Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Ten lęk płynie cały dzień, z powodu moich myśli chyba, takie meta ocd, myślenie o myśleniu, myślenie że mam po prostu natrętne myśli tak to zawsze tłumaczyłem, a teraz doszedł lęk od rana do wieczora, i depresja, nic się nie liczy już, myśli dodatkowo same złe, czarne że tego nie da się pokonać czy z tym żyć i wiele innych
-
Zatem, panie profesorze, czy moje receptory dopaminowe miałyby szansę zregenerować się do stanu z przed furania, jakbym przestał to walić , powiedzmy przez rok? Czy jednak permanentny damage?
- Dzisiaj
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
Tentyplebs odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Na pewno senność odpuszcza z czasem. Różnie to bywa, ale ostatnio na 30mg nie jestem zmulony i wstaje się bez dramatu. Śpię po 8-8.5h. Co do motywacji, to nie wiem. Ja biorę jeszcze agomelatynę i jest nieźle. Ja mam inne pytanie. Czy jest jakaś zależność jeśli chodzi o dawkę vs libido? Czy doświadczaliście wzrostu/spadku na niższych/wyższych dawkach? Lekkiego sezonu jesienno-zimowego wszystkim -
Około 7-8 lat temu miałem intensywne myśli samobójcze, do tego stopnia, że trzymając nóż w ręce (robiąc kanapki do pracy) trzęsły mi się ręce i byłem lekko przerażony. Ogólnie tego rodzaju myśli trzymają się mnie od wielu lat z różną intensywnością. Niejednokrotnie słuchałem ukochanej muzyki i płakałem żegnając się w myślach z tym pięknym światem. Jednak nigdy do niczego nie doszło. Pozostawał tylko dół emocjonalny. Biorą jednak pod uwagę blisko połowę życia, którą zmarnowałem w moim mniemaniu, gdzieś te czarne myśli krążą w dalszym planie, czasem wychodząc na pierwszy plan. Od dawna mam nawet na to sposób (przedawkowanie barbituranów, do których mam dostęp) po czym po prostu wylogować się z tego świata gdzieś w lesie, albo nad wodą. Zawsze pewną barierę tworzą pewne krążące myśli, które mnie odwodzą o tego pomysłu. Patrząc na moje życie jako całość, nie jestem w stanie dostrzec innego zakończenia, niż koniec tego marnego istnienia w trochę jakby losowym momencie. Nie daję po sobie poznać takich skłonności, ale domyślam się, że inni spodziewają się, że tak skończę, kiedy dogłębnie dotrze do mnie jak poprowadziłem swoje życie i, że po prostu tego wszystkiego nie udźwignę. Problem w tym, z Około 7-8 lat temu miałem intensywne myśli samobójcze, do tego stopnia, że trzymając nóż w ręce (robiąc kanapki do pracy) trzęsły mi się ręce i byłem lekko przerażony. Ogólnie tego rodzaju myśli trzymają się mnie od wielu lat z różną intensywnością. Niejednokrotnie słuchałem ukochanej muzyki i płakałem żegnając się w myślach z tym pięknym światem. Jednak nigdy do niczego nie doszło. Pozostawał tylko dół emocjonalny. Biorą jednak pod uwagę blisko połowę życia, którą zmarnowałem w moim mniemaniu, gdzieś te czarne myśli krążą w dalszym planie, czasem wychodząc na wierzch. Od dawna mam nawet na to sposób (przedawkowanie barbituranów) po czym po prostu wylogować się z tego świata gdzieś w lesie, albo nad wodą. Zawsze pewną barierę tworzą pewne krążące myśli, które mnie odwodzą o tego pomysłu. Patrząc na moje życie jako całość, nie jestem w stanie dostrzec innego zakończenia, niż koniec tego marnego istnienia w trochę losowym momencie. Nie daję po sobie poznać takich skłonności, ale chyba domyślam się, że inni spodziewają się, że tak skończę kiedy dotrze do mnie jak poprowadziłem swoje życie. Problem w tym, że nie chcę umierać. Po tyle latach nie widzę odwrotu, lecz staram się nacieszyć tym światem ile tylko mogę. W moim życiu dominuje anhedonia, depresja, lęki oraz poczucie, że nie jestem w stanie już tego (życia) naprawić. Jedyne co widzę, to swój nieuchronny koniec i czas, którego nie zdołam naprawić/nadrobić. Ciężar, smutek i brak ratunku dla mojej tragicznej osoby. The End
-
Cholera, jakaś mucha mi chodzi po ekranie, a sio, pójdziesz precz
-
Gad zrobił mi się chyba po nswrocie i zmianie leków z brintelix na escitalopram na którym teraz między innymi jestem
-
Dawno mnie tu nie było wieć napiszę kilka zdań od siebe po prstu XD Od tego czasu przeszedłem multum badań między innymi Angio Tk z kontrastem jakk i bez całej klatki jedynie co wyszło to cechy rozedmy płuc... miałem robione nawet Angio tk wieńcowych wyszło bez zwapnień z objaów które zostały do wyeliminowania to jakieś dziwne gniecnie w lewej stronie klatki piersiwej, nie ma reguły może się nasilać przy ruchu, schylania itp, sam nie wiem od czego i takie dziwne pulsowania i drzenia w brzuchu, jeśli chodzi o sen to śpię jak zabity 8-9h
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Franzprzygidnik odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Gniecenie w lewej stronie klatki piersiowej obecnie najabrdziej mi dokucza obecny zestaw Asentra 150 Gabpaentyna 3x100 Miansek 30 nebilet 1/2 -
Jesień - czuję się do dupy, jak to przemóc?
shadow_no odpowiedział(a) na Śmojda temat w Depresja i CHAD
Tak samo covidowy lockdown nie był pod tym względem najgorszy -
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
-
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Ile czasu się znacie? Czy wgl padła szczera rozmowa, że jesteście razem? Czy usłyszałeś od niej, że Cię kocha lub dała Ci to do zrozumienia? Ile było dobrych chwil, a ile złych? Wiesz... ważne jest też to, czy powiedziała kiedykolwiek słowo "przepraszam" ze szczerością, gdy popełniła błąd. A każdy popełnia. Ja byłam w 10 letniej relacji, która nigdy nie była czymś, co dawało mi poczucie, że jestem kochana, rozumiana, chciana. Raz był ze mną, potem coś źle i miał mnie gdzieś. Byłm jedynie na chwilę, gdy miał "czas" i przyjeżdżał, zrobił swoje, i uciekał. Ja go kochałam. Pragnęłam choć trochę uwagi. On wiecznie zajęty, zapracowany. Pamietam najgorszą jego stronę, kiedy pojechałam późnym wieczorem, z kilkoma piewami w plecaku do niego, 7km, do jego wsi. I gdy dotarłam do miejsce w którym się widywaliśmy (przez cały ten czas nigdy nie byłam u niego w domu), koło kościoła. I piszę, że jestem w jego rejonach i może by wyszedł, bo możemy pogadać i się napić na takiej starej budowie, gdzie siedzieliśmy. I on mówi, że nie ma czasu, bo pracuje. Kazał mi czekać 2 godziny. Zgodziłam się. BYłam młoda - miałam 20 lat, a byłam w nim szalenie zakochana... Poszłam sama na tą budowę, było bardzo późno i piłam piwo, czekając, POjawił się po 3 godzinach i wiecie co? Powiedział, że przyszedł na 5 minut, bo idzie do kolegi. A ja się tak wkurzyłam. On poszedł, a ja za nim rowerem. Dogoniłam go, zablokowała mu drogę rowerem i zaczęłam mu wygarniać, że jest jak jego ojciec pijak, który bił matkę. I on wtedy mnie zrzucił z roweru na ziemie i kopnął kilka razy. Wstałam, dostałam szoku, że tak mnie potraktował. Zaczęłam ryczeć i powoli szłam z rowerem stronę drogi,żeby wrócić do dom, ale ledwo szłam z tym rowerem. Bo człlwiek, który był dla mnie ideałem potraktował mnie okropnie. I ons szedł ze mną i milczał. Przytulił mi i powiedział, że przeprasza, a za chwilę, ze to moja wina, bo lubię "przemocowy seks". Wytłumaczył wszystko z dupy, ale ja byłam jeszcze taki dzieciakiem. On 10 lat starszy. Wybaczyłam mu. SIedzieliśmy chwilę, ale ja byłam zdrugostana i pojechałam do domu. To była jedyna sytuacja, kiedy podniósł na mnie ręke. Rzadko się widywaliśmy. On uważał, że się przyjaźnimy, ale miał wszystko co chciał. Potrafił mnie obrażać przez mess,a w realu był cudowny, miły itp. Natomiast pisząc ze mą, albo nie pisał w ogóle, nawet dniami, albo pisał zdawkowo. A ja na każdą wiadomość czekałam jak w obsesji narkotykowej. Byłam już uzalezniona. NIgdy nie przeprosił. Za to ja przepraszałam wiecznie. I tutaj nie przesadzam. Od dwóch psychologów usłyszałam, że to psychopata najprawdopodniej. NIe wiem. Bardzo cierpiałam, bo słyszałam takie słowa jak: Odkochałem się, gdy zachorowałaś. Albo: Jak zmienisz to i to, to będziemy znowu razem. Moim problemem było to, że nie słuchałąm ludzi, kórzy błagali mnie, by to zakończyć, bo cierpiałam strasznie. MOdliłam się nawet, by w końcu odejść. Próbowałam, ale wracałam. Najdłuższa nasza przerwa trwała rok. I słyszę słowa: Ty mnie najbardziej satysfakcjonujesz. I wtedy czujesz, że jednak jesteś kimś waznym dla niego. Jak trafiłam do szpitala, a on znalazł nową laskę (gdzie dwa dni przed dowiedzeniem się, że od kilku miesiięcy z kimś się spotyka, powiedział ze znowu ja jestem jego dziewczyną) nie odwiedził mnie. Ale co było zabawne i nie wierzę, że to przypadek, bo w nie nie wierzę - jego matka, chora na nerwicę trafiła do mojej sali. Zobaczyłam tego swojego cudownego przyjaciela w szpitalu. Podeszłam i zagadałam. Coś odpowiadał. Wyglądał jakby nie chciał już niczego ode mnie. Potem jak był w sali u mnie z matką, żeby jej pomóć się tak ogarnąć, to nie odezwał się ani słowem, nic. Matkę ma fajną, polubiłam ją. Nie mówiłam jej nic o jej synu. PO prostu nie chciałam, żeby przeżywała, bo nie zasługuje na dodatkowy stres. BYła równą babeczką, chodizlysmy razem na fajkę. No i co... potem sie to powoli kończyło, ale waracałam do pisania z nim. Po roku, gdy zaończyli związek, napisał do mnie, że może odnowimy znajomość. SPotkaliśmy się raz i.. wiecie co. Ja zaczęłam uważać, że jest głupi. NIe sprostał mojej rozmowie. BYł jakiś sztuczny, wyczułam maskę i taką ogromną blokadę. Szybko poszłam do domu, bo rozmowa była cienka i moje różowe okulary opadły w tym momencie na zawsze. Już nie postrzegam go jako kogoś ciekawego,dobrego i ważnego. Nie. Dostrzegłam już manipulację, którą widziałam wcześniej, ale teraz miałam pewność. I cóż. Nie mamy żadnego kontaktu. Raz mu napisałam, co o nim myślę. Zablokowałam, zeby nie przeczytać jego odpowiedzi, bo już mnie nie interesuje jego odbijanie piłek i gierki. Ja serio czuję taką wolność, od kiedy już psychicznie i fizycznie jestem wolna od tego osobnika. Niestety została we mnie nieufność, ostrożność - ale może jest mi to potrzebne, bo ja byłam zawsze naiwna. Rodzice mówili o mnie, że łatwo mną sterować i coś wmówić, że wszystko łykam i wszystkim ufam i jestem hojna. No i się zmieniłam przez ten związek. Uważam, że ma to plusy, bo wiem, czym jesto wolność. Czym jest myślenie o sobie dobrze, a nie wieczne uczucie, żeby ktoś mnie docenił, pokochał, był. Teraz mam to w dupie. Dopóki mam rodzinę, to jestem szczęśliwa. NIe ufam obcym, ale jeśli okazują się lojalni, to ja mogę się zaangażować i zaprzyjaźnić. Stałam się pewniejsza siebie, bo nie otrzymuję wiadomości na temat, że zawsze się mylę i jestem taka i taka. Teraz sama widzę w sobie zalety i nie musze szukać potwierdzenia u facetów. Faceci mnie bardzo zawiedli i jestem już zdystansowana i na pewno nie chcę związku w najbliższej przyszłości. Jak ktoś się ma pojawić, to się pojawi. A jak bęðę gotowa, to nawet sobie wejdę na tindera i będę chodzić na kawę Wiele lat straciłam na niego, ale widocznie tak miało być. I serio, doceniam jaki spokój mam, bo te lata były naprawdę niezłą karuzelą. Opisałam swoją historię. Może znajdziesz coś dla siebie. NIe mam rad, bo każdy ma własne życie, własne przekonania itp. -
jakieś 2 lata temu zakończyłam przygodę z treningami, bo na siłowni chciałam się popisać xD chuj wie przed kim. I wzięłam na dźwigni, duży ciężar na nogi - tak je do góry podnosisz, leżysz/siedzisz i powtarzasz - do górym, na dół. I wzięłam za dużo ciężaru, bo szło gładko. I szło, ale czułam w lewym kolanie jakieś przeskakiwanie, ale nie przerwałam. Dużo biegałam na bieżni i te schody. Jakies inne też ćwiczenia, ale sztangi nie tykałam, bo tam było jakieś dziwne rozłożenie, że sami faceci tam byli. No ale siłownia trwała krótko, bo potem jak stawałam na lewe kolano, to spadałam na ziemię. Okropność.. Do dzisiaj coś tam jeszcze siedzi, ale mniejsza. Przez wiele lat w sumie biegałam, rower - 2 godziny, prawie codziennie, ćwiczyłam w domu ze sztangą właśnie - przsiady i martwy ciąg, intwerwały, układy taneczne, dużo chodziłam. I to było regularnie przez wiele lat, oczywiście zdarzały się jakieś przerwy na parę dni, czy czasem tydzień, ale ogólnie prawie codziennie była ta aktywnośći. A najlepsze było uczucie po bieganiu: meta i ta euforia, adrenalina - niesamowite. Wtedy biegałam blisko lasu. No i ogólnie też kocham pływać. I teraz zostaje mi spacerowanie i pływanie: roweru już nie lubię jakoś, wolę szybki marsz itp. Każdy ruch jest istotny. Czy to w domu nawet jakieś porządki, czy to spacer, czy cokolwiek innego. Ważne żebyś to lubił. Wtedy robisz to, kochasz to, ale często trzeba się zmusić do wyjścia z chaty, a potem nawet nie wiesz jak mija 3 godzina twojego krążenia po mieście. Raz z górki, raz pod górkę, to tu, to tam. Sama moja trasa do domu to 3 km, więc też jest kawałek. No i moja praca to też chodzenie z pudłami między innymi. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Jeśli nie masz siły i ochoty na mocne treningi, to rób lekki. Ja tez lubię roziąganie, jakiś pilates. No ale chciałabym znaleźć teraz coś innego, bo to już nuda dla mnie. Sport pomaga, zwłaszcza jak robisz to regularnie. NIe musi to być jakiś wycisk 2 godzinny. Lepiej chyba częściej, reglarnie niż zacząć miesiąc góra dwa treningować do rzygu i zrezygnować A potem trudno wrócić. ALe każdy jesy inny. Mój brat chodził na boks, niestety pierwszą walkę przegrał i zrezygnował, potem studia i praca no i ma inne priortytety.
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
KacperM odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
nie ma czegos takiego ze jakis konkretny oddzial da Ci "poczatek". to jest po prostu punkt na Twojej drodze w leczeniu. ktos moze chodzic na terapie ambulatoryjnie i wiecej z tego wyniesc nic oddzial. ktos moze pojsc na oddzial i stwierdzic ze juz wiecej terapii nie potrzebuje. ktos moze wiele lat chodzic na nieskuteczna terapie a potem w jego zyciu wydarzy sie cos co go zmieni. nie ma jednej zasady, szukaj tego co jest dla Ciebie odpowiednie na obecny moment! - Wczoraj
-
„Prostota, będąca wyborem jest akceptowalna, ale nie znosi się jej, gdy jest narzucana." - Dawid R. Hawkins, Przekraczanie poziomów świadomości
-
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
shadow_no odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
Na taki artykuł właśnie natrafiłem: https://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/Lekarz-ostrzega-coraz-wiecej-ciezkich-uszkodzen-watroby-z-powodu-przyjmowania-tych-suplementow,290295,11.html -
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
123she odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Dziękuję -
Teraz podnoszą się głosy, że skoro AI zastępuje powoli kolejnych ludzi to świat stanie się bogatszy i znajdzie się kasa xddddd xddddddddd XDDDDDDDDDDD
-
Świadczenie wspierające przy schizofrenii
NoMoreDepression odpowiedział(a) na NoMoreDepression temat w Sprawy urzędowe
No i dostałem 52 punkty. To i tak dużo, więcej niz się spodziewam. Chyba jakbym się lepiej przygotował i trochę nakłamał to by była szansa na 70. -
No.. jakiś faktycznie słaby typ.. Dobze zes przezyła !
-
Staranie się i oczekiwania
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na co by tu temat w Pozostałe zaburzenia
Mogą. Zwłaszcza, że to moje marzenie od wielu, wielu lat - Ostatni tydzień
-
niestety chyba można mieć bardzo silną dysmorfofobię i dać się pociachac wierząc, że coś sie zmieni.
-
Ciało cię zmusiło do zaprzestania bycia robotem, tylko coś głowa nie może odpuścić. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku, gorsze dni też są potrzebne, to nic złego poleżeć sobie w łóżku cały dzień, poleniuchować za wszystkie czasy. Zregenerujesz się. Jutro może będzie lepiej, trzymam kciuki.
-
Ludzie krytykują i nie zgadzają się, jak dzieci śmiesznie poprzebierane chodzą po domach i zbierają cukierki. Ale jak przebrany facet chodzi po domach i zbiera pieniądze dla Jezusa, to wszystko gra.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane