Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Cynthia

    Ku lepszemu cz. II

    Długo mnie tutaj nie było, ale wiele się działo, a ja musiałam oczyścić umysł. Pewne prywatne sprawy też zmusiły mnie, by się nieco oddalić od tego miejsca. Ale myślałam o was wszystkich bardzo często i tęskniłam za tym miejscem. Nie wiem, czy ponownie się tutaj odnajdę, stara jestem, siedem lat na forum. Nawet nie wiem kiedy i jak to minęło. U mnie wiele się działo i dzieje. Niestety objawy negatywne się nasiliły do tego stopnia, że popadłam w depresję. W tej chwili głosy nie są na tyle uporczywe, bym mogła się skarżyć, ale depresja, brak chęci do życia i myśli samobójcze zmusiły mnie do przyspieszenia wizyty u psychiatry. Nie wiem jak to się zakończy. Nie znaczy to jednak, że narzekam na wszystko. Wiele się zmieniło - na lepsze. Uczęszczam regularnie na terapię. Raz w tygodniu. Bardzo mi ona pomaga. Czuję, że coś się we mnie zmienia, na dobre. Mam w tej chwili ambiwalentne uczucia, ale jakaś iskierka w sercu zaczyna płonąć. Ponoć lepiej żyć intensywniej bo i tak się spalimy, prędzej czy później, obojętnie czy jaskrawym ogniem czy tylko przyprószonym. Mam uczucie, że tak naprawdę życie dla mnie dopiero się zaczyna, a ja stoję na środku jakiegoś odległego miasta i spoglądam na znaki drogowe myśląc, w którą stronę iść, by dojść do miejsca docelowego. Ponoć życie zaczyna się po trzydziestce.... A może to było po czterdziestce? pięćdziesiątce? Nie wiem, ale we mnie, wewnątrz, w sercu i umyśle jakoś lżej pomimo tego, że mam ochotę umrzeć. Jest okej, bo tu przecież chodzi o mnie. A ja zawsze wychodzę ze wszystkiego obronną ręką. Trzymajcie się i ku lepszemu!
  3. Mało piszę, bo musiałam zrobić sobie przerwę od forum. Nie wiem, czy się ponownie tutaj odnajdę, dużo nowych osób jest pewnie. A ja stara już.
  4. Gwoli ścisłości chcę to sprostować, a nie mogę już tego edytować ani usunąć. Więc doprecyzuję, że to wyraz tamtego stanu emocjonalnego jaki pojawiał się w momencie publikacji tamtego posta, a nie trwałej postawy.
  5. Lucy32

    czego aktualnie słuchasz?

    Nie wierzę że można tak wywijac w tańcu...
  6. Dzisiaj
  7. To wyjdziemy na miasto z butelką wina, tylko zrobię prawko na d i was pozabieram
  8. Odnoszę się tylko do ostatniego z cytatów bo nie umiem skasować poprzednich. Dalila dawaj to love story. Powiedziałaś A to musisz powiedzieć B.
  9. mój dzisiejszy dzień podsumuję w dwóch słowach: walka z cieniem
  10. da się jeszcze żyć da się jeszcze żyć da się jeszcze żyć
  11. Ostatnio kupiłam żel pod prysznic Dove hydrate, 720 ml.
  12. Pewna rozmowa, podcast, zainspirowała mnie do założenia tego wątku. Cóż, jeśli chodzi nieśmiałość i śmiałość jako części mnie-- występują zdecydowanie. Czasem zależnie od osób, otoczenia, nastroju lub mojego tzw. "przełącznika" i wtedy pojawia się taka ulotna myśl krytyczna wobec mnie, tzn. to jest natrętna myśl, więc nie muszę jej rozpoznawać i nazywać w danym momencie i rozkminiać, tylko wtedy, coś ustawiam w głowie i się przełączam na ten komfort w rozmowie, czy w jakichś sytuacjach społecznych. Np. mam też w sobie taką radość, gdy rozśmieszam ludzi, coś opowiadam, lub się zachowam w sposób zabawny, czy wgl mówię w jakichś tam inny sposób, - lubię to, i to jest też taka moja skłonność, żeby być czasem w centrum uwagi, żeby coś przedstawić. Taka teatralność - no jak byłam nastolatką wczesną, czy nawet wcześniej chyba, to robiłam z koleżanką koncerty. No i takie różne odsłony we mnie są. Uwielbiam rozmawiać, ale mam w sobie czasem, lub w pewnych momentach takie wyciszenie, wiesz. Chcę coś zrozumieć, no uwielbiam rozmowy. Czy to internetowe, czy w realu, choć privy czasem mnie stresują, bo były takie sytuacje, gdzie po długim piasniu itp. ktoś znikał i tak było ileś razy, co mnie też w tej sferze zablokowało i myślę wtedy o sobie w ten sposób: "Okej, wydawałam się fajna, ale przy prywatnej rozmowie, nie jestem taka jaką on/ona sobie wyobrażał/a i cóż.... no pojawia się dyskomfort, czasem złość nawet, że ja nie wiem co się wydarzyło, no ale to nie jest takie rzadkie w tych czasach. Są te odsłony śmiałości i nieśmiałości, co może kogoś dziwić, że raz tak, że tu tak. I to nie kwestia fazy nastroju. Tzn, może też, oczywiście. W zasadzie nie wiem do końca od czego to zależy. Ale z biegiem lat jest mi łatwiej wejść w jakąś swoją rolę tej pewnej, żeby czasem nie jako przejść przez niekomfortowe dla mnie sytuacje, czy np. ja muszę pogadać lub spotkać się z kimś z kim nie chcę, nawet lekarz, czy ktoś tam. No ale też mam większą akceptację do tej swojej blokady, czy chęci wycofania, ale to też zależy. Ale znacząco się to poprawiło dzięki szpitalom, bo to były takie społeczne szkoły życia. Naprawdę. Mi to bardzo pomogło, bo wiele lat cierpiałam na fobię społeczną i nawet 2 letnia terapia nic nie dała. Czaicie. Kim jestem dziś? Bardziej akceptuję w sobie to, czego nie potrafiłam zaakceptować kiedyś, czyli - tę część nieśmiałości. Mimo że tu, czy tam jestem głośna, czy tam towarzyska - to pojawia się potem takie wycofanie, że w pewnym momencie muszę się oddalić. O czym to świadczy? Nie wiem, ale jestem ok kiedyś nie potrafiłam tak o sobie powiedzieć, bo czułam się gorsza przez wiele, wiele lat. A Wy? Jak jest u Was? Pozdrawiam.
  13. No dlatego jeden gość się mnie pytał czy na pewno mam skończone 18 lat a on rocznikowo 87 Xd ale bardzo dobrze wyglądał i bym dała mu 34 jakieś albo 3
  14. jedno z drugim powiązane, no ale pasuje sprawdzić kilka razy najlepiej u lekarza Na czczo (po 8–14 godzinach od posiłku): 70–99 mg/dl (3,9–5,5 mmol/l). 2 godziny po posiłku (lub po teście OGTT z 75 g glukozy): poniżej 140 mg/dl (<7,8 mmol/l). Stan przedcukrzycowy (na czczo): 100–125 mg/dl. Cukrzyca (na czczo, potwierdzona dwukrotnie): 126 mg/dl lub więcej. [1, 2, 3]
  15. chyba wszystkiego sobie odmawiam oprócz snu i wylegiwania się które to wydają mi się piękne leniuchowanie ma sens, reszta sensu nie ma, gdy wstaję to się zmuszam, a to nie dla mnie
  16. No i może też wryło mi się w banię, to całe oglądanie morderstw, więzień i dzisiaj już tego nie włączałam. Też to czym się otaczamy, treści, to może się uaktywniać, zwłaszcza o tych bardziej wrażliwych itd, skłonnych do lęku lub urojeń, więc tutaj myślę, że nawet jeśli nie odczuwałam strachu oglądając te rzeczy, to się pojawiło po czasie, gdy znalazłam się sama i to mnie jakoś tak uderzyło. Np. dzisiaj dostałam info, że mam paczkę do odebrania w paczkomacie i se myśle - o co chodzi? Nic nie zamawiałam... i potem myśl (pojebana) - To pewnie ktoś obcy, kto mnie zna i to będą groźby, ale jakaś ważna wiadomość, albo czaszka (wiem jak to śmiesznie brzmi, ale tak było) i potem wiadomość, że paczka została odebrana i uznałam, że może jakiś hak i napisałam do brata, co to może oznaczać, i on...."No bo ja sobie coś zamówiłem, a mam twój telefon stary i z Twojego konta to zrobiłem" XDDD
  17. Nie przepadałem za sportami zespołowymi, a na WF-ie były one wałkowane do znudzenia. Nigdy specjalnie mnie do nich nie ciągnęło. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi trening siłowy albo sporty walki. Na WF-ie pojawiały się też elementy gimnastyki, ale bez większego nacisku na budowanie fundamentalnej siły. Dla mnie takie zajęcia były po prostu nudne. Nie twierdzę, że byłem kiepski w sportach zespołowych. Wręcz przeciwnie, byłem dobrym bramkarzem w piłce nożnej, ręcznej czy hokeju. Zdarzyło mi się też wystartować w jakichś zawodach badmintona. Nie uważam również, że program WF-u powinien całkowicie rezygnować z gier zespołowych. Po prostu wolałbym, żeby uczniowie mieli możliwość wyboru: trenowania konkretnej dyscypliny sportowej albo rozwijania ogólnej sprawności fizycznej. Mam tu na myśli na przykład ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała, rozciąganie, mobilizację, izometrię czy budowanie siły. Możliwości jest przecież sporo, a nie każdy musi odnajdywać się w grach zespołowych. No rozumiem, że szkoła nie dysponuje specjalistami, tylko wuefistami, często tylko po podyplomówce. Ale mówię co by mnie odpowiadało. Efekt wychowawczy wf-u jest taki, że dawni piłkarze z podstawówki mają dziś bebzony, wady postawy i po dwa nałogi, a ja od 20 lat regularnie trenuję. XD
  18. Witam, W maju z powodu pani ktora postanowiła sie wykazac i akurat wybrała moją osobe postanowiła wyciągać moje brudy z pracy i mnie dosłownie wyjebać. Jakaż była moja radosc kiedy z powodu redukcji etatów wyjebali też ją. No cóż, to nie rozwiązuje moich problemów. Wiele nie zarabiałem, ale oszczędzałem, miałem prace w której dawalem sobie rade i bylo to jak cios w pysk. Nie ma sie czym chwalić ale przyjmuje spore ilości benzodiazepin m.in przed snem klonazepam i 2x alprazolam. Z rana 50mg asentry. Od maja (czyli kiedy mnie zwolniono) zaciagalem sie do pracy. 2 miesiące ciągłego jebania na nocnych zmianach po czym sie zwolnilem bo nie wytrzymałem. Pozniej krótki epizod na gównianej umowie zlecenie pracując w branży ktorej kompletnie nie znam. I tak krótko mowiąc - lato fatalne (praca na nocnych zmianach), dziś jest 17 października a jedyne z czym wiąże nadzieje to praca w call center (do jednego juz aplikowalem ale... coz 'wybralismy innego kandydata) Ogolnie na pytania typu dlaczego zaczalem brac benzodiazepiny to juz odpowiadam. Oczywiscie moze byla inna droga wyjscia... moze nie? Zaczalem je brac nalogowo odkad poznalem dziewczyne z ktorą sie bardzo dobrze dogadywalem. Pozniej jako mlody 23 letni szczyl wzialem sporą dawke na odwage wypyskowania matce i poinformowania ze wyprowadzam sie z dziewczyną (moja matka to zaborcza 'katoliczka' czyt. Chodze do kościoła ale z życiem wedlug religii nie ma nic wspolnego, nigdy przez 27 lat nie widziałem zeby chociaz pocałowała sie z tatą) Lecz wszelkie somatyczne objawy zaczely mi zbyt bardzo doskwierac więc przyszla mysl: albo zrezygnujesz z wszystkiego albo cel uświęci środki i wjebiesz sie w leki i zamieszkasz z nią. Cóż, dziewczyna tez wtedy zawiodła. Zobowiązała sie płacić koszty życia na pół ale przez jej wlasne jazdy na bani i branie wolnego wpierdoliłem sie w mocne opłaty na miesiąc. Wysłuchiwanie o tym ze w mieszkaniu nie moze być pieska lub kota bylo juz dla mnie dobijajace. A wyciagnalem ja z jakiejs nory gdzie mieszkala w niemczech i wcale wiele nie zarabiała. A i tak ją kocham. Aktualnie odbijajac sie z jednej pracy do drugiej czuje sie bardzo niestabilny, zrywałem związek, pozniej wracalem do związku ponieważ sądziłem że taki 'ćpun' jak ja nie zasługuje na nią. Probowalem odstawic - ciezka sprawa, a dziewczyna która mowila ze bedzie mnie wspierac miala mnie dosc - przyjazd do niej i słuchanie 'wez sie w garsc' bylo dla mnie oznaka braku zrozumienia. Sama wywodzi sie z kiepskiej rodziny. Czuje kompletny brak wsparcia a od wielu lat jedyne co robie to sie maskuje a póki mialem stabilną prace czulem sie dobrze ze moge jej pomagać w marzeniach (sama ma długi do... 2032 roku? I to nie w banku ale rownież u mnie ponad 1k) Co ciekawe? Cała moja rodzina nie wie ze od 2018 biore ssri. Nikt. Jestem tak bardzo zamkniety i nieufny rodzinie ze mimo wielu 'dogodnych' sytuacji nikt nie wie o tym ze mam zaburzenia lekowo-depresyjne!!! Moja dziewczyna o benzodiazepinach dowiedziala sie w tym roku kiedy sam sie przyznalem. Jestem na tyle skrytym człowiekiem ze az sam sie dziwie ze nic nie wyszlo na jaw. Mieszkam w domu tak starym ze nie mam wlasnego pokoju, a lazienka jest w piwnicy. Mam tego serdecznie dosyc. Matka zakupoholiczka, caly dom zajebany reklamówkami z drogimi bizuteriami a ojciec to typ wycofanego człowieka - nie reaguje na nic, jest wycofany, matka u 'brokera' przejebala 100 tys a on nawet zadnej emocji nie wydal z siebie. Totalna porażka. Moja dziewczyna ma aktualnie zjazdy na studiach. Polubila księgowość. Wjebalem w to rowniez sporo kasy poniewaz gdyby nie ja moglaby pomarzyć o studiach. Nie wiem już sam po co to pisze ale potrzebowalem zeby te emocje ze mnie zeszly i moze o ewentualne porady. Ciężko mi być samemu ze sobą. Szkoda mi pieniedzy na terapie bo odbylem ich az trzy i reszta mam wrazenie ze bedzie tylko utratą pieniędzy. Życzę każdemu życia wolnego od lęków i depresji
  19. To macie dobra pamiec, ja czegos takiego nie pamietam, ale w ogole malo pamietam, dawno to bylo.
  20. Ja też się z siebie śmieję i to jest bardzo dojrzały mechanizm obronny. Dupowatość u mnie występowała na początku brania leków przeciwdepresyjnych i przeciw lękowych. Dupowatość też jest spowodowana silnym i długotrwałym stresem.
  21. Czy ktoś wie,co się dzieje z Purpurowym
  22. staniemy się cholernie dzicy madonna nuci, zostawię prezent u mej kocicy jej rytm porywa mnie jesteśmy hipnotyczni ktoś idzie po mnie a nad aniołami płonie nad ich kościołami wezmę broń, winem upijemy miasto to tylko czas, robię ci różowe ciasto jest w nich milion sytuacji wgląd psychicznych nowych stacji wyrosły jakieś czarne skrzydła ty jak w filmie, kosztujesz mydła chyba ci odbiło cierpienie jakby się zaćmiło kontrola puszcza bez gazu chyba nie chcą widzieć chorego pokazu więc zamykam sobie usta czuję się nad ranem pusta jesteś ulubionym z ulubionych jesteś z mojej krwi poplamiony mówię jakieś banały opwiadam suche kawały jesteśmy kumaci potworni jak zimni kaci to hit sezonu osiedle pełne ozonu baba drze się, że ogląda akacjową czy to nas zatrzymuje robimy akcję zbyt tu patową nagle muzyka ucicha ona ślinę przełyka stymulowani nad nowymi wymiarami unikalni mamy flow niepokonani nikt nas już nie lubi.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×