Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 844
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Tu mi się ciężko wypowiedzieć, bo ja mam o niej inne zdanie, ale rozumiem że tak się czujesz. Przy czym, tak jak mówisz, jeśli tak było, to też nie dotyczyło to ciebie bezpośrednio, nie? A intuicja jest kształtowana przez to, co widzimy. Córeczka patrzy na rodziców, na to, jaka jest mamusia i tatuś, i jak mamusia odnosi się do tatusia a tatuś do mamusi, i buduje sobie taki pierwotny obraz tego, jak powinien wyglądać związek. Jak tatuś pije, to córeczka jakoś się w tym odnajduje, bo musi, i już wie, co robić, jak mąż pije. Wie, co mówić, czego nie mówić, kiedy schodzić z drogi. To jest znane. Jak mamusia traktuje tatusia jak gówno, to córeczka partnera też tak będzie traktowała, bo to zna, to jest dla niej normalne, tak podpowiada jej intuicja. Ja sam widzę w moim związku wiele wzorców, które i ja, i dziewczyna, wynieśliśmy z domu – i widzę dużo podobieństw między mną i jej ojcem. Oboje jesteśmy tych wzorców świadomi i oboje staramy się świadomie z nimi walczyć. Z ex też byłem w zasadzie kopią jej ojca, nawet imię miałem takie samo. Tylko ja nie byłem alkoholikiem, ale z charakteru, przynajmniej wobec niej, taki sam narcystyczny skurwiel jak i on. I ją na mnie strasznie wzięło, bo podświadomie chciała naprawić, uzdrowić relacje z własnym ojcem przez zbudowanie relacji z jego substytutem. Tak to przynajmniej odbierałem, i dlatego to było z jej strony takie silne. Byłem pierwszym facetem w życiu, w którym się zakochała, choć ja ją od samego początku olewałem i dawałem sprzeczne sygnały, a ona na samym początku bardzo mnie nie lubiła, bo uważała za narcystyczną gwiazdkę, choć w środku tak samo, jak nie czuła się dość dobra, żeby ojciec ją kochał, tak samo nie czuła się dość dobra dla mnie. Jakby miała innego ojca, to najprawdopodobniej by się mną nie zainteresowała, a zakochałaby się w kimś zupełnie innym. Straumatyzował ją ten związek, i z tego akurat nie jestem dumny – trzeba było dać biednej dziewczynie spokój już dawno, skoro nie potrafiłem jej pokochać. Tyle że ona też była dla mnie, w jakimś sensie, substytutem kogoś innego, i to dwóch osób, dwóch dziewczyn z przeszłości. Bo imię, bo wygląd, bo rok urodzenia. Więc coś mi ta relacja dawała. To był tylko przykład niepisanej normy. Zamiast tego można wpisać cokolwiek, np. chodzenie w kąpielówkach po ulicy. Czemu na plaży czy basenie to jest OK, a na ulicy w mieście nie jest? Ale to są takie ogólne banały. Mi chodzi o cały szereg subtelności – widzisz jakąś dwuznaczną sytuację, np. ktoś cię zbywa na imprezie – i co sobie myślisz? Co myślisz o sobie, i co myślisz o tej osobie? Powodów może być mnóstwo, ale jednak zwykle pojawia się jakaś pierwsza, automatyczna myśl. Ja czasem daję. Taki lekki, delikatny, niezobowiązujący flirt, który można podchwycić albo zignorować i nikt nie czuje się urażony, czy odrzucony. No bo wiadomo że jak zapytasz dziewczynę wprost, czy pójdzie z tobą do łóżka, a ona powie wprost, że nie, to będziesz czuł się w jakiś sposób odrzucony (a ona może i by chciała, ale nie chce mieć łatki łatwej). No i mniej więcej to jej powiedziałem – tylko że ona naprawdę nie dała mi odczuć, że jej zależy. Miałem wrażenie, że mnie „zaliczyła” i olała. Pasowało to do tego, co o niej słyszałem od naszej wspólnej przemiłej koleżanki, a co po czasie okazało się być po prostu nieprawdą, kłamstwem wypowiedzianym z zawiści przez jedną dziewczynę o drugiej. Ta sama osoba później pisała mi, że marzy o tym, żeby poderżnąć mi gardło i patrzeć, jak wraz z krwią uchodzi ze mnie życie. Kochane bordereczki.
  2. Zależy czy w dzień czy w nocy…
  3. Jak idę do biura to jeansy i w miarę elegancka koszula w jaskrawych kolorach. Na co dzień dres, bo mi tak wygodniej, do tego jakaś oczojebna, kolorowa koszulka i bluza z nadrukiem (na jednej mam nadruk swojego kota z podpisem, kasjerki często w sklepie zagadują o tę bluzę). Do tego kurtka, też oczojebna. Chyba że jest ciepło, to wtedy nie. Adidasy też oczojebne. Kolory różne, obecnie noszę czerwone, jak się zużyją to pewnie kupię niebieskie. Czapka z daszkiem też w różnych jaskrawych kolorach, a latem okulary przeciwsłoneczne, te już nie oczojebne. Tak jak kiedyś podobała mi się w sumie tylko czerń tak teraz jest odwrotnie, im bardziej kolorowo i pstrokato tym lepiej. A że dla niektórych to może być creepy… mi się wydaje, że ja nie wyglądam na swój wiek. Dałbym sobie 30 parę. Ale to już nie mnie oceniać. Na pewno jak schudłem to odeszło mi z 10 lat, bo pysk młodziej wygląda. Koleżanka mówiła, że mi już nie wypada chodzić w takich jaskrawych koszulach. Ale mi się podobają. A to mi się mają podobać.
  4. Nie wiem w sumie o kim mówimy. Może to jest źle powiedziane, że zakaz, bo zakazywać to najwyżej ja mogę sam sobie różnych rzeczy, a tutaj jestem z własnej woli i z własnej woli mogę przestać być, jak się poczuję źle traktowany, więc powiem inaczej: zakładając, że póki co chcę tu jeszcze trochę zostać (bo na pewno dzień, w którym zobaczę, że moderacja traktuje mnie niesprawiedliwie, będzie ostatnim moim dniem na tym forum) i zakładając, że nie chcę, żeby moderacja usuwała moje wpisy, myślę że sam powinienem nałożyć sobie na swój pyskaty ryj kaganiec. Miałem w klasie takiego Krzysia. Jeden z nauczycieli był jego wujkiem. Krzyś miał u tego nauczyciela przewalone po całości, był odpytywany na każdej lekcji, bo wujek nie chciał być posądzony o ulgowe traktowanie Krzysia z powodu rodzinnych koneksji. I choć to całkiem ładne imię, to ja Krzyś na imię nie mam.
  5. W sumie nie wiem czy polecam, wiem że u nich się to sprawdza A czy trudno… Bo ja wiem… Może łatwiej niż z kobietą, jeśli nadajesz z facetem na tych samych falach? Z kobietą to zawsze jest jednak trochę międzyplanetarnie – ty z jednej, ona z drugiej. O, to ciekawe, nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Ale może być tak jak mówisz. Są na ten temat teorie dotyczące ich potencjalnych pragnień bliskich spotkań z penisem i to bynajmniej nie swoim. Może coś w tym jest. Ja bym do tych teorii dodał po prostu niepewność własnej męskości. Jeśli to ta osoba, o której myślę, to mam zakaz wypowiadania się na jej temat Nie tam rodzice. Cały system. Wszyscy dookoła. W społeczeństwie jest cała masa różnych rzeczy, które nie są powiedziane wprost, ale są przekazywane przez modelowanie, czyli pokazywanie pewnych zachowań. W ten sposób kopiuje się przekonania na temat tego świata. Na przykład zdrowy rozsądek zapewne podpowiada ci, że nie należy się wypróżniać do paczkomatu – ale skąd ten zdrowy rozsądek się wziął? Nikt pewnie ci jawnie nie powiedział, że nie wolno tego robić, a jednak to wiesz. I tu jest tak samo. Mamy całą masę przekonań na temat tego, jacy powinniśmy być, jacy powinni być mężczyźni i jakie powinny być kobiety. Niektórzy świadomie niektóre z tych przekonań odrzucają, jeśli im nie pasują – i świadomie (lub mniej) narażają się na ostracyzm przynajmniej części społeczeństwa. No właśnie – a tego nie poznasz w pierwszych 30 sekundach. Poza tym czy to są jedyne warunki? Może być tak, że dziewczyna będzie spełniała te wszystkie wymagania, ale to po prostu nie będzie to, i to się może okazać dopiero po czasie. No zdrowe to nie było Ale znów – to nie mówi nic o tobie, więc nie powinieneś brać jego reakcji do siebie. Ona nie dotyczyła ciebie personalnie. To może w tym właśnie problem. Może one zarywały i czuły się odrzucone, bo nie wyłapałeś sygnałów, a ty nawet nie miałeś o tym pojęcia. Tak to działa. Raz się spotykałem z taką dziewczyną, spotkaliśmy się ze dwa razy, potem jakoś kontakt osłabł, urwał się, przestała odpisywać. Stwierdziłem – dobra, nie podpasowało jej, trudno. I akurat jak byłem gdzieś ze znajomymi, dostałem od niej SMSa. Nie odpisałem bo akurat nie mogłem, a za kilkanaście minut kolejny SMS, i kolejny, i kolejny. No co jest. Po pół godzinie w końcu znalazłem chwilę i zerknąłem, a tam litania, sprowadzająca się do „pewnie jesteś teraz z tą kurwą” (byłem wtedy w nazwijmy to dziwnej relacji z moją ex). Co się okazało: dziewczyna odcięła się ode mnie, bo zaczęła się angażować, przestraszyła się tego, nie chciała tracić kontroli, a wtedy po prostu miała zły dzień i wszystko, co w sobie dusiła, wybuchło (jak to u borderki). Przepraszała mnie potem za to, a ja po prostu zadałem pytanie – skąd ja to miałem, k…wa, wiedzieć? Odcięłaś się, zniknęłaś, to jak ja to miałem inaczej zinterpretować? Że ci za bardzo zależy? Szklana kula mi się zbiła. Tylko ta siekierka fajna była, pozłacana, elektryczna. A kijek jakiś taki sękaty i powykrzywiany. No dwie to jeszcze może być Ale jeśli dałoby się to zredagować tak, żeby zmieścić się na jednej stronie, to może byłoby lepiej. Zależy co go pociąga. Niektórych konkretna płeć nie pociąga i nie muszą tego sprawdzać, bo to wiedzą. Ale jeśli nie wie, to faktycznie dowie się tylko jak wypróbuje – choć porno, do którego robi sobie dobrze, może być jakąś wskazówką.
  6. No to źle rozumiesz. I nawet mi się nie chce tłumaczyć dlaczego.
  7. Swoją drogą joga rozładować napięcie tylko mnie bardziej podk…rwiała. Podobnie te wizualizacje, wyobraź sobie coś spokojnego, pięknego… to ja sobie wyobrażałem… spokojną taflę jeziora, zero wiatru, w oddali wodospad… tak, że bez problemu widziałem głowę osoby, którą trzymałem pod wodą.
  8. Tak. Chyba że to ja Ty to wiesz, ja to wiem, a one są wychowywane w takim przekonaniu od dziecka. Chociaż tu by się jakaś dziewczyna musiała wypowiedzieć. Nie Dalila bo ona sama ma autyzm i ma do tego inne podejście Dla każdego jest miły. Chyba że pani jest nieatrakcyjna, to wtedy chyba nie. A jeśli ona sama nie wie? Musi cię poznać. Pierwsze wrażenie to nie wszystko. To przecież działa w obie strony. Wyobraź sobie dziewczynę prześliczną, ale tępą jak but. Nie miałbyś z nią o czym rozmawiać. Pytasz o zainteresowania, a ona odpowiada „yyy no chleję wódę z chłopakami na osiedlu a co?” (autentyk). Chciałbyś z taką być? Możliwe. Choć jak kiedyś zobaczyłem, że mam na działce otwartą furtkę, to wszedłem, a raczej wparowałem – z pałką w jednej ręce i gazem w drugiej. Bo nie wiedziałem, czego się spodziewać. A spodziewać się należało po prostu mojego roztargnienia bo wyszło na to, że po prostu zapomniałem zamknąć furtkę. A może zarywały, tylko nie zauważyłeś sygnałów? Ja z perspektywy czasu widzę dwie, z którymi myślę że dałoby się pociągnąć temat – ale nie powiedziały tego wprost (jedna powiedziała, jak już oboje byliśmy dorośli, na weselu kumpla się dowiedziałem że z nim zerwała przeze mnie), a ja nie wyłapałem wtedy sygnałów. Im szybciej tym lepiej. No ale jasne, dziś już pewnie nie odbiorą (nie wiem do której pracują). Silnik forum, tak jak phpBB. To forum było kiedyś na phpBB. Z jakiegoś powodu nastąpiło przejście na tego niewygodnego gniota, jakim jest Invision. Może ma to związek z przejęciem przez WP, może nie – nie wiem, nigdy nie pytałem. Ile ma stron? Swoją drogą czasem warto niektóre rzeczy, tymczasowe prace, itd. w CV pominąć. Najlepiej z innym autystycznym. Znam taką parkę. Nie wiem który z nich jest bardziej autystyczny, ale wydają się szczęśliwi.
  9. Może masz w CV coś, co odrzuca? Napisanie przejrzystego CV to też jest sztuka. Ty na forum piszesz sporo, więc może masz po prostu zbyt „rozwlekłe” CV? W przypadku CV, o ile nie aplikujesz na jakieś wysoko specjalistyczne stanowisko, to nie jest zaleta. Mało kto zdaje za pierwszym razem, ale większość w końcu za którymś zdaje. No ale tak jak mówisz, to nie jest obowiązkowe – jak nie masz potrzeby, nie chcesz / nie lubisz jeździć i nie uważasz, że jest ci to potrzebne, to nie ma obowiązku. Wiesz jak mi się noga trzęsła na sprzęgle jak pierwszy raz wyjechałem samochodem sam, bez instruktora i bez egzaminatora? Wiedziałem, że co by się nie stało, będę musiał sobie poradzić. To normalne, i to mija. Choć tak, są ludzie, którzy po prostu boją się jeździć i niewiele się na to poradzi. To dzwoń do nich z pytaniem czy mail dotarł i jaki jest status – czy znaleźli, czy szukają, kiedy odpowiedzą. Ile ja miałem takich sytuacji – a bo ktoś przeoczył maila, a bo mail wpadł do spamu, a bo to, a bo sro. A przez telefon już masz jakieś info.
  10. Przez zainteresowania. Nie jestem tam dla ludzi, w sensie nie szukałem społeczności tylko informacji. To trzeba dać sobie czas między emocją a napisaniem czegoś. Przynajmniej spróbować bo wiem, że to nie jest proste. O widzisz, i to jest ważne, bo żaden z tych powodów nie dotyczy bezpośrednio ciebie. Jakby na twoim miejscu był ktoś inny to też byłby olewany, bo zwyczajnie przy natłoku obowiązków nie starcza tym osobom czasu. Moja kilkuletnia (chyba można tak to nazwać) przyjaźń rozpadła się, gdy kumpela została matką. Nie było już na mnie czasu. I ja to rozumiem – nowe życie. Partnerkę mam. Ale skąd wiesz, że nie mam takich problemów? Całe nastoletnie życie miałem. A teraz to cholera wie, chyba wyparłem. To też nie jest takie proste, bo nie ma takiej ilości kobiet, dziewczyn, żeby naprawić sobie samoocenę. To tak nie działa. Poleci na mnie dziesięć, a jedna odrzuci – będę myślał o tej jednej. Tzn. mówię o tych, którymi ja sam jestem zainteresowany, a takich nie ma wiele. A jesteś w stanie znaleźć te posty? Pytam, bo wtedy byłby materiał do pracy – do zobaczenia, czy faktycznie tak jest (a jeśli tak to dlaczego), czy to twoja interpretacja. Ale to się tak nie da – narażałyby się na opinię łatwych, a to dla wielu dziewczyn społeczne samobójstwo. Poza tym wg mnie całe piękno jest w tym tańcu niedomówień i flircie. Chociaż są takie, które mówią wprost (albo bardzo wyraźnie sugerują), np. te autystyczne. Różnie bywa, ciężko generalizować, tak samo jak nie da się zgeneralizować podejścia do kobiet na wszystkich mężczyzn. Problem polega na tym, że nie każda kobieta chce autystę – tak jak nie każdy facet chce kobietę o cechach (i tu można wpisać dowolne cechy). To jest normalne i OK. Myślę że po części natura a po części społeczeństwo, przynajmniej nasze, zachodnie. Możliwe że w innych kulturach wygląda to inaczej. Opinii meneli nie brałbym pod uwagę – zaczepiają, bo są pijani i im się nudzi. Nie ma to związku z tobą, co najwyżej z ich poczuciem (braku) zagrożenia z twojej strony. To też nie ma związku bezpośrednio z tobą jako osobą – jakby tam się kręcił ktoś inny to pewnie reakcja byłaby taka sama. To mówi o nim (i np. jego strachu przed złodziejem) a nie o tobie. Jak ja rekrutuję, to nigdy nie wpływa – oceniam kompetencje i ogólne przejawy myślenia (bo kompetencje można zdobyć, ale jak ktoś nie potrafi myśleć, to nic z niego nie będzie), ale też to, na ile jest prawdopodobne, że ktoś zostanie na dłużej, bo jednak wdrożenie kogoś to jest zawsze inwestycja. Vibe oczywiście też jest ważny, musi być „chemia”, ale ja wolę kogoś, z kim nie ma tej chemii ale będzie dobrym pracownikiem, niż kogoś, z kim mogę sobie najwyżej memy powysyłać, bo mamy podobne poczucie humoru, ale oprócz tego nie nadaje się do roboty. Ale te rekrutacje kończyły się na etapie „Anetki z HR” czy dochodziło do rozmowy z potencjalnym przełożonym? Może to jest ten problem. Ja nie rozmawiam z każdą dziewczyną, która przewija się przez moje życie, myśląc o niej jak o potencjalnej partnerce. Pozwalam relacjom rozwijać się własnym torem wychodząc z założenia, że wartościowa znajomość nie musi być intymną ani „tą jedyną”. Nie ma wtedy presji, a ja mogę być sobą. Nie pisz maili, dzwoń do nich – jak nie odbierają to do skutku. Tia, ten upośledzony edytor w invision…
  11. Ja odróżniam jednak nerwicę od kurwicy, wydaje mi się że ty mówisz o tym drugim Na mnie raczej też nie, chociaż wizja zamiany takiej kartki na laleczkę voodoo jest kusząca.
  12. Nikt nie broni Ale jakoś u mnie to nigdy przez internet nie działało. Choć z drugiej strony są grupy związane z hobby, w których jestem, latem co tydzień się spotykamy gdzieś na mieście, w jakimś parku, itd. To nie są bliscy przyjaciele, ale po prostu znajomi, kumple (bo w 95% są to faceci), czy po prostu osoby, które kojarzę / znam.
  13. Na śniadanie kawę. Zaraz zjem obiad (drugą kawę).
  14. To tylko objaw. Poszukaj przyczyny. Jak poradzisz sobie z przyczyną, bo objaw też minie.
  15. Jasne, po prostu zastanowiło mnie to, bo robienie tego na żywca wydaje mi się barbarzyństwem. Ale nie neguję twojego doświadczenia ani nie twierdzę, że kłamiesz. Piszesz obiektywnie, jak to wygląda – to najważniejsze. Efekt, czyli minęła lub zmniejszyła się depresja? Czy nie chcesz już w ogóle ciągnąć tego tematu (bo nie wiem czy całego, czy tylko wątku o którym pisałeś)?
  16. Taka luźna obserwacja – faceci najczęściej budują więzi przez wspólne robienie czegoś, a nie rozmowy. Oczywiście nie zawsze i nie wszyscy.
  17. Powiem ci, co ja robię. Jak widzę, że ktoś mnie olewa, to nie ganiam za tą osobą, nie naciskam – dostosowuję swoją intensywność kontaktu do niej. Nikogo do niczego nie zmuszę. Co przez to zyskuję – raczej nie osobę (a nawet jeśli, po jakimś czasie, ona jednak się zreflektuje, to już jest za późno, bo ja poszedłem dalej), ale godność. Nie wyobrażam sobie biegać za kimś, kto nie chce ze mną kontaktu. Wychodzę z założenia: „ty tracisz”. Ja mam co robić i na co poświęcać czas, mam pozaczynanych pełno hobbystycznych projektów, czytam zwykle trzy książki na raz, więc zawsze sobie ten czas jakoś zagospodaruję. Poza tym nie każdy jest z każdym kompatybilny i to jest normalne. No bo jeśli ktoś ogranicza kontakt, to widocznie ma jakiś powód, a jeśli o tym nie mówi, to widocznie nie chce lub nie potrafi, i jest tak naprawdę kilka możliwości rozwoju takiej sytuacji. 1. Będziesz za kimś latał i stracisz godność w oczach swoich i tej osoby, 2. Olejesz ją tak, jak ona olewa ciebie, i nawet jeśli znajomość się nie utrzyma, to widocznie tak miało być, 3. Ona zobaczy, że się „wymykasz”, że nie jesteś zawsze na jej zawołanie, i zacznie cię bardziej szanować, 4. Znajomość po prostu naturalnie przejdzie w fazę mniej bliższą, niż była (lub niż chciałbyś, żeby była). Ja nie chciałbym bliskiej znajomości, w której muszę się prosić o kontakt, bo to jest zwyczajnie uwłaczające. Co oczywiście nie oznacza, że taka znajomość jest „do wyrzucenia”, bo powody mogą być różne. Mam taką kumpelę, bardzo dużo pisaliśmy jeszcze rok temu. Jakoś się to zmieniło, wypaliło. Zaczęła się odzywać rzadziej, to ja też przestałem pisać – zwykle wychodzę z założenia, że jeśli ktoś mi nie odpisał na ostatnią wiadomość, to nie piszę już więcej. I tak w sumie piszemy rzadko. Spotkaliśmy się ostatnio (miała urodziny, zaprosiła mnie, to przyjechałem), było fajnie, i pewnie jak będzie cieplej to będziemy się spotykać trochę częściej, ale ten kontakt internetowy osłabł. Czemu – nie wiem. Może jej hype na mnie minął (miałem wrażenie – może mylne – że była mną na początku w jakimś sensie zafascynowana, a fascynacja nigdy nie trwa wiecznie), może ma dużo roboty / nauki, może skupia się na chłopaku (bo wtedy była sama). Ale nie przeszkadza mi to – po prostu z osoby, którą zaczynałem traktować jak kogoś trochę bliższego (może jak kandydatkę na psiapsi), stała się po prostu zwykłą koleżanką, bez żadnych oczekiwań z żadnej ze stron. A koleżanki też są ważne (i koledzy, ale ja mam akurat duży problem z utrzymywaniem znajomości z facetami – zawsze jest jakiś dystans z mojej strony). Uważasz że tutaj, na tym forum, też tak jest? Laski rzadko mówią to wprost, jeśli nie są autystyczne lub zdesperowane Cała ta gra płci zazwyczaj odbywa się niewerbalnie. Przynajmniej z mojego doświadczenia – i z mojego doświadczenia tak jest najlepiej, bo nie ma jawnych oczekiwań, więc też jawnych rozczarowań i niemiłych sytuacji. Można się po cichu dostosować do sytuacji. Szkoła? To specyficzne miejsce ale pamiętaj, że nie ma odniesienia do życia dorosłego. W szkole to jest normalne (co nie znaczy, że dobre), że gnębi się słabszych, bo tak buduje się własną pozycję w grupie. To beznadziejne, ale tak to działa – nikt nie chce być ofiarą, więc to jest walka o przetrwanie. A to mnie akurat zastanowiło, bo jawisz mi się jako inteligentna, oczytana osoba. Powiesz o tym trochę więcej? Jakie masz wykształcenie, doświadczenie, na jakie stanowiska aplikowałeś? Jest coś w twojej historii zatrudnienia, co może wywoływać pytania (częsta zmiana pracy – jak częsta? Te okresy bez pracy – jak długie były)? Jak twoim zdaniem te rozmowy przebiegały – tak obiektywnie, jak wypadałeś?
  18. Ale robili ci to na siłę, wbrew twojej woli, czy sam się zgłosiłeś? Dlaczego robili ci to bez znieczulenia?
  19. Problem w tym że mój typ jest zupełnie inny Haha, magia Indora
  20. Dieta / sposób żywienia na którym teraz jestem, gdzieś o tym pisałem kiedyś.
  21. Może. Nie wiem. Ja bym swoim mózgiem nie ryzykował. Lobotomia też była kiedyś legalna i polecana. BTW, keto podobno świetnie leczy padaczkę.
  22. Chyba właśnie ta ściana, za którą jest rażenie mózgu prądem, przeraża mnie w tym najbardziej. Tak, leki też działają systemowo, ale jakoś wydają mi się, mimo wszystko, bardziej precyzyjne niż puszczanie prądu przez mózg…
  23. Filmy filmami, tam jak pacjenta rażą prądem to musi podskakiwać jak rażony prądem i włosy muszą mu dęba stawać, inaczej nie będzie efektu. Ale mi nie chodzi o efekt filmowy a o to, czym to jest naprawdę, czyli o celowe, niekierowane przepuszczenie prądu przez tak delikatną i skomplikowaną strukturę, jaką jest mózg, w celu m.in. wywołania napadu padaczkowego, licząc się m.in. z ryzykiem arytmii i utratą pamięci. „Jakoś to działa, ale w sumie to nie wiemy jak”. Nie wiem co się musi z kimś zadziać żeby to było uzasadnione. Nie wiem co musi się z kimś dziać, żeby dobrowolnie się na to zgodził. I to to mnie przeraża.
×