Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. chcesz uwolnić się od życia - uwolnij się od presji otoczenia, odpocznij.
  3. Skonczylam "The Age of Faith" (bardzo ciekawe!) i zaczelam "They Thought They Were Free" Miltona Mayera. To jest ksiazka starajaca sie zrozumiec myslenie zwyklych Niemcow, ktorzy byli nazistami w latach 1933-45. Fascynujaca opowiesc, banalnosc zla jest tematem, ktory niezmiennie mnie interesuje, wciaga i niepokoi. Jak latwo byc elementem systemu zla i nawet o tym nie wiedziec. A nawet jesli sie cos przeczuwa to byc bezsilnym, a jeszcze czesciej obojetnym. Na dodatek gdy zlo przynosi nam korzysci to nie chcemy o nim wiedziec i szczerze uwazamy, ze jest dobrem. Skomplikowane, ale fascynujace.
  4. ludzie mają różne upodobania
  5. Dziewczyny z forum komplementy mi prawiły ostatnio. Fajne to było bardzo, chcę jeszcze. Deprecha jakby mniejsza po tym.
  6. Jestem w trakcie odstawiania wszystkich leków poza lamotryginą i się zastanawiam czy udało Wam się schudnąć po odstawieniu olanzapiny? I czy samo jakoś poszło czy dieta i ćwiczenia? Pytam bo przytyłem na niej 20 kg ( no może 10 z tego zrobiła mirtazapina)
  7. Dzisiaj
  8. no te prostytutki dzisiaj to chyba są bardziej sterylne niż normalne osoby, muszą badania przechodzić albo wręcz same to wymuszają na pracodawcy taki warunek konieczny, to samo z antykoncekcją ale to już oczywiste. Może ktoś mi takie coś opowiadał nie pamiętam? Takie małżeństwo otwarte, co eksperymentuje, albo związek otwarty, albo trójkąty, albo swingersi. Pewnie to nie takie rzadkie znów Zgadzam się z tym że najczęściej kwestia wyboru. Przecież jakby prostytutka miała lepszą opcję do wyboru to na pewno by w nią poszła, ale nie ma lepszej i tyle. Czy to takie niezrozumiałe? Nie dziwota, obecnie świat jest wybitnie materializmem opanowany. Co do zarabiania to takie zwykłe prostytutki nie zarabiają znów dużo raczej, nie najniższa krajowa ale dwukrotnosc może. Patrzę bo ofertach jakie na olx wisiały Xd kelnerka, barmanka, jeśli chcesz to też tancerka, wszystko ładnie z ubezpieczeniem w Krakowie kiedyś tam zawineli jakiś burdel co działał wiele lat, pewnie psy się poklocily z właścicielami, no i wpadli i aresztowali ale co z tego dostaną grzywny wszyscy pracownicy A klub zmienil lokalizację po prostu XD A czy mogłabym się przyjaźnic? Jeśli byłaby to osoba z którą się świetnie bym dogadywała to właściwie dlaczego nie jeśli by była dobrym czlowiekiem ale tak zarabiającym to czy sprawia że automatycznie jest złym człowiekiem?
  9. Znajomy deweloper, który rodzicom sprzedawał mieszkania mówił o sobie, że nienawidzi ludzi, kocha tylko zwierzęta. Ma teraz sekretarkę i nie zadzwonisz już do niego bezpośrednio. Pamiętam, że jak była pandemia, to był chwilę na tinderze i miał opis, że ma dużo czasu wolnego, i chce jedynie pogadać bez randek. Chciałam napisać, bo przystojny i jakiś taki intrygujący xD No ale przez to, że zna rodziców i ma z nimi interesy, to nie napisałam. Ale... po latach, jak miałam lekką manię napisałam do niego na fejsbuku: Hej. Często przejeżdżamy obok Twojej łąki ze zwierzœętami (baranki, owieczki, sarenki itp.) i jest to piękne miejsce. A on, ze dzięki I tak potoczyła się nasza znajomość. On serio ma dość ludzi, ma stresująca pracę, a ludzie są czasem tak natrętni, wkurwiający. Mnie np. wkurza jak ktoś pyta o cenę i podaję mu tę cenę. I on nie slucha. Ludzie nie słuchają! Pyta po raz drugi i trzeci. I wtedy we mnie kipi, ale nie reaguję, bo chcę pięniędzy xD Więc udaję, że jest ok. Tłumaczę każdu produkt, jak ktoś musi wiedzieć wszystko, a Ty się produkujesz, a potem ta osoba powie, że jednak się odchudza, albo idzie do sklepu, bo tam taniej, jakaś promocja xD No a jak nie obniżam cen (a ceny są mega niskie), to nazywa mnie stary dziad skąpą. Wtedy nie wytrzymałam i musiałam mu powiedzieć coś. Ale w sklepach, jakiechś marketch nie możesz nic powiedzieć raczej, a klienci ogólnie lubią dowalać ludziom, bo to ich jedyna rozrywka. Są tacy ludzie. I u nas też sporo kradli, ach, jakie to są akcje. OStanio nawet stary gość ukradł 3 paczki ciastek, ale jakoś się to udało rozwiązać, bo tato się zorientował dopiero, jak ten gość poszedł. NIe przychodził do nas kilka tygodni i w końcu się pojawił. tato był pewien, że idzie oddać pieniądze, a ten nie wspomniał o tym i jak tato mu powiedział, że ostatnio mu wziął ciastka, to ten gościu powiedział: - Ach, ale one były posklejane (co xd) No i musiał oddać kasę, nie wypierał się. I taki sobie pójdzie do spowiedzi i co tam. Jedziemy dalej. NIebo za rogiem Ludzie są męczący często, ale są też fajni i normalni. Kiedyś się mocno stresowałam klientami. Teraz nie, ale mam jedynie złość, jak tak nie słuchają, a ja się muszę serio produkować, bo gadam i gadam, wydaję, a często te baby się drą, PO ILE ONI SO? Jest sporo sytuacji, że ktoś wydawał się fajny, a potem słyszysz, że on Cię okrada... No i tak to jest z tymi ludźmi naszymi, kochanymi
  10. wiara w antynatalizm ma wiekszy sens niz wiara w boga, widze wszedzie wszechobecne cierpienie ale wszechobecnego boga jakos uswiadczyc nie moge
  11. Czy zaraz wszyscy od razu geje, to wątpię - bardziej te starsze pokolenia. Za to większość facetów bi, którzy są na portalach jest żonatych lub są w związku i szukają faceta tylko wyłącznie dla zabaw na boku.
  12. Wczoraj
  13. czarne lustro wystarczy pooglądać i już wiesz, co będzie. albo o czarnym resecie na yt
  14. Pierwsze objawy - duszności. To był koszmar... nie mogłam spać bo mnie wybudzały. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że to nerwica, poszłam na pogotowie, tylko mnie osłuchano, zapytali czy mam jakieś sytuacje stresujące bo to na tle nerwowym i przepisali Hydroksyzyne w syropie. Z czasem duszności ustąpywały...ale zanim całkiem ustąpiły minęło wiele lat. To był mój najgorszy objaw.
  15. a jak zszedles z pregi? od razu rotacja i zamiana czy schodziles i brales na zakladke
  16. mi też czasem łazi... czekam aż sobie zrobię wieczorną kąpiel mam sól do kąpieli o zapachu bergamotki i limonki i kupiłam szamponz fructis, bo są niezawodne pod względem pozostawiania pięknego zapachu
  17. Przez jako czas? Ja jak zaczęłam chodzić do nowego psychiatry niecałe 2 lata temu,to mi powiedział,że za często zmieniałam leki (brałam ok 7 przez 10 lat). Ja miałam jednego psychiatrę z którym się nigdy na żywo nie spotkałam. Najpierw na kamerce a potem teleporady.
  18. luos nettor

    Dopalacze

    Zatem, panie profesorze, czy moje receptory dopaminowe miałyby szansę zregenerować się do stanu z przed furania, jakbym przestał to walić , powiedzmy przez rok? Czy jednak permanentny damage?
  19. Na pewno senność odpuszcza z czasem. Różnie to bywa, ale ostatnio na 30mg nie jestem zmulony i wstaje się bez dramatu. Śpię po 8-8.5h. Co do motywacji, to nie wiem. Ja biorę jeszcze agomelatynę i jest nieźle. Ja mam inne pytanie. Czy jest jakaś zależność jeśli chodzi o dawkę vs libido? Czy doświadczaliście wzrostu/spadku na niższych/wyższych dawkach? Lekkiego sezonu jesienno-zimowego wszystkim
  20. Gniecenie w lewej stronie klatki piersiowej obecnie najabrdziej mi dokucza obecny zestaw Asentra 150 Gabpaentyna 3x100 Miansek 30 nebilet 1/2
  21. Tak samo covidowy lockdown nie był pod tym względem najgorszy
  22. Ile czasu się znacie? Czy wgl padła szczera rozmowa, że jesteście razem? Czy usłyszałeś od niej, że Cię kocha lub dała Ci to do zrozumienia? Ile było dobrych chwil, a ile złych? Wiesz... ważne jest też to, czy powiedziała kiedykolwiek słowo "przepraszam" ze szczerością, gdy popełniła błąd. A każdy popełnia. Ja byłam w 10 letniej relacji, która nigdy nie była czymś, co dawało mi poczucie, że jestem kochana, rozumiana, chciana. Raz był ze mną, potem coś źle i miał mnie gdzieś. Byłm jedynie na chwilę, gdy miał "czas" i przyjeżdżał, zrobił swoje, i uciekał. Ja go kochałam. Pragnęłam choć trochę uwagi. On wiecznie zajęty, zapracowany. Pamietam najgorszą jego stronę, kiedy pojechałam późnym wieczorem, z kilkoma piewami w plecaku do niego, 7km, do jego wsi. I gdy dotarłam do miejsce w którym się widywaliśmy (przez cały ten czas nigdy nie byłam u niego w domu), koło kościoła. I piszę, że jestem w jego rejonach i może by wyszedł, bo możemy pogadać i się napić na takiej starej budowie, gdzie siedzieliśmy. I on mówi, że nie ma czasu, bo pracuje. Kazał mi czekać 2 godziny. Zgodziłam się. BYłam młoda - miałam 20 lat, a byłam w nim szalenie zakochana... Poszłam sama na tą budowę, było bardzo późno i piłam piwo, czekając, POjawił się po 3 godzinach i wiecie co? Powiedział, że przyszedł na 5 minut, bo idzie do kolegi. A ja się tak wkurzyłam. On poszedł, a ja za nim rowerem. Dogoniłam go, zablokowała mu drogę rowerem i zaczęłam mu wygarniać, że jest jak jego ojciec pijak, który bił matkę. I on wtedy mnie zrzucił z roweru na ziemie i kopnął kilka razy. Wstałam, dostałam szoku, że tak mnie potraktował. Zaczęłam ryczeć i powoli szłam z rowerem stronę drogi,żeby wrócić do dom, ale ledwo szłam z tym rowerem. Bo człlwiek, który był dla mnie ideałem potraktował mnie okropnie. I ons szedł ze mną i milczał. Przytulił mi i powiedział, że przeprasza, a za chwilę, ze to moja wina, bo lubię "przemocowy seks". Wytłumaczył wszystko z dupy, ale ja byłam jeszcze taki dzieciakiem. On 10 lat starszy. Wybaczyłam mu. SIedzieliśmy chwilę, ale ja byłam zdrugostana i pojechałam do domu. To była jedyna sytuacja, kiedy podniósł na mnie ręke. Rzadko się widywaliśmy. On uważał, że się przyjaźnimy, ale miał wszystko co chciał. Potrafił mnie obrażać przez mess,a w realu był cudowny, miły itp. Natomiast pisząc ze mą, albo nie pisał w ogóle, nawet dniami, albo pisał zdawkowo. A ja na każdą wiadomość czekałam jak w obsesji narkotykowej. Byłam już uzalezniona. NIgdy nie przeprosił. Za to ja przepraszałam wiecznie. I tutaj nie przesadzam. Od dwóch psychologów usłyszałam, że to psychopata najprawdopodniej. NIe wiem. Bardzo cierpiałam, bo słyszałam takie słowa jak: Odkochałem się, gdy zachorowałaś. Albo: Jak zmienisz to i to, to będziemy znowu razem. Moim problemem było to, że nie słuchałąm ludzi, kórzy błagali mnie, by to zakończyć, bo cierpiałam strasznie. MOdliłam się nawet, by w końcu odejść. Próbowałam, ale wracałam. Najdłuższa nasza przerwa trwała rok. I słyszę słowa: Ty mnie najbardziej satysfakcjonujesz. I wtedy czujesz, że jednak jesteś kimś waznym dla niego. Jak trafiłam do szpitala, a on znalazł nową laskę (gdzie dwa dni przed dowiedzeniem się, że od kilku miesiięcy z kimś się spotyka, powiedział ze znowu ja jestem jego dziewczyną) nie odwiedził mnie. Ale co było zabawne i nie wierzę, że to przypadek, bo w nie nie wierzę - jego matka, chora na nerwicę trafiła do mojej sali. Zobaczyłam tego swojego cudownego przyjaciela w szpitalu. Podeszłam i zagadałam. Coś odpowiadał. Wyglądał jakby nie chciał już niczego ode mnie. Potem jak był w sali u mnie z matką, żeby jej pomóć się tak ogarnąć, to nie odezwał się ani słowem, nic. Matkę ma fajną, polubiłam ją. Nie mówiłam jej nic o jej synu. PO prostu nie chciałam, żeby przeżywała, bo nie zasługuje na dodatkowy stres. BYła równą babeczką, chodizlysmy razem na fajkę. No i co... potem sie to powoli kończyło, ale waracałam do pisania z nim. Po roku, gdy zaończyli związek, napisał do mnie, że może odnowimy znajomość. SPotkaliśmy się raz i.. wiecie co. Ja zaczęłam uważać, że jest głupi. NIe sprostał mojej rozmowie. BYł jakiś sztuczny, wyczułam maskę i taką ogromną blokadę. Szybko poszłam do domu, bo rozmowa była cienka i moje różowe okulary opadły w tym momencie na zawsze. Już nie postrzegam go jako kogoś ciekawego,dobrego i ważnego. Nie. Dostrzegłam już manipulację, którą widziałam wcześniej, ale teraz miałam pewność. I cóż. Nie mamy żadnego kontaktu. Raz mu napisałam, co o nim myślę. Zablokowałam, zeby nie przeczytać jego odpowiedzi, bo już mnie nie interesuje jego odbijanie piłek i gierki. Ja serio czuję taką wolność, od kiedy już psychicznie i fizycznie jestem wolna od tego osobnika. Niestety została we mnie nieufność, ostrożność - ale może jest mi to potrzebne, bo ja byłam zawsze naiwna. Rodzice mówili o mnie, że łatwo mną sterować i coś wmówić, że wszystko łykam i wszystkim ufam i jestem hojna. No i się zmieniłam przez ten związek. Uważam, że ma to plusy, bo wiem, czym jesto wolność. Czym jest myślenie o sobie dobrze, a nie wieczne uczucie, żeby ktoś mnie docenił, pokochał, był. Teraz mam to w dupie. Dopóki mam rodzinę, to jestem szczęśliwa. NIe ufam obcym, ale jeśli okazują się lojalni, to ja mogę się zaangażować i zaprzyjaźnić. Stałam się pewniejsza siebie, bo nie otrzymuję wiadomości na temat, że zawsze się mylę i jestem taka i taka. Teraz sama widzę w sobie zalety i nie musze szukać potwierdzenia u facetów. Faceci mnie bardzo zawiedli i jestem już zdystansowana i na pewno nie chcę związku w najbliższej przyszłości. Jak ktoś się ma pojawić, to się pojawi. A jak bęðę gotowa, to nawet sobie wejdę na tindera i będę chodzić na kawę Wiele lat straciłam na niego, ale widocznie tak miało być. I serio, doceniam jaki spokój mam, bo te lata były naprawdę niezłą karuzelą. Opisałam swoją historię. Może znajdziesz coś dla siebie. NIe mam rad, bo każdy ma własne życie, własne przekonania itp.
  23. jakieś 2 lata temu zakończyłam przygodę z treningami, bo na siłowni chciałam się popisać xD chuj wie przed kim. I wzięłam na dźwigni, duży ciężar na nogi - tak je do góry podnosisz, leżysz/siedzisz i powtarzasz - do górym, na dół. I wzięłam za dużo ciężaru, bo szło gładko. I szło, ale czułam w lewym kolanie jakieś przeskakiwanie, ale nie przerwałam. Dużo biegałam na bieżni i te schody. Jakies inne też ćwiczenia, ale sztangi nie tykałam, bo tam było jakieś dziwne rozłożenie, że sami faceci tam byli. No ale siłownia trwała krótko, bo potem jak stawałam na lewe kolano, to spadałam na ziemię. Okropność.. Do dzisiaj coś tam jeszcze siedzi, ale mniejsza. Przez wiele lat w sumie biegałam, rower - 2 godziny, prawie codziennie, ćwiczyłam w domu ze sztangą właśnie - przsiady i martwy ciąg, intwerwały, układy taneczne, dużo chodziłam. I to było regularnie przez wiele lat, oczywiście zdarzały się jakieś przerwy na parę dni, czy czasem tydzień, ale ogólnie prawie codziennie była ta aktywnośći. A najlepsze było uczucie po bieganiu: meta i ta euforia, adrenalina - niesamowite. Wtedy biegałam blisko lasu. No i ogólnie też kocham pływać. I teraz zostaje mi spacerowanie i pływanie: roweru już nie lubię jakoś, wolę szybki marsz itp. Każdy ruch jest istotny. Czy to w domu nawet jakieś porządki, czy to spacer, czy cokolwiek innego. Ważne żebyś to lubił. Wtedy robisz to, kochasz to, ale często trzeba się zmusić do wyjścia z chaty, a potem nawet nie wiesz jak mija 3 godzina twojego krążenia po mieście. Raz z górki, raz pod górkę, to tu, to tam. Sama moja trasa do domu to 3 km, więc też jest kawałek. No i moja praca to też chodzenie z pudłami między innymi. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Jeśli nie masz siły i ochoty na mocne treningi, to rób lekki. Ja tez lubię roziąganie, jakiś pilates. No ale chciałabym znaleźć teraz coś innego, bo to już nuda dla mnie. Sport pomaga, zwłaszcza jak robisz to regularnie. NIe musi to być jakiś wycisk 2 godzinny. Lepiej chyba częściej, reglarnie niż zacząć miesiąc góra dwa treningować do rzygu i zrezygnować A potem trudno wrócić. ALe każdy jesy inny. Mój brat chodził na boks, niestety pierwszą walkę przegrał i zrezygnował, potem studia i praca no i ma inne priortytety.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×