Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. 18 lat spędziłem w terapii (w sumie 5 terapii), zawsze tylko prywatnie. Nie dało mi to absolutnie, zupełnie, kompletnie nic. Dało jedynie psychoedukację, która bez zmian w sferze emocji jest bezwartościowa – umiem pewne rzeczy nazwać i to tyle. Jakbym sobie mądre książki poczytał to też bym umiał nazwać, a książki są jednak tańsze. Poszedłem z bardzo konkretnym problemem i każdy terapeuta po paru latach się poddawał. „Nie potrafię panu pomóc. Sam pan widzi, że nic nie działa. Życzę panu, żeby znalazł pan kogoś, kto będzie potrafił panu pomóc”. A ostatnia panienka wręcz wprost, z sesji na sesję, stwierdziła, że „rozmawiałam z moim supervisorem i nie mogę kontynuować z panem terapii. Niestety nie mogę podać panu powodu”. I ch…, i się domyślaj. Takie miłe podsumowanie 8 lat terapii z nią. Kończąc terapię w wieku 36 lat byłem, jeśli chodzi o ten konkretny problem, flashbacki, traumę, PTSD, dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłem, gdy zaczynałem ją jako zagubiony osiemnastolatek. Ceny były różne (zaczynałem od 70 zł na sesję, kończyłem na 150 zł na sesję, to liczmy 110 zł na sesję), spotkania raz w tygodniu czyli przez 18 lat wyrzuciłem w błoto ok. sto tysięcy, bez żadnego efektu. Teraz to pewnie kosztuje więcej. Mówię facetowi, że czasem czuję, że mam w sobie dwie emocjonalne tożsamości. Nie umiem tego jeszcze nazwać słowami. A ten sympatyczny pan, supervisor, wysoko ceniony specjalista, mówi mi: „tak się dzieje w BPD, a pan nie ma BPD”. Dopiero parę lat, po lekturze książek na temat dysocjacji, dotarło do mnie, że pan supervisor nie miał absolutnie zielonego pojęcia ani na temat dysocjacji, ani nawet na temat podstawowej stosowanej w tych przypadkach terminologii. Ale pieniążki zawsze chętnie brał. Czy było warto? Z mojej perspektywy: nie, absolutnie nie było warto. Co nie znaczy, że nie warto w twoim przypadku. Może warto. Może ty będziesz łatwiejszym klientem niż ja, albo twój problem będzie łatwiejszy do zaadresowania przez tych patała… przepraszam, chciałem powiedzieć: naszych wysokiej klasy specjalistów.
  2. A mężczyzna nie? A widzisz – a ja się z tym spotkałem i to nie raz a kilka. Ludzie miewają różne ukryte motywy w tym, co robią. Czasem właśnie na tym polega ta gra. Mało jest ludzi, którzy są w stanie dać szczerość, a dzięki temu sami zasługują na szczerość. Dlatego ja już jestem ostrożny, jeśli chodzi o zaufanie. Zbyt wiele razy się zawiodłem. Inna sprawa, że akurat ja niewiele mogę dać (lub nic), jeśli chodzi o moje wpływy gdziekolwiek – i całe szczęście, bo przynajmniej wiem, że jeśli ktoś mnie polubi to za to, jaki jestem a nie za to, co mogę dać. Ja już to gdzieś słyszałem. Dawna znajoma (TERF) chciałaby tak wytłuc facetów, zostawić tylko 10% najbardziej wartościowych genetycznie, żeby ich doić z nasienia. Nie muszę chyba dodawać, dlaczego stała się dawną znajomą.
  3. Jak ona umyła podłogę a ty uwaliłeś ją brudnymi butami to powinieneś posprzątać. Jak to ona uwaliła podłogę to niech się goni na drzewo.
  4. Nie. Ja z tą osobą nie chcę mieć nic do czynienia. Nigdzie o tobie nie pisałem ani cię nie zaczepiałem. Daj mi wreszcie święty spokój.
  5. Ja nie mówię o privie z tobą i naprawdę, nie chcę już ciągnąć tego offtopu (ani tutaj, ani nigdzie indziej). Co miałem w tym temacie do powiedzenia (nie tobie), to już powiedziałem.
  6. Mnie też. I tak co noc.
  7. 1. Gówno prawda. Nie będę udostępniał privów. Cieszy mnie to. I na tym zakończymy jałową dyskusję w tym wątku.
  8. Doktor Indor

    Nasze sny

    Stara rura mi się śniła. Niedobrze.
  9. Wydaje mi się, że jeśli ktoś prosi o niekontaktowanie się z nim, to wypada uszanować jego prośbę i nie wypada mu się narzucać. Ale co ja tam wiem. Ciągnął tego nie będę, bo – jak zostało mi już raz powiedziane pięknymi słowami i pokazane czynami – mi na tym forum wolno mniej niż innym.
  10. Bezpieczniej (dla ciebie), żeby siostra sama interesowała się swoimi sprawami i jeśli ma wątpliwości, to przyszła na forum, to czy inne, i pytała o poradę sama. Ty nie wydajesz się mieć żadnego wpływu na jej decyzje.
  11. Ja też. Chyba że miałbym powody, żeby odejść razem z kontem i z postami. Jak stwierdzę, że chcę stąd odejść, a nie będę miał powodów, żeby usuwać posty, to się po prostu wyloguję i tyle. Jak stwierdzę, że chcę wrócić, to się zaloguję – i tyle. Dlaczego? Masę osób poznałem przez inne osoby. Ktoś kogoś zna, zaprasza nas gdzieś, i poznajesz tę osobę. W internecie, w mediach społecznościowych, to jest jeszcze prostsze. A czy jeśli nie startujesz do kobiety z takich czy innych powodów, to może ona mieć dla ciebie jakąś wartość jako znajoma? Czy albo potencjalna partnerka, albo niech nie zawraca głowy i nie zajmuje czasu? A weź sobie wyobraź, że jesteś np. modem na forum, czy na jakiejś grupce. Nawet taka mała, iluzoryczna „władza” już wystarczy. Nie miałbyś takich myśli, że jeśli ktoś z tego forum by na ciebie leciał, że może po prostu chce sobie w ten sposób poprawić pozycję, „przelecieć moda”, albo mieć potencjalnie ulgowe traktowanie? Ja, na tym etapie, na którym jestem teraz, po prostu odchodzę z miejsc, w których moderatorzy okazują się być penisami, a administracja nic z tym nie robi (albo to takie same penisy). Szkoda mojego czasu i nerwów na użeranie się z palantami. Wychodzę z założenia, że to oni tracą – mnie, moje posty. Forum, grupa, każde inne miejsce, które jest wypełniane treścią przez użytkowników, istnieje nie dla użytkowników, ale dzięki użytkownikom, i jeśli administracja o tym zapomina i nie potrafi tego docenić, to prędzej czy później takie miejsce zdycha, albo staje się po prostu małym, zamkniętym kręgiem popieprzonych osób, które liżą sobie wzajemnie swoje kloaki. Widziałem to, niestety, zbyt wiele razy. Ryba psuje się od głowy. W drugą stronę to też działa (rozsądna i mądra moderacja przyciąga rozsądnych i mądrych userów i ryba się wtedy rozwija).
  12. To zacznij. Jeśli są wobec ciebie takie groźby, to dla własnego bezpieczeństwa musisz mieć podkładkę. Nie po to, żeby przekonać rodziców, bo oni są z tego co opisujesz całkowicie nieudolni („nie reaguj” na zaczepki, czy na to, jak cię ktoś niszczy, naprawdę super rada), ale po to, żeby móc się obronić, gdy siostra spróbuje realnie ci zaszkodzić. Jak ktoś ci grozi, to przestaje to już być kwestia między tobą i tą osobą. MUSISZ mieć podkładkę i zbierać na taką osobę „kwity”. Jeśli nie zrealizuje swoich gróźb i nigdy ich nie wykorzystasz, to tylko lepiej, ale dobrze, żeby były.
  13. Czemu dotykając klamki miałbyś popełnić grzech? Z czego to wynika? Kazać to może najwyżej swojej jadaczce się zamknąć. Nie jesteś jej psem, żeby robić to, co ona ci każe. Co się stanie, jeśli tego nie zrobisz? Ja tak czytam to, co piszesz, i aż mnie frustracja bierze, bo znając siebie ja bym jej zrobił takie piekło, że by ją w kaftanie zabrali. Nie dawaj sobą pomiatać.
  14. A co gdy kobieta, która cię docenia, jest szczęśliwą mężatką? Też odrzucasz taką osobę, bo nie ma z nią szansy na związek? Usunął, ale wątpię żeby to było w związku z tym. Wyglądało jakby się czegoś przestraszył (czegoś niezwiązanego z tobą), ale może to moja nadinterpretacja. Hmm, ale nawet tacy ludzie raczej rzadko prawią mi komplementy. Niektórym robi się głupio Wystarczy być piękną dziewczyną i po raz setny słyszeć, że jest się piękną dziewczyną. Piękną dziewczyną, która być może uważa się za nie dość mądrą, choć się stara, i sto razy bardziej wolałaby, żeby ktoś docenił to, że jest mądra i oczytana, a nie tylko jej wygląd. Czyli to fizyczna atrakcyjność jest tym kompleksem – i dlatego potrzebujesz komplementów, walidacji. Gdyby ktoś skomplementował coś, o czym wiesz, że jest u ciebie super, to chyba nie miałoby dużego znaczenia, nie? Nie da się być atrakcyjnym dla wszystkich, natomiast wygląd to tylko część całości. Zachowanie, ruchy, to też wpływa na atrakcyjność. To mów, że dla ciebie kobieta kończy się na 50 kg, zobaczysz jaki będzie kwik w chlewiku Kontakt wzrokowy, postawa, to wszystko daje sygnały na temat tego, jak sam siebie postrzegasz. Ale to działa też w drugą stronę – jeśli świadomie zmienisz postawę, sposób chodzenia, poruszania się, mówienia, to może na początku będzie to wyglądało trochę nienaturalnie, ale z czasem możliwe, że nabierzesz tej naturalnej pewności siebie, i wtedy nie będziesz już musiał udawać. Wydaje mi się (bo może tu się wiele czynników złożyło), że tak było u mnie. Ja byłem dzieckiem, które bało się wszystkiego. Mówię o takim wykorzystaniu, jakiego byś nie chciał. Załóżmy że masz coś, co może sprawić, że laska, która z tobą sypia, może podnieść sobie pozycję w grupie – i ona z tobą flirtuje, a ty jesteś na tyle inteligentny że dobrze wiesz, że to to może być powodem. Albo twoje pieniądze. Albo cokolwiek, co nie jest tobą, a po prostu czymś, co masz. Nie czułbyś się wtedy wykorzystany? Mi jest się do tego trudno odnieść, bo mój typ jest dosyć konkretny i nie postrzegam takich kobiet jako ładnych czy atrakcyjnych. Ale tak, każda potwora znajdzie swego amatora. To jest taki trening społeczny. Poza tym to że dla ciebie nie było to ważne nie znaczy, że nie jest dla innych – i to oni są teraz uzależnieni od mediów ekranowych, a za nimi kryje się tylko samotność. Nie zazdroszczę. Cieszę się, że dorastałem w czasach, gdy tego jeszcze nie było, nawet jeśli zawsze czułem się samotny. Chciałbyś być taką bierną jednostką, o którą trzeba się starać? Nie masz potrzeby zdobywać? Brzydkie, stare, grube. A takich jest cała masa. Najgorsze (z mojego punktu widzenia) to są tam te obrzydliwe seksistowskie zaburzone incelskie (femcelskie) baby. Ale tak, ogólnie mam tam fun. Zajrzałem. Boże. Nawet nie chodzi o upośledzenie tych ludzi ale o to, że administracja wydaje się wyjątkowo faszystowska. A ja zniosę wszystko, zniosę przygłupów, zniosę najróżniejsze poglądy, ale faszystowskich, nadużywających swoich uprawnień albo zwyczajnie tępych moderatorów nie zniosę. To jest moja granica.
  15. Doktor Indor

    Hej !

    @Krzysiekkk, bardzo współczuję ci straty. Moje kondolencje. Moim zdaniem ty nadal nie przeżyłeś żałoby po tej stracie. Leki mogą pomóc zakopać traumę, zdusić, mogą pomóc żyć, ale nie pomogą sobie z nią poradzić na stałe. To wszystko, o czym mówisz, ten brak chęci do życia, to emocjonalne odrętwienie, brak możliwości zaangażowania się w relację, to są tylko objawy. Przyczyną jest ten wypadek, trauma z nim związana i nieprzeżyta żałoba. Traumę trzeba przeżyć, poczuć, a po stracie ukochanej osoby przeżyć żałobę. Czasem trwa to latami. Jeśli zdecydowałbyś się jeszcze raz na terapię, to poszukaj takiej, która specjalizuje się stricte w „przerobieniu” traumy. Może EMDR nie byłoby złym wyborem. Tylko sam musisz być na to gotowy.
  16. Bo sobie pewnie układ nagrody rozregulowałeś.
  17. Szanownemu towarzystwu, które lubi klimaty PRLu i wcześniejsze (Warszawa lat pięćdziesiątych), polecam jedną z lepszych powieści, jakie ostatnio czytałem – „Zły” Tyrmanda. A jak ktoś ma blisko do Warszawy, to może warto odwiedzić muzeum (ja jeszcze nie odwiedziłem, ale się wybieram): https://mzprl.pl
  18. Doktor Indor

    Brak pracy

    No dobra, ale są wtedy dwie możliwości – wybiec w panice, albo zapytać o toaletę – myślisz że dałbyś radę jednak zapytać?
  19. Doktor Indor

    Brak pracy

    Tzn. nagle podczas rozmowy, nie mówiąc nic, wstałeś i wybiegłeś? Co byś powiedział na taki scenariusz, żeby następnym razem nie dopuścić do tego, żeby było tyle moczu, żeby aż pęcherz nie wytrzymywał, i zapytać wcześniej: przepraszam, potrzebuję wyjść do toalety, gdzie macie tutaj toaletę?
  20. Doktor Indor

    Brak pracy

    Oni to widzieli? Jak zareagowali?
  21. Doktor Indor

    Brak pracy

    Co się dokładnie stało? Musiałeś wyjść w trakcie?
  22. Nie mogę tego pamiętać bo wtedy śpię
×