-
Postów
1 103 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
A to nie
-
Co wam pada? Ciekawe czy to samo co u nas.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
I u mnie bardzo mocno się odbiło. Ale chyba mam to już za sobą. Teraz podchodzę do siebie bardziej z troską, niż z wymaganiami. Nie na zasadzie „zrób to i ani k…wa mruknij” tylko opieki nad tą częścią mnie, która wtedy cierpi. U mnie gamechangerem był bus. Dzięki temu moje bezpieczne miejsce jest zawsze ze mną. Choć bez wenli samo wyjście z domu było problemem, a pojechanie gdzieś dalej to już w ogóle. Jak odstawiłem wenlę to doszło do tego, że przed każdym wyjściem z domu musiałem łykać xanax (ale wtedy jeszcze nie miałem busa), więc stwierdziłem że to nie ma sensu – syf milion razy gorszy i prosta droga do uzależnienia. A teraz… po prostu funkcjonuję. Są sytuacje triggerujące, szczególnie czekanie na kogoś, spotkania z ludźmi, bycie zamkniętym (szczególnie jak nie mam czasu żeby panikować, bo np. jestem gdzieś umówiony albo jadę z kotem do weta – chcę minimalizować jego czas bycia w transporterze), ale jest ich o rzędy wielkości mniej, niż było, zanim dostosowałem pod swoje problemy życie. No więc rzeczy tylko do paczkomatu, jeśli już kurier to ma zostawiać rzeczy pod drzwiami, itd. Zastanawiałem się, na przykład, czy nie zrobić sobie uprawnień gazowniczych, żeby samemu podbijać sobie przegląd gazowy. Bo czekanie na ziomka, który raz do roku przytknie urządzonko do zaworu i podbije przegląd (a to zawsze jest panika, poczucie ogromnego zagrożenia, choć racjonalnie wiem, że absolutnie nie ma do tego powodu – coś się przestawia w pustym indyczym łbie i tyle), versus zapłacenie paru stów i zrobienie uprawnień online… No kusi. Elektryczne zdałbym z palcem w dupie, tylko musiałbym sobie normy przypomnieć, ale ich nie potrzebuję, bo przeglądy są co 5 lat, a ja nie pracuję w zawodzie. Żeby te uprawnienia były bezterminowe to bym zrobił, ale tak to trzeba odnawiać co parę lat, z tego co wiem jest co parę lat egzamin (co zawsze w jakiś sposób stresuje), itd. Inna sprawa, że taki detektor gazów swoje kosztuje, nie wiem czy nie trzeba go co jakiś czas kalibrować, więc dla jednego dnia w roku to by się mogło zupełnie nie opłacić. Mam książki do gazownictwa, czekają na przeczytanie. Może przeczytam i wtedy zdecyduję. Byłby jeden stresor w roku mniej. No i kiedyś jeszcze wiązałem spore nadzieje z terapią. Bardzo długo się męczyłem, czekając na jakieś rezultaty. A rezultatów nie ma, nie było i nie będzie. Chyba po prostu łatwiej jest doić klienta z kasy niż uczciwie powiedzieć mu wprost: moim zdaniem pana przypadek jest beznadziejny i nieuleczalny, nie widzę możliwości poprawy. Bo taka jest prawda. Nie wszystko da się zmienić. Pewne rzeczy są w nas zapisane na zawsze i będą już do śmierci, i możemy albo z nimi walczyć (i przegrać), albo próbować się do nich dostosować i żyć pomimo nich. Smutne? Owszem. Sprawiedliwe? Ani trochę. Prawdziwe? Niestety. -
Zablokowałeś ją i jej odpisujesz (czyli widzisz jej posty)? Tak, dlatego mnie jest ciężko gdzieś umieścić. Niektóre poglądy mam jak prawicowiec, inne jak lewicowiec (ale raczej nie prawak ani lewak). Ale więcej jak prawicowiec, tylko pojedyncze (np. dotyczące aborcji czy kościoła) bliższe tej lewej stronie (z którą absolutnie się nie utożsamiam). Może inaczej, jakby ktoś nazwał mnie prawicowcem to stwierdziłbym, że jest po prostu w błędzie. Jakby nazwał mnie lewicowcem to uznałbym, że próbuje mnie obrazić. Problem polega na tym, że poglądy występują w zestawach i jak się wyłamujesz z pakieciku, to tak średnio jest co z tobą zrobić. A każdy myślący człowiek w jakimś temacie wyłamie się z pakieciku. Chyba że ktoś nie myśli, a tożsamości szuka w przynależności politycznej, to wtedy nie. W ogóle obie strony próbują sobie zagarniać ludzi z cechami, które nie mają nic wspólnego z polityką. Np. spróbuj być gejem albo transem który nie wyznaje jednocześnie lewicowych poglądów i nie utożsamia się z ruchem LGBT. W mózgach wielu osób zrobi się wtedy zwarcie. A już w ogóle jak jesteś detransem i otwarcie opowiadasz o swojej detranzycji i o tym, jaką krzywdę ci zrobiono. Bo nie pasujesz do narracji. Dobrze, jeden priv Cośtam sobie wyjaśniliśmy, ale czy to znaczy, że mam ukrywać historyczny fakt otrzymania od ciebie niekulturalnego i nie na miejscu priva? To nie ta choroba niestety Szczerze – nie pamiętam, bo tu są ciągle burze i ciągle komuś coś się nie podoba (i to chyba normalne, inaczej nie byłoby o czym rozmawiać), i musiałbym się cofnąć żeby przypomnieć sobie, o co wtedy chodziło. Ale to nie ma znaczenia. Żaden uraz, nie nadinterpretowuj.
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Ten dylemat akurat da się rozwiązać… Napisy pomińcie, taki znalazłem. A z resztą tego co napisałeś zgadzam się w 100%. -
Ty też dostawałeś pełne czułości privy od naszego malutkiego aniołeczka? :3 Weź, ja nie wiem kiedy tokfm tak skręciło. Słuchałem ich ze 20 lat temu, albo to wtedy było normalne radio albo mnie aż tak polityka nie interesowała, żebym wyłapywał lewoskręt. Ja próbowałem czytać takie rzeczy, ale zawsze dochodzę do wniosku, że „oni” (ta druga opcja, bez wskazywania która, bo zaraz się tu znowu gównoburza zrobi) to są po prostu ludzie chorzy psychicznie, którzy z jakiegoś powodu są dopuszczeni do decydowania o zdrowej większości. Nie wyobrażam sobie być z kimś, kto ma skrajnie różne poglądy od moich na fundamentalne tematy. Moja dziewczyna ma podobne do moich, tylko chyba nie aż tak skrajne. Tylko na jednym forum coś takiego widziałem. Faktycznie dialog i wymiana poglądów, bez obrzucania się gównem. Jedna osoba stamtąd nawet została, myślę, moim kumplem, mimo skrajnych różnic politycznych. Inna sprawa, że to międzynarodowe forum, więc scena polityczna też wygląda inaczej. Nie można bezpośrednio porównywać naszej lewicy i prawicy np. do demokratów i republikanów w U, S i A.
-
Wg mnie każdy tak ma Z tego co wiem zapach to bardzo pierwotny zmysł, jest przetwarzany w mózgu na dosyć niskim poziomie w porównaniu z innymi zmysłami, stąd takie silne jego połączenie z układem limbicznym. Prostackich januszowych tekstów o „zapachach z pipki” nie skomentuję bo nie jesteśmy na wiejskim weselu… Trzymajmy jakiś poziom.
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
To jest w sumie ciekawe pytanie. Czy nazista ze spranym mózgiem, który święcie wierzy w swoją ideologię, bo taki kisiel mu z mózgu zrobili, i chce dobrze, może być uważany za złego, jeśli robi złe rzeczy? Nie kieruje się złymi pobudkami. A ja nazwałbym go złym. Prawo posiadania jest dla mnie święte. Można bogatego przekonywać, żeby rozdał pieniądze biednym. Można go prosić, może nawet na niego naciskać. Ale kraść? Zabierać coś, co nie jest twoje, choćbyś miał ratować innych? Wg moralności tego bogatego jego pieniądze są ważniejsze od życia tych innych, wg twojej nie, i narzucasz mu swoją moralność. A dlaczego to ty masz mieć rację, a nie on? Dlaczego zmuszasz go do przyjęcia twojej racji (przemocą zabierając mu coś, co jest jego)? Ja zacząłbym takie altruistyczne pomaganie od rozdawania wszystkich swoich pieniędzy biednym, przyjmowania bezdomnych pod swój dach, itd. Nie masz kasy? To do roboty, pracować na bezdomnych, oczywiście ani grosza dla siebie nie zostawiając. A jeśli ktoś nie chce, bo łatwiej mu dysponować cudzymi pieniędzmi, no to mamy odpowiedź, jakie ma prawdziwe pobudki. Mówię oczywiście o osobie, która wzbogaciła się w legalny sposób, a nie o kimś, kto ukradł pieniądze – bo wtedy jest to po prostu przywrócenie posiadania, a złodziejom należałoby ucinać łapy przy dupie dla przykładu. To jest też kolejny ciekawy temat. Znamy czyny tych ludzi, które wg naszej moralności były złe, ale co nimi kierowało? Czy oni byli źli i podli? Czy byli po prostu zaburzonymi fanatykami? Czasem granica jest cienka. Na szczęście to jest tylko teoretyczny problem i nie muszę się nad tym zastanawiać, bo to nie ja ich sądziłem. -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Pewnie tak. Jak się ma nerwicę. Ja nie mam nerwicy (choć długo myślałem, że mam, bo patałachy przez lata nawet zdiagnozować mnie nie potrafili). I to jest jedyne, co pomaga. Pogodzenie się z tym, że po prostu pewnych rzeczy nie mogę robić i nigdy nie będę mógł. Gorzej, że czasem muszę je robić. I wtedy jest koszmar. Wiesz jak to jest – to jest totalnie rozwodnione. Miałbym ich pozywać, liczyć się z tym, że wszystkie intymne szczegóły mojej terapii zostaną wywleczone i słuchać udowadniania, że to ja nie współpracowałem? -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Z nadzieją, że da. Kombinowaliśmy, EMDR, mindfulness, w międzyczasie zrobiłem dwa 8-tygodniowe kursy MBSR. Zero rezultatów. Chodziłem bo miło się rozmawiało o wszystkim. Takie wyrzyganie emocjonalne, mniej więcej to samo co mogę zrobić jakbym sobie np. założył tutaj temat „indyczy blog”. Za darmo. No i cały czas miałem nadzieję, że jednak będą postępy. Poprzedni terapeuta (supervisor jeszcze poprzedniej terapeutki, do którego mnie odesłała, gdy jej się pomysły skończyły, i do którego chodziłem parę lat) przynajmniej miał jaja, żeby powiedzieć (i pamiętam to słowo w słowo do dziś): „Panie Indyczku, sam pan widzi, że nic z tych rzeczy, których próbujemy, nie działa. Życzę panu, żeby znalazł pan kogoś, kto będzie potrafił panu pomóc”. W moim przypadku postępy są bardzo realnie mierzalne, bo mam bardzo realne objawy. I tych postępów nie było. Po zakończeniu w sumie 18-letniej przygody z terapią, na którą poszedłem z konkretnym celem rozwiązania tego konkretnego problemu, było dokładnie tak samo jak było na początku, ani lepiej ani gorzej. -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Patrząc wstecz to może i lepiej, bo i tak nic mi ta terapia realnie nie dawała. -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
– Panie Indyczku, rozmawiałam z moim supervisorem i niestety nie mogę kontynuować z panem terapii. – Ale… yyy… czemu tak nagle, co się stało, co… (?) – Niestety nie mogę podać panu powodu. I won z buta po 8 latach cotygodniowych spotkań. Do dziś nie wiem co było powodem. I taki był koniec mojej przygody z tą dziedziną magii. -
Cudotwórca!
-
Sto lat @_co!
-
Nerwica lękowa na automatyczne odruchy ciała.
Doktor Indor odpowiedział(a) na Patryk17 temat w Nerwica lękowa
Boże, to ma nazwę O.o u mnie tak było z „cukier”, jak miałem z 10 lat leżałem chory, na soczku było napisane że zawiera cukier, i tak się gapiłem w ten soczek, i ten cukier, i cukier, i cukier… A co do tematu. Wszystko ma swoje powody, ale nie zawsze je znamy. Nie zawsze też możemy się do nich cofnąć. Mi się nie udało. -
A weź zobacz ile moich postów ma napisane „Edytowane przez Doktor Indor”. Często wracam bo coś jest nie tak.
-
Faceci zwykle z automatu chcą rozwiązać problem i dają rady.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
To nie tak. Teraz już nie lubię, ale jak jeszcze chodziłem na terapię, to robiłem długie rozeznanie, zanim kogoś wybrałem. I to mi ta ostatnia terapeutka powiedziała – że przez kilka pierwszych sesji czuła się strasznie obserwowana, poddawana ocenie, tak jakbym w każdej chwili był gotów wstać i wyjść. Bo byłem. Przejrzałem wszystkich terapeutów tego nurtu w moim mieście i wybrałem właśnie ją. Wcześniej przeczytałem wszystko, co można było znaleźć o niej w necie. A i tak koniec końców się zawiodłem. Gdybym nie czuł „vibe'u” z terapeutą, to terapia nie miałaby sensu. Nie otworzyłbym się. Nawet bym nie chciał. -
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
I co ja ci mogę, drogi brum.brum, powiedzieć… Gdy wchodzę w jakąś społeczność, to zwykle wchodzę w nią na 100%. Nie umiem inaczej. Staram się przenosić ewidentne offtopy do mojego skromniutkiego indycznika, ale czasem się zapomnę. A czasem dyskusja nie jest aż takim offtopem, tylko jest generalnie na temat, a jedynie trochę zbacza. Co ja mogę innego zrobić… Mam nie odpisywać? Nie odpisywać konkretnym osobom? Nie umiem tak. Z pozytywnych rzeczy, musisz wiedzieć, że moja bytność na forum zapewne ma jakiś termin ważności. Nie wiem tylko jeszcze jaki ale myślę że kiedyś, któregoś dnia, gdy już zrażę do siebie tutaj wszystkich, indyk pójdzie sobie bez pożegnania, i będzie jak dawniej. Odetchniecie. Zostaw tylko Dalilę, proszę. To wrażliwa dziewczyna i choć tego nie pokazuje to wiem, że przejmuje się, gdy ktoś ją odrzuca Jedni pamiętają, inni pewnie jakoś to przed sobą usprawiedliwili, żeby poczuć się lepiej. Ja akurat nikogo nie krzywdziłem, ale bywało, że byłem obojętny, gdy krzywdzili innych. Nie myślę o tym na co dzień ale tak, pamiętam to. I chciałbym wierzyć, że dziś zareagowałbym inaczej. I potem już reagowałem inaczej. -
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Ja sam. I komu by to przeszkadzało? -
Żeby nie mieszkać w syfie.
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
O matko, trudne pytanie się wylosowało Robota, po robocie ogarnięcie akwarium, po ogarnięciu akwarium do sklepu, po sklepie ogarnąć koty… A w tym drugim wielkim świecie co słychać? -
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Wazektomia rozwiązuje problem tylko częściowo, tu chodzi o pozbawienie testosteronu. -
„Połowa odłożonych problemów rozwiązuje się sama.” – Dr Indor Produktywny „Boże, a mogłeś z tego żebra taką fajną kolejkę elektryczna zrobić…” – Dr Indor, filozof „Chwal się sam, krytyką zajmą się przyjaciele.” – autor nieznany „Z kota pierwiastka wyciągnąć się nie da…” – kolega z dawnej pracy „Po co się tak starasz na starcie? Przecież i tak na końcu przewalisz.” – Dr Indor, motywator „Pójdę do nieba. Pamiętaj o mnie, a zabiorę Cię ze sobą.” – Kominek „Ja tego nie uczynię, bo to jest wbrew mądrości.” – ksiądz (na mszy żałobnej) „Z rozpaczy zakochałaś się w pierwszym, który chciał Cię zrozumieć.” – Dr Indor, terapeuta „Znowu cię sołtys na sprężynie do budy uwiązał i za daleko odszedłeś?” – z dyskusji w Internecie, autor nieznany „– Topiliście już marzannę? – Teraz topi się księdza.” – pani E.