Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Felicja12

Nie umiem żyć?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,piszę ponieważ zdaje się,że przestałam sobie radzić,na psychologa nie mam pieniedzy a na nfz trzeba czekać więc mam nadzieję ,że ktoś mądrzejszy ode mnie da radę mi podpowiedzieć cokolwiek.Postaram się krótko nakreślić sytuację.

 

Mam rocznikowo 24 lata,stały związek ,od kilku lat zdiagnozowaną padaczkę z powodu której musiałam rzucić pierwszy kierunek studiów,obecnie czeka mnie 1 sesja na kierunku ekonomicznym.

W ciągu ostatnich 2/3 lat pracowałam w 4 miejscach,dość krótko w każdym.

Sama zrezygnowałam z dwóch,ze względu na warunki ,które powodowały napady.

Do dwóch innych poszłam z polecenia,praca biurowa, stałe godziny,możliwość zjedzenia normalnie posiłku,było fajnie.Wiedzieli że jestem zielona,starałam się bardzo,podobało mi się,wiązałam duże nadzieje co do możliwości ustatkowania się,odnalezienia swojego miejsca.Możliwe że popełniałam błędy(który żołtodziub tego nie robi?).Ale naprawdę mi zależało.Musicie uwierzyć na słowo.

Jednak choroby nie da się ukryć. Powodów podawano mi milion, nie przeszłam rozmowy na temat błędów i ich poprawy.Pierwszy pracodawca kulturalnie dał mi miesiąc czasu na znalezienie drugiej pracy.Jednak uznałam,że nie ma to sensu i odmówiłam...

Drugi dowiedział sie o chorobie po badaniach lekarskich.Byłam chora kilka dni i wraz z orzeczeniem o POZWOLENIU na pracę zabrano moją receptę na leki.

Po powrocie do pracy i przepracowanym całym dniu zwolniono mnie w trybie natychmiastowym.Powody?Również milion,rozmowy na temat błędów brak,brak jasnych przykładów co było nie tak.Jedyne z czego jestem dumna, to zachowana zimna krew.

Ogromnie to przeżyłam,myślałam tego dnia że umrę(ale żyję choć wolałabym nie).

Siedzę teraz na chorobowym,bez pracy ,z sesją za pasem i zaliczeniem ćwiczeń do których nie mam serca.Straciłam motywację,mój partner w miarę się realizuje ,kokosów nie zarabia więc mieszkamy oddzielnie za czym idzie -mój brak dochodów po kilku latach związku nie pozwala na budowanie wspólnego życia.

Na te chwilę zastanawiam się,co mi w ogóle wychodzi?

Praca stała się elementem determinującym zadowolenie ze mnie, oraz wszelką perspektywę życia.Rodzice mimo świadomości sytuacji,naciskają.Dowiaduje się ,że jestem za stara,nic nie umiem, w korporacjach mnie nie chcą a za 2-3 lata na pewno już nic nie osiągnę,bo karierę buduje się będąc młodszym i po studiach.

Wydaje mi się że mają rację.Chłopakowi też sie nie dziwię, że po prostu trwa ze mną w związku monogamicznym, mówiąc o wszystkim "kiedyś..".Chociaż mam przeczucie ,że to "kiedyś" oznacza nigdy.Moim marzeniem nie jest kariera,lecz macierzyństwo,rodzina,dom.Chłopak jest moją miłością,więc dobija mnie to podwójnie.

Studia stały się kulą u nogi,zapłaciłam z uciułanych pieniędzy ,wszystko cudnie..Ale do głowy nic nie wchodzi.

Jestem poirytowana nudnymi przedmiotami,niekompetencją i olewactwem nauczycieli akademickich.

Komuś takiemu jak ja nie wolno pracować przy maszynach,chemikaliach i w służbie zdrowia.A całe zycie marzyłam o naukach medycznych /przyrodniczych.

Los robi sobie ze mną co chce, gdy się dźwignę z kolan coś się pojawia.Walczę przez cały ten czas ale straciłam siłę.Tracenie marzeń, perspektyw i brak poczucia bezpieczeństwa to jak umieranie za życia. Ważę obecnie 49 kg,zmuszam sie do jedzenia.

Teraz to już nawet nie boję się tego co będzie,jestem zła na siebie i nienawidzę siebie za to jaka jestem,że zamiast żyć ,po prostu umieram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego opierasz swoje samozadowolenie w oparciu o życie zawodowe jeżeli robienie kariery nie jest dla Ciebie priorytetem? Rozumiem, że utrata pracy, zwłaszcza z "powodów" jakie opisałaś, jest bardzo dołujące. Ale jaki jest dokładnie powód, że prowadzi to do utraty marzeń i znikania perspektyw? Co to za marzenia?

 

Niestety jest tak, że choroby przeszkadzają w życiu i, podobnie jak inne rzeczy, uniemożliwiają realizację niektórych celów. Ale nie na wszystko mamy wpływ i w wielu kwestiach losy życia każdego zależą od rzeczy na które nie ma się żadnego wpływu. Nie jest jednak prawdą, jak próbują Ci wmówić, że za 2-3 lata będzie za późno. Nie będzie za późno na robienie kariery nawet wtedy, a poza tym nie zależy Ci na karierze w korporacji, więc nie powinnaś się tak mocno uzależniać od takiej możliwości. Może rozważ rozpoczęcie na razie jakieś dorywczej pracy i skup się bardziej na studiach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam 23 lata i mieszkam dalej z rodzicami, nigdy nie byłem w związku, a i kierunek studiów też nie powala. Dziewczyno, we wszystkich tych aspektach jesteś lepsza ode mnie i od większości rówieśników :D , i to jeszcze z tą chorobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×