Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Maat

    Dzisiaj czuje się...

    .urwa .ać, znowu nic mi się nie chce. A robota się sama nie zrobi.
  3. jakieś 2 lata temu zakończyłam przygodę z treningami, bo na siłowni chciałam się popisać xD chuj wie przed kim. I wzięłam na dźwigni, duży ciężar na nogi - tak je do góry podnosisz, leżysz/siedzisz i powtarzasz - do górym, na dół. I wzięłam za dużo ciężaru, bo szło gładko. I szło, ale czułam w lewym kolanie jakieś przeskakiwanie, ale nie przerwałam. Dużo biegałam na bieżni i te schody. Jakies inne też ćwiczenia, ale sztangi nie tykałam, bo tam było jakieś dziwne rozłożenie, że sami faceci tam byli. No ale siłownia trwała krótko, bo potem jak stawałam na lewe kolano, to spadałam na ziemię. Okropność.. Do dzisiaj coś tam jeszcze siedzi, ale mniejsza. Przez wiele lat w sumie biegałam, rower - 2 godziny, prawie codziennie, ćwiczyłam w domu ze sztangą właśnie - przsiady i martwy ciąg, intwerwały, układy taneczne, dużo chodziłam. I to było regularnie przez wiele lat, oczywiście zdarzały się jakieś przerwy na parę dni, czy czasem tydzień, ale ogólnie prawie codziennie była ta aktywnośći. A najlepsze było uczucie po bieganiu: meta i ta euforia, adrenalina - niesamowite. Wtedy biegałam blisko lasu. No i ogólnie też kocham pływać. I teraz zostaje mi spacerowanie i pływanie: roweru już nie lubię jakoś, wolę szybki marsz itp. Każdy ruch jest istotny. Czy to w domu nawet jakieś porządki, czy to spacer, czy cokolwiek innego. Ważne żebyś to lubił. Wtedy robisz to, kochasz to, ale często trzeba się zmusić do wyjścia z chaty, a potem nawet nie wiesz jak mija 3 godzina twojego krążenia po mieście. Raz z górki, raz pod górkę, to tu, to tam. Sama moja trasa do domu to 3 km, więc też jest kawałek. No i moja praca to też chodzenie z pudłami między innymi. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Jeśli nie masz siły i ochoty na mocne treningi, to rób lekki. Ja tez lubię roziąganie, jakiś pilates. No ale chciałabym znaleźć teraz coś innego, bo to już nuda dla mnie. Sport pomaga, zwłaszcza jak robisz to regularnie. NIe musi to być jakiś wycisk 2 godzinny. Lepiej chyba częściej, reglarnie niż zacząć miesiąc góra dwa treningować do rzygu i zrezygnować A potem trudno wrócić. ALe każdy jesy inny. Mój brat chodził na boks, niestety pierwszą walkę przegrał i zrezygnował, potem studia i praca no i ma inne priortytety.
  4. Dzisiaj
  5. Ja też mam GAD już jakieś 17 lat niestety lęk czuję cały dzień. Czasem jest lepiej czyli mniej odczuwalny a następnego dnia nie jestem w stanie wyjść do sklepu. Też biorę pregabalinę jak autor postu.Ale ten lęk jest cały czas od rana no nocy.
  6. klienci są różni, i często trzeba zacisnąć zęby, żeby nie zachowywać się nieprofesjonalne. Teraz traktuję ludzi jak po prostu obiekt, do zarabiania hajsu. Nie zależy, by z nimi gadać. Już nawet nie staram się im "dogodzić". Zauważyłam, że więcej kupią, gdy dasz im więcej czasu na obejrzenie produktów, swoją przestrzeń, bez takiego reklamowania, na siłę proponowania rzeczy (kiedyś tak robiłam). Teraz mam inne podejście. Oczywiście mówię, co jest wg mnie dobre, fajne itd., ale bez jakiejś presji, żeby wszystko kupili. Mam z nimi kontakt, ale nie jakiś "przemiły". Zmieniłam się trochę i to się odbija na handlu też. Zdarzają się jakieś pierdolone komentarze ludzi, i wtedy krótka riposta bez gniewu, czy podnoszenia głosu, wulgaryzmów. Coś tam powiem, ale jak ktoś już przekracza granicę, to jest odesłany do tzw, "sklepu", gdzie jest taniej itp xD Natomiast mój tato ( z nim tez pracuję w niektóre dni) jest bardziej bezpośredni i jak ktoś go wkurzy, to totalnie miażdży bez kontroli, a do tego ma bardzo niski, potężny głos, więc ludzie się czasem boją odezwać, ale i tak kupują, bo mamy najtaniej - niż jakieś biedronki - i często zieniamy asortyment. Przychodzą też osoby, które lubią sobie z nami pożartować, bo jak jestem z tatą, to potrafimy czasem robić śmieszne sytuacje. Bliżej mi do charakteru ojca, choć ja z klientami bardzie podchodzę na zasadzie: albo przemilcz, albo weź to w żart, albo rzuć ciętą odpowiedzą, ale bez agresji. To często jest trudne, bo ludzie potrafią Cię skrytykować, np. twójw wygląd, wygląd ciastek, pytać o cene 5 razy pod rząd i o każdą rzecz, żebyś opisał, co to jest, targują się... mają jakieś dziwne żarty, kradną, kłamią, i mówią że u w sklepie taniej. I cóż. No ale lubię tę pracę. Mamyy stałych klientów, więc już się znamy. Rzadko przychodzi ktoś, kogo nie znamy, a codziennie pracujemy w innych miastach, więc to jest super. A najbardziej lubiłam sobotę i muszę sobie ten dzień wkręcić w "grafik". Tam jest taka fajna atmosfera. Reszta handlarzy jest prze zabawna i ludzie trochę inni, jest ich więcej, dużo młodszych i często nowych, bo to jest wielki plac i wgl. Na początku tej pracy (10 lat temu), a w liceum trochę dorabiałam też wakacjami - miałam stres, musiałam nauczyć się liczyć w pamięci wszystko i dobrze wydawać, miałam dodatkowo fobię społeczną, byłam wycofana i jak był tłum, to panikowałam, zwłaszcza jak zostawałam sama za ladą. A potem się to rozkręcało. Moja komunikatywność, nawet organizacja towaru, własna perspektywa, nauka jak sprzedawać, jak proponować, uczyć się cen ciągle, co jest jakie - bo ciągle nowy towar, czytanie etykiet itp. No ale sztuka czarowania, samej prezencji siebie, swojego wysławiania się, czasem żartowania, tworzenia miłej atmosfery (nie zawsze) z czasem się to wszystko poprawiało. Doświadczenie, tylko to się liczyło. Żadna nauka, tylko wchodzisz na glęboką wodę i ruszasz z tym. Czasem bywało bardzo ciężko. W domu też czekała praca fizyczna z całym towarem itd. Więc jest to fizyczna praca, handel, kontakt z ludźmi. Musisz sporo gadać, co już pod koniec pracy jest dobija, choć ja kocham gadać. Często się wkrada monotonia, ale to nic. Nie pracuję tak często jak kiedyś, rodzice też nie, bo mamy inne źródła dochodów, ja też już sporo mam odłożonych dolarsów. Możemy odetchnąć i skupić się na życiu, choć nadal pracujemy. Wstaję przeważnie 4:30 i wracam koło 12/13 plus dodatkowa praca fizyczna w domu. Potem wolne. A ile razy w tygodniu pracuję? Mało. Kiedyś praktycznie cały tydzień, a teraz... no nie powiem, bo powiecie, że jestem leniem. Handel to fajna praca, ale to dzięki renomie i zaangażowaniu moich rodziców jest tak dobrze, jak jest. hmm, oni pracuję już 25 lat jakoś, na początku była fabryka makaronu, a potem poleciało w uzalezniający ludzi cukier - słodycze. No i tyle.
  7. Tez mi się nic nie chcę więc po prostu nic nie robię i czekam aż mi się zachce Chyba że muszę. Ale to chyba nie jest warte naśladowania.
  8. nie ma czegos takiego ze jakis konkretny oddzial da Ci "poczatek". to jest po prostu punkt na Twojej drodze w leczeniu. ktos moze chodzic na terapie ambulatoryjnie i wiecej z tego wyniesc nic oddzial. ktos moze pojsc na oddzial i stwierdzic ze juz wiecej terapii nie potrzebuje. ktos moze wiele lat chodzic na nieskuteczna terapie a potem w jego zyciu wydarzy sie cos co go zmieni. nie ma jednej zasady, szukaj tego co jest dla Ciebie odpowiednie na obecny moment!
  9. Wczoraj
  10. „Prostota, będąca wyborem jest akceptowalna, ale nie znosi się jej, gdy jest narzucana." - Dawid R. Hawkins, Przekraczanie poziomów świadomości
  11. Na taki artykuł właśnie natrafiłem: https://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/Lekarz-ostrzega-coraz-wiecej-ciezkich-uszkodzen-watroby-z-powodu-przyjmowania-tych-suplementow,290295,11.html
  12. Teraz podnoszą się głosy, że skoro AI zastępuje powoli kolejnych ludzi to świat stanie się bogatszy i znajdzie się kasa xddddd xddddddddd XDDDDDDDDDDD
  13. Ale dodam że w ulotce w skutkach ubocznych wszystkie te objawy są ,problemy z koncentracją, zmęczenie, drażliwość i drżenie nóg. Także to ciężko stwierdzić od czego to.
  14. Niewkopomonowana

    Dopalacze

    guys - jako ludzie. glupie gadanie.
  15. No i dostałem 52 punkty. To i tak dużo, więcej niz się spodziewam. Chyba jakbym się lepiej przygotował i trochę nakłamał to by była szansa na 70.
  16. No.. jakiś faktycznie słaby typ.. Dobze zes przezyła !
  17. Mogą. Zwłaszcza, że to moje marzenie od wielu, wielu lat
  18. Ostatni tydzień
  19. niestety chyba można mieć bardzo silną dysmorfofobię i dać się pociachac wierząc, że coś sie zmieni.
  20. Ciało cię zmusiło do zaprzestania bycia robotem, tylko coś głowa nie może odpuścić. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku, gorsze dni też są potrzebne, to nic złego poleżeć sobie w łóżku cały dzień, poleniuchować za wszystkie czasy. Zregenerujesz się. Jutro może będzie lepiej, trzymam kciuki.
  21. Ludzie krytykują i nie zgadzają się, jak dzieci śmiesznie poprzebierane chodzą po domach i zbierają cukierki. Ale jak przebrany facet chodzi po domach i zbiera pieniądze dla Jezusa, to wszystko gra.
  22. Ja ostatnio czuję się dobrze rano (wtedy mam energię na różne fajne rzeczy i pracę), ale wieczorem się bardzo poprawiło, bo też mogę się skupić na książce lub filmie/dokomencie itp., z tym, że wieczorem muzyka już odpada zwykle, bo szukam spokojnych zajęć, ale nastrój jest dobry - a to ważne, bo wieczory były dla mnie od wielu lat niefajne, delikatnie mówiąc. Także... teraz każda pora dnia ma swój urok. W dzień jest więcej obowiązków, więcej aktywności, ale też więcej energii do temu sprostania. Jeśli nie zrobię czegoś rano, to wieczorem ciężko będzie mi to zrobić. Nawet jakieś twórcze zajęcia są dla mnie przyjemniejsze w dzień, choć wieczory też są już inne i samo to, że mogę się na czymś skupić, bez niepokoju i chandry, apatii - to jest dla mnie sukces. Czy to zasługa dobrej w końcu ilości litu we krwi? Bardzo możliwe
  23. kocham wcześnie wstawać, ale najpierw potrzebuję mocnej kawy, potem czas na dobrą, energetyczną muzykę
  24. ale te życie jest speiprzone, nie moge sie nauczyc jak zyc z ludzmi w taki sposob zeby mnie to nei meczylo, mecza mi dupe swoja gadka a dla nich moja gadka to pierniczenie glupot a dla mnie nie xd trza troche popierniczyc zeby przyszlo cos madrzejszego do glowy, nie wiem jak mozna miec same madre mysli w glowie bez tego steku bzdur xd
  25. Mam podobnie, nie chodzi o nerwica.com, ale ogólnie - wkładanie energii gdziekolwiek w internetach przestało mi odpowiadać, na starość im mniej istnieję w internecie tym lepiej
  26. Zmagam się z anhedonią i na razie źsaden lek mi nie pomógł
  27. Jeśli to czytasz Obcy, to wybacz żarty.. I pomóż sobie pomóc czasem.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×