Skocz do zawartości
Nerwica.com

coś tu popiszę sobie.


Niewkopomonowana

Rekomendowane odpowiedzi

777926535678222087_Easy-Resize_com.jpg.3a01e68737a7bc3e07775547d1e9e577.jpg

 

Twoje oczy dziś błyszczały

pomarszczone

 

Niezapomnienie ogarnęło mnie

 

Oglądanie społeczeństwa bywa zabawne

Czemu te oczy spowite pustką chcą

dokąd idą i z kim

o czym myślą

 

tak bardzo potrzebuję przyjaciela

potem odpycham go

zaprzeczenie

 

zaufanie odbywa ciekawe podróże 

padam prosto na ryj 

dłoni nie widzę

wstaję z krwią na kolanie

 

zawsze chciałam być chciana

 

połykam nikotynę nie mając w głowie nic

czysta nirvana, która zbliża się nieuchronnie

to co najciekawsze, czeka dopiero po życiu

 

romantyzuję wieczór i znów się zaciągnę

nie robię nic

kompletnie nic

kompletuję słowo do słowa

aby to miało jakiś sens

nie ma

 

bo świat jest go pozbawiony

 

 

Edytowane przez Niewkopomonowana

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic"

 

co masz jeszcze do powiedzenia

znasz mnie

byłeś, gdy walczyłam z demonem

stań ze mną 

pokaż co tam masz

nie potrzebujesz ziomków

 

wszystko widzę

 

zakodowane nienawiścią obmawianie

jesteś u mnie na czarnej liście

możesz ślicznie składać zdania

czy tylko ja widzę jak słaby jesteś

takich jak ty znam

w realu nie pokazują rękawic

raczej gniją swoim syfem w środku

 

to tylko ty

anonim

 

możesz gadać ile chcesz

 jedyna rozrywka

płacisz za terapię

wychodzisz zmielony więc układasz twarz w celi

 

nie widzisz prawdy

słuchasz macho alfa i inne potworki

nudne zdania bez treści

poklaski, czekasz na to

przyznaj

wyprany mózg

już nie masz szans

bo nie widzisz siebie moimi oczami

 

zostań tam gdzie jesteś

i nie używaj mego pięknego imienia

leć za tłumem

poklepią po ramieniu

 

więc co się stanie dalej

wróć do cytatu wyżej

 

__PatriziaConde_Easy-Resize_com.jpg.617e20f9ff42fdf3198927468223674b.jpg

Edytowane przez Niewkopomonowana

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak zwyczajnie

nadzwyczajnie 

czuję się wiedźmą

 

moje okulary zmieniają kolory

twarze głodne potępienia

 

już polują

wszystkie z mroku szukają schronu

parzymy zioła

gotujemy absynt

rozszerzenie świadomości

 

żyję Jimem Morrisonem

i jego dopadły demony

wszystko mamy

i nic tu nie ma

 

krążą mściwie

a istoty nowe płyną 

udaję się na wycieczkę

karuzelą po kosmosie

jak myślisz

co u ciebie.

 

968062882394179023_Easy-Resize_com.jpg.b0fd05aaf2083d97cd10f7d1fdebba6a.jpg

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czym bywasz, gdy nikt nie patrzy?

 

Właściwie powinnam zacząć, że w samotności nabieram oddech. Czy to persona, czy jeszcze ja. Nie czuję ciała. Dryfuję nad oceanem zbierając ludzkie myśli, jak uciążliwe muchy. Motyli nie doganiam, są zbyt ulotne. Piękny owad, symbol transformacji. Co należy zrobić, by być już po przejściu indywiduacji. Co Jung powiedziałby, gdybym zapytała o mój cień. Czy irytujesz się na kogoś, bo czujesz dyskomfort. Nadeszły mroczne cechy. Nie chcę ich pytać, czego chcą i dlaczego są tak podłe. Bywam okrutna, gdzie podziała się niewinna dobroć i uroczy uśmiech. Nie, nie, nie. Zostaję tutaj. Ciebie wywaliłam, nie potrzebuję. Scena, światła i Ty na scenie. To kabaret czy sztuka? Bądź jaki jesteś. Nie musimy się kochać. Ta lekcja już przerobiona. Chyba przejęłam kilka Twoich cech? A może jesteśmy tacy sami. Well, nie chcę o tym myśleć. Próbuję coś wymyślić, tak, rozmyślam ciągle. To nieuniknione. Nie lubiłeś tego.  Ludzie mnie interesują, choć tak często denerwują. Na mieście gwar, nocami pustki. Tak tu jest. Lepiej nocą nie chodzić, ludzie wariują i z nożami grasują. Wojna, wojna, wojna - pomyśl czy zdołasz uciec. To już chyba czasy ostateczne. Nie wiem, czy mnie to obchodzi. Mam zamrożone poczucie tej rzeczywistości. Zwykle błąkam się we własnych zakamarkach. Mnie przy Tobie nie ma, choć możesz mnie widzieć. Odlatuję za każdym razem, gdy coś mówisz. Nie potrafię dotknąć ziemi. A może nie chcę. Nie wiem. To tylko to, co wiem.

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

729020258430276156_Easy-Resize_com.jpg.58193f9e9a9b6ef166cec4db98834b24.jpg

 

wymuszasz empatię

nie interesuje mnie twoja troska

 

wiesz jak to jest przejechać się na sobie

nie

nie możesz wejść tu

za wysoko

 

możesz się potknąć

o własny bagaż

 

niżej jest chłodno

oni to widzą

występ dziwadeł

 

jutro skierują mnie na górę

zobaczę was

 

dobrze się bawicie

pociągani za sznurki.

Edytowane przez Niewkopomonowana

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Easy-Resize_com.jpg.662f41647ccb1254d8a6596d6a045bdc.jpg

 

rozpadam na kawałki

z tobą

i bez ciebie

 

wypijam ostatnie pastylki

popiłam kawą

przyniosłeś ją w porcelanie

mówisz: nie bój się

zaśniesz 

wszystkiego się dowiesz

nic już nie będzie takie samo

 

czy wierzysz w duchy

 

dlaczego pokochałam zło

dodaj wina z brzoskwini

kleopatra całuje

 

więc chcesz bawić się magią

 

róża zakwitła w ogrodzie

sztorm nadchodzi

 

grasz w randki

dotykasz trawę moje ramienia

nie podoba mi się

 

zablokowałam cały świat jaki znałam

 

odebrałam ci władzę, kupię tylko broń

 

czy jesteś gotowy

 

zabieraj swoje zabawki z mojej piaskownicy

 

rozmywam wspomnienia

kasuje uczucia

 

zabrałam słońce na jesień

 

w makijażu supernaturalnie

spotykam ludzi

to takie oczywiste

tak się to odbywa

nowy język

starzy chorują

 

pomiędzy wahaniem

a skokiem

 

nie znam tu nikogo

inaczej wygląda to miasto

 zza auta mi machasz 

zakładam okulary

zostawcie mnie

 

odwróć wzrok

 

wymyślona przyjaciółka

pomaga być pod kontrolą

a ty znów taki zwyczajny

 

dlatego szybko gaszę pety

 

zgadzałam się na wiele

teraz nie zgadzam się na nic

 

chyba wyszłam za debila

on nic nie rozumie

nigdy nie zmienia zdania

 

to takie nudne

zapamiętam to

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1008032329117304720_Easy-Resize_com.jpg.fd09f607900a6e1a564a396df8edd948.jpg

 

uzależnieni

w pułapce życia zagubieni

 

daj trochę owoców

z czystego drzewa

nauczę cię śpiewać

 

nananana

skrzypce biją na alarm

 

weź swój towar

zamknij pokój

i zapomnij 

 

wszystko oddala się

a ty sam ze swym domem

gnoisz się

dzień za dniem

coraz bledszy

 

w końcu złamiesz się

 

próba nie strzelba

za każdym razem

o ten sam kamień

potykasz się

 

nie widzisz szans

jakie daje ci świat

palisz mosty

i zostajesz sam

 

niczego nie pragniesz bardziej

jak tylko by wydostać się

 

ciemna mgła

w twoim mózgu rozprzestrzenia się

 

idź do światła 

tunel zmniejsza się

po schodach

cały mokry

od krwi zepsutej

 

namalowane ściany krzyczą

ból nieistnienia

rociąga się

 

boisz się

ja też

 

wyjść znaczy urodzić się na nowo

nie zawsze będzie kolorowo 

ale wolę to na zdrowo

 

wyjdź.

 

 

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

507217976800842400_Easy-Resize_com.jpg.1b2f22c2f8c41715d9c58a69d74430b3.jpg

 

złap mnie za rękę, o Boże

nie potrafię dalej mówić swoim językiem

kótrego nie rozumiem

chciałabym znów poczuć się dobrze

kiedy dotykam twojej dłoni

szukając szlaku

ku górze

 

nie chcę umierać

wszystkich to czeka

nawet nie wiesz

że to każdego przeznaczenia

 

nie myślisz o tym tak jak ja

to mnie zabija od środka

każdy rok jest bliższy nieuniknionego

 

nadal tu jestem

 

po co mnie tu trzymasz, mój Boże

czy cię kocham, czy nie

to nadal tkwię

w zagubieniu

 

z klatki wyrywam się co dnia

szukając odpowiedzi w ludzkich twarzach

niektóre mnie dotykają

widzę ten ból

który też mnie zabija

 

nadal chcę tu być

 

widzę światło i myślę, że to już koniec

tak bardzo chcę znów kochać

i czuć ten sens

pomóż

 

tak długo jadę przez to dziwne miejsce

gdzie nie mam perspektyw, by się wyrwać

zablokowałam się w labiryncie

nie dostrzegając

 

uciekam 

bojąc się powtórki

zakładam pancerz, próbując zrobić kolejny krok

lecz to nie ma znaczenia

tak jaki ty nie znaczysz tu nic

 

pokraczne istoty

jesteśmy nadinterpretacją mas

chciałabym tam wrócić

zrobić wszystko inaczej

odważyć się 

 

umierać samotnie

 

mogę cię oszukać

nawet się nie spodziewasz, gdzie kryje się twój wróg

dbaj o nich, tak jak o przyjaciół

tutaj trzeba zawodnika

który wszystko naprawi

tutaj trzeba mesjasza

który wszystkich wskrzesi

 

zombie

trupy przechadzają się z dumą

połączeni ze światem

na fejsbuku

 

każdy ma swoje 15 minut

możesz być fejmem

jeśli się postarasz i wejdziesz w trendy

 

nie mam nic przeciwko

zaproś przyjaciół

 

ona jest znudzona

 

i tylko słyszy w kółko te mantry

jak w dniu świstaka

 

chcę się wydostać

uratuj mnie

 

zachowaj mnie

w ciszy i skupieniu

 

nie mów

nie tłumacz się

widzę cię takiego jakim się wykreowałeś

 

więc dołącz do mnie

rozbrajając uśmiechy

 

wszędzie klony

widzisz to?

 

nikt nie zmieni rzeczywistości

nie ma sprawiedliwej drogi

 

każdy ma to, co ma

nieuniknione szaleństwo

wykroczyło poza ramy

nie szukam poklasku tłumu

 

szukam przyjaciela

któremu powiem o wszystkim

 

który usłyszy

i nie ucieknie

 

mniejsza o to

czuję się dobrze

 

jestem już o krok dalej

nie zmieni się nic

jeśli nie podejdziesz do tego poważnie

 

tak długo trwa nauka

trwa to do końca egzystencji

ale masz szansę zapamiętać

nie tylko materialną rzeczywistość

 

spróbuj dokonać magii

i uchwycić to głębiej

 

nie bój się bólu

nie bój się strachu

 

przejdź do kolejnego wymiaru

to pozwoli ci czuć niemrawy oddech

nastaw kanał na eksplorowanie

 

telewizja kłamie.

 

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

822540319486519688_Easy-Resize_com.jpg.539acc458dcc7382145aa3a5e5689994.jpg

 

w przypływie energii rodzę się na nowo

raz za razem

każdy dzień przynosi inny wyraz twarzy

 

noc deformuje i składa w całość

światło decyduje kim będę

 

miło cię poznać

jak masz na imię

gdzie urodziła się twa dusza

och, nie mam na myśli miasta

podaj moment, kiedy zacząłeś żyć

pozwolę temu odejść

nie spodziewam się odpowiedzi

 

gdy wchodzę do pokoju

cisza podpowiada mi, co się wydarzy

a raczej, co nie

 

jeśli uznam ci się zbliżyć

a przytakniesz na moje otwarcie

nauczę cię wierzyć

 

spróbujemy popłynąć do magii

na tratwie z balonów

byś narodził osobowość

tak odmienną od tej, którą znasz

 

daj ponieść ku gwiazdom i czeluściom mroku

poznaj sztuczki

wrogów trzymam blisko

pozwalam przemawiać

zapamiętując każde słowo

na wypadek sztormu

 

czy nie masz nic przeciwko, by poddać się temu?

 

ubzrój się w odwagę i szaleństwo na raty

nuda mnie zabija

bardziej niż cokolwiek innego

 

ciąglę pakuję się w kłopoty

a za dnia zbieram śmieci w białych rękawiczkach

niczym chirurg rozcinam słabe organy

 

to i tak nie ma znaczenia

dopóki nie dotkniemy śmierci

 

nowy sezon przed nami

a czas już nie zwolni

 

dogoni.

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1147010598885899454_Easy-Resize_com.jpg.3ce1603fbc9d321c48c74ce304a6de53.jpg

odkąd pamiętam miałeś muzykę

w sobie odgrywałeś 

tańczyłam ruszając powiekami

paznokcie zagryzały bit

rozchwytywany

magnetyczny

niedostępny

jak spadająca gwiazda

tak, spadłeś z niebios

jak upadły anioł

 

lubisz mansona

tworzych house, którego nie cierpię

nie znam twoich płyt

nie interesują mnie

puszczam lanę z ulubionej składanki

mówisz, że to fajne

 

nigdy nie byłam lepsza

gdy jestem przy tobie

zapominam o ty kryzysie w swojej głowie

tak szybko odchodzisz

 

pojawiasz się i znikasz

co z tobą zrobić

musiałam odejść

czuję, że to na chwilę

 

gdy wrócę, nie będziesz zaskoczony

powtarzam się

robię to, co zwykle

 

wojna w głowie

nie interesuje mnie nic, co świat oferuje

zabiera tworząc iluzję bezpieczeństwa

kochanie, wszyscy wkrótce zginiemy

chodź, napijmy za to

podnieśmy szampana

odkręćmy korek

jest, co świętować

 

zawsze chcieliśmy chaosu

ludzie w panice biegną do schronów

przy naszej muzyce

 

otwórzmy kawiarnię dla dziwaków

niech każdy weirdo znajdzie odpoczynek

od zagmatwanej przeszłości

bo jestem smutną dziewczyną

złą osobą

 

serial killer prześladuje mnie

nie wiem, czy to lubię

a może dostaję gęsiej skórki

 

myśl o tobie powoduje ból 

i ekscytację przed ponownym 

aaa

jesteśmy w ogniu

czas zawraca

cofamy się do traum i ludzi

jestem znów zbuntowana

wracam do 2015

piliśmy wódkę na murku przy pełni księżyca

nastąpiło szaleństwo

powiedz, czemu znów tu jesteś

 

lubię, gdy nazywasz mnie szaloną

to chyba nie minęło

nadal tęsknię, choć nie potrafię znów przyznać 

udaję, że mnie nie obchodzisz

zamknęłam drzwi, nie na klucz

zawsze wracam

ty się zgadzasz

 

czy tak będzie zawsze

choć już nic nas nie skleja

twoje serce należy do mnie

nie chcę tego tak jak i ty

 

wybaczyłam, ale czy potrafię wziąć na siebie ból

już go nie czuję

wszystko stało się blade

 

co jest lepsze: czucie, czy nadczucie

płaczę, choć o tym nie wiem

 

jesteśmy tym, kim mieliśmy się stać

 

panthe rei.

 

 

 

 

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

896075657147372116_Easy-Resize_com.jpg.f993a033a6dcc5f2cd84b93c93a7042f.jpg

nie mam wam nic do powiedzenia

ulotnie krążę między domami

palącymi się od gniewu

 

lubię, gdy mnie rozśmieszasz

to tylko chwila

kochasz szaleństwo

podaję specjalną miksturę

wracamy do dzieciństwa

 

wtedy nic nie było łatwiejsze

krocząc za przynależnością

której nigdy nie otrzymamy

 

musisz znaleźć ostatnie słowo

nim świat postanowi zabić

 

śmierć może być wzruszająca

 

nie mamy nic do stracenia

to nie ma znaczenia

boisz się, jak też

 

szlajam się po osiedlu

bywa upiorne

mijają mnie z oczami błądzącymi po ekranie

ja umieram

nie chcę iść z wami

 

urodziłam się starcem

 

oni ją kochają

z jej szerokim uśmiechem

kłamstwo

wszystko na pokaz

stworzyła personę

 

umieram, gdy was widzę

 

szukam czegoś prawdziwego

za każdym razem spotykam się z tym samym

 

śmieję się na głos ukrywając otchłań

 

ciemny poranek całuje 

to najlepsza pora na pisanie

 

a zegar tyka

Edytowane przez Niewkopomonowana

Rodzimy się oryginalni, umieramy jako kopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×