. No chyba że wcześniej wyszła ciąża niż wyjść by mogła ta z nim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 

Ja też nie jestem specjalnie zadowolony z seksu z dziwką, ale nie żałuję go, bo nie płaciłem za niego. Jakbym płacił to pewnie miałbym poczucie straty pieniędzy.

Bez przesady ile to mogło być kasy. Chyba nie była to luksusowa od prezydenta :P

 

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Może nie czuje się przy tobie na tyle bezpiecznie emocjonalnie, żeby powiedzieć ci prawdę. Albo myli uwikłanie emocjonalne z miłością.

Tak, zapewne nie miał okazji jeszcze tak głęboko kochać, albo nie wykształcił tej umiejętności. Nawet nie był świadomy, myśli że to jest to, kiedy nie potrzebuje kochanki. Jak dla mnie to najważniejsze, że był skupiony na tamtych związkach, uważał je za poważne. I że z Tobą też tak ma.

 

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 

No to jest głupota. Zdarzało mi się robić różne głupie rzeczy tego typu za małolata i uważam, że miałem więcej szczęścia niż rozumu.

Oj ja też bywało Ale nie chce o tym gadac

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

To ona była mężatką, a nie on. On nie ma żadnych zobowiązań wobec jej męża, to dla niego (prawdopodobnie) obcy człowiek. To ona podjęła decyzję o zdradzie męża, więc to sprawa jej sumienia. Tak ja to widzę

Nie tak do końca. Później sobie uświadamiasz że mimo mniejszej winy to Ty też odpowiadasz, twój czyn, za tamta zdradzona osobę a co najważniejsze za dzieci jeśli są. Twój kaprys, a jakby źle poszło to by dzieci mogły mieć życie zniszczone. 

 

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ja nie miałem żadnego problemu, żeby pójść do łóżka z dziewczyną, która miała chłopaka. Jej chłopak, jej wybór.

No ja też miałam akcje.... siano w glowie

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 Wydawało mi się, że ją kocham. Gówno prawda.

Ja zmarnowalam 2.5 roku de faceto i 3.5 de jure. Do tego załamanie psychiczne. Wszystko dlatego że człowiek gowno o miłości wiedział a chciał byc ok

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 Jeśli chodzi o patrzenie, to niektórych to kręci. Tak zwany cuckold. Nie moja bajka, więc się nie wypowiem.

A to cholera jest ciekawe xD Ale to tylko by układ był z kimś co się nie kochamy, i nie ja patrzę:p

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 

Jest też szansa, że już się „naruchał” i teraz po prostu chce stabilizacji.

Chyba można też ruchac jak się chce gdy jest się singlem. I być stabilnie z kimś i wiernym gdy się jest zaangażowanym. Ja chyba jestem tym typem

 

 

2 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Może być też głębsza kwestia, u mnie to zawsze wynikało przede wszystkim z potrzeb emocjonalnych, a nie seksualnych. I te potrzeby finalnie nigdy nie były zaspokajane. Po prostu mój mózg nauczył się oszukiwać w ten sposób sam siebie.

Ja mam 2 teorie z czego u mnie. Znaczy 1-że sfera seksu to jedyne o czym ja decyduje w swoim życiu, jedyne gdzie jest po mojemu w sensie.  A 2 to co Ty mówisz, może faktycznie, braki emocjonalne, osoby z którą się jest mocno zwiazanym

2 godziny temu, Mic43 napisał(a):

Hmm ja tak robię 🙂

Może więcej szaleństwa ;>

4 godziny temu, Mic43 napisał(a):

Dla mnie to ŻAL trochę, ale zaraz zostanę wyśmiany pewnie przez bardziej "postępowych" forumowiczów ;)

Jesteśmy dorośli, nikogo nie wyśmiewamy ;/ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

 

3 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No to jest głupota. Zdarzało mi się robić różne głupie rzeczy tego typu za małolata i uważam, że miałem więcej szczęścia niż rozumu.

 

To ona była mężatką, a nie on. On nie ma żadnych zobowiązań wobec jej męża, to dla niego (prawdopodobnie) obcy człowiek. To ona podjęła decyzję o zdradzie męża, więc to sprawa jej sumienia. Tak ja to widzę.

 

Ja nie miałem żadnego problemu, żeby pójść do łóżka z dziewczyną, która miała chłopaka. Jej chłopak, jej wybór. Też miałem wtedy dziewczynę, ale to był martwy związek, i patrząc wstecz – zdecydowanie nie żałuję. Natomiast żałuję wszystkich tych sytuacji, w których odpuściłem, bo chciałem być „w porządku” wobec (już teraz) ex. Nie było warto. Wydawało mi się, że ją kocham. Gówno prawda. Ani ja nie kochałem jej, ani ona nie kochała mnie, po prostu wzajemnie się potrzebowaliśmy, dowartościowywaliśmy, uzupełnialiśmy, ale to nie była miłość, tylko wzajemne wypełnianie własnych deficytów. Taki układ, błędnie uważany za związek.

 

„U mężatki nie ma wpadki” 🙂


 

No w sumie dałeś mi do zastanowienia. Co to były za wyliczenia i o „ile to wyliczenie” się nie zgadzało. Bo jak jedynie o około  miesiąc albo i mniej to nigdy nic nie wiadomo …
 

3 godziny temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ja na jego miejscu żałowałbym jedynie tego, że nie używałem prezerwatywy i mogłem sobie w tej sposób zniszczyć życie. Oprócz tego… nie wiem czemu miałbym żałować seksu z mężatką. Co innego gdyby tym mężem był np. mój kumpel. Ale obcy facet? Nie jest mu przecież nic winien.

 

Ja chyba po prostu mam w sobie za dużo empatii i nie mogłabym się przyczynić do tego, żeby ktoś czuję się skrzywdzony

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×