Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dzwoneczek

Ku pokrzepieniu serc... Po ponad-roku...

Rekomendowane odpowiedzi

Nie bylo mnie tu juz bardzo dawno. Nie wiem nawet czy ktos jeszcze mnie pamieta... Wielu ludzi wspieralo mnie tu w ciezkich chwilach, mialch komu sie wyzlic, zapytac o rade... Ale dzis nie o tym...

 

Pisze pierwszy rz od ponad roku i chce sie pochwlic że..

Wyszlam z depresji!!

 

W moim zyciu zaszlo cholernie wiele zmin. Chlopk z ktorym bylm 3 lata ktory mil byc tym wspanialym, wymarzonym okazal sie maxymalnie toksycznym" mezczyzna. J glupia zakochana robilam dla niego wszystko. On potrafil zadzwonic nawyzywac mnie od szmt.. dziw*** i innnych a ja zaslepiona potrfilam plaszczyc sie przed nim i wychodzilo ze przepraszam go za to ze na mnie krzyszal (!) ;/...

Ale zrozumilam ze to NIE JA JESTEM SLABA! nie ja.. To on okazal sie malym , zakompleksionym, slbym chlopczykiem ktory potrzebuje kogos takiego jak ja...

 

Zaczelam rozwija swoje pasje. Maluje - rembranda z tego nie ebdzie ale co tam ! Liczy sie radośc chlapania pedzlem. Fotogrfuje - chyba nie ma kwiatka z ktorego nie otrafie sie cieszyc i ktorego nie am na zdjeciu xD

Kupilam gitare - i spelniam moje marzenie - ucze sie na niej grac.

 

Przyszla wiosna idzie lato - we mnie coraz wiecej radosci.

Sa przyjaciele. Nie jest ich wielu - ale za to jacy ! Kocham ich i nie potrzebuje slepego brnieci na sile w jakies zwiazki i poszukiwania milosci.. Mam w sobie tyle optymizmu ze z checia obdziele nimi jeszcze 1000 osob!

 

A co z samookaleczaniem ? Za kazdym rane kiedy patrze na blizny - usmiecham sie. Tak, usmiecham sie... Nie szyderczo, nie z litoscia. Jestem dumna z tego ze potrafilam upasc, poczuc sie slaba do granic mozliwosci i wstac, odbic sie i wzleciec na nowo!

 

 

Pozdrawiam wszystkich tak cieplo jak tylko moge i Wszystkim bardzo, bardzo, bardzo dziekuje za to ze poswiecili chwile by kiedys odpisac na moje posty, Niestety (przepraszam) nie pamietam kto, ale pamietam i to bardzo dobrze,ze pewien chlopk zadzwonil do mnie tlyko po to bym sie usmiechnela. Dziekuje wam z calego serca chociz to jk wdzieczna jestem wyrz dziekuje nie wyrazi.

 

 

Pozdrawiam

 

Dzwoneczek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Naprawde to niesamowite co opowiedzialas nam....bede brac z Ciebie przyklad bo teraz jestem w najgorszym punkcie swojego zycia i czuje ze sie zalamuje, zapadam. Ale za to takie przyklady jak Twoje daja nadzieje ze z tego da sie wyjsc i ze nie jestesmy bezwolni w w tym co sie z nami dzieje, choc czasem tak sie wydaje. Dziekuje Ci ze zechcialas sie podzielic swoimi odczuciami:)Zycze Ci aby Twoje szczescie trwalo juz na zawsze:):):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzwoneczek Twój post pała energią i radością, aż zazdroszczę. Życzę wszystkiego najlepszego,OBY TAK DALEJ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam Cię dzwoneczku, byłaś taka załamana, a teraz... Zupełnie inny człowiek, gratuluję! mam nadzieję, że też będe kiedyś tak szczęśliwy jak ty.

Pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

...Ja również witam po roku... tak jak dzwoneczek..:)

Jestem po leczeniu, dokładnie po dwóch terapiach. Pierwsza 8 lat temu , druga rok temu.

Okazało się , że również żyłam w toksycznym związku, przez 15 lat.

Mąż mnie nie kochał ,czułam to a i on się przyznał do tego gdy wniosłam pozew o rozwód.Ja natomiast go kochałam , ale nie było mi dobrze z nim bo jeśli ktoś wie o co mi chodzi po prostu "go nie czułam" nie mogłam na nim polegać. Chcieliśmy się rozwieść po ludzku, w zgodzie.

Ostatnią terapię skończyłam z super nastawieniem do życia , pełna energii i wigoru , pełna planów i zmian...

Podjęłam decyzję o rozwodzie po 15 latach małżeństwa.

Mamy córkę już teraz 16 sto letnią :D

Aktualnie jestem po rozwodzie już 7 miesięcy , poznałam wspaniałego mężczyznę , który mnie kocha tak jak na to zasługuję i jest taki jak sobie wymarzyłam, zupełnie inny niż były mąż - dba o mnie , jest opiekuńczy , czuły , jest po prostu ze mną a nie koło mnie...

Ja czuję że też go bardzo kocham , ale...

 

Wszystko byłoby ok , dopóki nie dowiedziałam się że mój wtedy obecny jeszcze mąż zdradza mnie z najlepszą koleżanką. W zasadzie oboje mnie zdradzali.Dowiedziałam się tego już podczas trwania sprawy rozwodowej , dokładnie po pierwszej rozprawie. Dostawałam wcześniej sygnały od znajomych, że ich gdzieś widywali, żebym uważała na nią , ale ja nie wiem może nie chciałam przyjąć tego do wiadomości?

Ale w końcu dużo zaczęło mi pasować i dowiedziałam się a oni się przyznali , chociaż najpierw chcieli zrobić ze mnie chorą idiotkę , tłumacząc się tym że mam bujną wyobraźnie.

Bardzo mnie to zraniło , było to już po terapii , załamałam się...

Obecnie on mieszka z nią , są razem , są cały czas obecni w moim życiu...ze względu na to że córka chodzi do nich często , ponieważ ma dobry kontakt z byłym mężem...

Chciałabym o nich zapomnieć , zapomnieć jak mnie zranili. Ale nie da się.Córka nieświadoma tego że oni skrzywdzili mnie opowiada o nich o ich planach na przyszłosć co mnie wyprowadza z równowagi.

Czuję że jak nie przestanę o nich myśleć to zwariuje , wracają objawy , cały czas to przeżywam i mam dużo nienawiści w sobie nie do niego bo my i tak mieliśmy się rozwieść, chociaż on tez przecież jest winny. Ale do niej mam większą nienawiśc. Wyszło na to że ona kłamała mi w oczy , przebywała z nim a ze mną udawała przyjaźń.

 

 

Kocham mojego obecnego partnera , planujemy wspólne życie , on też został bardzo zraniony , jest nam ze sobą dobrze , ale ja cały czas nie mogę zapomnieć o tym co mi zrobili.

Mój partner to czuje i nie wiem co mam zrobić , boję się że nie dam rady że nigdy nie zapomnę że on straci cierpliwość...i odejdzie...

 

Nie potrafię w pełni cieszyć się tym co mam.

A mam wszystko to o czy marzyłam , ale tamto nie pozwala mi żyć w pełni.... :(

 

 

Może jest ktoś kto potrafi poradzić , kto przeżył coś podobnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzwoneczek, pamiętam cię... :) Iii... Powodzenia w roznoszeniu grona pedagogicznego :D

 

iwka73, wiem jak bardzo to boli. Oj wiem... I nie wiem co ci poradzić, właściwie jedyne co leczy rany to czas i twój nowy partner. Tyle że u mnie nie było córki, ogniwa, które sprawiałoby, że te dwie mendy nadal byłyby w moim życiu.

 

A może możesz porozmawiać z córką o tym co czujesz? Jest już duża, powinna zrozumieć, że oczywiście świetnie że ma kontakt z ojcem, ale niekoniecznie chcesz słuchać o ich planach.

 

Powodzenia, trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×