Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

szary kot

Użytkownik
  • Zawartość

    104
  • Rejestracja

  1. @Jusannah Hej, widziałam Twój post w wątku o samotności i tak trafiłam do Twojego wątku. To, co napisałaś bardzo mi przypomina siebie z przeszłości. Też rozstałam się z chłopakiem po 4 latach związku i chociaż nie chciałam do niego wracać (zresztą po kilku miesiącach miał już nową dziewczynę), to czułam się bardzo samotna i podczas gdy już miałam skłonność do stanów depresyjnych i miałam wcześniej ataki paniki, to mój nastrój zaczął się od tego czasu gwałtownie pogarszać. Nie byłam w stanie studiować, jeden kierunek rzuciłam, na drugim wzięłam urlop zdrowotny. Ogólnie prawie dwa lata byłam wtedy całkowicie podłamana i rozsypana, potraciłam wtedy wiele koleżanek, gdyż nie utrzymywałam z nikim kontaktu. Więc... moim zdaniem 7 miesięcy to nie jest tak długo, szczególnie jeśli nie masz komu się wyżalić i komu zwierzyć. Znam to uczucie "przeżycia życia" i chęć oddania go komuś innemu, przerażenie czasem przelatującym przez palce. Znam ten brak kontaktów przez poczucie wstydu. Dalej nie wiem, co zrobić ze sobą "w dorosłym życiu". A patrząc na odpowiedzi w Twoim wątku i ogólnie różne wątki na tym forum, coraz bardziej zaczynam przypuszczać, że to uczucia jakoś uniwersalne. Więc może możesz się pocieszyć, że jesteś w tym wszystkim "całkiem normalna"? Mnie to pociesza, choć może to głupie z mojej strony. Widzę też, że dostałaś też dużo dobrych rad, czy któreś Ci pomogły? Jak się teraz czujesz, czy jest trochę lepiej czy wciąż podobnie? Jeśli czujesz się samotna, chętnie pogadam, możesz napisać do mnie prywatną wiadomość.
  2. Wyprałam wczoraj swoją pościel i wygląda na to, że mam alergię na proszek. Kicham, prycham, szczypie mnie w nosie i w oczach, pootwierałam okna, ale i tak mam wrażenie braku powietrza i duszności. Mam nadzieję, że "się wywietrzy" do wieczora i będzie można spać, ale teraz jestem bardzo zirytowana na siebie i moją głupią alergię i że tego nie przewidziałam (mogłam może dać jakieś dodatkowe płukanie).
  3. szary kot

    Utopie kobiet

    Dwie uwagi do refleksji. 1). Kobieta też jest człowiekiem. Kobiety tak jak mężczyźni mają różne osobowości i charaktery. Nie istnieje jedna "natura" kobiety, tak jak nie istnieje jedna "natura" osoby czarnoskórej lub jedna "natura" nastolatka lub jedna "natura" osoby starszej lub jedna "natura" osoby mieszkającej w mieście lub jedna "natura" osoby noszącej okulary. 2). Wolność jest trudna. I może czasem ktoś wolałby być czyimś niewolnikiem, aby mieć zapewnioną strawę i dach nad głową. Ale najlepiej zapytać szczerze samego siebie: "Czy ja chciałbym być niewolnikiem?" A jeśli nawet Twoja odpowiedź brzmi "tak" (wątpliwe, ale w końcu to forum osób zmagających się z różnymi problemami, więc może ktoś uważa, że lepszy byłby dla niego już los niewolnika), to trzeba pamiętać, że nie każdy chciałby zostać niewolnikiem. A właśnie los kobiety w wielu kulturach i na przestrzeni historii często był niewiele lepszy od niewolnika, sprzedawana przez ojca, całkowicie zależna od męża (miała szczęście, gdy mąż był dobrym człowiekiem, a wielkie nieszczęście, gdy było inaczej). Jak powiedziałam, to są uwagi do refleksji, głównie dla wypowiadających się tutaj Panów. Nie jestem otwarta na dyskusje, gdyż obie uwagi uważam za kwestie oczywiste.
  4. @acarien Nie uważam, aby osądy innych były obiektywne. Może gdyby były te oceny naprawdę obiektywne i prawdziwe, obawiałabym się ich mniej? Raczej martwię się tym, że otrzymam "negatywną ocenę" przez przypadek, właśnie dlatego, że ktoś nie zna mojej historii, moich motywacji. Oceni "nieśmiała", "dziwaczka", "leniwa", a przecież nie zna przyczyn mojego zachowania, że np. to, że nie mogę czegoś podnieść nie wynika z lenistwa, ale np. z problemów z kręgosłupem i zaleceń lekarza, a to że milczę nie znaczy, że jestem nieśmiała, ale że np. nie wiem, co powiedzieć albo zastanawiam się albo np. jeśli odwołałam spotkanie z koleżanką, tłumacząc się bólem głowy, to nie była to wymówka, ale prawda, i spędziłam dzień pod kołdrą, z zasuniętymi roletami i łykając tabletki przeciwbólowe. Jednak też trudno wszystkim dookoła się dokładnie tłumaczyć, więc stresuje mnie, że mogą być różne interpretacje. Ogólnie powinno mnie to nie obchodzić, bo to nie ma wpływu na moje życie. A jednak z niezrozumiałych powodów obchodzi mnie to.
  5. @acarien Mam trochę podobnie. Też preferuję unikanie, nawet jeśli ryzyko zranienia nie jest duże. I tak, jestem "mocną" introwertyczką, więc nie sądzę, abym przestała być domatorką. Ale też chciałabym kiedyś więcej podróżować, zobaczyć więcej świata, niestety trochę przeszkadzają mi moje choroby przewlekłe. W każdym razie swoją introwersję rozumiem i akceptuję, a fobię, mam nadzieję, kiedyś zwalczę albo przynajmniej uda mi się ją zmniejszyć do jakiegoś akceptowalnego poziomu. Bo ogólnie to odczuwam raczej życzliwość wobec innych, trochę pomieszaną z obawą: "a co, jak coś powie, zagadnie, zapyta?". Można powiedzieć, że jest to takie "życzę Ci dobrze, ale mnie nie zaczepiaj i nie oceniaj".
  6. Nie wiem, czy jest taka bariera. Czasami rozmawiam z mamą, ale też staram się jej nie męczyć moimi smutkami i problemami, gdyż ma swoje problemy, a ja już jestem dorosła. Miałam kiedyś przyjaciółki i nawet chłopaka, ale chyba wszystkich zawiodłam. Jestem jakaś pokomplikowana i nie umiem w relacje. Pewnie powinnam czuć się samotna, ale zazwyczaj nie czuję samotności. Czasami tylko późną nocą, gdy nie mogę zasnąć, to czuję właśnie samotność i smutek. Czasami chciałabym podzielic się z kimś radością z przeczytanej książki czy tego, jak ucieszyło mnie kwitnące drzewo czy piękny księżyc. Zazwyczaj wtedy piszę w pamiętniku, wypisuję się i już jest ok, uczucie samotności mija. Ale pomyślałam, że może to niezdrowe. Dlatego postanowiłam, że może czasem napiszę coś i tutaj, na forum.
  7. Mój dom to moja twierdza! Dom jest dla mnie ostoją, gdyż raz, że jestem introwertyczką i najlepiej ładuje mi się baterie w samotności, dwa, że niestety mam problem z fobią społeczną. Gdy wyjdę choćby na spacer, czuję się niekomfortowo, gdyż wydaje mi się, że wszyscy na mnie patrzą i oceniają mnie: mój ubiór, mój sposób chodzenia, a może zastanawiają się, dlaczego tak rzadko wychodzę z domu? No po prostu niestworzone historie, wiadomo, staram się to jakoś sobie racjonalizować, mówię sobie, że ludzie nie mają czasu, że ja ich obchodzę tyle, co zeszłoroczny śnieg etc., ale jednak chyba do końca sama sobie wierzę. Więc zawsze gdy wracam do domu, czuję ulgę, czuję się nareszcie bezpieczna i wolna od "bycia ocenianą".
  8. Fajnie, że w końcu jest ciepło, prawda? Maj był zimny w tym roku, ale teraz w końcu można wyjść na zewnątrz. Nawet ja wczoraj wyszłam się przejść, choć osobiście preferuję siedzenie w twierdzy, jaką jest mój dom.
  9. @Lilith Dziś miałam spokojny dzień, taki odpoczynkowy. Potrzebny, gdyż ze względu na remont w domu miałam nieco szalone ostatnie dwa tygodnie. A dzisiaj miałam czas i na czytanie książek i na oglądanie YouTube'a, a nawet pouczyłam się trochę angielskiego - głównie po to, by go całkiem nie zapomnieć, ale też odkryłam, że w sumie lubię się uczyć języków (pomimo że kiedyś miałam okropne kompleksy z tym związane i wydawało mi się, że jestem najgorsza w klasie). A Tobie jak minął dzień?
  10. Hej, długo nie było mnie na forum. Ale ostatnio coraz częściej tu zaglądam, więc pomyślałam, że może odezwę się w wątku Wronek, bo co mi szkodzi? Ostatnio czuję się psychicznie dobrze, dokuczają mi tylko moje choroby fizyczne i czasami czuję się samotna. Ale ogólnie sprawdziło się u mnie powiedzenie: "czas leczy rany", bo np. już prawie całkiem zniknęły problemy ze snem, ataki paniki czy anhedonia. Wiadomo, czasem nie mogę zasnąć i biczuję się myślami, jaka to jestem do niczego. Ale mimo to cieszę się, że jest lepiej. Mam nadzieję, że ten dzień też jest dla Was dobry.
  11. @MarekWawka01 Ok. To tylko taki luźny pomysł był. Chciałam w takim razie zaproponować technika farmaceutycznego, ale chyba już jesteś na tym kierunku? O ile zrozumiałam z innego Twojego posta. I ten kierunek technika farmacetycznego podoba Ci się czy nie bardzo?
  12. @MarekWawka01 Jeśli można, wtrącę się w rozmowę, skoro już trafiłam przypadkiem na ten wątek. Może fizjoterapia lub pielęgniarstwo? W tych zawodach bardzo potrzebni są mężczyźni, gdyż przydaje się fizyczna siła, są pokrewne medycynie i bardzo pomaga się ludziom.
  13. @Illi Musiało Ci się zrobić przykro Może Twoja mama miała zły dzień albo jest toksyczną osobą... Trzymaj się ciepło i postaraj się nie przejmować głupim gadaniem (choć pewnie trudno się nie przejmować).
  14. Witaj Myślę, że takie zmęczenie pracą jest całkowicie normalne. 8 h + dojazdy jak najbardziej może całkowicie pochłonąć wszystkie siły, nie każdy jest cyborgiem Może też męczy Cię długie przebywanie z innymi ludźmi, bo jesteś introwertyczką? Nie znam dokładnie Twoich realiów, co jest możliwe, a co nie, więc być może moje rady całkiem nie trafią... Może nawet wszystkie są bardzo kiepskie. Ale takie pomysły przyszły mi do głowy: 1) Mówisz, że najlepiej pracuje Ci się rano. Jeśli było to możliwe, może wstawaj wcześniej? Mam na myśli nawet tak całkowicie wczesne godziny jak np. czwarta czy nawet trzecia nad ranem. Oczywiście nie od razu, musiałabyś całkiem przestawić sobie tryb dzienny i tryb nocny. I kłaść się spać zaraz po pracy, bo to wyjdzie tylko wtedy, gdy będziesz miała dostatecznie dużo godzin snu. O ile nie masz innych zobowiązań i masz ku temu warunki, proponowałabym taki tryb (załóżmy, że chodzisz do pracy na 8 i żeby sie ogarnąć i dojechać, wstajesz o 6): wstajesz o 4, w dodatkowym czasie uczysz się w celu przebranżowienia, jedziesz do pracy, kończysz o 16, ok. 17 jesteś w domu, jesz obiad, wykonujesz drobne domowe obowiązki i ok. 19-20 idziesz spać. 2) Czy byłoby to możliwe, abyś przez jakiś czas pracowała na pół etatu? Zarabiałabyś mniej, ale miałabyś więcej wolnego czasu na naukę. 3) Nie wiem dokładnie, jak jest u Ciebie w pracy. Mówisz, że się czasem nudzicie, ale nie wypada poczytać książki. A może sprawdziłyby się fiszki? Nie wiem, czego zamierzasz się uczyć, mnie przychodzą do głowy fiszki do nauki języka, ale może można i innych rzeczy tak się uczyć? I tak niby plotkujesz z koleżankami z pracy, ale ukradkiem przerzucasz fiszki, więc czujesz, że jakby mniej marnujesz czas. 4) A może mogłabyś jakoś spożytkować dojazdy? Czytanie ebooków na czytniku (można w każdych warunkach, w ciemnym autobusie, na przystanku)? Audiobooki (jeśli prowadzisz samochód albo musisz iść pieszo kawałek drogi)? Jak pisałam, może te pomysły są kiepskie. Ale jakieś są i może akurat coś się sprawdzi. Miłego dnia!
  15. szary kot

    Poczucie winy i strach

    Decyzje są trudne dla każdego, a każdy wybór ma plusy i minusy. Jeśli jesteś niezdecydowany, może spróbuj "mieć ciasto i zjeść ciastko", tj. wyjechać jeszcze na kilka lat do większego miasta, a następnie wrócić do domu? Ale też... czy nie brałeś pod uwagę tego, że Twoje przekonanie o człowieku sukcesu w wielkim mieście i "przegrywie" w mniejszej miejscowości jest błędne? Mnie się wydaje to całkowicie normalne, że skończyłeś studia "w wielkim mieście" ze świetnymi wynikami, a teraz przejmiesz kancelarię po mamie. W mniejszym miejscowościach też mieszkają osoby z wyższym wykształceniem (np. lekarze, pielęgniarki, farmaceuci, inżynierzy, tłumacze, nauczyciele, urzędnicy etc., etc.), a w takiej wymarzonej ekskluzywnej kancelarii w wielkim mieście, mógłbyś być popychadłem i niekoniecznie wyglądałoby to jak na filmach. A na marginesie: moim zdanie słowo "przegryw" powinno byc wręcz zakazane Jest w nim tak dużo pogardy, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych, a do tego powoduje ciągłe lęki, czy już się tym przegrywem nie jest. Ja wyrzuciłam to słowo ze swojego słownika, polecam i innym. Co do znajomych i przyjaciół - jeśli ktoś jest Twoim przyjacielem, to możecie się przecież odwiedzać, dzwonić do siebie, a luźne znajomości... i tak rozpadają się, gdy każdy idzie swoją ścieżką. Może poszukaj nowych znajomych w swoim miasteczku? Oczywiście możesz też wyjechać, trochę zakosztować "życia w wielkim mieście", oba wybory tak naprawdę są dobre. A dziewczynę też możesz poznać wszędzie i w małym miasteczku, i w wielkim mieście, i w Internecie. (Podobnie jak znajomych.) I może fajna dziewczyna znajdzie pracę i zamieszka w miasteczku, po co zakładać od razu same negatywy. Ale najważniejsze jest to, gdzie Ty chcesz żyć, a nie Twoi znajomi czy potencjalna dziewczyna! Jak powiedziała już moja przedmówczyni, nie trzeba być człowiekiem sukcesu, aby być szczęśliwym. Zapytaj szczerze sam siebie, czego chcesz, gdzie widzisz siebie za parę lat, co dałoby Ci satysfakcję. Niestety lub stety to Ty musisz podjąć najlepszą dla siebie decyzję, zgodną z Twoją osobowością i marzeniami. Jako obca osoba z Internetu mogę szczerze powiedzieć tak: "moim zdaniem jesteś już człowiekiem sukcesu, a ja na Twoim miejscu wybrałabym miasteczko i spokojne życie". Ale nie siedzę w Twojej głowie i nie wiem, o czym sam marzysz, jak chcesz, by wyglądało Twoje życie. Tyle tylko więc mogę powiedzieć, że decyzje są trudne, a wątpliwości (szczególnie na tym etapie życia) normalne. Miłego dnia
×