Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Co myślicie o osobach, które utknęły w roli bycia ofiarą, uciekając tym samym od odpowiedzialności za własne życie? A może sami czujecie, że tak się identyfikujecie i nie potraficie wyjść z tego schematu? Opowiedzcie o swoich odczuciach i doświadczeniach. Przytoczę kilka rodzajów "korzyści" ludzi - ofiar: Przede wszystkim unikają odpowiedzialności. Nic od nich nie zależy, bo są chorzy, bo są skrzywdzeni, bo mają trudną sytuację. Niczego się nie podejmą, by nie odnieść porażki, boją się oceny. Nie decydują o niczym. Na nic nie mają wpływu. Uzyskują uwagę, wsparcie. Bliscy się nimi interesują, są empatyczni. Uzyskują pomoc, są wysłuchiwani. Obchodzą się z człowiekiem - ofiarą jak z jajkiem, są delikatnie. I takie zachowanie ludzi wobec ofiary nieświadomie może wzmacniać trzymanie się tej roli, no bo, umówmy się, fajnie jest otrzymywać zainteresowanie i ciągłe pomaganie we wszystkim. No i jeszcze osoby takie bardzo często zasłaniają się swoją bolesną przeszłością. Owa zła przeszłość tłumaczy niemal wszystko. - " Rodzice mnie nie szanowali, dlatego sam siebie nie lubię i powielam schemat, więc zdarza mi się kogoś skrzywdzić. To nie moja wina, tylko ich ". "Nie będę szukać pracy, bo w szkole się ze mnie śmiali, więc w pracy też będą", "Nie będę się rozwijał intelektualnie, bo nauczyciele mówili, że jestem głąbem". Takie osoby często, gdy dostaną gotowy plan działania, nie korzystają z niego. Nie biorą żadnych rad do serca. Nie mają żadnej refleksji nad sobą. Nie widzą żadnego rozwiązania obecnej sytuacji. Nie robią nic, nie chcą nic zmieniać. Ale za to KOCHAJĄ rozmawiać o problemie, cierpieniu - i nie szukają wyjścia. - "To i tak nie zadziała, u mnie się nie da". Widać to często na forum W relacjach są to osoby trudne. Szukają ratunku, przylepiają się do drugiej osoby, są wampirami - wysysają energię. No i wiadomo, te same teksty i usprawiedliwianie swoich zachowań. No i identyfikacja np. z chorobą. Tacy ludzie patrzą na siebie etykietami. Wkładają ciasno do szufladki, i nie widzą perspektyw na zmiany. I teraz tak. Żeby ten temat nie brzmiało tak kontrowersyjnie chcę dodać, że te "korzyści" nie są świadome w większości przypadków, nie oznaczają, że ktoś udaje i nie są powodem choroby. W chorobach/zaburzeniach psychicznych problem rozpoczyna się, gdy choroba staje się jedynym sposobem funkcjonowania. A Wy co myślicie na temat kwestii bycia ofiarą i czerpaniu z tego korzyści?
  3. "suplementy GABA (kwas gamma-aminomasłowy) działają, głównie poprzez uspokojenie, wyciszenie i ułatwienie zasypiania. Działają hamująco na układ nerwowy, co pomaga w redukcji lęku, stresu i poprawie jakości snu. Mimo kontrowersji co do przenikania przez barierę krew-mózg, badania sugerują skuteczność w relaksacji" @MiśDuży Więc pierdoły piszesz, Biorę to kilka dobrych miesięcy i mi bardzo pomaga, tak jak tauryna i tryptofan.
  4. Mam wrażenie, że można dziś świetnie rozumieć siebie, i jednocześnie stać miejscu w celu. Tak spoglądam na siebie, gdy uczęszczałam na terapię ponad dwa lata... Wydałam kupę szmalu, wiecie. To jest spory wydatek. Teraz wiem jak działa na mnie terapia i jakie są jej potencjalne szkody. A są to szkody niemałe. Terapia nie zmieniła NIC. Co najwyżej spotęgowała pewne obsesję, natręctwa. I pod koniec terapii wybuch manii. NIe oskarżam babeczki za moje prblemy, ale wiecie, szkoda że mi nie pomogła, a mi się pogorszyło. Siedziałam tam, gadając o wyszukanych na siłę problemów. I tutaj moja opinia - skupiasz się na tym, co Cię boli, rozdrapujesz rany, wracasz do przeszłości, usłyszysz jakiś tandetny komentarz, dostajesz zadania domowe, zmieniasz się, ale czy na dobre, czy raczej na gorszą wersję, taką jaką upodoba sobie terapeuta. Zresztą. Idzie sobie taki człowieczek na studia. Dobrze się uczy, zdaję egzaminy, robi szkolenia itd. staje się psychoterapeutą. Przyjmuje biednych ludzi szukających ratunku, na już, na teraz. No wylecz moje bolączki, czekam aż coś ze mną zrobisz. A młody terapeuta słucha, komentuje, doradza. I tak sobie siedzicie, rozmawiacie. Skupiasz się na swojej durnej głowie, co w niej jest, co powiedzieć, o co zapytać. Najwstydniejsze rzeczy w twoim życiu? Jak najbardziej, bo to cię wyciągnie z otchłani. Na początku będziesz się czuć okropnie. Na "efekty" czekasz lata. Nadmierna analiza siebie, zamartwianie się, rozkręcania problemów w głowie. To wszystko utrudnia działanie w codzienności. No bo jak funkcjonować, kiedy musisz znaleźć problem w swoim dzisiejszym zachowaniu i co myślałem o poranku. A po czasie pewnym człowiek nie potrafi podjąć decyzji bez terapeuty, wysyła mu nawet wiadomości, szuka ciągłego potwierdzenia. Uzależnia się od "profesjonalisty" i autorytetu. Terapeuta potrafi nadinterpretować normalne emocje, sytuacje, problemy. Szuka symboli, wymyśla po swojemu tłumaczenia, błędnie rozumuje. Może być tak też, że wrzuca was w jeden worek "zaburzeń" i leci po omacku, że swoich schematów i filtra Pamiętajcie, że terapia wpływa na sposób myślenia o sobie. Jeśli jest źle prowadzona, to może utrwalić negatywną tożsamość (znam jednego typa, co chodziło 10 lat i zachowuje się jak robot, równie puste oczy, co styl bycia, robotyczne - bez głębi i osobowości). Okej, terapia to wasz wybór. Nie zawsze jest zła. Może być skuteczna. Warto przed jej rozpoczęciem zorientować się jakie terapeuta ma opinie. Może ktoś polecał ci kogoś w przeszłości. Sprawdź na własnej skórze jak się przy nim czujesz, czy dobrze się dogadujecie i czy czujesz się komfortowo. Terapia to długi proces i kosztowna usługa, dlatego warto chodzić do takiego specjalisty z którym macie nić porozumienia i wybrać odpowiednią dla waszych problemów nurtu terapeutycznego. Jeśli mieszkasz w dużym mieście i masz środki na terapię, to idź. Tzn. idź jeśli wymaga twoje zaburzenie/choroba/problem. Jeśli nie musisz podejmować terapii, to zajmij się życiem i farmakoterapią (jeśli na coś cierpisz). Terapia może pomóc, może nie pomóc, i może zaszkodzić. Wybór należy do Ciebie. A co Ty o tym myślisz?
  5. Dzisiaj
  6. Morvena

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Napiszę, co jadłam wczoraj. makaron z pesto, jabłko zielone i melon, kanapka z tuńczykiem i warzywami Dzisiaj: kawa
  7. Najpierw myślałam, że się wygłupiasz z tym Bogiem katolickim. Ale widzę, że chyba na serio jednak piszesz. Każdy ma prawo mieć swoją teologią i wiesz o czym to świadczy? O tym, że myślą sami. Bo ty sama nie wymyśliłaś sobie, że jak się nie będziesz modlić czy chodzić do świątyni, to zostaniesz skatowana w piekle, bo Twój tatuś w niebie tak zadecydował. czujesz żenadę? nie? To Ci współczuję, bo sobie robisz krzywdę. Ale wielu ludzi żyje w tej iluzji, zamiast dowiedzieć się chociażby o wielu innych wierzeniach, posłuchać siebie, co ty o tym wszystkim myślisz, obejrzeć film o prawach w kosmosie. Trochę więcej poszukiwań i rozmyślań nie zaszkodzi. A jak Ty mówisz teraz, że wygodna jestem i nie chcę postępować wedle reguł, to powiem CI jedno - reguły mam, i wcale 10 przykazań nie jest trudnych. Nie o jakieś regułki chodzi tylko o konieczność tej religii. Największym sukcesem szatana jest to, że nie ma piekła.
  8. na piersiątkach? Radość sprawił mi nowy dzień. A dziś jest sobota. A jutro kończy się konkurs.
  9. Mi pomaga Muzyka. Każdy gatunek muzyki inaczej na mnie działa. Jestem wrażliwa na bodźce i energie. Piosenki w stylu melancholijnym, nostalgicznym np. Lana del Rey przywołuje stan psychiczny podobny do spokojnego haju, introspekcji, głębi. Wtedy łatwiej mi wejść w jakiś problem lub czuć spokojną, pozytywną energię. Muzyka metalowa łagodzi agresję lub ją wywołuje, różnie. Techno, rave - ooo, tutaj czuję się jak w innej bajce. Mogę tak wymieniać. CHodzi o to, że MUZYKA to mój narkotyk. I tak, reguluje moje emocje. Czy to złe, dobre, silne, czy jakiekolwiek inne. Benzo, i ogólnie leki - lubię niestety Xanax. Ale tu się nie będę rozwodzić. Gdy mam, to nadużywam, a gdy nie mam, to chcę mieć, ale nie mogę, więc zapominam. Wtedy szukam alternatyw dla specyfików wyciszających. Czasem są to te zdrowsze opcje: suple, ziółka, olejku (lubię stan wyciszenia, bardziej od pobudzenia), a czasem inne leki. Papierosy, e - papierosy, palenie hybrydowe - raz Camel żółty, raz dymek z e - fajki - smak tytoniu, mniej słodkich owoców, kawy, mięty. NIkotyna ach, dym och! Pamiętam jak że znajomym lekarzem psychiatrą paliliśmy razem papierosa przed przychodnią. On się śmiał i mówi, że nie znosi pytania - "DLACZEGO TY PALISZ? Wiesz, że to niezdrowe? Rzuć to!". I mówi: - "Palę, bo lubię palić". I to chyba najoczywistsza odpowiedź, a jego wkurwienie jest adekwatne. Dlaczego obcy nawet ludzie pytają Cię o Twoje nawyki... Tak, wiemy, że to niezdrowe i tak, palimy. Kawa - najlepiej czarna i mocna. Express mi się zepsuł, bo wyspałam w złe miejsce kawę, bo mi się przez przypadek wysypała. Muszę dać do naprawy. Czyściłam całą i odkamieniłam. Lipa. Ale za to kupiłam mieloną o smaku wanilii - coś wspaniałego. Moja mama kupuje dallmayer - dla mnie obrzydliwa. Jestem kawoszką. Nie pogardzę również cappuccino, cafe latte, macchiato, flat white czy frape, albo moccha Kawa to sztos napój. A przed wypiciem strzelam taurynę, bo dobrze łączy się z kofeiną. Dlatego dodają ją do energetyków. Zakupy - muszę się przyznać, mam z tym problem. Uwielbiam kupować, sobie i komuś. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Endorfiny krążą. Samo wybieranie, oglądanie i świadomość, że kupisz dzisiaj sporo rzeczy, to jak kontakt z wyższą jaźnią. Wpadasz w trans. Już o niczym nie myślisz. Są tylko zakupy i Ty. Wokół Ciebie mogą się bić, a Ty nawet tego nie zakodujesz. A jeszcze jak te zakupy są udane, to już jesteś w niebiańskim królestwie szczęścia. Lubię najbardziej kupować kosmetyki, ubrania, ozdoby do domu i do włosów, kwiaty (sztuczne), książki, elektronikę, zeszyty, długopisy, markery, zeszyty, notesy, kredki, farby, i tego typu artystyczne rzeczy, biżuterię. Jakiś film/serial - szukam odpowiedniego, może być nawet horror, do SPANIA. Tak, zasypiam przy filmie. Po dwóch, czy trzech godzinach TV sam się wyłącza. Nie wyobrażam sobie zasypiać w ciszy. No i w sumie też reguluje tym emocje. Dobry, ciekawy dramat, trhiller, psychologiczny, kryminał, sci - fun, horror, dokument się sprawdza jako coś w co się wciągnę, albo coś, co sobie leci w tle, a ja co jakiś czas zerkam, robiąc coś innego. To chyba jest znak, że nie lubię ciszy. A kiedyś lubiłam. Co jest. Pisanie - lubię to. Czy to forum, czy z kimś, albo na blogu, czy w notesie. I sama czynność śnięcia długopisem po kartce jest dla mnie wyjątkowo przyjemna. Często szukam "najlepszego" długopisu. Pisanie jest super zajęciem. Czy to porażka, opowiadanie, czy notatki do nauki, jakieś cytaty. Szybciej na kompie, w zeszycie wolniej. Oba te sposoby lubię, ale długopis ma w sobie więcej magii. Rysowanie - czasem mnie odpręża. Można się wyżyć kreatywnie. Zapomnieć o bożym świecie i skupić na dosyć wymagającej czynności. Czytanie - przenosi w świat bohaterów, poznajesz ludzi z lektury, fabułę. Podobno czytanie wprowadza czytającego w lekki trans. Lubię też poznawać nowe wyrazy lub stwierdzenia i zapisuję. Cytaty też. Doświadczenia postaci sprawiają, że te mózg "widzi" je jako własne doświadczenia. Tak gdzieś czytałam bogate słownictwo, ładne wypowiadanie, lepsza pamięć, koncentracja, dobre samopoczucie, trans jak w medytacji, poznawanie nowych rzeczy na wszelakie tematy, wyobraźnia większą, lepsza umiejętność w pisaniu samemu czegoś. Internet i telefon- bez komentarza.
  10. Morvena

    Ezoteryka- dyskusja.

    No dla mnie testy osobowościowe mogę o kant tyłka rozbić. Zadają Ci pytania, odpowiadasz i dostajesz wynik. NIczego nowego się zwykle nie dowiesz, no chyba, że masz zerowy wgląd w siebie. Ezoteryką to coś innego. A opisów numerku 6 masz ogólnikowo napisane, już tłumaczyłam. To wskazówką, a zresztą nie każdemu dane jest życie bardziej uduchowione. Niektórzy żyją mocno w ziemi. Nie latają.
  11. Morvena

    Dzisiaj czuje się...

    Czuję się chyba "za mocno" - przynajmniej według domowników. KURRRRRR... dlaczego ten lit się aż tak obniżył? Nie ogarniam. No ale samopoczucie mam okej. Kilka dni gorszych, bo PMS, a dziś dostałam okres i wiem, że w ciągu góra dwóch dni samopoczucie będzie lepsze. Lekkie rozdrażnienie wczoraj. Odczuwam większą energię, to prawda. Mam ochotę wychodzić z domu, sprzątać, coś działać. Ale czy to już górka? Wstaję w środku nocy, sypiam w dzień i trochę w nocy. Znowu coś z tym snem nie jest tak jak u normalnych ludzi. Mam do tego dystans. Nie załamuję się. Tylko okropnie nie chciałabym znowu iść do szpitala. Niech to ogarnie lekarka ambulatoryjnie. Bo nie zniosę zamknięcia.
  12. Wczoraj
  13. Myślę, że większość ma szczere chęci gdy to mówi i wierzą, że tak będzie.
  14. U mnie proces szukania supli się od drugiej strony zaczyna. W sensie wiem co chce w swoim organizmie poprawić i pod to szukam czegoś co w tym pomoże. Tak na witaminę D I Omege np. trafiłem. Co uważam było świetnym odkryciem. Co jakiś czas testuje coś nowego ale jeśli nie widzę efektów lub są słabe to na dłużej się z tym nie koleguje Mi po trawce kiedyś tak odbiło że myślałem że nie wrócę już do bazy. Mam tendencję do deoersonalizacji ale tak mnie wtedy raz z butów wyrwało że wracałem do siebie parę godzin i na dobre mnie zniechęciło do eksperymentów z THC w jakiejkolwiek ilości. Czasem jak nawet poczuje zapach to staram się odejść dalej albo przegonić towarzystwo bo tak nie chciałbym znowu tak odlecieć. Dosłownie jak w filmie Numb miałem
  15. Heh co prawda ja na paroksetynie ale też chce coś włączyć dodatkowego na uboki szczególnie związane z PSSD i ogólnym zamuleniem. Trochę energii brakuje w ciągu dnia czasami. I też się zastanawiam. Niby tranzodon mógłby być ok ale też nie mam problemów ze spaniem a on raczej do spanka. Ale u mnie chyba wygrywa póki co bupropion jako propozycja. Ty rozważałes to? Chociaż przy SNRI nie wiem czy to nie za dużo hmmm
  16. Aż tak źle to by chyba nie było. Dużo tęgich głów było i jest na świecie. Chyba to nie jest tak, że tylko jedna osoba jest w stanie wpaść na genialne pomysły. Raczej prędzej czy później warunki sprzyjają by coraz więcej osób mogło dochodzić do wielkich odkryć. Czasem myślę, że nawet jak mi wpadnie do głowy jakiś pomysł to jednocześnie może on wpaść w podobnym okresie czasu wielu innym osobom. Pytanie tylko kto zacznie je realizować jako pierwszy i dokończy taki temat. Ale żeby nie było że umniejszam mu bo nie śmiałbym Aaaaaale kocur!!!!!!
  17. brum.brum

    Libido, a leki

    Nie długo zrobię sobie badanie na teścia i prolakto właśnie. Coś jest nie bardzo u mnie, czuję
  18. Więcej w niższych dawkach, mniej lub wcale w wyższych bo dochodzi noradrenalina jak ktoś jej potrzebuje. W moim przypadku mam niestety już wyczulone te receptory i nawet mała kawa powoduje niepokój
  19. Morvena

    Wkurza mnie:

    Wkurza mnie to, że lit mi mocno spadł. Byłam pewna, że po zwiększeniu dawki wzrośnie. W poniedziałek mam dzwonić do lekarki, bo dzisiaj jej już nie było. Oby się obyło bez szpitala. Błagam...
  20. To fajnie. Ja nie mam z tatą takich dobrych relacji i w sumie nie wiem czy on lubi dostawać ode mnie prezenty i czy mu się podobają. Tak szczerze to ja najbardziej lubię dawać prezenty Soni (suczka), bo ona się zawsze szczerze cieszy.
  21. Melodiaa

    Usuwanie konta

    Nie odbieram tego osobiście.
  22. Pytanie kojarzy mi się z rozmową o pracę, długo zastanawiałam się przed nią jaką odpowiedź przygotować, żeby ani nie wyjść na zbyt zarozumiałą, ani na niepewna swojej wartości. Tak bardziej otwarcie, moje zalety to: dobra, kulturalna, miła, inteligentna, mądra, lojalna, pomocna, empatyczna. Wady: leniwa, bałaganiara, nieśmiała, bojąca się ludzi, odkładająca trudne rzeczy w czasie, słabo radząca sobie z krytyką, mało dbająca o siebie, mająca trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji.
  23. A ja od jakiegoś czasu obgryzam paznokcie mimo, że mam żelowe:/ Tylko jakoś nieświadomie przez sen to robię i nie wiem co to ma znaczyć, może chce się jakoś oszpecić w ten sposób albo niepokój teraz większy czuję.
  24. No tak ale ty bierzesz o ile się nie myle antydepresanty i to dwa. A one totalnie uwalają libido. Wiem bo sam brałem kiedyś np. cital albo asertin. Ja obecnie na tym zolafrenie który też dawką nie jest niski mam prolaktyne 254.
  25. Grouchy

    Nasze sny

    Śniło mi się, że u mnie w mieszkaniu, a dokładnie w kuchni, były dwie moje znajome - Karolina i Paulina. Był tam jeden wielki bałagan, próbowaliśmy coś gotować ale w chaosie w sumie nie wiem dokładnie co robiliśmy.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×