Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
boogyman

Boję się pójść do pracy bo...

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie mam 35 lat jestem mężczyzną, obecnie mieszkam z rodzicami bo ... o zgrozo sprzedałem swoje mieszkanie na które kiedyś zarobiłem sam zagranicą i część pieniędzy straciłem na hazardzie. Zostawiła mnie dziewczyna, bo w sumie byłem wybuchowy z frustracji i depresyjny, nie mogłem jej zapewnić normalnego życia, nie cieszyłem się. Proszę nie wyśmiewajcie się bo to naprawdę dzieje się w mojej głowie. (chodzi o moje rozważania o pracę). Mam myśli samobójcze, bo jak można być kimś takim:( Rodzice przeze mnie cierpią i nie mają też już na mnie pomysłu. Byłem w szpitalu psychiatrycznym i może zbyt szybko rzucałem leki, ale jakoś nie mogłem trafić.

 

Do sedna

 

1.Boję się pójść do pracy :

a)przede wszystkim że się nie nadaję, pracowałem w bankowości, sprzedaży i szło mi dobrze nawet bardzo, ale byłem wtedy na lekach. Teraz wiem że nie potrafiłbym się uśmiechać do klientów i namawiać ich na bezsensowne produkty.

b)fizycznej pracy się boję bo jestem słaby- ja nie wmawiam sobie, ja po prostu szybko się pocę, szybko marznę, może to przez chorobę, ale odkąd pamiętam zawsze taki byłem

c)wygląd- miałem kiedyś problemy z trądzikiem i teraz też nie jest super i potrafię z tego powodu zamykać się i izolować, albo rzucać pracę

d)zawsze pracę rzucam sam i to przeważnie z powodu że wydaje mi sie że już dłużej nie wytrzymam i chyba nie wytrzymuje skoro rzucam

e)mam teraz dramatyczną sytuację muszę do niej iść po prostu do pracy, a to mnie paraliżuje jeszcze bardziej bo wiem że grunt pali mi się pod nogami.

f)nie widzę jednym słowem pracy dla siebie, a to wszystko przez to, że wiem że tylko po lekach funkcjonowałem, wiem że bez leków rzucałem, wiem że jestem słaby fizycznie i mam kompleksy odnośnie swego wyglądu i samooceny.

 

Inne problemy:

1)Porównuję się do innych, gdy widzę kogoś kto nie ma problemów z cerą zazdroszczę mu, gdy widzę gdy ktoś pracuje odnoszę to do siebie

2)Jestem słaby fizycznie, potrafię przejechać na rowerze sporo km, ale co z tego jak marznę szybko gdy jest ciut chłodniej, latem się szybko pocę

3)Przegrałem pieniądze i muszę je odrobić bo wisi nade mną do zapłacenia podatek kilkadziesiąt tysięcy PLN

4)Zawsze uciekałem i teraz też chcę uciec, ale nie mam dokąd

5)Męczę siebie i swoich rodziców, dla takich ludzi jak ja nie ma miejsca na tym świecie

6)nikogo nie poznam już wiem

 

Jest tego mnóstwo i codziennie myślę o tym wszystkim i nie potrafię się zrelaksować i uspokoić zająć czymś, każdy dzień to dla mnie stres. Wstydzę się nawet z psem na spacer wyjść bo sąsiedzi zobaczę że nie pracuję.

Przepraszam piszę to w nerwach i jest to dość chaotyczne. Rok temu miałem mieszkanie , dziewczynę i nawet pracę i też byłem nieszczęśliwy, czyli to nie kwestia pieniędzy i obecnej sytuacji. Wszystko się rozchodzi o to że po prostu uważam się za słabego nic nie potrafiącego człowieka. Wchodzę do Biedronki i myślę sobie jak oni mogą tam pracować, ja bym nie dał rady itp.

Nie wiem co zrobić: leki nie chcą zaskoczyć, zapisałem sie na terapię poznawczo behawioralną, szkoda mi kasy zaraz bo jej nie mam, ale nie mam wyjścia. Lepsze to chyba niż samobójstwo, chociaż najchętniej chciałbym zniknąć niestety tak sie nie da. Zabiłbym się, ale też boję się że mnie odratują np. po lekach, a drastyczniejszych sposobów się boję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak bardzo Cię rozumiem i mam podobne przemyślenia i wątpliwości względem siebie. Terapia pomoże Ci. Dobrze by było chodzić na psychoterapię na NFZ, ale z tym jest chyba ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, na co się leczyłeś? Czemu zrezygnowałeś?

Gdzie pracowałeś rok temu kiedy jeszcze było w miarę?

Piszesz że część pieniędzy przegrałeś a to co zostało wydałeś na życie wtedy kiedy nie pracowałeś tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cześć, na co się leczyłeś? Czemu zrezygnowałeś?

Gdzie pracowałeś rok temu kiedy jeszcze było w miarę?

Piszesz że część pieniędzy przegrałeś a to co zostało wydałeś na życie wtedy kiedy nie pracowałeś tak?

 

Leczyłem się na lęki właśnie przed pracą (10 lat temu wróciłem z zagranicy i poszedłem pierwszy raz do psychiatry bo uważałem że nic nie umiem, że się do niczego nie nadaję), ale wtedy potrafiłem jeszcze jakoś sobie znaleźć zajęcie, miałem mieszkanie, teraz nic mnie nie cieszy, doszły jeszcze dolegliwości fizyczne (np. boli mnie ząb wiem że muszę go zmienić ale mam baaardzo kiepską sytuację, a tak mnie wkurza że nie daje mi spokoju)

Z prac rezygnowałem różnie. Głównie że czułem że to nie dla mnie. Jak brałem leki dobrze sprzedawałem byłem pewny siebie, teraz uważam się za nic nie wartego i brzydkiego gościa.

Pieniądze ulokowałem na giełdzie i straciłem połowę mieszkania, resztę oddałem rodzicom bo mnie kusi. Źle się z tym czuję, ale mam zbyt duże ciągotki.

Rok temu pracowałem wprowadzając polisy na zlecenie, taka praca z doskoku i też pamiętam że zrezygnowałem bo mnie to nie cieszyło, wstydziłem się ludzi itp, tak rzuciłem impulsywnie. Potem wszystko się rozwaliło. Teraz boję się naprawdę podjąć chyba każdej pracy. Myślałem gdzieś uciec na jakąś misję czy pomoc charytatywną ale też się boję że nie dam rady.

 

Nie ukrywam że dokuczają mi problemy fizyczne (bolący ząb jakoś źle wstawiony musze wydać kilka tysięcy na implanta, niesmak w buzi, jestem delikatny, szybko marznę, szybko się pocę), a leków jakoś nie mogę trafić. Dlatego np. boję się jechać zagranicę bo uważam że sobie tam nie poradzę fizycznie i że będę smutas jak inni będą się bawić. Poza tym tu w razie czego mogę pójść do lekarza itd.

Jednym słowem w każdym rozwiązaniu widzę wady i boję się że będzie niewłaściwe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to odczytuje jako coś w rodzaju braku określenia kim się jest. Lęku i swoistego departamentu pracującego na rzecz tego aby ten lęk utrzymać. Widać podstawowe przesłanki tego np. jest ten ząb który kosztuje parę tysięcy które wiadomo, ze nie zdobędziesz. Jest wygląd który ci uniemożliwi prace w usługach która wyczuwam by ci jakoś pasowała i z własnego doświadczenia wiem, ze jak się jest dobrym to wzmacnia to ego.

Jesteś chorowity więc kolejna blokada na to aby wyjechać na parę miesięcy i wybudować sobie grunt finansowy po powrocie.

Dużo lepiej się szuka pracy jak się ma pieniądze, nigdy nie należy dochodzić do końca bo wtedy przyciąga się najgorsze twory pracowe i wygląda jak zbity pies.

Jeśli rodzice mają część twojej kasy, to zajmij się zębem aby cię nie bolał, implant może poczekać.

W lek nie trafisz bo to kwestia podejścia. Musisz pozdejmować te blokady, bo czasami się samemu buduje swoje nie możliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nie jesteś chorowity, tylko masz coś z hipochondryka. Chyba każdy marznie jak jest chłodniej i się poci latem. Chyba, że coś się zmieniło w przyrodzie i ja o tym nie wiem :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj ... też miałem straszne kompleksy, też miałem problemy ze skórą. Bałem się zgromadzeń ludzi, czy nieznanych mi ludzie i miałem problem z pójściem do pracy ale wyzwolony zostałem z tego i dla ciebie jest ratunek, tym bardziej że szczerze przyznajesz się do słabości - przeczytaj : https://mieczduchapulawy.wordpress.com/2016/12/27/first-blog-post/

 

, jak chcesz to napisz do mnie : Charis2007@wp.pl

,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś byłem na rozmowie o pracę w branży której pracowałem i na koniec powiedziałem że jednak nie chcę tej pracy. Facet podziękował mi za szczerość. Boję się że nic nie znajdę i zostanę u rodziców, bo zmuszony jestem teraz u nich pomieszkać. Rok temu wszystko było inaczej a ja i tak byłem smutny. Boję się pracy, może nie pracy, ale moich kompleksów przez które pracę rzucam i tego że jestem słaby fizycznie i emocjonalnie. Często po prostu nie wytrzymuję nerwowo. Nie chcę już wychodzić po pracy i płakać, zasypiać i bać się co będzie jutro. Ciągle uciekam. Nie mam już dokąd. Chciałbym by był jakiś ośrodek dla takich wyrzutków jak ja, ale niestety, nawet ze szpitala wypisali mnie po kilku tygodniach. Albo bezdomność albo picie.... czasami chciałbym być na wiecznym haju lub niepełnosprawny umysłowo by nie odczuwać tego wszystkiego tak mocno. Pierdzielona wrażliwość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam to uczucie,sam unikam pracy ostatnio ;( ale szczerze to jest duuużo ofert.Może spróbuj wziąć jakieś leki przeciwlekowe na przetrwanie pierwszego miesiąca (np cloraxen ?) i spróbuj wytrwać chociaż miesiąc.Zaaklimatyzujesz się i może zostaniesz.Ja tak planuje zrobić :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie znajdę tej pracy. Przeglądam CV coś tam wysyłam a w mojej głowie że się nie nadaję do niczego. Pracowałem w sprzedaży, a teraz mam jej dość. Nie chcę chodzić i namawiać ludzi na coś na co nie mają ochoty, a na inne rozmowy wcale mnie nie zapraszają. I jeszcze rodzice którzy myślą że trochę wymyślam, chociaż widzą że nie jest ze mną dobrze. I jeszcze kasa którą przegrałem i problemy zdrowotne , lęki, płacze. Masakra. Chcę umrzeć , poważnie, nie wyobrażam sobie przeżyć w życiu tyle co teraz. Nie wyobrażam sobie roku a co dopiero 50 lat w takim stanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×