-
Postów
1 844 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Trzymam kciuki
-
Kompletny brak asertywności
Doktor Indor odpowiedział(a) na sailorka temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Przy czterech chorych kotach w domu ma tyle roboty, że nie dałoby się inaczej. -
Kompletny brak asertywności
Doktor Indor odpowiedział(a) na sailorka temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Pozostałe zdania są kontekstem, w który ubrane jest pierwsze zdanie. -
Dlatego trzeba robić wszystko, żeby ewentualna utrata pracy była jak najmniej bolesna. Mieć oszczędności, poduszkę finansową, żeby przetrwać szukanie nowej pracy i inwestować w siebie tak, żeby mimo upływu lat dalej być wartościowym na rynku pracy na tyle, na ile to możliwe. Co się oczywiście łatwo mówi, ale zwykle jest do zrobienia przynajmniej w jakimś zakresie.
-
Kompletny brak asertywności
Doktor Indor odpowiedział(a) na sailorka temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Pomijając kwestię asertywności, bo na to dobrej rady chyba nie mam, to moim zdaniem jak się jest w poważnym związku, to związek powinien być jednak przed rodzicami, szczególnie jeśli są toksyczni. Jakbym ja się matki we wszystkim słuchał to pewnie nadal bym z nią mieszkał, rozwalając każdy związek, bo żadna dziewczyna nie byłaby dla niej dość dobra. Tylko że nie ma być dobra dla niej. Choć o obecnej usłyszałem, że „w końcu normalna dziewczyna a nie ciągle te tłuczyska jebane”, więc chyba zrobiła na niej dobre wrażenie. Ale i tak znalazłoby się coś, do czego się przyczepi, i wiele rzeczy (np. to, że nie chcemy mieć dzieci) bardzo jej nie leży. Bo ona babcią chce być. No ja rozumiem, że ona chce, ale ja nie chcę być ojcem, a moja dziewczyna nie chce być matką, i koniec. Bardzo często moja mama ma inne pomysły na różne rzeczy, niż moja dziewczyna (mówię o tematach, które są mi obojętne) – a to powinniście zrobić tak, a to srak. Stop – nasza przestrzeń, nasze życie, nasze wybory. Na przykład aranżacja ogrodu, którą zupełnie zostawiłem dziewczynie, bo ja się ani na tym nie znam, ani mnie to nie interesuje – najwyżej pomagam jak potrzeba coś zrobić (jak to mama lubi podkreślać: „za twoje pieniądze” – owszem, za moje, a nie za jej). Mama ma swoje pomysły – no i super, ale moim / naszym ogrodem (moim, bo formalnie jest mój a naszym, bo w praktyce jest mój i dziewczyny) zajmuje się dziewczyna, a nie mama, i jej to wychodzi, bo ogród jest śliczny i zadbany, więc to ona decyduje, co posadzić i gdzie. Często muszę przypominać mamie, że jest u nas na działce gościem. Mile widzianym, ale jednak gościem, więc niech się zachowuje jak gość. Usiądzie wygodnie, rozgości się, herbatkę mogę zrobić, kawkę, grilla, a decydowaniem niech się nie stresuje. Podobnie jeśli chodzi o aranżację naszego mieszkania. Mama z nami nie mieszka, więc jej uwagi na temat tego, jak powinniśmy mieszkać i żyć, spotykają się z moją granicą. To my tutaj decydujemy. Tzn. podpowiadać zawsze można, bo dobre rady są w cenie, ale podpowiadać a nie narzucać własne zdanie, bo ona wie lepiej. A ona ma niestety taką wadę, że jest bardzo władcza, jak sobie coś wymyśli to ma być tak, jak ona chce, i koniec. No i tak jest – ale jedynie w jej mieszkaniu, gdzie to my jesteśmy gośćmi (a jestem w to czasem zaangażowany, bo mieszkanie też jest na mnie, więc beze mnie niektórych rzeczy np. w spółdzielni nie zrobi). Ona ma w ogóle duży problem z tym, że dziewczyna nie pracuje i jest na moim utrzymaniu. To pytam – na moim czy na twoim? Ile ty pieniędzy do tego dokładasz? Zero. I tyle w temacie. -
Tak, to akurat potrafi zabić przyjemność z każdej pracy. U mnie na szczęście ten problem już się rozwiązał dzięki niesamowitemu wynalazkowi, jakim był covid. A to tak, miałem tak w poprzedniej pracy. Wiedziałem, że wiele świetnych projektów, które dostarczaliśmy, trafiało do szuflady przez ch…jowy dział marketingu. To na dłuższą metę wykańcza psychicznie. Chyba każdy potrzebuje czuć, że jego praca ma sens. Rozumiem… No to u mnie jednak nie. Pomijając pierwszą pracę w wieku 16 lat, gdy jeszcze tak naprawdę nie znałem siebie i swoich triggerów – inaczej nigdy bym się na nią nie zdecydował.
-
Czy ja wiem, czy większość… Obrazka nie czytałem (ai;dr), ale w moim zespole raczej wszyscy nadal podchodzą do niej z pasją, i nie jest to szewska pasja. Oceniam to chociażby po tym, że jeden chłopak potrafi i o 23 wysyłać jakieś rzeczy związane z pracą – trochę pracoholik, ale przede wszystkim pasjonat. Ale to młody chłopak, junior, reszta (starsi ludzie mniej więcej w moim wieku) raczej stara się zachować balans między pracą a życiem prywatnym ale też widać, że to są pasjonaci i lubią to, co robią. Ja też.
-
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta: - Co, pierwsza randka? - Gorzej - odpowiada chłopak - pierwsza wizyta u mojej dziewczyny. - Rozumiem - mówi aptekarz - masz tu prezerwatywę. Chłopak się rozochocił: - Panie, daj Pan dwie, jej mama to podobno też fajna dupa. Po gościnę dziewczyna mówi do chłopaka: - Gdybym wiedziała, że Ty jesteś taki niewychowany, cały wieczór nic nie powiedziałeś i patrzyłeś na podłogę, nigdy bym Ciebie nie zaprosiła. - Gdybym wiedział ze twój ojciec jest aptekarzem, nigdy bym do Ciebie nie przyszedł! -
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Może i lepiej. Dla własnego zdrowia psychicznego nie sprawdzaj. Chciałem skomentować, ale to jest chyba ta granica dobrego smaku, której nie będę przekraczał Świadomość to jedno, emocje to drugie. Zobacz ile osób niby wie, że rozmawia z botem, a jednak zwierza się sztucznej inteligencji i buduje z nią relację. Jak oglądasz super film albo czytasz świetną książkę to też podświadomie budujesz jakąś relację z bohaterami i jest ci przykro, gdy któremuś dzieje się krzywda (bo nie wierzę, że tylko ja tak mam). Porno dotyka naszych bardzo pierwotnych mechanizmów związanych m.in. z przywiązaniem, dlatego jeśli oglądamy je zbyt wcześnie (nie jesteśmy odpowiednio dojrzali) to może namieszać bardziej, niż się wydaje. -
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
To prawda, nie oceniam co się komu podoba. Byle nie zawstydzał tego, co mi się podoba (bo mi się podobają dziewczyny bardzo szczupłe, chude, i już słyszałem różne komentarze na ten temat od osób, których o zdanie nie pytałem). -
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Obie strony powinny ustalić swoje granice. Porno to tylko porno, zwykła zwierzęca przyjemność, nie budujesz przecież relacji z panią z ekranu (a jak budujesz, to moim zdaniem to są już niebezpieczne tereny). Choć nie będę kłamał, zdarzyło mi się przeżywać krótką fascynację panią z ekranu, dwa razy, ale to dlatego, że bardzo przypominały mi dziewczyny z mojego otoczenia, z którymi miałem wcześniej jakieś relacje. -
Czułe punkty. Też.
-
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Okres też jest naturalny, tak ci powiedzą panie propagujące styl freebleeding Sztuczność też nie jest dobra. To, co mi się podoba, to po prostu zadbanie. -
Siedzimy na forum a nie na tiktoczku, więc zakładam, że my tu już wszyscy jesteśmy starzy. W wieku 40+ jeszcze działa
-
Czasem. A czasem w drugą stronę – dużo i aktywnie słucha, zadaje pytania, itd. Ty czujesz się szczęśliwa, że kogoś w końcu zaczęłaś obchodzić, a on po prostu buduje sobie w głowie obraz ciebie i twoich potrzeb, żeby lepiej móc do nich dopasować swoją elastyczną tożsamość.
-
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Przede wszystkim włochate były jakby ktoś niedźwiedzia z lasu wypuścił (i tak, wiem, zaraz zlecą się feministki od „TO PRZECIEŻ NATURALNE”). -
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Tak, to właśnie to było. Pamiętam że kupowaliśmy w kiosku („dla wujka”) albo wynosiliśmy ze sklepu włożone w jakieś komiksy. Kolega, gdy obaj mieliśmy po 10 lat, stwierdził, że jak dorośnie, to będzie „lodziarzem” (czyli tym, na którym dokonywany jest zabieg zwany fellatio). Myślę że pytanie o sukcesy na wymarzonej od dzieciństwa ścieżce kariery byłoby pierwszym, jakie bym mu zadał, gdybyśmy kiedyś odnowili kontakt (ale nie odnowimy, bo to kawał ch…ja i gnidy był już wtedy). Natury nie oszukasz Dlatego my jeździliśmy zawsze gdzieś dalej, do kiosku w którym nikt nas nie znał (i naszych rodziców). My udawaliśmy, że kupujemy dla wujka a pani kioskarka udawała, że nam wierzy. Z TV to pamiętam tylko różową latrynkę, tzn. landrynkę, wieczorem / w nocy na jakimś kanale (teraz widzę w Google, że Polsat), ale nie kojarzę, żeby było to specjalnie interesujące, bardziej chodziło o tabu i coś zakazanego. I nawet źle się nie zestarzała. -
Narcyzm na przykład. Jak ktoś już zna temat, to pewnie wyłapie jakieś czerwone flagi, bo nie da się ukryć wszystkiego. Jak nie zna, to jest duża szansa, że nie wyłapie dopóki się nie zaangażuje.
-
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
To jeszcze nic, kolega dał mi kiedyś jakąś płytę z zachodu (to były już czasy, kiedy były płyty CD, chyba początki lat 2000) z niemieckim porno. Jezus maria. Mam to do dziś gdzieś w szufladzie. Trauma. Ale moją nastoletnią wyobraźnię zajmowała Kasia z 13 posterunku a nie te cudaki. -
Zdecydowanie ma.
-
Przede wszystkim jeśli ktoś świadomie musi ograniczać ilość i częstotliwość picia, albo pamięta, kiedy ostatnio pił, i odlicza dni, to wg mnie już ma problem.
-
Uzależnienie od masturbacji i pornografii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Retr0Style temat w Uzależnienia
Teraz to jeszcze spoko, wszystko jest ładne, wymuskane, zadbane, ale jak ja miałem 10 lat, to te baby w pornografii, którą byłem w stanie zdobyć (pisemka z kiosku) były okropne A przynajmniej tak to zapamiętałem. -
Cztery w domu, ze 20 wolnożyjących pod opieką. Masz psa?
-
Wg mnie zależy o jakich zaburzeniach mówimy. Weźmy np. ataki paniki. Są dwie osoby w domu, ma przyjść kurier. To triggeruje jedną, ale drugiej nie – no to druga ogarnia kuriera, i tyle. Podobnie z dzwonieniem gdzieś – jedna osoba ma z tym straszny problem, druga nie, więc to ta druga dzwoni. Nie jest to zwalaniem problemu na drugą osobę, bo ta druga osoba nie ma z tym problemu, to jest dla niej normalna czynność, o której wiele nie myśli. A jak obie panikują to jest problem – to, że się rozumieją i wspierają, to jest super, ale co z tego, skoro obie przez to cierpią. Ale może ją zostawić, gdy jej granice zostaną przekroczone. Od jednej ex, borderki, usłyszałem zarzut: „mojego byłego traktowałam dużo gorzej niż ciebie, a wytrzymał ze mną dłużej niż ty”. A ja i tak na wiele jej pozwalałem, np. w szale tłukła mnie z całej siły, ale przy naszej różnicy wagi i postury (jej czubek głowy sięgał mi mniej więcej do klaty, a ważyła ponad dwa razy mniej niż ja) krzywdy mi to nie robiło, a przynajmniej ona się wyładowała. Ale są inne granice, które w końcu były przekroczone, i byłem już po prostu zmęczony tym emocjonalnym rollercoasterem. Przyciągnął mnie do niej jej intelekt, bo to była piekielnie inteligentna dziewczyna. Imponowała mi jej wiedza i to, że studiowała jednocześnie dwa trudne kierunki. Ale odrzuciła mnie jej emocjonalność, która była zupełnie poza jakąkolwiek kontrolą, również jej samej. W tej relacji żadne z nas nie było zdrowe, ale ja byłem tą mimo wszystko zdrowszą i stabilniejszą stroną. Związki tworzone przez zdrowe osoby raczej dojrzewają wolniej niż przez zaburzone, które od razu kogoś do siebie przyłączają, i to daje czas na wycofanie się z relacji, jeśli widzimy sygnały ostrzegawcze. Co innego, jeśli ktoś się dobrze maskuje i kamufluje, bo takie zaburzenia też są. Ale takiego np. bordera to wyczujesz od razu i wtedy wiesz, czy chcesz w to dalej wchodzić, czy nie.
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Nie tam. Nic nie rozumie. Dla mnie właściwsze słowo to „współodczuwa”. I prostu jest, a to jest czasem najważniejsze.