Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Legenda Forum
  • Postów

    3 540
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Dryagan

  1. @katrin123 ale się dogrzebałaś w czeluściach Forum!!! Historyczny post warte uwagi
  2. Dzień dobry wszystkim - witam z kawką A tu taka myśl na dzisiaj
  3. Dryagan

    Co teraz robisz?

    To była dobra decyzja, nałóg to destrukcja. Musisz wytrzymać, odbijesz się od dna i potem będzie już tylko lepiej. To najgorsze miesiące, ale Ty jesteś silny chłop, wiem przecież. Dasz radę. Ale z autoagresją się powstrzymaj. nie tedy droga. Wystarczy już robienia sobie krzywdy na wszelkie sposoby, teraz zrób co dobrego dla siebie
  4. Dryagan

    witajcie drodzy forumowicze

    Ja jeszcze raz powtarzam - Forum nie ma charakteru religijnego, chociaż nie oznacza to, że jakieś wątki tego typu nie mogą się tu pojawić. Religia jest częścią życia wielu osób, więc to oczywiste. Natomiast uświadamianie innych w kwestiach wiary nie pasuje do tego Forum
  5. @Verinia chyba masz podobnie jak ja w zwyżce - też życie w urojonym świecie. Ale raczej dotyczyło to innej interpretacji rzeczywistości, bez halucynacji i głosów. Z tym, że ja raczej nie miewam hipomanii - znaczy na początku epizodu tylko, potem zawsze to przechodzi na wyższy poziom. Miewałem podobnie - w remisji lekko obniżony nastrój, teraz jest inaczej - od jakiegoś czasu czuję się normalnie, nie śmiem marzyć, że wyzdrowiałem (bo podobno to nieuleczalne jest), ale oby to było jak najdłużej
  6. @Maat zapewne mamy inne doświadczenia. Może też to wynikać z tego, że moja Żona najpierw była moją przyjaciółką
  7. Naprawdę łatwiej Ci powiedzieć o intymnych sprawach koledze niż mężowi? No ja mam inne pojęcie małżeństwa - moja Żona jest moją Przyjaciółką, mówię jej o wszystkim, nie ma dla mnie rzeczy wstydliwych. Jestem pewny, że Ona mnie nie potępi, ani nie wyśmieje. Nie chciałbym być w związku, gdzie druga strona niszczy zamiast wspierać.
  8. Też jestem w szczęśliwym związku - i podobnie jak u Mienty od czasu do czasu choroba daje znać o sobie. Teraz jestem w dłuższej remisji i mam nadzieję, że tak pozostanie, ale obawa zawsze jest. Ufam mojej Żonie, że jak zacznie się dziać coś złego, ona to wyłapie i szybko zadziałamy. Mając zaburzenia psychiczne potrzebujemy dużo zrozumienia ze strony tej drugiej osoby. Jeśli ona jest wsparciem a nie przyczyną pogorszenia - jest szansa na stworzenie dobrego związku. Ja się cieszę, że trafiłem na odpowiednią kobietę - byłem kiedyś w innym związku, gdzie kiedy zachorowałem, ta dziewczyna potraktowała mnie jak g.wno, przez nią chciałem się zabić. No tak było, zdecydowanie pogorszyła wtedy mój stan zdrowia. Z nią nie stworzyłbym normalnego związku. Więc tak jak piszę - wszystko zależy z kim się jest. Oczywiście nie jesteśmy łatwymi partnerami, niestety. No i jeszcze na marginesie - moja Żona jest starsza ode mnie, może na początku tej relacji trochę mi matkowała, ale teraz to się zmieniło - ale nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, po prostu - poza miłością, po prostu się lubimy, lubimy po prostu być ze sobą. To podstawa
  9. Dryagan

    witajcie drodzy forumowicze

    Witam, rozgość się. Przypominam jednak, że Forum nie ma charakteru religijnego, więc bez nawracania na siłę
  10. Sen to najważniejszy lek i stabilizator nastroju, na dodatek naturalny - każdy powinien to wiedzieć. Jak sobie człowiek rozreguluje czas snu, będzie siedział po nocach, to sam sobie szykuje poroblemy psychiczne
  11. Tak, zresztą widziała mnie w szpitalu - tak zaczęła się nasza bliższa znajomość. Na początku się "tylko" przyjaźniliśmy, więc wiedziała o mnie wszystko. Kiedy przyszła miłość i związek, nie było łatwo. Zresztą rozstawaliśmy się kilka razy i wracaliśmy do siebie. Szczerość jest w relacjach najważniejsza, bo prawda zawsz wyjdzie na jaw. Teraz jest moim "barometrem", doskonale wyczuwa pierwsze objawy zwyżki, dzięki czemu szybko można zareagować.
  12. No ja myślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to już takie rzadkie i stygmatyzujące, takie pojęcia jak "stara panna" znikają ze słownika. Kobiety znają swoją wartość i często wolą być same niż w kiepskim związku. Przynajmniej w moim środowisku ta jest. A wracając do tematu - choroba psychiczna a związki - trudna sprawa. Sam jestem w związku, ożeniłem się w wieku 36 lat, mam córkę. Ma to dla mnie dużo pozytywów, myślę, że to dzięki moim dziewczynom jestem teraz w dłuższej remisji, chce mi się żyć i walczyć z chorobą. Trudności - gdzieś z tyłu głowy czasem pojawiają się myśli - co jeśli je skrzywdzę w trakcie epizodu manii? Co jeśli córka odziedziczy po mnie te wadliwe geny? Staram się za często o tym nie myśleć, ale czasem wracają wątpliwości.
  13. A ja uważam, że jeśli cos niepokoi trzeba się jednak skonsultować z lekarzem. To nie jest prawda, że jak nadciąga zwyżka nie ma się świadomości, że coś się dzieje. Oczywiście, że się wie i to jest ten moment, kiedy można się jeszcze wyciszyć. Czasem się po prostu nie chce, bo stan hipomanii jest fajny. Ale to nie jest tak, że się nie czuje tego, że nadciąga mania. Poza tym tylko ktoś bliski, który jest na co dzień z chorym może zobaczyć zmianę nastroju. Przez telefon można oszukać nawet lekarza (można to zrobić nawet twarzą w twarz).
  14. @Purpurowy od dna łatwiej się odbić. Wiesz, że Ci kibicuję. Dzień dobry Towarzystwu w ten sobotni poranek
  15. Mnie było potrzeba 15 lat, żeby pogodzić się z chorobą i nauczyć się z nią żyć. Teraz już wiem, że właśnie to podstawa - akceptacja i dostosowanie się do tego co jest. Ozdrowieńcem pewnie nie zostanę, bo ChAD jest na dziś nieuleczalny, ale można to kontrolować i właśnie tak robię. Żyje się zdecydowanie lepiej. W zasadzie prawie zupełnie normalnie
  16. Dryagan

    Samotność

    Ja hipomanii to raczej nie mam, może kilka pierwszych dni, bo jak przychodzi co do czego zaraz się rozkręcam w manię psychotyczną. Przez tyle lat ile zmagam się z CHaD przechodziłem różne stadia - robiłem wszystko co piszą w podręcznikach - było i wydawanie kasy, i przygodny seks, zero snu, porwanie przez kosmitów, zbawianie świata. Plus wypadek na motorze po którym mam do dzisiaj pamiątkę. Długo by gadać. Czy są pozytywy takiego stanu? Nie ma... Można sobie co najwyżej narobić kłopotów, a potem wstydzić się swoich działań. Dwa razy straciłem pracę z powodu choroby. Raz mnie policja i pogotowie zgarnęli na ulicy do psychiatryka, więc domyślasz się, że było grubo (ale nie napiszę co robiłem, bo się wstydzę). Teraz jestem w remisji i chcę żeby tak pozostało do końca świata. Co do rozmów telefonicznych - to nie jest tak, że nie jestem w stanie nic w ten sposób załatwić, bo przecież musze czasem chociażby służbowo. Trzeba to trzeba, ale nie lubię i muszę się nastawiać psychicznie. Nie wyobrażam sobie, że można z kimś gadać przez godzinę towarzysko przez telefon.
  17. Dryagan

    Samotność

    @Wrwsw nie mam Aspergera. Nie prosiłem też o "diagnozę" Poza tym ... no ja nie jestem teraz samotny - mam Żonę (która jest moją najlepszą przyjaciółką) i córkę. Mam nadzieję, że to nie do mnie była skierowana uwaga o powrocie do społeczeństwa, bo ja w nim jestem (w końcu pracuję normalnie). A że czegoś nie lubię, źle się czuję wśród tłumu i nie przepadam za rozmowami telefonicznymi... no cóż, nie każdy musi być duszą towarzystwa. Zresztą, czasem bywałem, jak się rozkręciłem w manii - wtedy interakcje z ludźmi przychodziły mi łatwo, może zbyt łatwo. Ale czy to na pewno byłem ja?
  18. @Purpurowy nie skupiaj się na poczuciu winy, tylko na tym, żeby wyjść z nałogu. Patrz w przód nie w tył. To co było niech będzie przestrogą, żeby nie pakować się w to kolejny raz. Wytrzymasz!!!! Tylko musisz chcieć, a chyba chcesz
  19. Dryagan

    Samotność

    Chyba mogę się też pod tym podpisać. W realnym życiu nie mam znajomych - to znajomi mojej Żony jeśli już. Nie lubię tłumów, jestem raczej wycofany. Peszą mnie rozmowy telefoniczne, jak mam do kogoś zadzwonić np. służbowo to masakra, wolę pisać maile, rozmawiać na czatach, w Internecie mi łatwiej. Może nie czuję się teraz taki samotny jak kiedyś dzięki temu, że mam rodzinę, więc nie brakuje mi kontaktów z innymi ludźmi
  20. U mnie pada dzisiaj, na razie łagodnie, ale ciągle. Pozdrawiam z pracy!
  21. Dryagan

    Jest źle

    @acherontia styx odpuść. Tu nic się nie zrobi, a Michu się niepotrzebnie nakręca. To mu nie pomaga, a tylko szkodzi.
  22. U mnie jeszcze nie pada i nadal ciepło. Podobno dopiero jutro zmiana pogody. Witam wszystkich
×