Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niespodziewany nawrót


rudaaa

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, około 4 lata temu dowiedziałam się że choruje na nerwicę lękową, po około roku zakończyłam terapię u psychologa i psychiatry ale problem chyba do mnie wrócił. 
W tamtym czasie miałam hiperwentylację przy długim staniu np w sklepie, silne bóle głowy, strach przed śmiercią, strach przed snem i ciągle płakałam, bałam się wychodzić z domu. W zeszłym tygodniu po 3 latach znowu zaczelo dziac sie cos dziwnego, przyspieszony puls podczas odpoczynku do 110/120, czuje się osłabiona fizycznie jak przy grypie, nie mogę jeść bo odczuwam obawę, że jak zjem to poczuje się jeszcze gorzej. Mam duszności, zatyka mi gardło, czuję jakby ktoś mnie ściskał za krtań, zawroty głowy, osłabienie, dziwne uczucie u klatce piersiowej jakby łaskotania? Rozpierania? boję się nawet mówić z obawy że zabraknie mi tchu kiedy będę z kimś rozmawiać. Po wizycie u lekarza badania w normie, krew, mocz, tarczyca, EKG.

Pomaga mi czytanie tego forum, wiem że to nie profesjonalna ocena lekarska ale czy ktoś miał chociaż zbliżone objawy nerwicy? Mimo dobrych wyników badań nie potrafię wyrzucić tego z głowy że coś mi jest. Cały czas czuję ścisk w gardle, ogromne osłabienie i zaniemogłam z podstawowymi codziennymi czynnościami. Nawet pójście do łazienki kończy się paniką bo brakuje mi tchu i muszę podpierać się ściany żeby tam dotrzeć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, rudaaa napisał(a):

Cześć, około 4 lata temu dowiedziałam się że choruje na nerwicę lękową, po około roku zakończyłam terapię u psychologa i psychiatry ale problem chyba do mnie wrócił. 
W tamtym czasie miałam hiperwentylację przy długim staniu np w sklepie, silne bóle głowy, strach przed śmiercią, strach przed snem i ciągle płakałam, bałam się wychodzić z domu. W zeszłym tygodniu po 3 latach znowu zaczelo dziac sie cos dziwnego, przyspieszony puls podczas odpoczynku do 110/120, czuje się osłabiona fizycznie jak przy grypie, nie mogę jeść bo odczuwam obawę, że jak zjem to poczuje się jeszcze gorzej. Mam duszności, zatyka mi gardło, czuję jakby ktoś mnie ściskał za krtań, zawroty głowy, osłabienie, dziwne uczucie u klatce piersiowej jakby łaskotania? Rozpierania? boję się nawet mówić z obawy że zabraknie mi tchu kiedy będę z kimś rozmawiać. Po wizycie u lekarza badania w normie, krew, mocz, tarczyca, EKG.

Pomaga mi czytanie tego forum, wiem że to nie profesjonalna ocena lekarska ale czy ktoś miał chociaż zbliżone objawy nerwicy? Mimo dobrych wyników badań nie potrafię wyrzucić tego z głowy że coś mi jest. Cały czas czuję ścisk w gardle, ogromne osłabienie i zaniemogłam z podstawowymi codziennymi czynnościami. Nawet pójście do łazienki kończy się paniką bo brakuje mi tchu i muszę podpierać się ściany żeby tam dotrzeć. 

Ten ścisk w gardle to tzw. globus histericus, ale z pewnością wiesz, że tak to się nazywa. Wszystko co opisałaś to typowe objawy nerwicy. Niektóre miałam bardzo dawno temu, ale mi przeszło.  Poza tym chodzę na terapię i biorę pregabalinę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jutro mam wizytę u psychiatry i dopiero wtedy dostanę leki, jak na razie w czwartek skończyłam na pogotowiu bo wszystkie objawy strzeliły we mnie tak nagle że byłam przerażona. Dostałam hydro doraźnie i opier*** że w ogóle przyjechałam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, rudaaa napisał(a):

Jutro mam wizytę u psychiatry i dopiero wtedy dostanę leki, jak na razie w czwartek skończyłam na pogotowiu bo wszystkie objawy strzeliły we mnie tak nagle że byłam przerażona. Dostałam hydro doraźnie i opier*** że w ogóle przyjechałam 

Jeżeli masz możliwość to umów się na wizytę do psychiatry skoro jest aż tak silny nawrót. Poza tym nie powinni się tak zachować, że dali Ci opier....dol.  Ok, napisałaś,  że masz wizytę u lekarza- to bardzo dobrze.  Ja już ślepa i nie doczytałam.  

Edytowane przez Zniszczona38

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 29.09.2026 o 12:20, rudaaa napisał(a):

Pomaga mi czytanie tego forum, wiem że to nie profesjonalna ocena lekarska ale czy ktoś miał chociaż zbliżone objawy nerwicy?

Bardzo dużo osób 🙂 W tym ja. Noże poza hiperwentylacją bo zwykle oddech mam/miałem podczas ataków płytki ale względnie go kontrolowałem. Natomiast bałagan w głowie, przerażenie i lęk wszechobecny towarzyszy od bardzo dawna.

Mnie pomagają jedynie leki. Tobie pewnie też psychiatra je zasugeruje. 

To czego możesz się spodziewać to: 

a) Nic się nie zmieni i wtedy dostaniesz po czasie inne

b) Trochę się pogorszy na początku ale to będzie dobry sygnał, że po tygodniu-dwóch będzie lepiej 🙂

 

Zwykle leki trochę na początku wprowadzają zamieszania i może się pogorszyć. Ale później będzie lepiej więc walcz dzielnie

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostałam lek Cital, mam nadzieję że po nim w końcu się polepszy. Te uczucie duszności i łaskotania/ rozpierania w klatce i okolicach przepony mnie wykańcza. Do tego problemy z jedzeniem, jem bo muszę. Po każdym posiłku które i tak ledwo co w siebie wciskam bóle i rewolucje żołądkowe 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Buba1991 napisał(a):

mimo diagnozy nie jestem w stanie nadal pojąć że takie spektrum objawów może dawać nerwica. 

Ja szczerze mówiąc dalej ze soba walczę i próbuje wmawiać sobie że to tylko mój przeciążony układ nerwowy. Uderzyło mnie to z taką siłą i tak niespodziewanie z dnia na dzień że jest to dla mnie nieprawdopodobne że nerwica może dawać takie objawy. Jedyne co mnie „pociesza” to, to że niektóre somaty już miałam więc wtedy się uspokajam, ze już to przechodziłam i dałam wtedy rade 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, rudaaa napisał(a):
8 minut temu, rudaaa napisał(a):

Ja szczerze mówiąc dalej ze soba walczę i próbuje wmawiać sobie że to tylko mój przeciążony układ nerwowy. Uderzyło mnie to z taką siłą i tak niespodziewanie z dnia na dzień że jest to dla mnie nieprawdopodobne że nerwica może dawać takie objawy. Jedyne co mnie „pociesza” to, to że niektóre somaty już miałam więc wtedy się uspokajam, ze już to przechodziłam i dałam wtedy rade 

ech, nawet nie umiem pocieszyć bo salam mam teraz zjazd. Dostałam leki elicea 10 było lepiej a potem miesiąc i gorzej, kolejna dawka i okropnie! i te cholerne objawy, tak dziwne, tak realne i tak straszne że ciężko je nawet opisać. także trzymam kciuki na maksa i wspieram całym sercem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi pomaga Muzyka. Mam każdy rodzaj na każdy nastrój. A podczas ataku paniki idę z kimś pogadać, porozmawiać, w domu. Albo otwieram okno i przeczekuję, ale sposobów nie mam stricte. Muszę zajmować się czymś, lub zajmować głowę. Gdy jest totalna cisza, zwłaszcza wieczorem, to czuję przytłoczenie i mrok. Muszę też z kimś rozmawiać, lubię gadać o oierdołach, pośmiać się i często też wypieram złe emocje, myśli. Szukam sposobu ucieczki od tego. Nie jestem zwolennikiem wałkowania myśli i analizowania. Znaleźć też pasję lub zajęcie jest dobre. U mnie tak tak wygląda. Nigdy nie jest pięknie, ale trzeba sobie radzić. 

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, szymeknofk napisał(a):

@shadow_no a czy oprócz leków masz jakiś mentalny sposób/schemat, który pomaga ci trochę ogarniać czy może dystansować się do tego co odczuwasz? mówię zwłaszcza o rozjechanym myśleniu i lęku... btw dzięki za Twój wkład tutaj, to duża rzecz.

Dzięki za dobre słowo.

Te lęki i somaty podczas atakow towarzyszą mi od tak dawna że najbardziej pomogło mi... Zaakceptowanie tego że one były, są i będą. Po prostu traktuje je jako element mojego świata który robi dużo złego podczas danej chwili ale jednocześnie wiem że to minie tak jak zawsze.

 

Niestety ani to co inni ludzie do mnie mówili nie docierało do mnie wtedy gdy było źle, tak samo myślę że i ja nie umiałbym wpłynąć na kogoś i przekazać tego co mi pomogło. To bardzo indywidualny temat do przepracowania samemu gdy po raz kolejny się z tym mierzymy. 

 

Wiem, że bez leków bym nie dał rady więc na pewno pierwszym krokiem są tabletki. A później gdy widać pierwsze efekty trzeba wziąć się za pracę nad sobą i... Eksponować się na kolejne zdarzenia żeby zdobywać doświadczenie. Niestety innej opcji tutaj nie widzę. Tylko kolejne próby i wyciąganie wniosków 

15 godzin temu, Niewkopomonowana napisał(a):

A podczas ataku paniki idę z kimś pogadać, porozmawiać, w domu

U mnie np. To nie wchodziło dawniej w grę. Musiałem się odizolować i być sam bo nie umiałem wtedy z nikim rozmawiać. To są właśnie te różnice między ludźmi którzy niby mają coś podobnego a jednak każdemu coś innego pomoze

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Niewkopomonowana, @shadow_no jak zwykle piękne dzięki za odpowiedzi. jak smerf maruda, mógłbym wymieniać co nie działa, bo u mnie wszystko w głowie, skupione na moim stanie + życiu (b. niska samoocena, strach o przyszłość). Zdaję sobie sprawę, że najlepiej byłoby akceptować wszystko hurtem, ja jednak mam tendencję do ogarniania każdej myśli i odczucia, lub przejmowania się nimi. A jak coś mi się uda, to zaraz przychodzi coś innego i wali z boku. W najgorszych momentach jednak własne łóżko jest schronieniem. 

Dobrego dnia, możliwość rozmowy z Wami jest bezcenna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z @shadow_no, bo to leki i mnie zadziałały na wszystkie moje problemy. Lecze się od wielu lat i było mnóstwo prób, ogromnego cierpienia jak i strachu przed utratą kontroli i znalezieniem się w szpitalu. Leczenie było co chwilę zmieniane, a nic się nie poprawiało lub działało na jakiś czas i znowu się zaczynało. Droga leczenia jest bardzo trudna w wielu przypadkach, a w wielu zadziała szybko. Tom kwestia indywidualna. Jak mieszkałam sama tk potrafiłam dzwonić do mamy wieczorem, żeby przyjechała, bommam atak paniki i boję się, że umrę. Oczywiście musiałam wtedy jakoś się uspokoić sama, co było cholernie trudne, więc nie czuję się na siłach, by się wyprowadzić. Na ten moment ataków jest mniej, ale pod koniec dnia odczuwam niepokój, choć już mniej. Czasem dawka leku jest dla mnie za duża, tak jak było to z kwetiapiną. Została zmniejszona o prawie połowę, i męczyłam się początkowo z bezsennością i lękiem. Po jakimś miesiącu się to uspokoiło i na ten moment jestem  na dawce 400mg, co też nie jest małą dawka, ale i mnie jest to konieczne zabezpieczenie przed nawrotem manii/ psychozy. Biorę też lit,.który ciągle spada. Na razie czuję się w miarę stabilnie, ale też nie do końca, jednak myśli się uspokoiły i nie mam w sobie takiej chaotyczności. Lit jest tutaj dobrym lekiem w moim przypadku. Działa jakby w tle i też odbudowuje neurony w pewnych częściach mózgu, chyba chodzi o hipokamp. Dawno nie czytałam o tym, może jeszcze to sprawdzę. Teraz mam znowu zwiększony lit, żeby dojść chociaż do 0.7 - 0,8. 19 października idę na wizytę, potem będzie badanie na poziom litu i się okaże. W ChAD jest to często skuteczny lek, ale mam dobrego inne leki: lamotrygina, kwetiapina, a doraźnie na sen jest chlorprotiksen, ale rzadko go biorę. Wydaje się, że to dużo leków, ale uwierz mi, brałam więcej i dużo mocniejszych leków. Tutaj mówię o swojej chorobie, więc to inna para kaloszy. 

Chcę jedynie powiedzieć, że każdy przypadek jest inny i jedyne, co trzeba robić to liczyć na pomoc specjalistów, bo sami mało  mozemy, a potem jest czas na pracę nad sobą

 Po kolei i bez obwiniania siebie za to, co się dzieje. 

 

Mi tak naprawdę trudno jest się ciągle pogodzić z chorobą. Wiem, że może być gorzej i było gorzej. Doceniam tę drogę, która przeszłam i liczę na to, że nie pojawia się Stany psychotyczne, które są dla mnie traumatyczne. Co do mojej derealizacji, to są dni, gdzie okropnie mnie to męczy i zwykle jest to pod wieczór, gdy zostaję sama ze sobą i odczuwam już to mocne działanie lekow., które mnie czasem dezorientują i powodują odczuwanie tej derealizacji mocniej. Jednak za dnia jakoś to jest i jestem przyzwyczajona, że "żyję snem" i nie czuję swojej obecności gdziekolwiek. Po prostu o tym zapominam. Wiem, że jestem i tyle. To co wtedy czuję schodzi na dalszy plan. Marzę, by poczuć rzeczywistość jak zwykły człowiek. Ta bajka, to bajka niezbyt przyjemna. 

 

Nie wiem, czemu się tak rozpisalam, bo to nie wątek na takie problemy, ale jakoś poszło. Może poczułam, że chcę się tym podzielić. Nie gadam na te tematy już z nikim, więc może dlatego.

Edytowane przez Niewkopomonowana

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×