Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie mam już sił do siebie samej


Snezenka

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim, 

 

już raz tutaj pisałam i zyskałam pomoc, więc pozwolę sobie napisać raz jeszcze, w nadziei, że i tym razem otrzymam poradę. 

 

Zacznę od tego, że mam 34 lata, od ponad dwóch lat uczestniczę w regularnej terapii indywidualnej (nurt behawioralny) i pozornie wszystko w moim życiu jest w porządku. Znalazłam wreszcie wymarzoną pracę,  po godzinach spełniam się artystycznie i chodzę na spotkania językowe, mam też możliwość studiowania za granicą od jesieni. Psychicznie u mnie też lepiej niż było: dojrzałam, jestem bardziej asertywna, coraz częściej biorę życie za rogi. Krótko ujmując, na pierwszy rzut oka wiodę szczęśliwe życie. Tak jednak tylko się wydaje.

 

W dalszym ciągu moje relacje z ludźmi pozostawiają wiele do życzenia. Niby nie narzekam na brak znajomych, ale co jakiś czas dają o sobie znać różne deficyty. Efekt jest taki, że zrażam do siebie bliskie sercu osoby, choć nie chcę, aby tak było. Boję się, że jestem toksycznym człowiekiem i z czasem wszyscy się ode mnie odwrócą, a ja bardzo potrzebuję być ważna i kochana. Żeby nie być gołosłowna, przywołam stosunkowo świeże przykłady: 

 

1) W grudniu zostałam zdradzona przez swojego jedynego jak dotąd chłopaka. Sam się przyznał do zdrady i przeprosił mnie, tłumacząc to tym, że ma problem z byciem w stałym związku i potrzebuje jednorazowych przygód, aby w ten sposób rozładować stres. Bardzo to przeżyłam, bo miałam nadzieję, że trafiłam wreszcie na kogoś, dla kogo będę tą jedyną, ale koniec końców mu wybaczyłam. Postanowiliśmy zostać przyjaciółmi. Niestety nasze kolejne spotkanie to był kompletny niewypał. Mieliśmy iść z jego znajomymi na pokaz filmowy i wszystko byłoby ok, gdyby to nie, że przyszły z nim same dziewczyny. Gdy to zobaczyłam, automatycznie się zablokowałam i przestałam odzywać.  Niby poszłam z nimi do kina, ale po seansie natychmiast uciekłam. X wydzwaniał za mną, słał za mną smsy, ale nie wróciłam do nich. Napisałam mu smsa, że nie będę się narzucać i niech bawią się sami, a potem, już w domu, wiadomość na messengerze, że zrobił mi na złość, zapraszając same kobiety. On odpisał, że to kompletne nieporozumienie, że absolutnie nie miał złych intencji, po prostu ma więcej koleżanek i myślał, że nie będę miał z tym problemu. Przegadaliśmy problem i teraz już nasze stosunki się poprawiły, ale ja nadal wstydzę się swojego zachowania. Nienawidzę być zazdrosna, a jestem. 

 

2) Sytuacja sprzed kilku dni, w sumie kolejna tego typu: pojechałam z koleżankami na wycieczkę. Niby było w porządku, ale było coś, co mnie drażniło w zachowaniu moich dwóch kumpelek: szłam obok nich i próbowałam wtrącić swoje trzy grosze, ale one były zajęte rozmową i zdawały się mnie nie widzieć, o czym świadczy choćby to, że patrzyły tylko na siebie i mówiły w drugiej osobie liczby pojedynczej. Poczułam się jak piąte koło u wozu i oddaliłam się w stronę znajomych, którzy byli z nami. Do końca wycieczki próbowałam robić dobrą minę do złej gry, choć wcale mi nie było do śmiechu. Było mi tak smutno po powrocie do domu, że postanowiłam szczerze napisać, co leży mi na sercu. Zrobiłam to bardzo kulturalnie, napisałam, że wycieczka super, ale mam drobną uwagę dotyczącą komunikacji. Niestety spotkałam się z totalnym niezrozumieniem ze strony koleżanek, a co więcej, dowiedziałam się, że to mój wymysł. Owszem, może tak być, w końcu patrzę na wiele rzeczy przez pryzmat przeszłości, w której byłam często pomijana i upokarzana, ale miałam nadzieję, że dziewczyny to pojmą i będą chciały tak po ludzku pogadać. Niestety jedna chyba się całkiem obraziła, a pozostałe dały do zrozumienia, że tak nie można i że gdybym faktycznie przeszkadzała, to by nie spędzały ze mną czasu przez cały dzień. Napisały, że skupiam się tylko na negatywnych rzeczach, a nie widzę tego, ile dobra dostaję od innych. Od tamtej pory w naszej grupie zapanowała niezręczna cisza. Napisałam do dwóch koleżanek, które są najbardziej empatyczne z całej naszej paczki, o swoim poczuciu winy i że boję się, że wprowadziłam zamęt, a one na to, że nie, po prostu im jest przykro, że mogłam tak w ogóle pomyśleć. Niestety ta z dziewczyn, która w ogóle się nie wypowiedziała, milczy. Czuję, że ma mnie za toksyczną osobę i nie chce, bym była w grupie, co mnie boli, bo to jest dziewczyna, z którą znam się długo i bardzo lubię. Ogólnie boję się, że przez swoją nadwrażliwość i niedociągnięcia komunikacyjne (mam problem, by mówić to, co myślę i czuję, wprost, zazwyczaj najpierw robię tak, że się oddalam, aby popłakać w samotności, a dopiero potem mówię, że coś mnie gryzie) stracę ludzi, na których tak bardzo mi zależy. A tego bym nie chciała. 

 

Podsumowując: nie daję sobie rady sama ze sobą. Niby chodzę na terapię, przepracowałam już kilka poważnych problemów, ale nadal są takie, które mi ciążą i utrudniają normalne funkcjonowanie wśród ludzi. Jestem nadwrażliwa, byle co mnie dotyka, krytykę traktuję jak wyrok na siebie, a co chyba najgorsze - muszę być stale utwierdzana w przekonaniu, że jestem ważna, potrzebna i kochana (co innych przerasta, bo ileż można kogoś o tym zapewniać).  Coraz częściej zastanawiam, czy nie mam osobowości borderline, zwłaszcza że jestem płaczliwa i chwiejna emocjonalnie (szybko się rozmyślam). Jak myślicie? 

 

Pozdrawiam

K. 

 

PS Zamierzam podjąć ten wątek na najbliższej sesji, ale że jest to dopiero za kilka, a ja dziś bardzo źle się czuję, piszą o tym tutaj, na forum, w nadziei, że zostanę zrozumiana. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

1 sytuacja masz 100% racji. Ten facet to jakiś bufon, i aż dziwne ze nie zrobiłaś afery nazywając go bufonem i nie wyszłaś z kina. Szkoda twojego cennego życia na takiego kogoś.

2 sytuacja może być że cie olały bo dziewczyny różne są, mogą udawać że kogoś lubią itp. Ale... tutaj bym powiedziała że twój nadwrażliwość:) mogły się poczuć urazone tym że takie coś zarzucasz im. Skoro się wszyscy razem kumplujecie i wyjeżdżacie itp. Gdyby cie nie wszyscy lubili to na 99% byś nie była zapraszana. Poza tym to nawet typowa sytuacja, że 2 babki się tak zagadają że tylko ze sobą, ty coś mówisz ale nie słyszały. No ale to trwa kilka minut taka rozmowa, gdyby cały dzień się nie odzywały to wtedy byś się musiała martwić 

 

Moim zdaniem powinnaś napisać to co tutaj wyżej tylko swoim znajomym. Wytłumaczyć czemu jesteś nadwrażliwa i przeprosic. Tak trudno być szczerym? Tutaj możesz to dla ludzi którzy są ważni dla ciebie powinnaś tym śmielej!! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 29.03.2023 o 19:23, Snezenka napisał:

(mam problem, by mówić to, co myślę i czuję, wprost, zazwyczaj najpierw robię tak, że się oddalam, aby popłakać w samotności, a dopiero potem mówię, że coś mnie gryzie) stracę ludzi, na których tak bardzo mi zależy. A tego bym nie chciała. 

Zastanów się dlaczego masz z tym problem i dlaczego traktujesz to jako problem . Zastanów się dlaczego potrzebujesz być ważna w oczach innych . Do jakiego celu dążysz , że te aspekty są Ci potrzebne ?

Ja przez wiele lat bałem się mówić prawdę , bo bałem się krytyki ,  chciałem być dobrze widziany , zależało mi na opinii innych bo sam nie potrafiłem o siebie zadbać . Traktowałem innych jako ważniejszych od siebie . Myśl o tym , że mogę być źle odebrany , skrytykowany , odsunięty od grupy powodowała u mnie napady lęku , organizm zaczynał panikować . Teraz uczę się tego , że każdy ma prawo robić i mówić co chce , moje odczucia są moimi odczuciami i tylko na nie mam wpływ , nie mam wpływu na zachowanie innych i tym samym nie mam prawa ich pouczać jak się powinni zachowywać . Wiem , że chęć rozmowy z kimś jest naturalna a nie z powinności , jeśli ktoś chce być moim przyjacielem i ze mną rozmawiać to nim będzie , jeśli nie chce to nie będzie , daje mu prawo wyboru a sam uczę sie zajmować sobą , bez potrzeby zabiegania o czyjaś uwagę . Do spokojnego umysłu ludzie lgną bo im sie to podoba , od zdenerwowanego będą sie odsuwać . Tak ja uczę sie postępować . 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×