Skocz do zawartości
Nerwica.com

eleniq

Znachor
  • Postów

    2 682
  • Dołączył

Treść opublikowana przez eleniq

  1. Leki pomagają właśnie nabrać tego dystansu, odciąć od silnych emocji, które wywołują tą dezorganizację. Ja bym nie mógł sobie poradzić bez leków!
  2. @ezojaa Ja też nie mogę zaufać terapeutom, chodziłem na różne terapie i było coraz gorzej, ale nie przez terapie, tylko po prostu choroba sama postępowała. Na samym końcu już prawie nic do mnie nie docierało i trzeba było mnie ustawić lekami, bo inaczej kto wie, gdzie byłbym dzisiaj... Mimo że ostatnio natrafiłem na bardzo fajną terapeutkę, to raczej będzie mi ciężko jej zaufać, przez przejścia na poprzedniej terapii. Leki jak na razie muszą mi wystarczyć. Ja i tak przez pół życia musiałem polegać wyłącznie na sobie. Nie jest łatwo, bo mszczą się za to te demony przeszłości. Chcą mi życie odebrać praktycznie w każdej chwili. Moje życie jest piekłem, jakby nie oszukiwać... Ale próbuję, daję sobie jeszcze szansę, może w końcu uda mi się znaleźć to życie, fajnych ludzi itd.
  3. @Dryagan Ja mam 23 lata i czuję się bardzo samotny odkąd zacząłem mieć zaburzenia lękowe i bardzo nasilone depresje. Myślałem wtedy, że to nigdy już nie minie, a tylko będzie się nasilać i prędko choroba mnie pochłonie i zabierze z tego świata. Mam ogromne poczucie winy, że obciążałem sobą pewne osoby, nawet lekarze nie do końca rozumieli moje stany i twierdzili, że "sam sobie je sprawiam". Z dzisiejszej perspektywy jest to bardzo ciekawe, bo kiedy po 1,5 roku w końcu dobrano mi odpowiednio leki stałem się innym człowiekiem, inaczej myślę, inaczej podchodzę do sytuacji, inaczej czuję emocje, inny mam kontakt ze sobą i ze światem. Inny czyli lepszy!!! Tak sobie ostatnio myślę, że to jak myślimy w danej sytuacji ma ogromny wpływ na jej dalszy bieg. Oczywiście są zdarzenia mniej lub bardziej trudne do przewidzenia, ale nawet jeżeli przydarzy nam się jakaś nagła sytuacja, na którą w pewnym sensie nie będziemy mieli jakiegoś szczególnego wpływu, to też ważne jest by starać znajdować te racjonalne wyjścia z niej, a nie ulegać sytuacji i działać tak jakby pochopnie pod wpływem tych bardzo silnych emocji. Dlatego ta świadomość emocji jest ważna i dlatego ludzie, którzy nie znają własnych emocji, nie umieją ich nazywać etc. częściej choćby popełniają samobójstwa. Ale to też wynika czasem po prostu z czyjejś biologii, nie mamy na wszystko wpływu, to jest oczywista sprawa. Mi np. tylko leki tak naprawdę bardzo pomagają patrzeć na takie sytuacje z dystansu, z zachowaniem tego logicznego myślenia. Żadna psychoterapia nie była w stanie wpłynąć na moje zachowanie, postrzeganie itd. Leki po prostu musiały u mnie jakoś zadziałać. I zadziałały!!! Oby było już tylko lepiej!
  4. eleniq

    X czy Y?

    nóż jajecznica czy jajko sadzone?
  5. eleniq

    NOWE X czy Y

    wódka barszcz biały czy żurek?
  6. eleniq

    Rymujemy :)

    zręb - wgłęb dywan
  7. Poszło Bardzo ciekawa ankieta. Pozdrawiam i życzę sukcesów!
  8. Wiele leków psychotropowych to robi. Nie wiadomo niestety za bardzo czemu tak się dzieje... Nazywa się to łysienie telogenowe i występuje wyłącznie u kobiet.
  9. Często cię tak budzi nagły lęk w nocy? Mówiłaś o tym lekarzowi? Hiperkortyzolemia to dość poważna sprawa i trzeba to leczyć. Suplementy diety to nie są w żadnym wypadku środki lecznicze!!!
  10. eleniq

    cześć

    Byłeś z tym u jakiegoś lekarza? Masz ciągle depresję, czy miewasz czasem jakieś okresy lepszego nastroju? Mnie z ciężkiego epizodu depresji podniosły leki, bez nich to bym już dawno sobie coś zrobił, kto wie z jakim skutkiem... Ja wiem, że depresję trzeba leczyć, pozostawiona sama sobie postępuje, sieje coraz większe spustoszenie w umyśle, odsuwa człowieka od jego normalnego życia, od jego bliskich, znajomych, poważnie zakłóca logiczne, zdrowe myślenie, bez którego nie da rady iść dalej, może też przynieść lęki, które będą paraliżowały, potrafią też bardzo męczyć w dzień i w nocy. To nie są przelewki!!! Uważam, że odpowiednio dobrane leki pomogą Ci się pozbierać, odzyskać jasność myślenia i odkryć dawnego, lepszego siebie! Pozdrawiam.
  11. No to ciekawe. A gdzie dokładnie, w jakim podpunkcie jeśli mógłbyś podpowiedzieć?
  12. Twój lekarz ma absolutną rację. Ja z kolei po moklobemidzie podnosiłem się też jakieś 3 miesiące, oczywiście przy pomocy Ketrelu, bo samemu to bym się nie dał rady wyplątać z tego napędzonego wiru samobójczych myśli.
  13. Potwierdzam w 100%. Ja w pewnym momencie miałem tak intensywne myśli samobójcze, że byłem prawie że nastawiony tylko na jedno. Bezsenne noce, lęki, umierałem po prostu. Byłem w tym czasie na terapii na oddziale dziennym. Ale mi był potrzebny lekarz, a nie psychoterapeuta. Te myśli były tak silne, że myślałem, że nic mi na nie już nie pomoże. Po 3-4 miesiącach brania Ketrelu, bez żadnej psychoterapii, wyrównało moje myślenie i zbiło myśli samobójcze. Do tego wróciła mi motywacja do treningów choćby i do zdrowego jedzenia, które jest u mnie niezwykle ważne z powodu chorób. Choć mam jeszcze malutkie pozostałości po urazach sprzed roku, bo rok temu sporo się wydarzyło. Tak sobie pomyślałem o psychoterapii znowu, ale to jeszcze na spokojnie, nie tak z marszu po takim ciężkim epizodzie depresji...
  14. A jaki beta-bloker bierzesz? Do niektórych beta-blokerów trzeba też brać melatoninę, bo one zaburzają jej syntezę. Ja odkąd biorę bisoprolol nie mam napadowych kołatań serca. Prócz bisoprololu biorę jeszcze 3 leki na nadciśnienie. No i jeszcze musiałem dostać lek na cholesterol, bo mam spory i dieta ani treningi na siłce, go nie zbijały. A wszystko zaczęło się w wieku 16 lat i nasilało się z wiekiem. Tak "świetnie" radzi sobie mój organizm ze stresem w wieku 23 lat. Stres jest wyniszczający i to nie są żadne przelewki!!! Mi 2,5-letnia psychoterapia totalnie nie pomagała na takie rzeczy.
  15. Wg mnie duloksetyna jest lepsza jeśli chodzi o motywację. Bo SSRI dużo częściej mogą powodować anhedonię. Duloksetyna wzrusza też noradrenalinę i dopaminę. Także mniejsze ryzyko utraty libido. A że można stracić wzrok przy duloksetynie, yyy... pierwsze słyszę! Niby w jakim mechanizmie? Duloksetyna nie działa cholinolitycznie, także nie ma potencjału wywoływania zaćmy czy jaskry. Chyba że naprawdę boisz się utraty wzroku to polecam beta-karoten i witaminę B2.
  16. Ja będę próbował dostać się na oddział, na którym byłem pod koniec roku 2021, jakoś pod koniec maja tego roku. To będzie moje drugie podejście. Teraz mają zupełnie nową kadrę, jest nowy kierownik i terapeuci. Jak nie będą chcieli przyjąć, albo termin będzie za daleki to daruję sobie na zawsze ten oddział dzienny. I pójdę najwyżej do indywidualnej terapeutki w mojej pobliskiej przychodni NFZ-etowskiej. Bardzo fajną terapeutkę bym tam miał, miałem z nią kilka rozmów kwalifikacyjnych i zdecydowała się mnie przyjąć, gdy tylko będę gotowy. Zamierzam też od października tego roku iść na studia w końcu po tej pieprzonej pandemii, która bardzo by przeszkadzała w normalnym uczeniu się. Obecnie mam też dobrą pracę, jednak na razie na umowę zlecenie. Także plany na najbliższą przyszłość jak widać mam.
  17. No różnie bywa z tymi szpitalami, jednym pomagają, drugim szkodzą. Skoro Tobie szpital pomaga w ogarnięciu myśli samobójczych, to jednak lekarz dobrze cię kieruje. Zwracam honor. No, na oddziale dziennym terapia jest dość intensywna i wymagająca. Wiem, bo też to przechodziłem. Ze swojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że na takiej terapii musisz być ustabilizowana i 100% gotowa na taką "pracę w kamieniołomach". Mnie przyjęli w stanie nieustabilizowanym i skończyło się to dla mnie oddziałem zamkniętym. No a zestaw mocny. Ważne, aby pomagał.
  18. No tak. Bodajże 3 dziewczyny miały zdiagnozowanego borderline'a no i mówiły mi, że biorą escitalopram i lamotryginę. No tak się złożyło, cóż... No może jedna nie brała lamotryginy, tylko sam escitalopram jej wystarczał.
  19. W długofalowej perspektywie to chyba niewiele pomoże, a wręcz zaszkodzi takie nieustanne izolowanie w szpitalu psychiatrycznym według mnie. Szpital potrafi wiele namieszać w procesie leczenia. Dla mnie to taka, delikatnie rzecz ujmując, nieporadność ze strony Twojego lekarza. Niech on sam spróbuje ustawić ci ambulatoryjnie odpowiednio leki, to myśli samobójcze będą słabsze i rzadsze, a może nawet znikną całkowicie. A jakie teraz leki bierzesz?
  20. No staram się odzyskać tą wiarę nie tylko w psychologów, ale można powiedzieć, że w cały świat wręcz... Nie dziwię się sobie, że mam takie silne myśli samobójcze, czasem powoli przestaję widzieć te racjonalne rozwiązania... Mimo, że mam plany na życie w tym np. chęć powrotu do treningów na siłowni, to ciągle jeszcze wdziera się jakaś depresja... Teraz nawet fajną pracę znalazłem, ale ona nie pomoże mi do końca utrzymać się w pionie.
  21. No ja jestem samotny ciągle. W samotności strasznie nasilają się lęki, a najgorzej jest przed zaśnięciem, bo jestem sam w ciemnym pokoju, to dziecinnieję jakby, depersonalizacja, straszna rzecz... Nie no psycholodzy czy psychoterapeuci parę razy mnie bardzo zawiedli, zbywali, ale to już inna historia... Są rzeczy, do których człowiek nigdy się nie przystosuje, nie oszukujmy się. Nikt nie jest stworzony do życia zupełnie samemu...
  22. No w szpitalu trudno jest się porządnie wyspać, wiem to... Mi te szpitale psychiatryczne nie służą w leczeniu, tylko dostarczają dodatkowego stresu, ambulatoryjna opieka bardziej mi sprzyja. Ale te momenty spędzone w szpitalu to były momenty, że nie miałem innego wyjścia, moja rodzina nie rozumie powagi chorób psychicznych, matka nie żyje, a ojciec tylko potrafi krzyczeć jak coś nie idzie po jego myśli, także z nikim nie mogę o tym szczerze pogadać. Nie mam zamiaru wyżalać się ciągle obcej osobie - lekarzowi czy psychologowi. No przepraszam, jakiś dystans musi być.
  23. U mnie przy myślach samobójczych występował bardzo silny lęk przed życiem, który jeszcze bardziej je nasilał i nasilał... Okropna rzecz. Teraz po nabraniu dystansu do tych myśli (dzięki lekom), to ja aż się dziwię, że ja to wytrzymywałem... Byłem uwięziony w tym wirze złych myśli tak bardzo, że myślałem, że już nic mnie z niego nie wyciągnie. Mimo że terapia była codziennie, to nic nie dawała, bo nic do mnie nie docierało. Nie obchodziło mnie to, że komuś było by mnie szkoda, że jeszcze można mi pomóc itd. Dlaczego? Bo ja po prostu byłem nastawiony na jedno! Tylko leki dały radę mnie z tego wyplątać... Po 2-3 miesiącach ich brania, bez żadnej terapii. Terapia chyba wręcz jeszcze bardziej mnie niepotrzebnie stresowała. Nie ma co się oszukiwać, że terapia "pomagała", bo niby powinna pomagać, bo od tego jest terapia, no i takie pieprzenie... Przez to mam już dosyć jakichkolwiek terapii... Dla mnie to już chyba tylko takie "grzebanie w dupie". Choć myślę jeszcze o ostatnim podejściu do terapii, może indywidualnej, może grupowej. Ale tu jeszcze potrzebuję czasu na pełne ustabilizowanie się. Wniosek - jak macie myśli samobójcze, to udajecie się w pierwszej kolejności do LEKARZA PSYCHIATRY, póki jeszcze nie utraciliście tej logiki i nie snujecie realnych planów samobójczych. Bo inaczej będzie tylko coraz gorzej! Jak widzicie, mówię to z własnego doświadczenia!
  24. Wg mnie nie warto wchodzić 2x do tej samej rzeki... Może spróbuj duloksetyny. Jest ona bardzo podobna do wenlafaksyny, tylko taka bardziej zrównoważona w działaniu.
  25. Tu racja. Dawka 15mg to dawka pośrednia między stabilizującą a przeciwpsychotyczną. No reboksetyna rzeczywiście jest dobra przy spektrum ADHD. Można ją łączyć z fluoksetyną, będzie to fajne uzupełnienie dla niej. A arypiprazol to stabilizujący lek. No i to jest nawet dobry zestaw. Tylko też kosztowny. Bo arypiprazol i reboksetyna to nie są tanie leki...
×