Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. 21 marca 2025 napisałem do ciebie „shad :)”, ty 1 sierpnia napisałeś „hello”. Ja na to odpisałem z pytaniem, co słychać, i że wróciłem ostatnio na forum, a ty odpisałeś, że szukałeś ze mną kontaktu, nie mogłeś go znaleźć i stwierdziłeś, że pewnie nie żyję. Może nie dostałeś wiadomości z marca i stąd nieporozumienie. Ja uznałem, że na nią odpowiadasz po czasie. Ale to naprawdę drobiazg bez znaczenia. Ja już podałem prawdziwe powody. Jaki jest sens się powtarzać? Po pierwsze, sam byłem wtedy inny. Jeśli były jakieś złe rzeczy, to ich nie widziałem. Poza tym patrząc na te *naście lat wstecz, to oceniając ciebie z wtedy byłbym hipokrytą, bo musiałbym spojrzeć również na siebie, a porównanie nie wyszłoby na moją korzyść. Po drugie, może wtedy nie było złych rzeczy. Z mojej perspektywy bardzo się zmieniłeś. Wszyscy byliśmy wtedy inni, ludzie na forum też byli inni. Inne były charaktery aktywnych użytkowników i inaczej to wszystko wyglądało. Po trzecie, inaczej pewne rzeczy widzimy, gdy dotyczą innych a inaczej, gdy zaczynają dotykać nas. Wtedy byłeś wobec mnie w porządku. Ja też. Od momentu, w którym dowiedziałem się, od ciebie zresztą, co napisałeś tej spłakanej panience w związku ze mną. I choć to tylko forum, to zabolało mnie to, bo tu nie chodziło o forum. Chodziło o ciebie. Nie dałem ci wtedy tego odczuć, ale to był ten moment. Drugi moment był wtedy, gdy w prywatnym, zaufanym gronie (nie na forum) nazwałem Dalilę „psinką Verinki” – bo tak się wtedy zachowywała – a ty się na to określenie twojej nowej koleżanki potężnie oburzyłeś. Choć to z pozoru drobiazgi, i być może z zewnątrz wygląda to groteskowo, to właśnie wtedy powoli zaczęło do mnie docierać, że nie gramy już w jednej drużynie i nie będziemy grali. Że jakieś moje założenia wynikające z tego, co było kiedyś, czas brutalnie zweryfikował. To był początek. Wtedy otworzyły mi się oczy i zaczęły widzieć coraz więcej a to, co zobaczyły, przestało mi się podobać. Dalszy ciąg znasz. Do reszty nie chcę się odnosić. To już nie ma znaczenia, a powrót tutaj, choć tylko do tego wątku, i wracanie do tych rzeczy, choć tylko sprzed kilku miesięcy, ma gorszy wpływ na mój dobrostan, niż zakładałem. Próbowałem, nie udało się. Wnioski na przyszłość wyciągnąłem. Ty swoje pewnie też.
  2. To bardzo ciekawe, co piszesz. Choć jeśli to jest ta osoba, o której myślę, to po pierwsze nie wyraziła ona zgody na udostępnianie jej privów obcym ludziom, więc kopiowanie privów ze strony Dalili jest bardzo słabe i nie świadczy o niej dobrze, a po drugie nie napisała ona nic, czego nie powiedziałaby zainteresowanemu wprost. Privy są privami dlatego, że są kierowane do konkretnej osoby. Inaczej nie byłyby privami. Jeśli ktoś zaufał Dalili, pisząc jej coś prywatnie, a ona rozsyła to dalej, to jest to słabe. Ale ja ci powiem, jeśli jesteś tak bardzo ciekawy, jak ja widzę to forum z czasów tego krótkiego epizodu, gdy tutaj byłem. Powiem tylko tyle, ile i tak wiadomo publicznie, bo wyciąganie privów nie jest w moim stylu. Ja sobie kiedyś byłem na tym forum. Był shadow i było fajnie. Potem sobie przestałem być i nie byłem. Pani terapeutka sobie niezaburzonych znajomych znaleźć kazała, a ja się pani terapeutki posłuchałem, bo wierzyłem, że nieopierzona gąska wie, co mówi. Sam byłem wtedy nieopierzoną gąską, która dopiero miała wejść w etap wglądu w siebie i w swoje mechanizmy. A potem, kilka etapów w życiu później, przyszedłem sobie znowu. Może to odejście wtedy było potrzebne, może nie. Z perspektywy czasu, raczej nie było. W sensie, że jeśli mówimy o moich konkretnych zaburzeniach (a z tymi do pani gąski poszedłem), to forum ani mi nie szkodziło, ani nie pomagało. Fajnie wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą z takimi problemami, ale na same problemy to nie wpływało ani na plus, ani na minus. Zbyt głęboko to siedziało i zbyt głęboko siedzi. W zasadzie pani terapeutka miała trochę racji, ale nie z powodów, które wtedy podała. Pani terapeutka była zmartwiona moimi mechanizmami poznawczymi i tym, że forum nie pomaga mi ich podważyć. Pani terapeutka powinna bardziej martwić się tym, do czego sam doszedłem po latach, i dotyczy to wszystkich, bez wyjątku, społeczności skupiających osoby zaburzone, w jakich byłem. Nigdzie nie znajdziesz osób tak okrutnych, jak w takich miejscach. Siłą rzeczy zaburzenia wpływają na to, w jaki sposób ktoś buduje relację. Zwróć na to uwagę. Jak przyszedłem sobie na forum znowu, to adminowała tutaj Illi, Dryagan i Melodia, plus szczebiotka jako moderator. Cztery osoby. Chyba nikogo nie pominąłem a jeśli pominąłem, to przepraszam. Shadow teoretycznie dalej był adminem (bo jest założycielem tego forum), ale od lat tu nie wchodził. Jak przyszedłem, to może nie było super, ale było stabilnie. Była jakaś stała ekipa. Nie każdego się od razu polubiło, ale dało się w to towarzystwo wkręcić, co w moim przypadku jest jakimś sukcesem, bo zwykle jestem tym, który wybiera stanie na uboczu i obserwowanie z bezpiecznej odległości zamiast wchodzenia w interakcję. I tak sobie zacząłem pisać na forum. Przyczyniło się też to, że w tym okresie poszedłem sobie z innego forum, na którym dużo pisałem, a poszedłem sobie stamtąd w sumie z podobnych powodów, dla których poszedłem sobie potem stąd. Różnica tylko taka, że tam się na nikim nie zawiodłem, bo nie miałem wobec nikogo oczekiwań. Jak sobie przyszedłem to pamiętam, jak pytałem Dryagana, czy ma jakiś kontakt z moim (wtedy) dawnym, serdecznym kolegą, shadem. Chciałem ten kontakt odnowić. Gdy w końcu się przemogłem (bo takie rzeczy nigdy nie były dla mnie łatwe) i napisałem do shada prywatnie, że wróciłem i że też mógłby wrócić, bo jest fajnie, a jak wróci, to będzie jeszcze fajniej, to wrócił, i faktycznie zrobiło się fajnie. Powstał Discord, mała społeczność zaczęła się rozwijać. Było fajnie. A potem z różnych powodów, które już były omawiane i prywatnie, i na forum, i do których nie ma sensu wracać, bo nie da się ich odwrócić, przestało być fajnie. Pomijając wszystkie rzeczy, które już teraz nie mają znaczenia, to zobacz, jakie przetasowanie się od tej pory zrobiło. Ile osób odeszło, odkąd shadow wrócił jako admin. To wszystko jest dostępne publicznie. Prześledź sobie, osoba po osobie, dlaczego tak się stało, a znajdziesz odpowiedzi, które tak cię ciekawią. Część odeszła przez to, że była niestabilna i zaburzona (co na tym forum nie powinno dziwić), część przez jakieś prywatne tematy związane z konkretnymi osobami, o których wiem, ale o których nie będę pisał publicznie, bo nie były omawiane publicznie, a część… no cóż, część z innych powodów. Prześledź forum, a znajdziesz. Ja odszedłem, bo nie toleruję braku szacunku, dwulicowości i zachowań narcystycznych wobec mnie przy jednoczesnym braku wglądu w te zachowania. Odszedłem, bo nie godzę się na to, żeby ktoś, kto mnie nie szanuje, próbował dyktować mi, co mogę pisać, w tym naginając specjalnie dla mnie regulamin i knując przeciwko mnie z jakimiś pustakami. Odszedłem, bo nie godzę się na to, żeby jakieś osoby mnie opluwały, a ja nie mógłbym im odpowiedzieć, kulturalnie, ale dosadnie, bo – no właśnie, bo mam ostrzejszy język? Bo jestem mniej zaburzony? Bo powinienem wiedzieć lepiej? Bo ktoś ma bardziej nasrane w głowie niż ja? Nie wiem. Ale to już bez znaczenia. Odszedłem, bo nie godzę się z dyktaturą. Odszedłem też dlatego, że postawiona przez obecną administrację granica wolności słowa przebiega gdzie indziej, niż moja osobista, i jest stosowana wybiórczo – i to jest chyba największym problemem. Gdyby nie była stosowana wybiórczo, a sprawiedliwie, to dałoby się dogadać. Odszedłem, bo byłem opluwany i dostałem zakaz bronienia się przed tym, a administracja z osobami opluwającymi nie robiła nic. A przepraszam, knuła z nimi przeciwko mnie informując, że wobec mnie regulamin nie będzie stosowany. Oczywiście tego się nie widzi, dopóki nie dotknie cię to osobiście. Ale spokojnie, prędzej czy później dotknie. I zanim ktoś powie, że tak musi być, że tak działa administracja, tak działają fora, na których nie ma szamba, bo inaczej szambo robi się samo (jak na kafe) – nie, nie musi tak być. Tutaj wzorem jest Illi. Da się być administratorem dobrym, sprawiedliwym, szanującym użytkowników. Administratorem, który nawet jeśli wyznacza ci granicę to wiesz, że granica została wyznaczona mądrze i sprawiedliwie. Gdyby Illi była tutaj jedyną administratorką, to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Prawdopodobnie przynajmniej trzy (dawniej aktywne) osoby, które mi teraz na szybko przychodzą na myśl, nie odeszłyby stąd. Ja też najprawdopodobniej bym nie odszedł. Nie każdy nadaje się na admina. Ja np. wiem, że się nie nadaję. Nadal, mimo wieku, bywam zbyt reaktywny i nie zawsze umiem być „ponad” (i to jest jedyne, co mam sobie do zarzucenia po mojej bytności na forum – dałem się sprowokować panience poniżej mojemu poziomu, w dodatku przez którą przemawiała jej choroba). Ale ja nie jestem adminem, więc nie przykładam do siebie tej samej miary, co do adminów. Gdzieś padło, że admini są tylko ludźmi i powinniśmy być wobec nich wyrozumiali. To jest prawda – są tylko ludźmi, jak my wszyscy. Bardziej lub mniej zaburzonymi, też jak my wszyscy. Ale jeśli zaczynają traktować nas jak gówno i nie docierają do nich argumenty, to jak my, zwykli użytkownicy, możemy być wyrozumiali? Mamy być ponad to? Bo admin jest tylko człowiekiem? Mamy pozwalać na przemoc (choć tylko internetową) wobec nas? Możemy albo się na to godzić, albo odejść. Ja się nie zgodziłem. Inne powody mojego odejścia znajdują się w wątku, który znajdziesz, jak poszukasz. Nie zostały przyjęte, argumenty zostały odbite jeden po drugim, ale to już nie moja wina – ja napisałem wyraźnie, z czym mam problem. Można przyjąć i się zastanowić albo odrzucić i sobie wytłumaczyć po swojemu. Nie mam wpływu na to, czy ktoś przyjmie to, co piszę. To, co mogę, to starać się pisać jasno i wyraźnie. Reszta nie należy do mnie. Odszedłem też dlatego, że zawiodłem się na kimś, wobec kogo ja zawsze, i kiedyś i teraz, po przerwie, byłem w stu procentach w porządku. I jak tak sobie zaglądam, kto został teraz moderatorem, kto wrócił mimo wielokrotnego obrażania użytkowników i plucia na nich, to tylko utwierdzam się w przekonaniu, że choć społeczność jest fajna, to na pewne zachowania nie może być zgody. Nawet jeśli oznacza to wykluczenie się ze społeczności, w której (bardziej lub mniej) potrafiłem się odnaleźć. Były jeszcze inne powody, ale tu już musiałbym jawnie wejść w czyjeś prywatne sprawy i relacje, żeby wyjaśnić, o co chodzi i jak pewna dynamika rozwinęła się w nieakceptowalną dla mnie stronę. Nie będę tego robił. Może nie zostawiłem po sobie najlepszego wrażenia, ale mimo wszystko chcę być w porządku wobec wszystkich. To, co ja mam sobie do zarzucenia, patrząc z perspektywy, to wspomnianą nadmierną reaktywność (to, że dałem się sprowokować osobie, kogo powinienem po prostu ignorować i poczekać, aż skompromituje się sama, co i tak nastąpiło później bez mojego udziału i tak) i być może to, że pewne rzeczy chciałem załatwić publicznie, a nie prywatnie. Prywatnie często da się dojść do porozumienia, publicznie to zawsze jest przedstawienie i teatr. Z jednej strony nie podoba mi się ukrywanie rzeczy, które dotyczą forum, i jestem za transparentnością, z drugiej nie o wszystkim powinno się mówić publicznie, bo niektóre rzeczy są prywatnymi sprawami konkretnych osób. Dlatego koniec końców je przemilczałem. Problem w tym, że ja na tamtym etapie już nie widziałem sensu w rozmowie prywatnej. Gdzieś przebiega ta granica, po przekroczeniu której dociera do nas, że nie ma już możliwości, żeby coś uratować. Jako osoba wychowana w takim a nie innym domu i środowisku zawsze miałem skłonność do tworzenia relacji, które nie były do końca zdrowe. Relacji z osobami narcystycznymi i toksycznymi. Takie mam wzorce. Dawno już zacząłem zwracać na to uwagę i dbać o to, żeby oczyszczać swoje najbliższe otoczenie z osób, które były dla mnie toksyczne, a jednocześnie za mało wglądowe, żeby z pokorą przyjąć szczery feedback, który zawsze komuś daję gdy uważam, że na to zasługuje i chcę zawalczyć o znajomość zamiast odcinania jej. Bo odciąć jest najprościej. Ale czasem ludzie po prostu wiedzą lepiej. No to wiedzą. Czy jest przez to bardziej samotnie? Oczywiście że jest. Ja bardzo mało ludzi dopuszczam do siebie blisko, a po tej sytuacji z forum jeszcze mniej (tak, to na mnie wpłynęło – może po prostu miałem zbyt duże oczekiwania). Ale czy nie jest gorzej, gdy odstawiasz słodycze? Też jest, a jednak odstawiasz je bo wiesz, że sytość po słodyczach jest tylko pozorna. Teraz odeszła Dalila, z sobie znanych powodów. W poście zaczynającym tę dyskusję napisała ogólnikowo, jakie są te powody. Może są prawdziwe, może nie. Nie wiem co się stało. Ty się z nią teraz bujasz, czym przechwalasz się na lewo i prawo tak, jakby miało to podnieść twój status tutaj, więc jeśli ktoś zna te powody, to jesteś to ty. Nie ma to już znaczenia, ja się od tych dram chcę odciąć, tak samo jak od paru innych rzeczy, o których nie chcę pisać na forum, bo były dyskutowane prywatnie m.in. z Dalilą. Pewnie wróci. A jak nie wróci i tak będzie dla niej lepiej, to też dobrze. Niech będzie szczęśliwa. Wszyscy bądźmy szczęśliwi, cokolwiek to dla nas oznacza.
  3. Myślę, że to nie takie proste, Grouchy… Dalila miewała na forum różne sytuacje i reagowała na różne sposoby, ale chyba nigdy nie odchodziła przez nie z forum, prawda? Czyli to nie jest dla niej takie hop siup, że pod wpływem emocji trzasnęła drzwiami i nara. To nie ten typ osoby. Ona zbluzga, zrobi dramę, bo tak radzi sobie z emocjami, ale nie odejdzie. Dlatego cokolwiek się stało, musiało przekroczyć jej granice na tyle, że podjęła taką decyzję. Na pewno nie było jej łatwo ją podjąć nawet jeśli kierowały nią emocje. Pamiętaj, ile serca ona wkładała w to forum. To był jej dom. Nie uciekamy z domu jeśli choć cząstka z nas czuje, że jest w nim dla nas miejsce. Dlatego cokolwiek się stało, musiało dowalić jej jak nic do tej pory i umniejszanie tego, czy negowanie, nie rozwiąże problemu. Nadal myślę, że akurat w jej przypadku decyzja może nie być ostateczna, czego wam i jej oczywiście życzę, ale nawet jeśli Dalila wróci, nawet jeśli będzie „jak dawniej”, może nawet jeśli to ona stwierdzi, że zareagowała zbyt ostro, i napisze „przepraszam”, to jeśli problem, cokolwiek to było, nie zostanie uczciwie przegadany, Dalila uczciwie wysłuchana a jej emocje zrozumiane i przyjęte (czego nie uważam za specjalnie prawdopodobne, bo góra musiałaby zejść z piedestału, a to emocjonalnie niebezpieczne), to prędzej czy później sytuacja się powtórzy. A za którymś razem nie będzie już czego zbierać, i to tego należy się w jej przypadku bać.
  4. Ale jest różnica między odejściem przez konflikt ze zwykłym userem a odejściem przez nieakceptowalne działania i podejście władcy.
  5. No tak, przekazali mi. Dlatego się zalogowałem, choć dziwi mnie, że mogłem, bo bardzo wyraźnie prosiłem Twojego przyjaciela o usunięcie mojego konta. Nie wiem co się stało, bo nie po to odszedłem, żeby dalej śledzić forum, ale z tego co piszesz wydaje się, że w końcu zobaczyłaś coś, co ja zobaczyłem już dawno i przez co odszedłem z tego forum, a co potrafiłem konkretnie określić i nazwać dopiero po odejściu, a wtedy wszystko, co się stało, nagle nabrało sensu. Przykro mi, że musiałaś się rozczarować, bo w gruncie rzeczy dobra i wrażliwa z ciebie osoba i na pewno bardzo przeżywasz niesprawiedliwe traktowanie. Szczególnie tutaj, bo wiem, jak ważne jest dla ciebie to forum. Mówiąc z doświadczenia: rozczarowanie minie, nabierzesz perspektywy, a wtedy może dojdziesz do wniosku, że zarówno to forum, jak i osoby, którym zaufałaś, nie jest jedyne, i są też inne miejsca w Internecie warte tego, żeby poświęcać im swój czas i tak naprawdę sprawiać, że żyją – bo ty jesteś bardzo ważnym trzonem tego forum, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że ono nadal żyje w dużej mierze dzięki tobie. Inna sprawa, że jak cię znam, to pewnie ci przejdzie i zostaniesz tutaj. Ale to wszystko i tak do czasu. Warto dbać o to, z kim się zadajemy i na jakie traktowanie tym ludziom pozwalamy. Warto usuwać ze swojego otoczenia osoby narcystyczne i toksyczne oraz ich orbiterów. Z drugiej strony, może warto też dać im szansę, gdy zobaczą swoje mechanizmy, bo wszyscy mamy jakieś zaburzenia i nikt nie jest bez winy. Najgorzej gdy ktoś nie jest ich świadomy. Wracam pod swój kamień. Do zobaczenia na innych forach – nie będę dawał linków, kto chce to znajdzie.
  6. Doktor Indor

    Siema.

    To akurat nie ma żadnego znaczenia, bo pierwsze oficjalne ostrzeżenie, jakie bym od ciebie dostał, byłoby moim ostatnim tutaj. Nie ty tylko Dryagan, którego na mnie nasłałeś, żeby dawał mi jakieś ultimatum tak, jakbym był jakimś świeżym nonamem a nie kimś, kto oddał temu forum duszę i tworzył je, gdy on nawet o nim nie słyszał. Choćby z szacunku do tego należało załatwić swoje problemy ze mną w inny sposób. Nie, o obniżonym progu pisałeś knując przeciwko mnie z Verinią i jej tępawą koleżaneczką. Nie dało się mnie kopnąć z powodu regulaminu, to sobie wymyśliłeś prowokacje i pozaregulaminowy obniżony próg. Dałeś się zmanipulować histeryczce. Poza tym obniżony próg dotyczył tylko mnie. Dryagan, na którego przerzuciłeś obowiązek interakcji ze mną, nie widział podstaw do reakcji, gdy te osobniki atakowały mnie – między wierszami, ale bardzo jednoznacznie – bo „nie łamały regulaminu”. Nie. Nie znamy się. Znaliśmy się kiedyś. Nie znam tej osoby, którą się stałeś, a ty nie znasz tej osoby, którą stałem się ja – i ani ja, ani ty, nie chcemy tych osób znać. Więc nie, nie znamy się nie od dziś. Bardziej trafnym określeniem byłoby „do dziś”. Ja mam w głowie wspomnienie osoby, która już nie istnieje, i zapewne ty również. Ty jawnie mi powiedziałeś, że nie lubisz tej osoby, którą widzisz na forum (tudzież lubisz ją najmniej). Problem polega na tym, że ja również nie lubię tej osoby, którą ty się stałeś. Ale to nawet nie chodzi o to, kto kogo lubi, a o szacunek. Bez specjalnej sympatii da się we wspólnej przestrzeni koegzystować. Bez wzajemnego szacunku się nie da. A ja cię szanowałem i przymykałem oko na wiele rzeczy, o których niżej, choć może nie powinienem był przymykać. Nie chciałem wywoływać cię bezpośrednio do tablicy, bo działasz z ramienia administracji – dlatego napisałem o administracji. Jednocześnie chwilę później Illi napisałem na priv, że jeśli piszę coś na temat administracji, to mam na myśli ciebie, a nie ją. Do Dryagana mam żal o kilka rzeczy – głównie o to ultimatum – ale teraz to już bez znaczenia tym bardziej, że działał pod twoim wpływem. Więc jeśli wydaje ci się, że musisz bronić Illi przed moją niesprawiedliwą oceną, to akurat bardzo zły adres wybrałeś, bo ona jako jedyna w tym wszystkim była wobec mnie w 100% w porządku i doskonale wie, że ja to widzę i cholernie doceniam – i gdyby Dryagan się nie wtrącił (a zrobił to na twoją wyraźną prośbę, więc też ciężko mieć do niego żal), to myślę, że nie byłoby tematu, bo wszystko już sobie z Illi wyjaśniliśmy w taki sposób, w jaki spodziewałem się tego po tobie – kimś, kogo swego czasu uważałem za przyjaciela – a nie po dziewczynie, którą znam od paru miesięcy. W tym momencie? Twoje ego. O nie, tobie się chyba coś zupełnie w głowie pomyliło. Po pierwsze nie życzę sobie tekstów, że zachowuję się jak gówniarz, bo nie ty jesteś od oceniania tego, jak ja się zachowuję, a już na pewno nie w taki sposób – z góry. Podobnie tekstów, że się „pultam” (wyszukaj sobie na Discordzie po „nie rozumiem o co się pultasz”, a znajdziesz; przeczytaj sobie na spokojnie, co wtedy napisałeś i w jakim kontekście). Po drugie ty nie jesteś tutaj żadną „panią nauczycielką”, a ja nie jestem twoim uczniem, którego będziesz strofował. Nigdy nie przyszedłbym na forum, na którym panuje taka dynamika między administracją a użytkownikami, tym bardziej po tym, w jaki sposób i w jakiej roli lata temu je opuściłem. I to to mnie najbardziej zabolało – że potraktowałeś mnie jak ostatniego śmiecia, jak randoma. Dostałem od ciebie tekstami o tym, że się „pultam”, gdy po prostu mówię, jak się z czymś czuję. Teraz pozwalasz sobie na nazywanie mnie gówniarzem. Na Discordzie już pokazałeś, że zachowujesz się jak król na włościach, a wszyscy inni mają być tylko twoimi pionkami. Podejmujesz decyzję i jest tak, jak powiedziałeś – i koniec. To po cholerę miałbym być tam adminem? Dla kolorku nicka i świecenia oczami za twoje decyzje? Rozkręcaliśmy ten serwer razem, a potem ja się dowiedziałem, że „nie pasuje mi lista gości”, że „nie da się mi dogodzić”, że mam problem z konkretnymi osobami, które mnie w jakiś sposób triggerowały – przy czym nigdzie nie mówiłem nic o usuwaniu ich, a po prostu, do kurwy nędzy, dzieliłem się w zaufanym gronie tym, że ktoś mnie triggeruje. To nie, wyciągnąłeś to potem żeby dowalić mi i udowodnić, że mam problem z każdym i „nie da mi się dogodzić”. Gdy chciałem kogoś usunąć, ale nie mogłem przez twoje wymysły i autorytarne zmuszanie wszystkich do 2FA, to też usłyszałem, że „chęć wyrzucenia Patki to słaby pomysł” – no tak, pan król wyrzucił Patkę wtedy, kiedy pan król uznał, że chce to zrobić a nie wtedy, kiedy inni administratorzy chcieli. To po cholerę miałem tam dalej być adminem? Nawet o tym, że ci nie pasowało to, że przychodziłem na nasze spotkania z dziewczyną, dowiedziałem się od osób trzecich (i mówię o tej osobie w taki sposób, choć na usta ciśnie mi się w tym momencie wiele epitetów, bo teraz to wszystko nie ma już znaczenia, a ona i tak doskonale wie, za kogo ją w tym momencie uważam), a nie od ciebie. Czy tak się zachowuje kolega? Czy tak się rozmawia z kimś, kogo – jak twierdzisz – tyle czasu się zna? Zawiodłem się na tobie, Tomek. Uważałem cię za kolegę, a patrząc na całą tę sytuację od mojego powrotu na forum do teraz, zawiodłem się tak bardzo, jak od lat nie zawiodłem się na nikim innym. Całe lata zastanawiałem się, czy chcę tu wrócić. Całe lata zaglądałem, otwierałem stronę, zamykałem. Aż w końcu zaryzykowałem, napisałem do ciebie, ty też wróciłeś. Przynajmniej tak mi się wydawało – że wrócił ten shad, którego wtedy znałem. Ty zapewne tego do siebie nie dopuścisz, bo ego ci nie pozwoli, a twoi klakierzy w postaci między innymi wspomnianej panienki będą ci wtórowali, że zrobiłeś wszystko dobrze, a to ze mną jest problem. I niech wtórują. Powiedziałbym, że mam to już w dupie, ale nie – nie mam tego w dupie. To boli. To kurewsko boli. I zapewne przez jakiś czas będzie jeszcze bolało, a potem przejdzie. Natomiast honor i godność nie pozwalają mi zostać w miejscu, w którym administracja (i mówię w tym momencie wyłącznie o tobie, bo nawet Dryagan stawiając mi to swoje ultimatum miał do mnie więcej szacunku niż ty masz teraz) traktuje mnie jak gówno. Użytkownicy to tylko użytkownicy, nie każdy musi mnie lubić i ja nie muszę lubić każdego. Ale jeśli od administratora słyszę to, co usłyszałem od ciebie, jeśli administrator traktuje mnie w taki sposób, w jaki potraktowałeś mnie ty, to myślę, że obaj odetchniemy z ulgą, gdy ta zabawa się zakończy. Dlatego proszę o wypierdolenie tego konta w niebyt. Chcesz poczekać regulaminowy tydzień to sobie poczekaj, choć myślę, że akurat ty dobrze wiesz, że ja nie wycofuję się z raz podjętych decyzji. Posty sobie zostawcie jak chcecie, bo akurat usuwanie konta razem z postami, o ile nie ma realnych obaw o anonimowość i bezpieczeństwo, uważam za słabe. Nowego konta zakładał nie będę tak długo, jak długo ty będziesz tutaj administratorem. Jednocześnie chcę, żebyś wiedział, że przez wzgląd na dawną znajomość możesz na mnie liczyć w sytuacjach chujowych i podbramkowych. To, co napisałem swego czasu na Discordzie na temat bycia w razie czego świadkiem, jest nadal aktualne. Jeśli rozpierdolisz się samochodem na drzewie, dzwoń – przyjadę i pomogę. Jeśli będzie gdzieś panika i będziesz potrzebował kogoś, kto ogarnia – dzwoń, przyjadę. Ale kolegami, jak sam widzisz, w tej sytuacji być już nie możemy. Przykro mi, że tak się to kończy, ale w tej sytuacji nie mogło skończyć się inaczej. Lubię widok, który widzę w lustrze, i staram się żyć tak, żeby nie musieć w to lustro pluć, robiąc coś wbrew sobie i zostając gdzieś, gdzie traktują mnie w taki sposób. Żegnaj, przyjacielu.
  7. Chyba zdradziłem albo coś, nie pamiętam już, może zapomniałem jej powiedzieć że miałem w tym czasie inną więc dostało mi się za słabą pamięć.
  8. Kurde, może to moja ex po tranzycji. Bo ona pisała mi tak samo. Tylko tam jeszcze o poderżnięciu gardła było.
  9. Trzeba gaśnicę nosić jak Braun Ja nie wiem, kto ma tu jakie traktowanie, bo jestem tutaj tylko niemile widzianym gościem, ale jeśli tak uważasz to zapewne masz rację. Ja nie wiem, za c ty dstajesz zjeby i d kogo, i nie chcę wiedzieć. To już nie moja sprawa i nigdy nie powinna nią być, żałuję tylko że tę granicę postawiłem tak późno. Tak, ten popi…dolony edytor nagle postanowił, że w niektórych słowach nie będzie wstawiał literki „o”. A potem się naprawił, przy słowie „kogo”. Super jest to Invision.
  10. No nie, akurat miejsce publiczne jest dla wszystkich i moim zdaniem oczekiwanie, żeby nie było zatruwane dymem, bo ktoś nie potrafi opanować nałogu, jest całkiem rozsądne. Podobnie z muzyką czy głośnym bekaniem.
  11. Oj, są sposoby. Kobiety mają tu pewną przewagę nad mężczyznami.
  12. A musisz wyjeżdżać na wyspę? Może po prostu wyjedź gdzieś bliżej, gdzieś w ramach lądu albo Polski? Moim zdaniem nie warto się męczyć tylko po to, żeby sobie coś udowodnić – to ma być odpoczynek a nie męczarnia.
  13. Doktor Indor

    Siema.

    Nie wiem. Musiałabyś zapytać kogoś, kto stał. Ja nigdy nie stałem. Wiele ludzi nie lubi innych z różnych powodów, które nie do końca są związane z tymi osobami, i jest to prawdziwe szczególnie na tym forum. Jeśli chodzi o mnie to akurat doskonale wiesz, co było powodem, dla którego ograniczyłem kontakt. Co nie znaczy, że nie toleruję cię w przestrzeni publicznej, lub ignoruję na forum. To jest kolejny etap, który miał już miejsce (i dobrze wiesz dlaczego), ale po twoich przeprosinach zrezygnowałem z niego.
  14. Doktor Indor

    Siema.

    Najtańsze promocje zawsze przyciągają największe tłumy.
  15. Doktor Indor

    Siema.

    Obojętne mi, co będziesz sobie wyjaśniała. Ja bym to skomentował odpowiednio i dobitnie, ale nie ma sensu dawać pożywki ludziom, którzy tylko na to czekają. Każdy widzi, jak jest, a jak nie widzi, to trudno.
  16. Doktor Indor

    Siema.

    Ja tego nie zauważyłem – jasne, przyszli, ale nie zaczęli rozwalać wątków. Mieli swój i tam była duża aktywność, czyli w zasadzie zrobili to najlepiej jak mogli w swojej sytuacji (czyli istniejąca społeczność, ale brak forum, na którym mogliby swobodnie pisać). Ale ja mogę nie widzieć wszystkiego, bo przez pewien czas również byłem źródłem problemu, co zostało mi bardzo jasno i dobitnie zakomunikowane. Nie mogę wypowiadać się odnośnie tej osoby, bo również przez administrację jasno i dobitnie zostało mi zakomunikowane, że regulamin jest dla innych ludzi, a ja będę karany za wypowiadanie się na jej temat nawet jeśli nie będę go łamał („obniżyłem próg, za co indor dostanie ostrzeżenie, nawet jeśli nie będzie łamał regulaminu” – parafrazuję z pamięci, bo rzygać mi się chce, jak o tym myślę, i nie będę sobie psuł humoru otwierając screena i wracając do tego). A zupełnie osobna sprawa to spadek aktywności na forach, który dzieje się od lat (choć w ostatnich latach jakby wyhamował, tzn. kto miał przejść na socjale ten już przeszedł), i to nie dotyczy tylko tego forum. Trzeba mieć z kim spamować. Mic poszedł stąd z wiadomych powodów (i być może kiedyś wróci), ja się od ciebie z kilku powodów odciąłem i zdystansowałem, więc nie chce mi się już wchodzić w offtopy, też prawie się nie udzielam i trzymam to konto w zasadzie z nudów i prokrastynacji. Na Discordzie trzymają mnie już tylko dwie rzeczy, z czego jedną (techniczną) da się rozwiązać, ale dopóki istnieje druga, to nie ma presji na rozwiązanie tej pierwszej, bo nie odchodzę z niego. Natomiast odkąd wróciłem, forum nie pełni dla mnie funkcji wsparcia (bo nie potrzebuję żadnego wsparcia), sam wsparcia też raczej nie jestem w stanie zaoferować (oprócz konkretnych, wybranych osób, z którymi równie dobrze mogę rozmawiać prywatnie), więc nie wiem, czy jest w ogóle sens, żebym tutaj pisał. Póki co jestem, ale wiem z doświadczenia, że w takich sytuacjach, jaka ma miejsce teraz, przyjdzie dzień, kiedy się po prostu wyloguję i tyle – bo dotarło do mnie, że to (już) nie jest moje miejsce, a każdą gościnną wizytę trzeba kiedyś zakończyć. Ryba zawsze psuje się od głowy. Tak było, jest i będzie. Zawsze.
  17. „Kurde, przystojny nawet.” Ja używam maszynki, nic mi wtedy nie lata. A jak zaczyna latać to znaczy, że znów pora na maszynkę.
  18. Usunąć nie usunę, ale podejrzewam że będzie kolejną porzuconą rzeczą, do której nigdy już nie wrócę…
  19. Doktor Indor

    Siema.

    Czy to naprawdę był nalot? Z mojej perspektywy przyszli sobie, siedzą sobie w swoim temacie, nie spamują forum – jeśli wychodzą poza swój temat to merytorycznie. Poza tym to ciekawi ludzie. Czemu miałoby to komukolwiek przeszkadzać? A że ludzie odchodzą to normalne, z różnych powodów. Ja też kiedyś stąd odszedłem, bo mi tak szanowna terapeutka zaleciła, potem wróciłem, ale zapewne prędzej czy później odejdę znowu, z powodów które nie mają związku z żadnym ze zwykłych użytkowników forum.
  20. Położyłem się o 1, zasnąłem ok. 5, ok. 5:30 obudził mnie kot. Zasnąłem znowu o 7, wstałem do pracy o 9. I tak całe życie do zajeb…nia.
  21. Musiałbym najpierw ją skończyć
  22. Zawsze tak było, czy coś zapoczątkowało ten stan? Coś się w ogóle ostatnio w życiu zmieniło, co mogło to spowodować? Jakieś wydarzenie, strata, zmieniłeś leki?
×