Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ewhja

zmęczenie psychiczne po pracy

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich!

Od pewnego czasu czuję się beznadziejnie, mimo że teoretycznie nie mam na co narzekać. Czasami sama mam wyrzuty sumienia, bo ludzie ciężko chorują, tracą bliskich, tracą pracę i można by tak wymieniać dalej.

Jednak nie potrafię się pozbyć tego uczucia, a także nie potrafię się wziąć w przysłowiową garść. Moim największym problemem jest praca, postaram się w punktach opisać o co chodzi.

1. Nienawidzę swojej pracy. Jest to praca biurowa. Nie jest to związane z moim wykształceniem (tak to jest jak studiuje się coś, co człowieka interesuje). Jest to praca zdobyta po znajomości, ale nie jestem wyjątkiem. Typowa praca na etacie. Przez większość dnia nie mam co robić. Niestety siedzę z innymi osobami w biurze (one też często się nudzą) ale po prostu nie wypada mi np. czytać książki czy rozwiązywać krzyżówek. Korzystanie z internetu na pracowniczym komputerze też nie jest takie incognito 🙂 Jak wspomniałam, nudy albo cyferki i tabelki. Dzień w dzień to samo. I tak już od 3 lat. Na początku mi to nie przeszkadzało, byłam po zmianie pracy, więc było to dla mnie coś nowego z trochę lepszymi zarobkami. Nikt się tam nade mną nie znęca, jeśli chodzi o towarzystwo. Nie ma mobbingu, wykorzystywania. Pod tym względem jest ok. Ten rodzaj pracy niesamowicie mnie ogłupia. Zapominam słów, trudniej mi się myśli. 

2. Po pracy gdy wracam do domu (zimą są już egipskie ciemności) jestem wykończona. Muszę dojeżdżać dość daleko, co jeszcze powoduje, że jestem zamulona. Zmuszam się, by wykonać w domu jakieś podstawowe czynności takie jak prosty obiad, czy włożenie prania. Później mogłabym tylko leżeć na kanapie i gapić się w sufit. Moje zmęczenie psychiczne jest ogromne. Staram się jak mogę, żeby się trochę zaktywizować np. pójść na spacer. Czasami się uda. Kiedyś nie byłam w stanie zasnąć bez przeczytania chociaż strony książki. Teraz nie mam siły czytać...

3. Najważniejsze - nie chcę tam pracować. Nie chcę TAK pracować. Chcę zmienić pracę. Marzę o tym. I tu przechodzę do sedna sprawy - co jest ze mną nietak? Już od roku chodzi mi po głowie pewien pomysł. W tym celu muszę się przebranżowić, a konkretniej zdobyć pewne umiejętności od zera. Powiem nieskromnie, że mam do tego pewne predyspozycje, które wymagają pracy i doszlifowania. Czy wierzę w siebie? Jednego dnia tak, drugiego nie. W zależności od zmęczenia. Problemem jest to, że nie mogę się za to wziąć. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, nie jestem w stanie zacząć i w tym trwać. Ta nowa "praca" wymaga ode mnie kreatywności. Muszę być skupiona i zaangażowana. Mój mózg pracuje najlepiej od rana do ok 13. Siedząc 8h przed komputerem nie robiąc NICZEGO co wymaga ode mnie myślenia twórczego czy rozwiązywania problemów, mam wrażenie, że mózg jest już wyłączony. Nie jestem w stanie niczego wymyśleć, na niczym się skupić, nie mówiąc o przyswajaniu nowych informacji. Ciągle sobie powtarzam, ze zacznę od jutra, od poniedziałku itd. Gdy jestem w pracy od rana nastawiam się - tak, DZISIAJ do tego usiądę. Po czym z każdą godziną tracę zapał i poniekąd godzę się ze swoim losem. Nic mnie już wtedy nie motywuje. Próbowałam wielu rzeczy. Np. po pracy najpierw obiad, szybkie ogarnięcie i wtedy do komputera. Albo najpierw do komputera, reszta później. Bez znaczenia jaka to konfiguracja - nie daję rady. W skrajnych przypadkach, gdy już uda mi się do tego usiąść, to przez brak skupienia, przypominam sobie same mało istotne bzdury do zrobienia, które nie wymagają takiego wysiłku. Przeraża mnie to, że mogę tak żyć do emerytury, bez iskierki satysfakcji z czegoś co robię 40 godzin tygodniowo...

Domyślam się, że dla czytającego może to brzmieć absurdalnie. Chcę ale nie robię. Może tak naprawdę nie chcę? Ale czy wtedy doprowadzałoby mnie to do płaczu i rozpaczy? Jedyny dzień, kiedy czuję się dobrze to sobota. Wtedy nadrabiam domowe zaległości, relaksuję się, odwiedzam rodzinę. W niedzielę jest gorzej, myślę tylko o tym, że znowu to samo.

Czy ktoś z Was ma jakiekolwiek rady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj 🙂 

Myślę, że takie zmęczenie pracą jest całkowicie normalne. 8 h + dojazdy jak najbardziej może całkowicie pochłonąć wszystkie siły, nie każdy jest cyborgiem ;) Może też męczy Cię długie przebywanie z innymi ludźmi, bo jesteś introwertyczką?

Nie znam dokładnie Twoich realiów, co jest możliwe, a co nie, więc być może moje rady całkiem nie trafią... Może nawet wszystkie są bardzo kiepskie. Ale takie pomysły przyszły mi do głowy:

 

1) Mówisz, że najlepiej pracuje Ci się rano. Jeśli było to możliwe, może wstawaj wcześniej? Mam na myśli nawet tak całkowicie wczesne godziny jak np. czwarta czy nawet trzecia nad ranem. Oczywiście nie od razu, musiałabyś całkiem przestawić sobie tryb dzienny i tryb nocny. I kłaść się spać zaraz po pracy, bo to wyjdzie tylko wtedy, gdy będziesz miała dostatecznie dużo godzin snu. O ile nie masz innych zobowiązań i masz ku temu warunki, proponowałabym taki tryb (załóżmy, że chodzisz do pracy na 8 i żeby sie ogarnąć i dojechać, wstajesz o 6): wstajesz o 4, w dodatkowym czasie uczysz się w celu przebranżowienia, jedziesz do pracy, kończysz o 16, ok. 17 jesteś w domu, jesz obiad, wykonujesz drobne domowe obowiązki i ok. 19-20 idziesz spać.

2) Czy byłoby to możliwe, abyś przez jakiś czas pracowała na pół etatu? Zarabiałabyś mniej, ale miałabyś więcej wolnego czasu na naukę.

3) Nie wiem dokładnie, jak jest u Ciebie w pracy. Mówisz, że się czasem nudzicie, ale nie wypada poczytać książki. A może sprawdziłyby się fiszki? Nie wiem, czego zamierzasz się uczyć, mnie przychodzą do głowy fiszki do nauki języka, ale może można i innych rzeczy tak się uczyć? I tak niby plotkujesz z koleżankami z pracy, ale ukradkiem przerzucasz fiszki, więc czujesz, że jakby mniej marnujesz czas.

4) A może mogłabyś jakoś spożytkować dojazdy? Czytanie ebooków na czytniku (można w każdych warunkach, w ciemnym autobusie, na przystanku)? Audiobooki (jeśli prowadzisz samochód albo musisz iść pieszo kawałek drogi)?

 

Jak pisałam, może te pomysły są kiepskie. Ale jakieś są i może akurat coś się sprawdzi.

Miłego dnia! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×