Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Saerin

Blokada umysłowa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam...

Mam nadzieję, że dobrze trafiłem z działem.

Postaram się nie rozpisywać na ten temat w stopniu przesadnym.

Otóż... Jak wiemy, z niektórymi ludźmi nie da się rozmawiać. Niektórzy są tak ograniczeni, że nie dojdzie się do nich żadną metodą dyplomacyjną. Niektórzy zrozumieją tylko jeden język: pięść.

I tu mam problem. Zdaję sobie sprawę, że niedługo - gdy pójdę do liceum (a jestem w III gimnazjum) takich ludzi będzie coraz mniej. Bo nie ma nic gorszego, niż wyrośnięty, ale nierozwinięty psychicznie dzieciak.

Jest pewien... Natręt. Na wszelkie próby stłumienia konfliktu, który nie ma źródła, odpowiada "Bo ja po prostu lubię kopać tłuste dupy". Tak, właśnie na tym polega jego natrętna "aktywność".

Wiem, że w żaden sposób nie uda mi się tego załatwić słowem. Musiałbym mu przywalić, bo tylko taką formę komunikacji może pojąć.

I tu właśnie pojawia się mój problem: blokada umysłowa. Nie boję się, że mogę go skrzywdzić - bo generalnie panuję nad sobą i wiem, co może sprawić, że skończy NAPRAWDĘ źle, co może wywołać niemiłe konsekwencje. Nie mam też blokady przed samym ZADAWANIEM bólu.

Nie boję się konsekwencji - koleś ma reputację totalnego cioła i NIKT nie potraktowałby go na poważnie, gdyby próbował zgłosić akt agresji.

Nie boję się, że sam mogę skończyć źle na skutek bijatyki. Koleś nie jest specjalnie rosły i wielu już go obiło bez większych problemów. Zaś ja mam, powiedzmy, pewne naturalne walory przydatne przy takich sytuacjach.

Problemem jest to, że moje ręce to narzędzia, nie broń. Moje nogi służą do chodzenia, nie do kopania. Wielokrotnie w życiu miałem sen z bijatykami - zawsze wyglądało to tak, że uderzam drżącą ręką, zaś ona sama zatrzymuje się o 3cm od twarzy celu. I to nie przez jakąś "magiczną barierę", którą wyśniłem. Po prostu siadam psychicznie - wiem, że tak samo mam w życiu rzeczywistym. Jak dotąd zmuszony do bicia się byłem raz, gdy jakiś agresor wyskoczył na mnie znikąd. Oczywiście nie skończyło się to przyjemnie, bo nie potrafiłem zadać ciosu.

Jestem pewien, że inną rzeczą byłoby, gdybym miał w ręku jakąkolwiek broń. Nie kastet, oczywiście. Miecz, czy pałkę. Chodzę na lekcje fechtunku i wiem, jak sobie z bronią białą radzić. Jednak pięści nie potrafię użyć.

Mam już dość tych sytuacji, w których koleś mnie napada, a ja mu w odwecie mogę powiedzieć tylko kilka słów, które - jakimi by nie były - w żaden sposób do niego nie dotrą, a ja zostaję wyśmiany przez bandę stojącą obok. Tutaj dodam - nie przeszkadza mi to, że ludzie myślą o mnie dziwne, złe, czy jakie rzeczy. Przeszkadza mi to, że w ogóle myśli o mnie ktoś, z kim nie mam przyjaznych stosunków. Obcy, czy znany od dłuższego czasu... To nie ma znaczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ha. Potrafię być wkurzony, ale nigdy, nigdy ogarnięty furią. To po prostu jest w moim przypadku zjawisko niewystępujące.

Ile razy bym sobie nie wyobrażał sytuacji, w których go pokonuję... Ile razy nie widziałbym oczami wyobraźni jego twarzy wdeptanej w asfalt (nie bez uśmiechu, dodam też, że nie mam aż tak sadystycznych planów). Ile razy nie ćwiczył bym gardy i prawego prostego - w momentach spotkania z delikwentem nie potrafię się w sobie zebrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×