Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 844
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. To zacznij. Jeśli są wobec ciebie takie groźby, to dla własnego bezpieczeństwa musisz mieć podkładkę. Nie po to, żeby przekonać rodziców, bo oni są z tego co opisujesz całkowicie nieudolni („nie reaguj” na zaczepki, czy na to, jak cię ktoś niszczy, naprawdę super rada), ale po to, żeby móc się obronić, gdy siostra spróbuje realnie ci zaszkodzić. Jak ktoś ci grozi, to przestaje to już być kwestia między tobą i tą osobą. MUSISZ mieć podkładkę i zbierać na taką osobę „kwity”. Jeśli nie zrealizuje swoich gróźb i nigdy ich nie wykorzystasz, to tylko lepiej, ale dobrze, żeby były.
  2. Czemu dotykając klamki miałbyś popełnić grzech? Z czego to wynika? Kazać to może najwyżej swojej jadaczce się zamknąć. Nie jesteś jej psem, żeby robić to, co ona ci każe. Co się stanie, jeśli tego nie zrobisz? Ja tak czytam to, co piszesz, i aż mnie frustracja bierze, bo znając siebie ja bym jej zrobił takie piekło, że by ją w kaftanie zabrali. Nie dawaj sobą pomiatać.
  3. A co gdy kobieta, która cię docenia, jest szczęśliwą mężatką? Też odrzucasz taką osobę, bo nie ma z nią szansy na związek? Usunął, ale wątpię żeby to było w związku z tym. Wyglądało jakby się czegoś przestraszył (czegoś niezwiązanego z tobą), ale może to moja nadinterpretacja. Hmm, ale nawet tacy ludzie raczej rzadko prawią mi komplementy. Niektórym robi się głupio Wystarczy być piękną dziewczyną i po raz setny słyszeć, że jest się piękną dziewczyną. Piękną dziewczyną, która być może uważa się za nie dość mądrą, choć się stara, i sto razy bardziej wolałaby, żeby ktoś docenił to, że jest mądra i oczytana, a nie tylko jej wygląd. Czyli to fizyczna atrakcyjność jest tym kompleksem – i dlatego potrzebujesz komplementów, walidacji. Gdyby ktoś skomplementował coś, o czym wiesz, że jest u ciebie super, to chyba nie miałoby dużego znaczenia, nie? Nie da się być atrakcyjnym dla wszystkich, natomiast wygląd to tylko część całości. Zachowanie, ruchy, to też wpływa na atrakcyjność. To mów, że dla ciebie kobieta kończy się na 50 kg, zobaczysz jaki będzie kwik w chlewiku Kontakt wzrokowy, postawa, to wszystko daje sygnały na temat tego, jak sam siebie postrzegasz. Ale to działa też w drugą stronę – jeśli świadomie zmienisz postawę, sposób chodzenia, poruszania się, mówienia, to może na początku będzie to wyglądało trochę nienaturalnie, ale z czasem możliwe, że nabierzesz tej naturalnej pewności siebie, i wtedy nie będziesz już musiał udawać. Wydaje mi się (bo może tu się wiele czynników złożyło), że tak było u mnie. Ja byłem dzieckiem, które bało się wszystkiego. Mówię o takim wykorzystaniu, jakiego byś nie chciał. Załóżmy że masz coś, co może sprawić, że laska, która z tobą sypia, może podnieść sobie pozycję w grupie – i ona z tobą flirtuje, a ty jesteś na tyle inteligentny że dobrze wiesz, że to to może być powodem. Albo twoje pieniądze. Albo cokolwiek, co nie jest tobą, a po prostu czymś, co masz. Nie czułbyś się wtedy wykorzystany? Mi jest się do tego trudno odnieść, bo mój typ jest dosyć konkretny i nie postrzegam takich kobiet jako ładnych czy atrakcyjnych. Ale tak, każda potwora znajdzie swego amatora. To jest taki trening społeczny. Poza tym to że dla ciebie nie było to ważne nie znaczy, że nie jest dla innych – i to oni są teraz uzależnieni od mediów ekranowych, a za nimi kryje się tylko samotność. Nie zazdroszczę. Cieszę się, że dorastałem w czasach, gdy tego jeszcze nie było, nawet jeśli zawsze czułem się samotny. Chciałbyś być taką bierną jednostką, o którą trzeba się starać? Nie masz potrzeby zdobywać? Brzydkie, stare, grube. A takich jest cała masa. Najgorsze (z mojego punktu widzenia) to są tam te obrzydliwe seksistowskie zaburzone incelskie (femcelskie) baby. Ale tak, ogólnie mam tam fun. Zajrzałem. Boże. Nawet nie chodzi o upośledzenie tych ludzi ale o to, że administracja wydaje się wyjątkowo faszystowska. A ja zniosę wszystko, zniosę przygłupów, zniosę najróżniejsze poglądy, ale faszystowskich, nadużywających swoich uprawnień albo zwyczajnie tępych moderatorów nie zniosę. To jest moja granica.
  4. Doktor Indor

    Hej !

    @Krzysiekkk, bardzo współczuję ci straty. Moje kondolencje. Moim zdaniem ty nadal nie przeżyłeś żałoby po tej stracie. Leki mogą pomóc zakopać traumę, zdusić, mogą pomóc żyć, ale nie pomogą sobie z nią poradzić na stałe. To wszystko, o czym mówisz, ten brak chęci do życia, to emocjonalne odrętwienie, brak możliwości zaangażowania się w relację, to są tylko objawy. Przyczyną jest ten wypadek, trauma z nim związana i nieprzeżyta żałoba. Traumę trzeba przeżyć, poczuć, a po stracie ukochanej osoby przeżyć żałobę. Czasem trwa to latami. Jeśli zdecydowałbyś się jeszcze raz na terapię, to poszukaj takiej, która specjalizuje się stricte w „przerobieniu” traumy. Może EMDR nie byłoby złym wyborem. Tylko sam musisz być na to gotowy.
  5. Bo sobie pewnie układ nagrody rozregulowałeś.
  6. Szanownemu towarzystwu, które lubi klimaty PRLu i wcześniejsze (Warszawa lat pięćdziesiątych), polecam jedną z lepszych powieści, jakie ostatnio czytałem – „Zły” Tyrmanda. A jak ktoś ma blisko do Warszawy, to może warto odwiedzić muzeum (ja jeszcze nie odwiedziłem, ale się wybieram): https://mzprl.pl
  7. Doktor Indor

    Brak pracy

    No dobra, ale są wtedy dwie możliwości – wybiec w panice, albo zapytać o toaletę – myślisz że dałbyś radę jednak zapytać?
  8. Doktor Indor

    Brak pracy

    Tzn. nagle podczas rozmowy, nie mówiąc nic, wstałeś i wybiegłeś? Co byś powiedział na taki scenariusz, żeby następnym razem nie dopuścić do tego, żeby było tyle moczu, żeby aż pęcherz nie wytrzymywał, i zapytać wcześniej: przepraszam, potrzebuję wyjść do toalety, gdzie macie tutaj toaletę?
  9. Doktor Indor

    Brak pracy

    Oni to widzieli? Jak zareagowali?
  10. Doktor Indor

    Brak pracy

    Co się dokładnie stało? Musiałeś wyjść w trakcie?
  11. Nie mogę tego pamiętać bo wtedy śpię
  12. W słowniku ludzi kulturalnych nie istnieją słowa, którymi mógłbym ci na to odpisać, a nie chcę, żeby moderacja znów „obniżyła próg, za co indor dostanie ostrzeżenie, nawet jeśli nie złamie regulaminu”, więc „zawrę dziób”, jak to Mic kiedyś zasugerował.
  13. Ja też nie Dzięki Kupiliśmy te figurki na Vinted. Choinka też była specyficzna, bo w same zwierzątka zamiast bombek
  14. Gorzej, że ja też nie wiem. To znaczy, że pora na drzewo i spać.
  15. Weź, ja już nie wiem czy mi jest ciepło czy zimno. Zakładam kurtkę to się gotuję, zdejmuję to zamarzam. Niech się ta pogoda ogarnie wreszcie.
  16. Wiem, widziałem już kiedyś że o tym pisałaś Ja w wiadomym miejscu mam tylko piórka.
  17. Ja jestem za tym, żeby dawało. Ale własne. Kaczyński z Tuskiem z własnej kieszeni niech mi dadzą. A jak dają moje, które najpierw mi zabierają, to wtedy nie. To, co mnie przeraża to to, że część szanownych beneficjentów naprawdę sądzi, że to chyba Kaczyński czy tam inny Tusk z własnej kieszeni mu dają, a inflacja to jakieś dziwne słowo, które kojarzy się z Balcerowiczem. Przeraża mnie również to, że ci ludzie mają prawa wyborcze. A 800+ bym brał, bo tylko głupi by nie brał. Państwo zabiera mi na te świadczenia więcej, więc mógłbym choć część odzyskać. No ale ja nie jestem w gronie uprawnionych, ja mam tylko harować.
  18. Moich nie profanują, a to moja szopka. Weź sięgnij tam z tyłu, zobacz dobrze, powinien taki kij tam gdzieś lekko wystawać. Trzeba pociągnąć i tak ciągnąć, aż wyjdzie cały. Potem wyrzucić. Cenzopapa to akurat bezbek w większości przypadków, to inna sprawa. A potem indyka oskubią i do wolnowara na trzy zdrowaśki… A przepraszam, uczucia religijne. No to na trzy piosenki.
  19. Normalnie ideał Dziewczyna to wymyśliła, ale robiliśmy razem. Tak, puzzle to akurat jej wielka pasja, w przedpokoju wiszą różne niemożliwe puzzle, które ułożyła, np. te (zdjęcia z netu) Ja nie wiem jak ona to robi, nasze mózgi działają zupełnie inaczej (mój widzi znaczenie w liczbach, ale jest ślepy na to, co mnie otacza, jej jest ślepy na liczby, ale widzi i od razu dostrzega wszystko). Mam wrażenie, że ona patrzy na scenę i widzi od razu wszystko, a ja muszę przerzucać uwagę z obiektu na obiekt (szybko, ale jednak po kolei) i w ten sposób buduję sobie obraz sceny w głowie.
  20. Dyplomy to z zawodów, nie ma czym się chwalić bo to bardzo niszowy sport, który większości nie zainteresuje. Podziękowania są od pewnego klubu (MC) za pewną przysługę. A obrazy, szczególnie ta kocia czaszka, są piękne, ale nie wiem czy szanowna pani malarka wyraziłaby zgodę na publikację, a kontaktu już z nią nie mam i wyjątkowo nie chcę mieć – niby rozeszliśmy się w pokojowej atmosferze, ale oboje mamy do siebie bardzo dużo żalu i tak już zostanie.
  21. Do samego bezmyślnego klikania nie, i jej to akurat wychodzi świetnie – widzi, czuje scenę, to się nie zastanawia, tylko bierze aparat w trybie auto i strzela fotkę. Ja zawsze staram się robić zdjęcia bardziej świadomie, a do tego jednak jakieś przygotowanie teoretyczne jest potrzebne – parametry ekspozycji, który co oznacza i co zmienia (co się stanie jak bardziej przymkniesz przysłonę, czy zmienisz czas naświetlania), jak zachowują się poszczególne obiektywy (bo wtedy możesz uzyskać taką perspektywę, jaką chcesz a nie taką, jaka ci wyjdzie), czy zasady kompozycji. Na święta kupiłem jej m.in. nowy aparat i parę obiektywów, to latem pewnie będzie powoli ogarniać i się go uczyć. Problem polega na tym, że ja, odkąd biorę leki, mogę podchodzić do fotografii już tylko technicznie, bo jej nie czuję (tak jak nic innego już nie czuję), a ona podchodzi artystycznie, nie zawracając sobie głowy techniką – i jej zdjęcia są po prostu lepsze, o wiele lepsze, niż moje.
  22. O właśnie Nie żebym ja miał specjalny talent. Leki bardzo mi upośledziły wszelkie talenty artystyczne. Fotki to może jeszcze, ale muzyki już zupełnie nie umiem komponować. A umiałem, jak nie brałem leków. Ale ty wtedy nie żartowałaś Dalilko. U mnie w ogóle zawsze jest klimatycznie. Staram się o to dbać. Tak wyglądały ostatnie święta.
  23. Wiszą trzy dyplomy, jedno podziękowanie, obrazy malowane przez moje ex (zawsze kurna musiały mi się trafić artystki) i jeden namalowany przez moją obecną dziewczynę (choć ona akurat woli robić zdjęcia i wychodzą jej miliardy razy lepiej niż mi, choć nie ma i nie chce mieć żadnego przygotowania teoretycznego). Ten centralnie nad łóżkiem to moje dwa koty, ex namalowała. Zostawiłem bo bardzo ładny. Obok jest czaszka kota, też spod jej pędzla.
  24. Tak, szczególnie jak jem, obserwuję sobie akwarium, a akurat ryba pozbywa się pokarmu drugą stroną, i tak się za nią ciągnie taki sznureczek… Ale tak, staram się, żeby było u mnie klimatycznie. Jak kiedyś przyjdę do ciebie na obiad to powiem: „Świetny obiad! Na pewno masz dobre garnki” Nie wszystko ma wartość w gospodarce.
×